Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 18 marca 2026 09:28
ZOBACZ:
Reklama Hipol
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Życzę chłopakom awansu!

Podziel się
Oceń

Z Janem Śliwińskim, byłym piłkarzem drugoligowego Moto-Jelcza Oława, rozmawia Krzysztof Andrzej Trybulski

Tekst z cyklu „66 lat futbolu w polskiej Oławie”

- Co pana przygnało po tylu latach na oławski stadion?
- Faktycznie, to musiało być już bardzo dawno, bo nawet nie pamiętam, kiedy ostatni raz gościłem na stadionie przy ulicy Sportowej. Muszę od razu powiedzieć, że jestem pod wrażeniem zmian, jakie tu zastałem. Piękna murawa, ładne i funkcjonale trybuny, a jeszcze piękniejsza jest hala sportowa, która po remoncie wygląda jak nowa. A trafiłem dziś do Oławy trochę przypadkowo. Przyjechałem na krótki urlop do rodziny, która mieszka w pobliskim Brzegu. Jadąc z bratem z lotniska we Wrocławiu, zatrzymaliśmy się w Siechnicach, by zatankować paliwo i okazało się, że na tej stacji pracuje mój stary przyjaciel z boiska Józiu Szczepaniak. On opowiedział mi o swojej trenerskiej pracy w oławskim klubie i zaprosił na dzisiejszy mecz trzecioligowy.
 
- Rozmawiamy chwilę po jego zakończeniu, a działo się to w sobotnie popołudnie 18 września. MKS walczył z Bielawianką Bielawa. Miał pan okazję zobaczyć wyjątkowo zacięte i dramatyczne spotkanie.
- To prawda, emocji było dziś rzeczywiście sporo. Rywal prowadził 1:0, potem były czerwone kartki i rzut karny. Oglądałem mecz z zaciekawieniem, bo Józek Szczepaniak dokładnie mi opowiedział, w jakiej sytuacji jest teraz oławski klub. Wiem, że po tym spotkaniu z Bielawianką drużyna seniorów została liderem w III lidze i że będzie walczyć o awans do II ligi. Życzę tego tym młodym chłopakom i ich młodemu trenerowi z całego serca. W tym dzisiejszym meczu widać było, jak sporo wysiłku i serca wkładają w grę. 
 
- Tak zawsze było w pańskich czasach, w okresie największej świetności piłkarskiej oławskiego klubu.
- To prawda. Miałem to szczęście, że grałem w oławskim Moto-Jelczu wtedy, kiedy święcił swoje największe triumfy. Pochodzę z Brzegu i tam, w miejscowej Stali, zaczynałem swoją piłkarską karierę. Do Oławy trafiłem jednak nie z Brzegu, ale z Odry Opole, poprzez Metal Kluczbork. To było w 1974 roku. Występowałem w Moto-Jelczu do 1979 roku, z kilkumiesięczną przerwą, kiedy po raz pierwszy wyjechałem do Kanady. Wróciłem jednak wtedy dość szybko do Polski, bo moja żona poważnie zachorowała. Łącznie w barwach Moto-Jelcza rozegrałem 77 spotkań drugoligowych. Występowałem najczęściej w pomocy, ale pod koniec pełniłem także rolę lewego obrońcy.
 
- Kto był wtedy trenerem Moto-Jelcza?
- Początkowo Marian Anioł, potem Ryszard Gierucki, a w ostatnim okresie mojej gry w Oławie - Zbigniew Isel, z którym miałem dziś bardzo miłą okazję się zobaczyć i serdecznie uściskać. Spotkałem tu także wielu innych starych dobrych znajomych, np. Jurka Bochniarza, redaktora i  klubowego działacza Edzia Bykowskiego.
 
- Ile bramek strzelił pan dla oławskiej drużyny?
- W meczach o drugoligowe punkty nie było ich zbyt wiele, bo wtedy pomocnicy i obrońcy, a taką właśnie rolę pełniłem, nie grali tak ofensywnie, jak to jest w dzisiejszym futbolu. O ile dobrze pamiętam, to strzeliłem 5 bramek. Nie jest to więc imponująca liczba, ale muszę powiedzieć trochę nieskromnie, że jedna moja bramka była piękniejsza od drugiej. Jeśli już strzelałem, to z reguły z dalszej odległości, najczęściej w okienko lub pod poprzeczkę.
                                      
- W 1979 roku wyjechał pan po raz drugi do Kanady i tym razem został tam już na stałe...
- Tak. To było możliwe dzięki pomocy ówczesnego dyrektora Moto-Jelcza, Zdzisława Nowaka. Zamieszkałem w Toronto i prawie przez 7 lat grałem w miejscowej drużynie polonijnej. Początkowo utrzymywałem się tylko z gry w piłkę, bo drużyna miała charakter półzawodowy. Potem jednak podupadła finansowo i chcąc utrzymać się przy życiu, musiałem szukać pracy poza futbolem. Jak każdy emigrant, przez wiele lat pobytu za oceanem robiłem różne rzeczy. Obecnie jestem szefem produkcji w dużej firnie, produkującej konstrukcje ze szkła i aluminium.
 
- Z futbolem jednak pan się całkowicie nie rozstał?
- Oczywiście. Gdy przestałem grać, wziąłem się za trenerkę. Mam tytuł trenera III klasy, co w Polsce jest równoznaczne z drugą klasą. Prowadziłem szkółkę piłkarską, potem trenowałem drużynę seniorską Michel United, występującą w kanadyjskiej I lidze regionalnej. Od niedawna pełnię rolę trenera koordynatora polonijnej reprezentacji Kanady. W lipcu tego roku byłem z tą drużyną we Wrocławiu na Igrzyskach Polonijnych i zdobyliśmy tam złoty medal. Trzech moich młodych podopiecznych jest teraz sprawdzanych w drużynie wrocławskiego Śląska, grającej w Młodej Ekstraklasie.
                   
- W Kandzie jest spora grupa byłych piłkarzy drugoligowego Moto-Jelcza...
- To prawda. W pewnym momencie mogliśmy tam stworzyć niemal pełną jedenastkę. Większość chłopaków występowała w zespole "Orzeł Biały" London, którą w latach siedemdziesiątych prowadził Zygmunt Marzec. To on sprowadził do Kanady z Oławy Jurka Czepę, Jasia Litwina, Frania Szczepanika, braci Olka i Wojtka Kolendowskich, Janusza Kubickiego, Tadzia Nowakowskiego, Franka Rokitnickiego i Józia Bodurę. Kilku z nich grało później ze mną w Polonii Hamilton, gdy za ocean dotarł Grzegorz Lato, dzisiejszy prezes PZPN, wtedy wybitny polski piłkarz, który tak jak większość z nas, przyjechał do Kanady na futbolową emeryturę.   
 
- Większość z tych wymienionych zawodników Moto-Jelcza nadal mieszka w Kanadzie...
- Niektórzy, tak jak np. Jurek Czepa, już niestety nie żyją. Z innymi dość często się spotykam, z reguły podczas bardzo popularnego w Kanadzie turnieju Molsona, w którym występują drużyny juniorów, seniorów i oldbojów.
 
- Może udałoby się ich kiedyś sprowadzić do Oławy i rozegrać pokazowy mecz z naszymi oldbojami lub z naszą drużyną, wkrótce być może znowu drugoligową?
- To świetny pomysł. Niech się więc te nasze oławskie młode chłopaki wystarają o ten awans, a ja wtedy na pewno przyjadę z liczną grupą emigrantów, by popatrzeć na ich występ w II lidze! Może przed nowym sezonem udałoby się nam rozegrać z nimi jakiś sparing?! Na pewno będziemy wymagającym rywalem!   
 
 
Tekst i fot.:
Krzysztof A. Trybulski
 
 
 
 
 

 


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: cześTreść komentarza: Bardzo dobrze!!! Tępić ćpunów!!!Data dodania komentarza: 18.03.2026, 09:14Źródło komentarza: Zachowywali się nerwowo i... wpadliAutor komentarza: *Treść komentarza: Gosia, to co tam w pięć osób sobie nagadacie i przyjmiecie jako rzeczywistość z rzeczywistością nie ma nic wspólnego. Wstydziłbym się przyznać do bycia w bbs, tak jak ty próbujesz udawać "bezstronnego", co niezwykle bawi mieszkańców. Jakbym był członkiem oławskiej opozycji to nie miałbym problemu z identyfikacją. Przestań się podszywać pod mój nick i w godzinach pracy weź się w końcu za pracęData dodania komentarza: 18.03.2026, 08:44Źródło komentarza: A może Rondo Nadziei? Albo ks. Stanisława Bijaka? Piszcie w komentarzach swoje propozycje...Autor komentarza: WandaTreść komentarza: Z podpisów pod wnioskiem wynika że to będzie rondo miłości . Układzik grupowy PO z PiS i kluczem francuskim .Data dodania komentarza: 18.03.2026, 07:40Źródło komentarza: A może Rondo Nadziei? Albo ks. Stanisława Bijaka? Piszcie w komentarzach swoje propozycje...Autor komentarza: KresTreść komentarza: Brawo .... Zwłaszcza dlatego, że tutejsi młodzi nie znają historii. może myslą , że są potomkami piastów śląskich. a tak nie jest. historia ludzi tych obecnych ziem zaczyna się od 1945 r. Najczęściej związana je z Kresowiakami ,którzy tu wówczas przybyli, a ich potomni żyją po dziś dzieńData dodania komentarza: 17.03.2026, 22:44Źródło komentarza: Mateusz Maszkowski. Informatyk z pasją do historiiAutor komentarza: bajlando1312Treść komentarza: Polskie średniowiecze...wódkę można pic od rana a za palenie 3 lata all inclusivData dodania komentarza: 17.03.2026, 22:27Źródło komentarza: Zachowywali się nerwowo i... wpadliAutor komentarza: KresTreść komentarza: rondo kresowe. taka nazwa powinna być .ku pamięci ludzi z Kresów 2 RP. którzy w dużej mierze po 1945 zasiedlili te ziemie wbrew woli własnej ,a wskutek zmiany granic . ludzi-Polaków ,którzy te ziemie zasiedlili pomimo, że nic wspólnego nie mieli z nimi , nawet pokrewieństwa z jakimiś tam piastami śląskimi, którzy setki lat temu tu żyli... Rondo Kresowe.... a dlaczego , ku pamięci ludzi którzy w większości po wojnie zasiedlili te ziemie wbrew własnej woli ,w wyniku zmiany granic. Co Prawda ludzi ,którzy nie żyli tu z dziada pradziada i pokrewieństwa z Piastami śląskimi nie mieli , może bardziej z Sobieskimi bo to Ród Kresowy za Buga..... Ale chyba w większości dzisiejsi Oławianie to potomkowie Kresowych...........Dlatego Rondo Kresowe..Dla przypomnienia i Ku Pamięci.Data dodania komentarza: 17.03.2026, 22:22Źródło komentarza: A może Rondo Nadziei? Albo ks. Stanisława Bijaka? Piszcie w komentarzach swoje propozycje...
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama