Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 27 października 2026 17:39
ZOBACZ:
Reklama Aftermarket Oława
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Szymon Barabach Show

Kiedyś urzędnik i muzyk zespołu “Bez Nas Wy”, ostatnio pisarz, a przede wszystkim człowiek, dzięki któremu błyszczała Kinga Rusin. Z Szymonem Barabachem, copywriterem z Oławy, który co roku prowadzi zajęcia dla klas dziennikarskich, rozmawiają Kamil Tysa i Adrian Dutczak z gazety szkolnej “Głos Żubra”
Podziel się
Oceń

OŁAWA 
Rozmowa  
- Dlaczego akurat copywriter?

- Czysty przypadek. Właściwie to polecił mnie kolega, który pracował w pewnej agencji reklamowej. Wcześniej byłem zatrudniony w Urzędzie Miasta i Gminy w Jelczu-Laskowicach.

- Przyjęli pana do agencji mimo braku doświadczenia? 

- Pomogły mi znajomości. Dostałem miesiąc na próbę, najwidoczniej sprawdziłem się i wszystko zaczęło się kręcić. Ten świat jest tak skonstruowany, że jak już w coś wejdziesz i jesteś na dobrym poziomie, to już cię łatwo nie wypuszczą. Ja oczywiście nie uważam się za Bóg wie jakiego fachowca w swojej branży, dlatego cały czas się dokształcam i spędzam bardzo dużo czasu na oglądaniu reklam z zagranicy. Mogę powiedzieć, że poziom reklam w Polsce jest coraz lepszy, ale jeszcze długa droga przed nami.

- Jak pan sobie wyobrażał nową pracę?

- Myślałem, że będzie lekko, łatwo i przyjemnie. Okazało się jednak, że jest dużo trudniej, zwłaszcza fizycznie. Bardzo ciężko jest siedzieć w firmie ponad 50 godzin, albo na prezentacji u klienta, na którą trzeba przygotowywać teksty, koncepcje kreacyjne, czy graficzne. Innym przykładem są dziwne zadania: trzeba zrobić ulotkę dla emerytów, poświęconą tabletce przeczyszczającej. Uwierzcie, to nie jest przyjemne.

- W skrajnych przypadkach korzysta pan z różnych schematów?

- Jak najbardziej. Po tylu latach pracy w branży człowiek potrzebuje schematów. Nie zwalnia mnie to oczywiście z obowiązku bycia kreatywnym, za co przecież mi płacą.

- Opłaca się być copywriterem?

- Jeśli chodzi o zarobki, mogę powiedzieć, że jest całkiem przyzwoicie. Co prawda parę lat temu było lepiej, a w zeszłym roku była dosyć duża zapaść i wiele agencji to odczuło. Ja nie pracuję w żadnej agencji na etacie. Jestem wolnym strzelcem. Siedzę w domu i piszę dla różnych agencji, co jest dużym plusem. Ale żeby nie było, ja również odczułem ten kryzys.

- Wiemy, że miał pan przygodę z programami TVN “Szymon Majewski Show” i “You Can Dance”.

- Wraz z trzyosobową ekipą pisaliśmy scenariusze do “Rozmów w tłoku”. To była bardzo ciężka praca, ponieważ musieliśmy cały czas śledzić sytuację polityczną w kraju. Zdarzały się takie momenty, w których na ostatnią chwilę musieliśmy całkowicie zmieniać scenariusz, ponieważ pojawił się nagły, niespodziewany zwrot. Siedzieliśmy wtedy całą noc i dopieszczaliśmy scenariusz na wszystkie możliwe sposoby. Był też okres, w którym pisałem teksty dla “You Can Dance”, dokładnie dla Kingi Rusin.

- Rozumiemy, że wyglądało to tak, że pan pisze, a Kinga Rusin błyszczy?

-Nie mogę zdradzić szczegółów, ale wyglądało to mniej więcej tak, jak mówicie…

- Pisał pan teksty dla aktorów grających polityków, a co z showmanami, takimi jak Szymon Majewski, czy Kuba Wojewódzki? Oni też mają swoich copywriterów?

- Tak. Szymon oczywiście dużo sobie sam wymyśla. Cykl programu jest jednak tak napięty, że musi on być wspierany przez masę ludzi, by wszystko wyszło, jak trzeba. Wojewódzki też jest wspierany, ale minimalnie. On ma bardzo dużo swoich własnych tekstów. Wstępniaki, którymi zaczyna każdy program, to są jak najbardziej jego teksty. Niemniej jednak przy takich programach jak te wspomniane, pracują całe masy scenarzystów i copywriterów, którzy robią wszystko, by udoskonalić talk-show.

- Uczestniczył pan w nagraniach?

- Nie, to była tylko i wyłącznie praca przez internet, który wiele ułatwia w tej branży. Mogę pracować jednocześnie dla agencji z Warszawy, Wrocławia czy Krakowa i przy tym nie ruszać się z domu, co jest oczywiście bardzo komfortowe.

- Można powiedzieć, że teksty, które pan pisał, wyrażały po części pana poglądy?

- Nie, nie! Absolutnie! To jest czysty produkt. Ja żyję z pisania, i to jest produkt, który wytwarzam.

- To jest praca, która zamieniła się w pasję?

- Zdecydowanie tak. Oprócz tego, że piszę zarobkowo, piszę jeszcze różne inne rzeczy. Np. rok temu wydałem książkę dla dzieci, napisałem bajki. Gdzieś tam pojawiły się teksty piosenek. Generalnie moje życie obraca się wokół pisania. Jak wracam do domu, to w wolnym czasie też piszę.

- Kiedy pisanie stało się pasją? 

- Na dobrą sprawę zacząłem pisać w liceum. W tamtym okresie po raz pierwszy pojawiłem się w “Gazecie Powiatowej - Wiadomości Oławskie”. Myślę, że wtedy to mi się tak na poważnie zaczęło.

- Jak to jest, gdy pasja zaczyna być jednocześnie pracą?

- To jest najgenialniejszy układ, jaki może być. Bardzo dawno temu powiedziałem sobie, że ja będę żył z pisania. Nie mogę powiedzieć, że z całych sił do tego dążyłem. Na szczęście pomógł mi przypadek w postaci kolegi. Na początku byłem bardzo zawiedziony, gdyż generalnie każdy myśli, że jak trafia do dużej agencji reklamowej, a do takiej właśnie trafiłem, to od razu będzie się zajmował reklamami telewizyjnymi, które zobaczy parę milionów osób. Czasami to jest tak, jak mówiłem - napisanie krótkiego tekstu do ulotki dla emerytów. No, ale takimi rzeczami też się trzeba zajmować.

- Jest pan również muzykiem. Co z zespołem “Bez Nas Wy”?

- Można powiedzieć, że cały czas jesteśmy w zawieszeniu. Kiedyś poświęcaliśmy temu bardzo dużo czasu, a teraz wszyscy mamy dzieci, żony, pracę i bardzo ciężko jest to wszystko połączyć.

- Byłby pan w stanie z własnej woli wypromować młodego muzyka?

- Oczywiście. Wielokrotnie zajmowałem się promocją różnych rzeczy za darmo, więc jeżeli gdzieś widzę sens pomocy, to jak najbardziej.

- Zostając przy muzyce - internet to wielkie medium, czy uważa pan, że wydanie płyty jest uzależnione od znajomości w branży wydawniczej?

- Nie, jeżeli ktoś jest dobry, to wystarczy internet i “się rozejdzie”. Czasami nawet nie jest potrzebna płyta, a wystarczy mp3 i można zyskać rozgłos.

* Rozmowa z Szymonem Barabachem pochodzi z najnowszego wydania “Głosu Żubra” - gazetki Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr 1 
w Oławie
 


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: Leszek Górecki Treść komentarza: Masz absolutną rację, że teoria i przepisy to jedno, a polityczna praktyka to drugie. Zgadzam się z Tobą, że wrzucanie wszystkich wielokadencyjnych wójtów czy burmistrzów do jednego worka jest niesprawiedliwe – wielu z nich to byli świetni, uczciwi gospodarze, których rozwój gmin został sztucznie przerwany przez limity. Masz też stuprocentową rację z tymi „lokalnymi książętami” z Sejmu. Rzeczywiście zdarzają się posłowie czy senatorowie, którzy z tylnego fotela trzęsą całymi powiatami, ustawiając konkursy na dyrektorów czy obsadzając spółki swoimi ludźmi. Tyle że problem, o którym piszesz – czyli „martwe dusze” na jedynkach list wyborczych – to nie jest wina braku limitu kadencji, ale naszego systemu wyborczego i ordynacji. Problem polega na tym, że w Polsce to szefowie partii, a nie obywatele, decydują o kształcie list. Jeśli lojalny, ale bierny poseł dostanie „jedynkę” w silnym dla danej partii regionie, to wejdzie do Sejmu niemal automatycznie, choćby przez całe 4 lata nie odezwał się z mównicy ani słowem. Wprowadzenie limitu kadencji zmieniłoby tylko tyle, że zamiast jednej „martwej duszy” szef partii wstawiłby na pierwsze miejsce inną, równie posłuszną, nową osobę. Dlatego zamiast zakazywać ludziom startu, skuteczniejsza byłaby zmiana ordynacji – na przykład na jednomandatowe okręgi lub system, w którym to głosy wyborców, a nie miejsce na liście, mają decydujące znaczenie. Wtedy tacy „przesypiacze” kadencji zniknęliby z Sejmu błyskawicznie, bo ludzie rozliczaliby ich z realnej pracy, a nie z przynależności partyjnej. Data dodania komentarza: 27.10.2026, 16:28 Źródło komentarza: Co z kolejną kadencją burmistrza Frischmanna? Autor komentarza: Peyo Treść komentarza: Gratulacje i życzę dalszej takiej kariery. Data dodania komentarza: 27.10.2026, 15:26 Źródło komentarza: Młody aktor z Jelcza-Laskowic na festiwalu w Gdyni Autor komentarza: Pytam Treść komentarza: Może Babcia miała wąsy? Data dodania komentarza: 27.10.2026, 15:00 Źródło komentarza: Kierowca zginął. Jeden dzień i aż trzy zdarzenia na autostradzie Autor komentarza: Kazik Treść komentarza: Coś się Wam ta konstrukcja nie udała. Teren ogrodzony taśmą. Rozbierzcie to bo śmiech na sali . Do tragedii nie daleko . Taśma wszystkich nie zatrzyma , a stos w każdej chwili może runąć. Data dodania komentarza: 27.10.2026, 14:55 Źródło komentarza: OŁAWA Kawałek dyniowej wioski w... mieście Autor komentarza: Gość Treść komentarza: Najlepiej iść do CZARNEJ mafii oni za co łaska wszystko przyklepią nawet rozwód po 20 latach małżeństwa jak u pana Jacka Kury. Data dodania komentarza: 27.10.2026, 14:48 Źródło komentarza: Ania i Mariusz powiedzieli sobie sakramentalne „TAK” Autor komentarza: Gość Treść komentarza: To nie autostrada to wyrób autostradopodobny. Jak budowali to krzyczeli trzymaj Antek ścianę idziemy po kasę na uja trzeci pas. Data dodania komentarza: 27.10.2026, 14:43 Źródło komentarza: Kierowca zginął. Jeden dzień i aż trzy zdarzenia na autostradzie
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama