Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 15 października 2026 16:55
ZOBACZ:
Reklama Hipol
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Latynoskie love story, czyli pożytek z zakochanych

Czasami zwykła historia miłosna dwojga młodych ludzi przynosi korzyść otaczającej ich społeczności. Robin i Ewa utworzyli w Oławie centrum kultury latynoamerykańskiej. Proponują naukę hiszpańskiego z native speakerem, lekcje salsy, wyjazdy do Barcelony. Chętnych nie brakuje
Podziel się
Oceń

Podobno Kolumbijczycy szybko podejmują decyzje. To, co wydarzyło się przez dwa lata w życiu Robina, potwierdza tę opinię. Do Turcji wyjechał, aby doskonalić się jako lektor hiszpańskiego i angielskiego. Spotkanie z Ewą zaowocowało tym, że zawodową pasję realizuje we własnej szkole językowej, u boku ukochanej żony.

Policjanci nie pozwalali się całować
 
Ewa mieszkała w Turcji z praktykantami z Kolumbii. Pewnego razu pojechała z koleżanką do sąsiedniego miasta i tam poznała Robina. Potem były zorganizowane przez niego wspólne wakacje w Olympos. Jak to się stało, że zaiskrzyło między nimi? Odpowiadają ogólnie, ale po ich spojrzeniach i uśmiechach widać, że trudno im wyrazić to słowami.
Dla Robina było to jej bezproblemowe podejście do życia. Otwartość, żywiołowość, gotowość do uczestnictwa w różnych przedsięwzięciach. No i ta egzotyczna uroda: blond włosy i niebieskie oczy...
Ewa wspomina, że z początku traktowała go jak kumpla. To, że stale przy niej był i odczytywał jej potrzeby, sprawiło, że obdarzyła go zaufaniem i pokochała. - Latynosi i Słowianie mają się ku sobie - wyznaje Ewa. - Ta sama gorąca krew, zamiłowanie do tańca i zabawy...   
Rodzącej się miłości nie rozumieli tylko tureccy policjanci. Zdarzyło się, że po całusie na ulicy islamscy stróże prawa wylegitymowali ich i udzielili surowej reprymendy.

Bilet kupiony nazajutrz

Pobyt w Turcji dobiegał końca. Stanęli przed pytaniem: co dalej? Nie chcieli, żeby to była tylko przygoda z młodości. Postanowili rozpocząć wspólne życie. A jednak, kiedy przyszedł czas odlotu, Robin kupił bilet tylko dla siebie. Ewa wahała się. Perspektywa zamieszkania tak daleko od rodzinnego domu, w obcym kraju, bez znajomości języka, nie była łatwa do zaakceptowania. Silniejsza okazała się inna myśl. - On teraz odleci do Kolumbii, ja do Polski i może już nigdy więcej się nie spotkamy? O nie, tego, co się zrodziło między nami, nie można zmarnować. Następnego dnia dokupiła bilet.

Pierścionek z kokosa

Manizales, rodzinne miasto Robina, leży na północny zachód od Bogoty, na wysokości ok. 2.100 metrów i jest stolicą regionu, w którym uprawia się kawę. Rodzice czekali już na lotnisku. Odebrali syna, który po rocznej rozłące wracał do domu z piękną narzeczoną z Polski. Serdeczność, z jaką przyjęli Ewę, złagodziła jej obawy dotyczące zderzenia się z zupełnie obcą kulturą.
Rozmijają się nieco z rzeczywistością ci, którzy wyobrażają sobie ulice kolumbijskich miast jak arenę krwawych porachunków narkotykowych gangów lub miejsce nieustannej fiesty - kolorowe suknie kobiet wirujące w rytm gorącej salsy. Potęga narkotykowych gangów została złamana w latach 80. i 90., a wizja roztańczonych ulic bardziej odpowiada obrazowi z turystycznych folderów niż prawdziwemu życiu. Choć Ewa przyznaje, że otwartość ludzi i ich entuzjastyczne podejście do życia były uderzające. Nie dziwiła się, że swego czasu okrzyknięto Kolumbię najszczęśliwszym krajem na świecie.
Było mnóstwo rzeczy, które budziły jej zainteresowanie. Bogactwo owoców, soki przyrządzane i sprzedawane na ulicy. Obnośni sprzedawcy, tak natarczywi w swoim zachowaniu. Oryginalna roślinność: kakaowce, kawa, mango, mandarynki i banany. Po cytrynę do napojów szło się na ogród. Przysmakiem oławianki stały się platany z rodziny bananowców. Kolumbijczycy przyrządzają je do posiłków tak często, jak my ziemniaki.
Ewa wspomina górskie krajobrazy, wulkaniczne szczyty pokryte śniegiem, odwiedziny w Medellin - mieście Boterro, malarza, który wsławił się wizerunkami zabawnych grubasów. Także podróż do Cartageny, położonej na brzegami Morza Karaibskiego. To właśnie na tamtej plaży Robin oświadczył się jej. - Czy spędzimy ze sobą resztę naszych dni pozostając tacy, jacy jesteśmy teraz? - zapytał i podarował Ewie pierścionek, wykonany własnoręcznie z owocu kokosa.  

Barcelona, salsa i przedszkolaki

Potem szybka decyzja. Przeniosą się do Polski, będą tu uczyć hiszpańskiego, angielskiego i niemieckiego. Przyjechali we wrześniu ubiegłego roku, pobrali się miesiąc później, a w styczniu otworzyli szkołę „el Dorado”.
Ewa mówi, ze hiszpański staje się w Polsce językiem obcym nr 2 po angielskim, a w Oławie jest miejsce na centrum kultury latynoamerykańskiej. Ze zdziwieniem przyjęła, jak wiele osób mówi już po hiszpańsku, a przychodzą, żeby doskonalić swoje umiejętności przed wyjazdami do Hiszpanii i Ameryki Południowej.
Robina to nie dziwi. W końcu jego językiem posługuje się na całym globie 350 milionów ludzi. Małżonkowie kipią od pomysłów. Nie chcą, aby zajęcia odbywały się tylko w czterech ścianach salek lekcyjnych. Na wakacyjnym kursie hiszpańskiego proponują lekcje w parku i na basenie. Organizują wyjazd do Barcelony. Rozpoczęli z letnią nauką salsy, a w przyszłości chcieliby regularnie urządzać salsoteki. We wrześniu zamierzają utworzyć przedszkole językowe. Liczą, że nie zabraknie rodziców, którzy chcieliby, aby ich pociechy przez pięć dni w tygodniu odbywały zajęcia, bawiły się i śpiewały po angielsku.
Nowa rodzinna firma nabiera rozpędu. Wybuchowa latynosko-słowiańska mieszanka i okno otwarte na świat.

Xawery Piśniak
 


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: lora Treść komentarza: Działacze bawią się za pieniądze z składek a ryb coraz mniej. Data dodania komentarza: 15.10.2026, 14:47 Źródło komentarza: Puchar dla Ireneusza Moczulskiego Autor komentarza: Leszek Górecki Treść komentarza: Warto spojrzeć na ten temat szerzej, bo to, co nam się serwuje, to podręcznikowy przykład komercjalizacji krajobrazu wizualnego naszego miasta. Tytuł artykułu „Pierwszy oławski krasnal - nowy rozdział w miejskiej przestrzeni Oławy” sugeruje, że mamy do czynienia z nowym symbolem całego miasta i ważnym wydarzeniem społecznym. Tymczasem pod płaszczykiem dolnośląskiej tradycji kryje się po prostu zwykły product placement. Nawet jeśli ten krasnal stanie na prywatnym terenie przed muzeum, to i tak przez oficjalne nazywanie go „oławskim” ma funkcjonować w świadomości mieszkańców jako nowa wizytówka Oławy. Zastępowanie naszej lokalnej tożsamości wrocławskimi krasnalami to pozbawianie miasta własnej specyfiki na rzecz kopiowania sąsiada. Wrocławskie krasnale mają swoją głęboką, antykomunistyczną historię. U nas od pierwszej figurki robi się z tego komercyjny baner marketingowy z wielkim logo na koszulce i nazwą firmy na rejestracji. Dlaczego w ten sposób nie promuje się oławskiego koguta, który jest naszym autentycznym, historycznym symbolem? Wizualna przestrzeń miasta, którą codziennie widzimy, powinna być wolna od tak dosłownej reklamy. Stąd kluczowe pytanie na poziomie zasad: czy jeśli w Oławie pojawią się kolejne krasnale, to również będą usiane logotypami prywatnych podmiotów? Czy nasze miasto ma być darmowym tłem dla biznesu? Data dodania komentarza: 15.10.2026, 14:36 Źródło komentarza: Pierwszy oławski krasnal - nowy rozdział w miejskiej przestrzeni Oławy Autor komentarza: Olawianka Treść komentarza: Haha,wolą nie rozmawiać po ukraińsku!! Wy krzyczycie na cały sklep po ukraińsku ,w przychodni , gdzie kolejek jesteście. Prowokuje nie ,patrzycie czy ktoś wam uwagę chce zwrócić!! To Polacy rozmawiają po cichu,bo mamy więcej kultury osobistej Ukrainka ,pracująca na mięsnym Krzysztof czy na cały sklep ,że jest Ukrainka i jest u siebie! Nie opowiadaj bzdur,że niby tacy jesteście biedni i przestraszeni,bo to nieprawda. Brak wam pokory i kultury Oczywiście,nie piszę o wszystkich ,bo są wyjątki ,ale to bardzo rzadko się zdarza. Data dodania komentarza: 15.10.2026, 14:31 Źródło komentarza: Ukrainka, gej, hazardzista.... Skorzystaj z Żywej Biblioteki, "wypożycz" i porozmawiaj Autor komentarza: Mayhem Treść komentarza: A wie Pan że małżonka porusza się na wózku. I kiedyś było tak (możliwe że i obecnie) że trzeba było wcześniej na specjalną infolinię zadzwonić i zrobić termin i ktoś miał pomóc. No ale jak zwykle, to nie działa. Małżonka jechała do Opola i nikt nie czekał, to na infolinii powiedzieli że musi pójść do budynku w kierunku wiaduktu i tam poprosić,bo może zapomnieli. Zostawię to bez komentarza. Data dodania komentarza: 15.10.2026, 14:22 Źródło komentarza: Brakuje nie tylko wind, ale i kasy biletowej Autor komentarza: Pinokio co farbuje włosy Treść komentarza: Burmistrz mówi, że nie ma żadnej koncepcji. Data dodania komentarza: 15.10.2026, 13:38 Źródło komentarza: Czy w Oławie powstanie "centrum tenisowe"? Autor komentarza: OKT Treść komentarza: Koncepcja jest w analizie w UM jak się zakończy to wtedy napewno miasto przedstawi rzut terenu z góry itd. Data dodania komentarza: 15.10.2026, 13:12 Źródło komentarza: Czy w Oławie powstanie "centrum tenisowe"?
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama