Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 21 czerwca 2026 17:18
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Tauron
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Latynoskie love story, czyli pożytek z zakochanych

Czasami zwykła historia miłosna dwojga młodych ludzi przynosi korzyść otaczającej ich społeczności. Robin i Ewa utworzyli w Oławie centrum kultury latynoamerykańskiej. Proponują naukę hiszpańskiego z native speakerem, lekcje salsy, wyjazdy do Barcelony. Chętnych nie brakuje
Podziel się
Oceń

Podobno Kolumbijczycy szybko podejmują decyzje. To, co wydarzyło się przez dwa lata w życiu Robina, potwierdza tę opinię. Do Turcji wyjechał, aby doskonalić się jako lektor hiszpańskiego i angielskiego. Spotkanie z Ewą zaowocowało tym, że zawodową pasję realizuje we własnej szkole językowej, u boku ukochanej żony.

Policjanci nie pozwalali się całować
 
Ewa mieszkała w Turcji z praktykantami z Kolumbii. Pewnego razu pojechała z koleżanką do sąsiedniego miasta i tam poznała Robina. Potem były zorganizowane przez niego wspólne wakacje w Olympos. Jak to się stało, że zaiskrzyło między nimi? Odpowiadają ogólnie, ale po ich spojrzeniach i uśmiechach widać, że trudno im wyrazić to słowami.
Dla Robina było to jej bezproblemowe podejście do życia. Otwartość, żywiołowość, gotowość do uczestnictwa w różnych przedsięwzięciach. No i ta egzotyczna uroda: blond włosy i niebieskie oczy...
Ewa wspomina, że z początku traktowała go jak kumpla. To, że stale przy niej był i odczytywał jej potrzeby, sprawiło, że obdarzyła go zaufaniem i pokochała. - Latynosi i Słowianie mają się ku sobie - wyznaje Ewa. - Ta sama gorąca krew, zamiłowanie do tańca i zabawy...   
Rodzącej się miłości nie rozumieli tylko tureccy policjanci. Zdarzyło się, że po całusie na ulicy islamscy stróże prawa wylegitymowali ich i udzielili surowej reprymendy.

Bilet kupiony nazajutrz

Pobyt w Turcji dobiegał końca. Stanęli przed pytaniem: co dalej? Nie chcieli, żeby to była tylko przygoda z młodości. Postanowili rozpocząć wspólne życie. A jednak, kiedy przyszedł czas odlotu, Robin kupił bilet tylko dla siebie. Ewa wahała się. Perspektywa zamieszkania tak daleko od rodzinnego domu, w obcym kraju, bez znajomości języka, nie była łatwa do zaakceptowania. Silniejsza okazała się inna myśl. - On teraz odleci do Kolumbii, ja do Polski i może już nigdy więcej się nie spotkamy? O nie, tego, co się zrodziło między nami, nie można zmarnować. Następnego dnia dokupiła bilet.

Pierścionek z kokosa

Manizales, rodzinne miasto Robina, leży na północny zachód od Bogoty, na wysokości ok. 2.100 metrów i jest stolicą regionu, w którym uprawia się kawę. Rodzice czekali już na lotnisku. Odebrali syna, który po rocznej rozłące wracał do domu z piękną narzeczoną z Polski. Serdeczność, z jaką przyjęli Ewę, złagodziła jej obawy dotyczące zderzenia się z zupełnie obcą kulturą.
Rozmijają się nieco z rzeczywistością ci, którzy wyobrażają sobie ulice kolumbijskich miast jak arenę krwawych porachunków narkotykowych gangów lub miejsce nieustannej fiesty - kolorowe suknie kobiet wirujące w rytm gorącej salsy. Potęga narkotykowych gangów została złamana w latach 80. i 90., a wizja roztańczonych ulic bardziej odpowiada obrazowi z turystycznych folderów niż prawdziwemu życiu. Choć Ewa przyznaje, że otwartość ludzi i ich entuzjastyczne podejście do życia były uderzające. Nie dziwiła się, że swego czasu okrzyknięto Kolumbię najszczęśliwszym krajem na świecie.
Było mnóstwo rzeczy, które budziły jej zainteresowanie. Bogactwo owoców, soki przyrządzane i sprzedawane na ulicy. Obnośni sprzedawcy, tak natarczywi w swoim zachowaniu. Oryginalna roślinność: kakaowce, kawa, mango, mandarynki i banany. Po cytrynę do napojów szło się na ogród. Przysmakiem oławianki stały się platany z rodziny bananowców. Kolumbijczycy przyrządzają je do posiłków tak często, jak my ziemniaki.
Ewa wspomina górskie krajobrazy, wulkaniczne szczyty pokryte śniegiem, odwiedziny w Medellin - mieście Boterro, malarza, który wsławił się wizerunkami zabawnych grubasów. Także podróż do Cartageny, położonej na brzegami Morza Karaibskiego. To właśnie na tamtej plaży Robin oświadczył się jej. - Czy spędzimy ze sobą resztę naszych dni pozostając tacy, jacy jesteśmy teraz? - zapytał i podarował Ewie pierścionek, wykonany własnoręcznie z owocu kokosa.  

Barcelona, salsa i przedszkolaki

Potem szybka decyzja. Przeniosą się do Polski, będą tu uczyć hiszpańskiego, angielskiego i niemieckiego. Przyjechali we wrześniu ubiegłego roku, pobrali się miesiąc później, a w styczniu otworzyli szkołę „el Dorado”.
Ewa mówi, ze hiszpański staje się w Polsce językiem obcym nr 2 po angielskim, a w Oławie jest miejsce na centrum kultury latynoamerykańskiej. Ze zdziwieniem przyjęła, jak wiele osób mówi już po hiszpańsku, a przychodzą, żeby doskonalić swoje umiejętności przed wyjazdami do Hiszpanii i Ameryki Południowej.
Robina to nie dziwi. W końcu jego językiem posługuje się na całym globie 350 milionów ludzi. Małżonkowie kipią od pomysłów. Nie chcą, aby zajęcia odbywały się tylko w czterech ścianach salek lekcyjnych. Na wakacyjnym kursie hiszpańskiego proponują lekcje w parku i na basenie. Organizują wyjazd do Barcelony. Rozpoczęli z letnią nauką salsy, a w przyszłości chcieliby regularnie urządzać salsoteki. We wrześniu zamierzają utworzyć przedszkole językowe. Liczą, że nie zabraknie rodziców, którzy chcieliby, aby ich pociechy przez pięć dni w tygodniu odbywały zajęcia, bawiły się i śpiewały po angielsku.
Nowa rodzinna firma nabiera rozpędu. Wybuchowa latynosko-słowiańska mieszanka i okno otwarte na świat.

Xawery Piśniak
 


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: Platyn Treść komentarza: Co do lelarzy. Podziękuj pis- owi że tak zarabiają. Straszyli , że pojadą do UK , to rząd stworzył przepisy i kasa z ,,kranu,, zaczęła płynąć Data dodania komentarza: 21.06.2026, 15:44 Źródło komentarza: Dni Oławy - Dni Koguta 2026, czyli koncerty i wiele więcej Autor komentarza: Kazik Treść komentarza: Edit To mialo być do @Znający sprawę. Powiatowa tak skacze w komórce ( same reklamy) , że nie trafiłem w to miejsce co trzeba Data dodania komentarza: 21.06.2026, 15:41 Źródło komentarza: Dni Oławy - Dni Koguta 2026, czyli koncerty i wiele więcej Autor komentarza: Leszek Górecki Treść komentarza: Haaaa Co te modelki prezentowały ? Skąpy ubiór , czy swoje ciało ? Data dodania komentarza: 21.06.2026, 15:22 Źródło komentarza: Modelki na scenie Dni Oławy - Dni Koguta Autor komentarza: wJanek Treść komentarza: A jakie to ma znaczenie? To ich sprawa czy wierzą, w co wierzą, jak wierzą. Data dodania komentarza: 21.06.2026, 14:33 Źródło komentarza: Noc Świętojańska – Wieczór Integracji Pokoleń Autor komentarza: Nata Treść komentarza: Kto to jest nocny kochanek?! Data dodania komentarza: 21.06.2026, 11:28 Źródło komentarza: Nocny Kochanek porwał publiczność (GALERIA) Autor komentarza: Kazik Treść komentarza: Jurczaka nie było i Oława też była znana. O Domańskim zapomniałeś napisać Data dodania komentarza: 21.06.2026, 10:39 Źródło komentarza: Dni Oławy - Dni Koguta 2026, czyli koncerty i wiele więcej
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama