Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 16 marca 2026 13:33
ZOBACZ:
Reklama Aftermarket Oława
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Katechetka rockową piosenkarką

Anna Białczak z Oławy miała 33 lata, kiedy odwróciła swoje życie do góry nogami. Pewnego dnia postanowiła zmienić wszystko. Zrezygnowała z dobrej pracy i z mieszkania, aby zająć się tym, co naprawdę kochała. Tym, co w jej duszy grało najważniejszą rolę, czyli muzyką…
Podziel się
Oceń

Oława 
Nosiła muzykę w sobie

Anna ma 38 lat, urodziła się we Wrocławiu, ale dorastała w Oławie. Skończyła Szkołę Podstawową nr 1. Pamięta pierwsze lekcje muzyki, były dla niej przełomowe. - Nauczycielka bardzo chciała nauczyć moją klasę pewnej piosenki - wspomina. - Zapisaliśmy tekst w zeszytach i okazało się, że gdzieś zaginęły nuty, a oprócz mnie nikt nie znał melodii. Pokonałam nieśmiałość, wstałam i zaśpiewałam. Tak mała, cicha Ania zaistniała na forum klasy. Muzyka towarzyszy mi od zawsze. Kiedy zadaje mi ktoś pytanie, od kiedy śpiewam, to nie umiem odpowiedzieć.
Anna wspomina, że rodzice nie mieli czasu, aby zauważyć i szkolić jej talent. - Umknęło im to, że jako sześcioletnia dziewczynka zamiast dobranocki, oglądałam z ogromnym skupieniem i słuchałam koncertów fortepianowych - mówi. - Po prostu nosiłam muzykę w sobie.

Rozśpiewana opiekunka

W szkole zawodowej los postawił na jej drodze Barbarę Wyrostkiewicz, która nauczyła ją grać na gitarze i słuchać “Dżemu”, Czesława Niemena, Marka Grechuty, “Starego Dobrego Małżeństwa”, “Vaya con Dios”, Enyi, OMD, “Electric Light Orchestra”. - Dobrze jest mieć kogoś, kto cię wspiera, wierzy w ciebie, kto potrafi być szczery i obiektywny - dodaje.
Drugim takim przyjacielem jest dla niej Kamila Bakalarczyk-Kruk.  Poznały się w 1994 roku, kiedy Kamila przyszła na przesłuchanie do scholi, którą Anna Białczak założyła ze Zbyszkiem Roszakiem w parafii Matki Boskiej Pocieszenia. Nie przypuszczała wtedy jednak, że za kilka lat spotkają się ponownie, i to w odmiennych rolach.
Wiele trudu musiała włożyć w to, aby po zawodówce pójść do liceum dla pracujących, później dostać się na studia, wtedy pracowała już jako katechetka. Z sentymentem wspomina dawne czasy, bez gitary nie wychodziła z domu: - Nauczanie o Bogu jest wyjątkowo trudne, szczególnie gdy mamy słuchaczy w wieku od trzech do sześciu lat. Praca w przedszkolach wydaje się łatwa, jednak to tylko pozory. Dzieci są bardzo uważnymi słuchaczami, a ja potrafiłam wchodzić na ich poziom intelektualny. Muzyka trafiała do nich bardzo skutecznie. Za kilka lat nie będą pamiętały treści, tylko emocje, jakie wynieśli z moich zajęć.
Ma za sobą ogromne doświadczenie jako nauczyciel. Jednak mimo dwunastu lat pracy z dziećmi, czuła, że to nie jest jej powołanie. 

Dzień świra

Miała świetną pracę, mieszkanie we Wrocławiu, pieniądze, uczyła się także języka angielskiego. Jednak  czuła, że umiera wewnętrznie, że coś jest nie tak, że się nie spełnia, że dusi  się w tym doskonałym, wrocławskim splendorze.
Dzień, w którym nastąpił przełom, pamięta doskonale. To było 8 grudnia 2005. Budzik zadzwonił o 6.30. Otworzyła oczy, zobaczyła sufit i nagle ją olśniło. Powiedziała głośno: - Mam dosyć, i już! Pamięta, że nawet przeklęła. Nie poszła do pracy. Przez dwa dni nigdzie nie wychodziła. Wyłączyła telefon, nikt się nie mógł z nią skontaktować. Zastanawiała się, jak zacząć życie od nowa. Realizować i rozwijać talent, tak jak tego chce. Wtedy nie miało dla niej znaczenia, jak wiele straci, a może wszystko.
Reakcja pracodawcy była do przewidzenia, została dyscyplinarnie zwolniona.
- Mama otrzymała wcześniej telegram z zapytaniem: “Czy pani córka żyje?” - opowiada Ania. - Była na mnie zła. Jednak uważałam, i teraz też tak myślę, że jeśli chcesz zacząć nowe życie, dla starego musisz umrzeć. Tak straciłam wszystko na własne życzenie. Ale nie żałuję tej decyzji, w przeciwieństwie do mojej mamy i kilku innych, twardo stojących na ziemi bliskich mi osób.
Wie, że ma niepokorną duszę. Zawsze była inna, szalona. Jedna z jej koleżanek powiedziała jej kiedyś, że wstydziła się z nią chodzić po mieście, bo była tak nieprzewidywalna. Na koncercie “Starego Dobrego Małżeństwa” potrafiła tak po prostu podejść do Krzysztofa Myszkowskiego i poprosić o autograf. Do dziś ma z nim kontakt. Nie istnieje dla niej słowo “niemożliwe”. Jeśli czegoś pragnie, musi zrobić wszystko, aby to się spełniło: - Świat należy do ludzi, którzy mają odwagę marzyć i ryzykować, aby spełniać swoje marzenia, i starają się robić to jak najlepiej.

Błysk w oczach

Kiedy przemeblowała swoje życie, zajęła się od nowa głównie śpiewaniem. Występuje na  weselach, dożynkach, dancingach i innych podobnych imprezach. Zajmuje się także wszystkim, co przynosi nie tylko dochód finansowy, ale także pozwala jej się spełniać artystycznie. - Uczę gry na gitarze, szyję szaty liturgiczne oraz wyszywam. Odnawiam także stare obrazy i ramy.
Dwa lata temu ponownie spotkała się z Kamilą Bakalarczyk-Kruk. Tym razem to Kamila zaczęła ją uczyć na warsztatach w “Studiu piosenki”, działającym w Ośrodku Kultury: - Sumiennie, cierpliwie i z ogromną determinacją uczy mnie, i inne młode artystki, wszystkich skomplikowanych technik oddychania, emisji i dykcji. Potrafi też krzyknąć kiedy trzeba i odpowiednio zmotywować. Mówi mi, że nieważne gdzie śpiewam, czy na scenie, w teatrze, czy “do kotleta”, zawsze powinnam śpiewać tak, aby dotarło to do słuchaczy. Staram się to wykonywać całą sobą, duszą i sercem.
Poznała wiele osób, które pomogły jej zrozumieć muzykę, odkryć ją na nowo: - Muzyka leczy, koi, pozwala zapomnieć o tym, co nas boli.
Studio piosenki dało jej bardzo wiele, m.in. determinację i wiarę w samą siebie. Dlatego lubi śpiewać na oławskiej scenie.
Zmieniła się, odzyskała błysk w oczach. Wie, że jej życie nigdy już nie będzie szare. Ma swój świat i swoje marzenia, których wiele ludzi nie rozumie. Ma aspiracje, by być kimś niezapomnianym, wyjątkowym i zawsze empatycznym. - Przede wszystkim  chcę , aby pamiętano mnnie jako dobrego człowieka. Czasami naprawdę brawa wystarczą, to najlepsza zapłata.
Jest po kilku próbach z zespołem “Black and White” z okolic Środy Śląskiej.  Ma nadzieję, że ta współpraca z muzykami przeniesie same korzyści i będzie się mogła nadal rozwijać jako wokalistka. - Chcę aby “Black and White” bym moim zespołem na stałe. Grają na żywo, żadnego udawania, markowania, tylko z nimi mogę się realizować tak do końca.

Malwina Gadawa
Fot. Barbara Wyrostkiewicz


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: bolTreść komentarza: Ty głupi mądralo, nie rozumiesz tematu.Data dodania komentarza: 16.03.2026, 11:52Źródło komentarza: Pterozaur, czyli... orzeł XXL z charakteremAutor komentarza: cześTreść komentarza: Autoliv, Electrolux... Jest wiele możliwościData dodania komentarza: 16.03.2026, 11:29Źródło komentarza: W Sobieskim mają klucz do kosmosuAutor komentarza: NataTreść komentarza: RIPData dodania komentarza: 16.03.2026, 11:25Źródło komentarza: Zmarł Wiesław "Mateo" Golec. Wierny kibic Moto-JelczaAutor komentarza: RedaktorTreść komentarza: Ciekawy temat. Ale sposób jego przedstawienia... tragikomiczny, żeby nie powiedzieć gimnazjalny. Tak czy inaczej, szkoda, że taki sam los jak "pterodaktyla" nie spotkał też "mózgu naczelnika".Data dodania komentarza: 16.03.2026, 07:43Źródło komentarza: Pterozaur, czyli... orzeł XXL z charakteremAutor komentarza: XyzTreść komentarza: Przyjemnie się czyta co Pan Jadczak ma do powiedzenia, widać, że to równy koleśData dodania komentarza: 15.03.2026, 22:36Źródło komentarza: Jadczak: - Iskra, pomysł, zapał wychodziły od nas, z MiłoszycAutor komentarza: TataTreść komentarza: Niektóre osoby z ówczesnego aktywu są nadal obecne w oławskiej rzeczywistości - były np. na otwarciu tzw. Centrum Edukacji Historycznej w piwnicy ratusza. Duch PZPR/PRL wiecznie żywy. Marszałek Czarzasty daje wzór. Historia się powtarza?Data dodania komentarza: 15.03.2026, 20:46Źródło komentarza: Pterozaur, czyli... orzeł XXL z charakterem
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama