- To temat wielowątkowy. Jeśli moje banery wiszą w miejscach, które zagrażają bezpieczeństwu, to jest to coś karygodnego i jak najbardziej poczuwam się do tego, by baner zdjąć i uczulić wolontariuszy, by czegoś takiego więcej nie robili - powiedział Czarnecki. - Proszę pamiętać, że przy kampanii na szeroką skalę trudno upilnować każdego, więc takie incydentalne sytuacje siłą rzeczy będą się zdarzały. Jeśli chodzi o akcję radnego Jacka Załubskiego, to nie miałem wcześniej pojęcia o istnieniu tego człowieka, prawdopodobnie nie będę miał okazji go poznać, czego - nie ukrywam - nie będę specjalnie żałować. Zastanowię się, czy nie zawiadomić prokuratury, ponieważ ściągnięcie banerów było nielegalne. Zwykle staram się takimi osobami nie zaprzątać sobie głowy, ale niestety czasami trafiają się tacy, łagodnie mówiąc, nadgorliwi, jak pan Jacek.
Przemysław Czarnecki po raz kolejny startuje do Sejmu. Jego wzmożona aktywność kampanijno-plakatowa można wynikać z faktu, że otrzymał dopiero 21. miejsce na liście Prawa i Sprawiedliwości. To ogromny spadek w porównaniu do 2019 roku, gdy był "czwórką" listy PiS. Zapytaliśmy go, czy odpowie radnemu na wiadomość w mediach społecznościowych.
- Jesteśmy wielką partią, ale na poziomie okręgu wrocławskiego działamy lokalnie, więc to żaden problem, by zdobyć do mnie numer telefonu i w takiej sytuacji zadzwonić lub napisać SMS, zamiast komunikować się w sposób publiczny - stwierdził. - Właśnie z powodu formy, jaką wybrał pan radny, uważam go za osobę niepoważną. Nie będę się z nim kontaktował, nie widzę takiej potrzeby. Co do samych przesłanek, którymi pan radny się kierował - zgadzam się z nimi. Jakakolwiek aktywność społeczna nie może odbywać się kosztem bezpieczeństwa. To oczywiście nie działa na moją korzyść, jeśli moje banery zasłaniają komuś widoczność - chociażby na przejściu dla pieszych, więc tym bardziej uczulam na to osoby, które je będą rozwieszać. Natomiast forma komunikacji, którą wybrał pan radny, jest kuriozalna. Szczerze mówiąc, szkoda mi czasu na dyskusję z kimś takim. Wolę spędzić go z córką, niż przerzucać się pismami. Forma rozmowy, jaką wybrał ten radny - za pośrednictwem policji - dyskredytuje go w moich oczach jako poważnego rozmówcę.
Kluczowe pytanie dotyczyło jednak tego, czy poseł-kandydat wystąpił o zgody na rozwieszenie banerów przy drogach powiatowych i wojewódzkich. Oto odpowiedź: - Jestem doświadczonym parlamentarzystą i mam ludzi, którzy się tym zajmują. Odpowiada za to komitet wyborczy, a ja zawsze uczulam, by banery były wywieszane w miejscach do tego przeznaczonych - czyli tam, gdzie jest to legalne lub na płotach sympatyków, którzy się na to godzą. Zwykle jednak na początku kampanii zdarzają się incydentalne błędy. Nie jestem w stanie osobiście rozwiesić każdego plakatu czy upilnować każdej osoby, która to robi. Zawsze ubiegamy się o odpowiednie zgody, ale należy pamiętać, że w każdym mieście właściciele dróg są różni, to musi więc chwilę potrwać. O zgody się jednak ubiegamy, są one na różnym etapie przyznawania, więc nie odpowiem, jak to wygląda w tych konkretnych przypadkach. Jeśli zdarzyło się, że gdzieś omyłkowo coś zostało rozwieszone nielegalnie, to odpowiednie służby z pewnością wyciągną konsekwencję. Wtedy otrzymam karę i nie będę miał problemu, żeby się jej poddać.
Zweryfikowaliśmy te słowa. Szef Powiatowego Zarządu Drogowego w Oławie Wojciech Drożdżal powiedział nam, że żaden komitet wyborczy nie wystąpił dotychczas o zgodę na umieszczenie plakatów przy drogach powiatowych, a co za tym idzie - żadna zgoda nie została wydana. Oznacza to, że wszystkie plakaty wyborcze, które zostały rozwieszone przy którejkolwiek z dróg powiatowych (także tej, o której pisał radny Jacek Załubski), wiszą tam nielegalnie. Czekamy jeszcze na odpowiedź Dolnośląskiej Służby Dróg i Kolei we Wrocławiu.
***
Przypominamy, że umieszczenie plakatu wyborczego w pasie drogowym wymaga zezwolenia zarządcy tej drogi. To decyzja administracyjna, w której zostanie naliczona stosowna opłata za zajęcie pasa drogowego. Za plakat wyborczy umieszczony bez takiej zgody może zostać naliczona kara pieniężna. Plakaty umieszczone w pasie drogowym lub w jego sąsiedztwie, które zagrażają bezpieczeństwu ruchu drogowego, będą usuwane.
Uczulamy na to nie tylko posła Przemysława Czarneckiego, ale także kandydatów innych partii, których wizerunki coraz częściej widzimy przy drogach.







Napisz komentarz
Komentarze