- Przecież niedawno łatali dziury dokładnie w tym miejscu, nawet pisaliście o tym, a teraz znów możny urwać koło - ostrzega pan Emil. - Szczególnie jedna z dziur jest głęboka, ostra i często zakryta wodą, więc zdradliwa. Uważajcie! Taki jest właśnie efekt tych wszystkich spółek i spółeczek kolejowych. Każda odpowiada za co innego, dyrekcje w Warszawie, a co się dzieje u nas, nikt nie wie. Gdyby właściciel terenu był w Oławie, na pewno byłoby mu wstyd, a tak to...
Faktycznie, o kiepskim stanie nawierzchni przed stacją PKP pisaliśmy wiele razy. Niestety, bez skutku, albo ze skutkiem połowicznym, bo panowie w pomarańczowych kamizelkach pojawili się na parkingu w styczniu, coś tam połatali, a efekt mamy. Apelujemy do kierowców, aby naprawdę uważali w tym miejscu, zanim gospodarz (to teraz PKP) ponownie nie wyśle kogoś do naprawy.







Napisz komentarz
Komentarze