Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 15 marca 2026 20:58
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM
Betonowe „ołówki” nad Odrą

Jednoosobowe bunkry z czasów II wojny światowej i ich niezwykłe skupisko w Jelczu

W pobliżu ruin średniowiecznego zamku w Jelczu (część Jelcza-Laskowic), nad Odrą, stoją betonowe konstrukcje przypominające ogromne pękate ołówki wbite w ziemię. Dla przypadkowego spacerowicza mogą wyglądać jak fragment zapomnianej infrastruktury technicznej.
Jednoosobowe bunkry z czasów II wojny światowej i ich niezwykłe skupisko w Jelczu
Są to relikty II wojny światowej – jednoosobowe bunkry znane w niemieckiej terminologii jako Ein-Mann-Bunker lub Splitterschutzzellen

Autor: Krzysztof Ruchniewicz

Podziel się
Oceń

W rzeczywistości są to relikty II wojny światowej – jednoosobowe bunkry znane w niemieckiej terminologii jako Ein-Mann-Bunker lub Splitterschutzzellen (SSZ). Ich obecność w tym miejscu nie jest przypadkowa: kilkaset metrów dalej działały zakłady zbrojeniowe Friedrich Krupp–Bertha Werke, jeden z największych kompleksów produkcji zbrojeniowej III Rzeszy na Dolnym Śląsku. 

Podobne obiekty zachowały się także w Laskowicach (część Jelcza-Laskowic) i kilku pobliskich miejscowościach. Większość pozostaje nieoznaczona i bez opieki konserwatorskiej. Wyjątkiem są Ratowice, gdzie jeden z bunkrów odrestaurowano i udostępniono zwiedzającym.

 

Fabryka Kruppa i obóz pracy

W latach 1942–1943 koncern Kruppa zbudował w Jelczu, leżącym wtedy na wschodnich peryferiach Niemiec, duży kompleks zbrojeniowy Friedrich Krupp–Bertha Werke. Produkowano tu elementy artylerii, wyrzutnie torped oraz części do sprzętu wojskowego. Lokalizacja była starannie przemyślana: Jelcz leżał około 20 km od Wrocławia, daleko od frontów, poza zasięgiem alianckich bombowców. Kompleks obejmował sześć hal produkcyjnych o łącznej powierzchni około 40 000 m², magazyny, bocznicy kolejowe oraz poligon artyleryjski ciągnący się przez okoliczne lasy w stronę Brzegu.

Zakłady funkcjonowały w dużej mierze dzięki pracy przymusowej. Spośród około 12 000 zatrudnionych znaczną część stanowili więźniowie KL Fünfteichen w Miłoszycach – filii obozu koncentracyjnego Gross-Rosen. Byli wśród nich Polacy, Żydzi, Rosjanie i jeńcy wojenni różnych narodowości. Liczbę ofiar szacuje się na kilka tysięcy. 

W początkach 1945 roku kompleks został częściowo ewakuowany przed nadejściem Armii Czerwonej; pozostałe maszyny i urządzenia wywieziono do ZSRR, a w halach powstały kilka lat później Jelczańskie Zakłady Samochodowe.

 

Czym był Ein-Mann-Bunker

Splitterschutzzelle – dosłownie „cela/komora ochronna przed odłamkami” – była cylindrycznym schronem z żelbetonu przeznaczonym dla jednej osoby, rzadziej dwóch. Spotyka się również nazwy Brandwachenstand (stanowisko strażnika przeciwpożarowego) i Einzelschutzraum (indywidualny schron). 

Pierwsze konstrukcje tego typu powstały w latach 30. XX wieku z metalu; szybko jednak zastąpiono go tańszym i odpowiedniejszym materiałem. Ściany ze zbrojonego betonu miały 25 cm grubości, dach do 30 cm. Typowy obiekt miał około 2,3 m wysokości i nieco ponad metr średnicy zewnętrznej, ważył od 3,5 do ponad 5 ton. W ścianach wycięto trzy do sześciu wąskich szczelin obserwacyjnych, zapewniając pełny widok dokoła. U szczytu dachu tkwił hak – służył do załadunku bunkra np. na wagon kolejowy czy podczas ustawiania w wyznaczonej lokalizacji.

Bunkry tego typu nie były pełnoprawnymi schronami przeciwlotniczymi. Nie chroniły ani przed gazem bojowym, ani przed bezpośrednim trafieniem bomby. Ich zadaniem było osłonięcie chroniącego się przed odłamkami, kamieniami i gruzem oraz – przede wszystkim – umożliwienie obserwatorowi pozostania na stanowisku podczas ostrzału. 

Człowiek zamknięty w SSZ śledził teren przez szczeliny, lokalizował miejsca upadku bomb i pożary, wypatrywał niewybuchów, a następnie meldował telefonicznie – wiele SSZ wyposażono w linię telefoniczną i oświetlenie elektryczne. W fabryce produkującej różne typy uzbrojenia szybki meldunek mógł uratować całe hale produkcyjne. Z zachowanych relacji wynika jednak, że część bunkrów była przewracana falą uderzeniową, a obserwatorzy ginęli lub doznawali ciężkich obrażeń zwłaszcza przy bliskich trafieniach.

Skala stosowania SSZ była bardzo duża. Historycy szacują, że w III Rzeszy ustawiono kilkadziesiąt tysięcy takich obiektów – tylko wzdłuż głównych linii kolejowych w 1943 roku zainstalowano około 2000 sztuk. Produkcją zajmowały się zarówno duże firmy budowlane, jak DYWIDAG (Dyckerhoff & Widmann AG) czy Leonhard Moll Betonwerke z Monachium, jak i lokalne betoniarnie, co tłumaczy dużą różnorodność kształtów i rozmiarów zachowanych egzemplarzy.

 

Bunkrowe cmentarzysko nad Odrą

Na terenie i w otoczeniu Bertha Werke ustawiono liczne SSZ dla strażników i obserwatorów zakładowej obrony przeciwlotniczej. Po wojnie kilka pozostało na miejscu; kilkanaście innych – prawdopodobnie przeszkadzających w ich lokalizacjach zwieziono na składowisko – znalazło się ono w zakolu Odry, obok ruin zamku. 

Kilkanaście betonowych walców leży tam powalonych do dziś wśród drzew i zarośli, bez żadnej tablicy ani oznaczenia. Skupisko takie jest ewenementem w skali Europy. Gdzie indziej SSZ ocalały jako pojedyncze egzemplarze – eksponaty muzealne lub ciekawostki przy torach. W Jelczu jest ich kilkanaście w jednym miejscu, w stanie bliskim pierwotnemu. Podobne obiekty w rozproszeniu zachowały się również w innej części miasta i kilku okolicznych wsiach; w Ratowicach jeden z nich odrestaurowano i udostępniono zwiedzającym.

Po kapitulacji Niemiec alianci nakazali likwidację budowli obronnych, lecz solidne betonowe bunkry opierały się rozbiórce. Wiele egzemplarzy po prostu porzucono lub przeniesiono. Efekt jest paradoksalny: na terenie dawnych Niemiec Zachodnich zachowało się dziś zaledwie kilkadziesiąt SSZ, podczas gdy na Dolnym Śląsku, w Alzacji i Lotaryngii przetrwało ich proporcjonalnie więcej. Dawne tereny Rzeszy okazały się lepszym archiwum tej wojennej historii niż sama Republika Federalna.

Żelbetowe SSZ budowano z materiału, który może zachować wytrzymałość przez stulecia – ich rozbiórka wymaga dziś ciężkiego sprzętu i jest kosztowna. Skupisko przy zamku w Jelczu, razem z historią zakładów Kruppa i obozu Fünfteichen, tworzy trzy warstwy przeszłości złożone w jednym miejscu nad Odrą. Do ich opowiedzenia wystarczyłyby tablice informacyjne i możliwość wejścia do środka jednego bunkra – jak w Ratowicach. Niepozorne betonowe „ołówki” są jednym z ostatnich materialnych śladów wojennej infrastruktury przemysłowej regionu.

 

Krzysztof Ruchniewicz / Miłoszyce-Wrocław


Napisz komentarz

Komentarze

Ja 15.03.2026 20:01
A nasze orły intelektu chcą budować fabrykę amunicji blisko wschodniej granicy.

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: JaTreść komentarza: A nasze orły intelektu chcą budować fabrykę amunicji blisko wschodniej granicy.Data dodania komentarza: 15.03.2026, 20:01Źródło komentarza: Jednoosobowe bunkry z czasów II wojny światowej i ich niezwykłe skupisko w JelczuAutor komentarza: NataTreść komentarza: Pterodaktyl???Data dodania komentarza: 15.03.2026, 15:56Źródło komentarza: Pterozaur, czyli... orzeł XXL z charakteremAutor komentarza: erestTreść komentarza: Nic na Siłę. Warto wspomnieć. że ród Sobieskich jest zza Buga . bardziej związany z Kresami RP niż Oławą. I o tym też warto wspominać w nauczaniu historii.Data dodania komentarza: 15.03.2026, 14:36Źródło komentarza: Pterozaur, czyli... orzeł XXL z charakteremAutor komentarza: NataTreść komentarza: Będą księżniczki i książęta???Data dodania komentarza: 15.03.2026, 13:35Źródło komentarza: Orkiestra Księżniczek w OławieAutor komentarza: PosełTreść komentarza: Szkoda, że Robert Jadczak po kilkunastu latach rezygnuje z funkcji sołtysa Miłoszyc. To świetny gość i osoba, która naprawdę dużo zrobiła dla lokalnej społeczności. Dziękujemy za wszystkie lata pracy i zaangażowania. Powodzenia w Nowej Nadziei – oby kolejne wyzwania przyniosły same dobre rzeczy!Data dodania komentarza: 15.03.2026, 12:51Źródło komentarza: Jadczak: - Iskra, pomysł, zapał wychodziły od nas, z MiłoszycAutor komentarza: Grzegorz KaliciakTreść komentarza: Dokładnie tak, warto popierać dobrych, sprawdzonych ludzi a tu taki przypadek mamy. Dodam od siebie że komentarze anonimowe są według mnie nic nie warte i tylko te podpisane imieniem i nazwiskiem powinny być brane pod uwagę przez czytających.Data dodania komentarza: 15.03.2026, 12:45Źródło komentarza: Jadczak: - Iskra, pomysł, zapał wychodziły od nas, z Miłoszyc
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama