Nie jest wprawdzie duży, nie narzuca się przechodniom. A jednak kto się przy nim zatrzyma, zauważy datę 1866 i wyryty cytat po niemiecku: „Mein Gott, auf dich vertraue ich, laß mich nicht zu Schanden werden”. Psalm 25,2: „Mój Boże, Tobie ufam, niech nie doznam zawstydzenia”. Krzyż upamiętnia Maximiliana (właść. Johanna Maximiliana) Saurmę von Jeltsch, poległego 24 czerwca 1866 roku podczas bitwy pod Custozą w dalekiej Italii. Laskowice i Jelcz należały do rodu Saurma von Jeltsch, dla którego służba wojskowa stanowiła nie tylko obowiązek, lecz także element tożsamości stanowej i drogę życiową. Krzyż w parku nie jest więc tylko znakiem rodzinnej żałoby sprzed prawie 200 lat. Jest komunikatem — skierowanym do współczesnych i potomnych — o tym, jak należy rozumieć tę śmierć.
Bitwa, która nie zmieniła wyniku wojny
Bitwa pod Custozą w 1866 roku to jeden z epizodów konfliktu, który przekształcił mapę Europy. Austria walczyła o utrzymanie swojej pozycji w świecie niemieckim, Prusy — o jej przejęcie, Włochy — o dokończenie zjednoczenia. Custoza była austriackim zwycięstwem nad armią włoską, ale losy całej wojny rozstrzygnęły się kilka dni później — pod czeską Sadową, gdzie Prusy rozbiły główne siły habsburskie. W tej perspektywie śmierć jednego oficera wydaje się epizodem bez znaczenia strategicznego. A jednak właśnie ona zostaje utrwalona: imię, data, cytat.
Przypadek ten pokazuje również, jak historia XIX w. nie daje się wpasować w proste schematy naród-państwo, do których jesteśmy przywiązani. Maximilian urodził się w 1828 r. jako najstarszy syn Johanna Moritza Saurma von Jeltsch, właściciela dóbr laskowickich, członka Pruskiej Izby Panów. W 1850 r. młody hrabia poślubił Sidonię von Strachwitz, pochodzącą z bardzo znanego śląskiego rodu, w tym czasie podzielonego już na kilka linii. Jej ojciec był właścicielem dóbr w Suchej Wielkiej (powiat wołowski) i Kamieńcu (powiat tarnogórski). Para nie miała dzieci.
Maximilian służył jako oficer w elitarnym austriacko-węgierskim Cesarskim Pułku Strzelców Tyrolskich. Zatem choć pochodził ze Śląska, należącego wówczas już od stu lat do Prus, służył w armii obcego państwa, ówczesnego rywala politycznego Berlina. Jednak związki szlachty śląskiej z Wiedniem trwały od wielu stuleci i przyjmowały różną postać. Przypadek hrabiego z Laskowic dobrze pokazuje, jak ponadpaństwowy charakter miały jeszcze w połowie XIX wieku kariery wojskowe arystokracji. Po przedwczesnej śmierci Johanna Maximiliana pojawiła się kwestia dziedziczenia dóbr. Objął je jego młodszy brat Friedrich Anton Johannes (1832-1891).
Co znaczy „nie doznać zawstydzenia”
Spójrzmy ponownie na monument poświęcony pamięci porucznika poległego w północnych Włoszech. Kluczowe jest tu jedno słowo: Schande — hańba, zawstydzenie. W kulturze biblijnej, z której pochodzi cytat, oznaczało ono nie tyle wewnętrzne poczucie winy, ile publiczną hańbę — sytuację, w której człowiek zostaje wystawiony na triumf przeciwnika. W środowisku oficerskim XIX wieku sens ten nie zanikł, lecz uległ przekształceniu: „nie doznać zawstydzenia” znaczyło — nie uciec, nie zawieść, ale też nie umrzeć na próżno.
Ten cytat to coś więcej niż modlitwa. „Tobie ufam” — to zawierzenie losu w sytuacji, gdy jednostka traci kontrolę nad własnym życiem. „Niech nie doznam zawstydzenia” — prośba, by to zawierzenie nie zostało skompromitowane, by zachowana została godność wystawionego na próbę człowieka.
Krzyż jako interpretacja
Krzyż nie opowiada ani o przebiegu bitwy, ani o okolicznościach śmierci upamiętnionego. Nie mówi, czy Maximilian Saurma von Jeltsch zginął w ataku, czy w odwrocie, ani czy jego śmierć miała jakiekolwiek znaczenie dla wyników dnia. Zamiast tego oferuje interpretację: śmierć zostaje włączona w porządek, który nadaje jej sens religijny, ale i społeczny.
Wybór konkretnego wersetu nie był przypadkowy. Podjęto decyzję — rodzina, towarzysze broni — że właśnie ten fragment najlepiej oddaje sens życia i śmierci poległego. Krzyż jest więc świadectwem nie tyle wydarzenia, ile ówczesnej kultury pamięci. Pokazuje, jak w XIX wieku radzono sobie ze śmiercią na wojnie: wpisywano ją w znany porządek wiary, honoru i obowiązku.
Odległość i bliskość
Dziś mowa honoru i hańby nie jest już naszym naturalnym językiem. Wojna nie jawi się jako przestrzeń realizacji cnót, lecz jako katastrofa i nieszczęście dla wszystkich. Krzyż w parku należy do świata, który dzieli od nas ponad półtora wieku, lecz także dwie krwawe wojny światowe i całkowita wymiana ludności zamieszkującej te tereny.
A jednak cytat z Psalmu pozostaje czytelny. Nadal mówi o czymś, co nie jest obce żadnej epoce: o potrzebie, by wybory podejmowane w sytuacjach granicznych — zwłaszcza te ostateczne — nie okazały się pozbawione sensu.
Po rewitalizacji parku ustawiono w pobliżu krzyża ławki. Można przysiąść, spojrzeć na monument i na chwilę się zatrzymać. Taki moment to najprostsza forma pamięci o świecie, który bezpowrotnie minął. Może warto byłoby zamieścić jakąś informację przybliżającą historię krzyża. Nie jest on jedynym upamiętnieniem Maximiliana. Jego nazwisko widnieje także na obelisku poświęconym poległym zlokalizowanym w Custozy niedaleko pola bitwy.








Napisz komentarz
Komentarze