Chodzi o epokę średniowiecza - w bystrzyckich lasach istniał Ryczyn, dawny gród nad Odrą, który stał się początkiem dla Oławy oraz Brzegu, a jego historię znamy m.in. dzięki tajemnicom wydobytym przez archeologów z Uniwersytetu Opolskiego pod egidą dr Magdaleny Przysiężnej-Pizarskiej. I to właśnie ona tradycyjnie już podczas oficjalnego startu wydarzenia powitała na ryczyńskiej polanie zarówno organizatorów oraz uczestników wydarzenia jak i rekonstruktorów, którzy zjechali z różnych stron kraju. A że piknik z roku na rok cieszy się coraz większym zainteresowaniem, było ich coraz więcej. Zjeżdżają z daleka, więc już od piątkowego wieczora otulona lasami polana zaczyna tętnić życiem sprzed wieków. Prowizoryczne namioty staja się domem dla wojów, dam dworu, rycerzy, rzemieślników i wielu innych, dzięki którym uczestnicy wydarzenia mają niepowtarzalną okazję poczuć klimat minionych czasów.

Współorganizatorzy - czyli Ryczynianie znad Odry, przedstawiciele Gminy Oława, Nadleśnictwa Oława, firmy Kurcze Pieczone, Uniwersytetu Opolskiego - powitali uczestników XXX Pikniku Historycznego
Rekonstruktorów było wielu, w tym roku aż 168, więc każdy miał coś innego do zaoferowania. Lista warsztatów, w których można było wziąć udział, była więc bardzo długa i różnorodna, a wśród nich rogownicze, stemplarskie, tworzenia biżuterii - gdzie można było wykonać autorskie wisiorki, łucznicze, skórnicze - podczas których można było uszyć sobie sakiewkę, kaligrafii - czyli lekcja pisania piórem, czy gręplarskie - w dużym skrócie czesania wełny, z której później ręcznie tworzono nić, a dalej ubrania. Ekspertką w tej dziedzinie jest Małgorzata Łuszczyńska członkini i założycielka lokalnej grupy rekonstrukcyjnej "Ryczynianie znad Odry", która od lat jest współorganizatorem wydarzenia.
- Rzeczy, które były robione z takich nici, czyli czapki, rękawice, skarpetki czy swetry były cieplejsze i trwalsze niż rzeczy, które powstają z obecnie wytwarzanych nici - mówi Małgorzata Łuszczyńska, córka inicjatorki pikniku w Ryczynie, który dopiero z czasem i między innymi właśnie dzięki Małgosi przybrał ówczesną formę.

Małgorzata Łuszczyńska opowiadała o gręplowaniu wełny i tworzeniu z niej nici
- 30 lat temu piknik w Ryczynie tak nie wyglądał - wspomina. - To był tylko piknik rowerowy przy grodzisku, który organizowało PTTK w Jelczu-Laskowicach, gdzie moja mama Janina Wojtczak z Oławy, przy wsparciu taty Jerzego, wspólnie z Jaśkiem Janotą z Brzegu zebrali grupę znajomych i na Ryczynie koło Majdanu organizowali spotkania. Początkowo było to 1 kwietnia, dlatego był to piknik primaaprilisowy. Z czasem data się zmieniała, wydarzeniem zaczęli się interesować także historycy, archeolodzy, odtwórcy epoki, pewne rzeczy zaczęły się zmieniać i... doszło do obecnej formy. Czy spodziewałam się, że tak to się zmieni? Nie, bo każdego roku było coś nowego, a ja zaczęłam coraz bardziej interesować historią, zajmować się rekonstrukcją historyczną epoki średniowiecza, więc... wstrzeliłam się w temat. Czy jestem zadowolona, że ten piknik obecnie ma taką formę? Tak, bo odtwórstwo historyczne to moja pasja.
I tą pasją stara się zarażać coraz więcej osób, a okazją do tego były nie tylko warsztaty, ale też tematyczne konkursy i zabawy, zarówno dla rekonstruktorów jak i dla uczestników wydarzenia. Chętnych nie brakowało. Trzeba się było wykazać wiedzą, ale też nietypowymi umiejętnościami - bo czy każda kobieta potrafi trafić w swojego partnera mokrą szmatą? Albo czy każdy mężczyzna, mając związane ręce i nogi, umie wydostać się z uwięzi przy pomocy toporka?
Od lat piknik współorganizuje też Gmina Oława i jak co roku w rolę wczuli się jej włodarze. Zarówno wójt Artur Piotrowski jak i jego zastępczyni Helena Masło powitali zebranych w strojach z epoki.

Piknik rozpoczął się strzałem z hakownicy
- Ryczyn to miejsce szczególne w naszej gminie, jedna z pereł naszego regionu i dzięki współpracy wielu ludzi w tym "Ryczynian znad Odry" i przychylności Nadleśnictwa Oława możemy przenieść się w czasie, przeżywać to historyczne wydarzenie i uczestniczyć w życiu ówczesnych ludzi - mówi Helena Masło. - To wszystko jest warte tego, by poświęcać temu wydarzeniu czas i promować wartości spędzania wolnego czasu z rodziną. Celem wydarzenia jest też promocja Ryczyna, który był ważnym miejscem dla rozwoju naszego regionu, jednym z pierwszych na naszym terenie, gdzie prowadzono wykopaliska archeologiczne, a my jako gmina te prace wspieraliśmy. Nie można więc tego miejsca pozostawić w zapomnieniu, nie mówić o nim. Przeciwnie. Trzeba pamiętać, stąd między innymi ten doroczny piknik.
Piknik jest okazją, by poznać nie tylko stroje, zajęcia czy zwyczaje mieszkańców okresu średniowiecza, ale też ówczesną kuchnię. Jak się okazuje, wśród jej podstaw były zioła, które wciąż rosną w lasach dookoła polany, trzeba tylko (i aż) wiedzieć, jak je rozpoznać. Tego, jak smakowite potrawy można przyrządzić z ich udziałem, dowiedli uczestnicy konkursu kulinarnego "Ryczyńskie smaki". A to nie lada sztuka, mając do dyspozycji cztery składniki - marchew, mięso, cebulę i ciecierzycę - plus wspomniane zebrane samodzielnie zioła. Wygrała drużyna "Gulda Hirtir", drugie miejsce zajęła grupa "Biały Niedźwiedź", a trzecie "Sol Invictus".
Ci, którzy nie mają zdolności kulinarnych i nie podjęli się próby gotowania podczas pikniku, mogli skosztować gotowych, ale równie wymyślnych dań kuchni KGW Ściboreczki - wśród nich była m.in. zupa i chleb ze smarowidłem z pokrzywy, albo posmakować specjałów firmy "Kurcze Pieczone" (od lat współorganizatora pikniku), czy lokalnych ryczyńskich miodów z pasieki Ewy Migockiej.
Było też coś dla ducha i wyobraźni - koncerty zespołów "Tacy Sami jak z Ryczyna" oraz tradycyjna już wycieczka do miejsca, gdzie dokładnie znajdował się średniowieczny gród, połączona z opowieścią Magdaleny Przysiężnej-Pizarskiej o tym, co odkryli archeolodzy i jak wyglądał gród w czasach swojej świetności.
Ci, którzy nie byli, niech żałują, bo - jak powiedział wójt - i pogoda, i charakter tego wyjątkowego wydarzenia były tego warte, więc... może już dziś warto zaznaczyć sobie ten dzień w kalendarzu, by nie przegapić kolejnego pikniku.

Na warsztatach skórniczych można było samodzielnie uszyć sobie sakiewkę

Uczestnicy konkursu kulinarnego mieli trudne zadanie

Każdy chciał być rycerzem







Napisz komentarz
Komentarze