Informacje o Jerzym Tresce, zawarte w tym artykule, pochodzą z ulotki przygotowanej przez Miejsko-Gminne Centrum Kultury w Jelczu-Laskowicach.
***
Mural można zobaczyć nieopodal kościoła pw. Stanisława Biskupa i Męczennika przy ul. Witosa w Jelczu-Laskowicach. W 2026 roku przypada 200. rocznica wydarzeń, które na trwale zapisały się w historii Jelcza-Laskowic i okolic. W 1826 roku mieszkańcy Laskowic, z Jerzym Treską na czele, wystąpili w obronie języka polskiego, sprzeciwiając się dalszemu ograniczaniu nabożeństw w ojczystej mowie. Był to ważny i odważny głos lokalnej społeczności, która nie godziła się na utratę własnej tożsamości, tradycji i prawa do religijnej wspólnoty wyrażanej po polsku.
Dlaczego wybuchł protest? W latach 20. XIX wieku nasilano działania germanizacyjne, obejmujące zarówno szkołę, jak i życie parafialne. Nauczanie w Laskowicach prowadzono już wyłącznie w języku niemiecki, a z czasem pojawiły się także ograniczenia dotyczące nabożeństw w języku polskim. Dla mieszkańców była to nie tylko kwestia praktyczna, ale przede wszystkim sprawa godności, wiary i przywiązania do rodzinnej mowy. Język polski pozostawał ważnym elementem codzienności, wspólnoty i przekazywanej z pokolenia na pokolenie tradycji.
Na wieść o planach dalszego ograniczania polskich nabożeństw parafianie zebrali się przy kościele w Laskowicach (obecnie parafia pw. Stanisława Biskupa i Męczennika przy ul. Witosa). Postanowili wspólnie wystąpić do władz. W Wielkanoc 1826 roku podjęto decyzję o skierowaniu petycji w obronie języka polskiego. Misję tę powierzono Jerzemu Tresce z Nowego Dworu. Treska udał się po radę do znajomego wójta Blachy z Wojnowic, człowieka mającego większe doświadczenie w sprawach urzędowych. Blacha, choć sam niepraktykujący, odniósł się życzliwie do sprawy i dał Tresce wskazówki co do dalszego postępowania.
Petycja do władz musiała być sporządzona na piśmie i poprawną niemczyzną. Mógł ją napisać nauczyciel z Laskowic, jednak po poznaniu jej treści odmówił, obawiając się konsekwencji. Pomocy trzeba było szukać we Wrocławiu. Treska zatrzymał się tam w gospodzie "Pod Polskim Panem Bogiem" na Nowym Targu. Gospodarz dał mu adres swojego znajomego, lecz i ten nie odważył się napisać petycji.
Treska się nie poddał. Poszedł do kolejnego miejsca, na Koci Zaułek nr 3, gdzie mieszkał starzec nazwiskiem Pleban, który zgodził się za opłatą wystylizować dokument. Natychmiast po napisaniu, Treska złożył go w radzie prowincji. Petycja była przemyślana i oparta na konkretnych danych. Na 391 gospodarstw polskich, przypadło 46 niemieckich. Siła ludności polskiej na tych ziemiach była ogromna. Blisko 5000 ewangelików domagało się prawa do języka polskiego. Mieszkańcy podkreślali, że nie mogą dopuścić do tego, aby przy tak małej licznie Niemców, zamarły stare zwyczaje polskie. Dokument wyrażał więc nie tylko sprzeciw wobec germanizacji, ale też świadomość własnej wspólnoty i prawa do zachowania języka ojców.
Protest z 1826 roku stał się symbolem przywiązania mieszkańców ziemi laskowickiej do polskości i lokalnej tożsamości. Pokazał, że nawet w trudnych warunkach można bronić wartości ważnych dla całej wspólnoty. Dziś wydarzenie to przypomina nam, że język jest nie tylko środkiem porozumiewania się, ale także nośnikiem pamięci, historii i kultury.
Coś więcej niż artystyczne dzieło
Miejscem, które do dziś przypomina o tamtych wydarzeniach, jest kościół przy ul. Witosa w Jelczu-Laskowicach, dawniej świątynia ewangelicka. Dlatego właśnie tuż obok niego umiejscowiono mural z wizerunkiem Jerzego Treski - kolejny, który pojawił się w Jelczu-Laskowicach z inicjatywy Miejsko-Gminnego Centrum Kultury. Za projekt odpowiadał Dawid Celek zaś wykonawcami byli artyści z firmy WALLART: Antoni Wajda, Arkadiusz Olak, Karina Wika. Bardo się cieszę, że udało nam się pozyskać tej klasy artystów.
- Jerzy Treska był bohaterem naszej lokalnej historii, człowiekiem wiernym swoim korzeniom i niezłomnemu w walce o obronę języka polskiego - mówiła dyrektor MGCK Dorota Miś Hanys. - Dzisiejsze spotkanie ma charakter szczególny - to nie tylko odsłonięcie dzieła artystycznego, ale przede wszystkim akt pamięci wobec człowieka, który blisko 200 lat temu potrafił upomnieć się o prawa swojej wspólnoty. Ta chwila jest dla nas wzruszająca. Stoimy na ziemi, dokładnie przy kościele, gdzie równo 200 lat temu, w Wielkanoc 1826 roku wybuchł bunt. Blisko 5000 Polaków broniło języka ojczystego. Dzisiejszym odsłonięciem muralu chcemy pokazać, że pamięć o lokalnej historii i kulturze jest wciąż w nas żywa. Chcemy upamiętniać ludzi, którzy ryzykowali wszystko, by ratować swoją tożsamość. To już czwarty mural, który powstał dzięki staraniom naszego Centrum Kultury. Każdy z nich to miesiące wytężonej pracy całego zespołu. Droga od pomysłu do finału była długa - począwszy od żmudnych procedur, poprzez prace badawcze. W przypadku Jerzego Treski informacji było niewiele. Szukaliśmy ich we współpracy z Archiwum Państwowym we Wrocławiu, z Biblioteką Uniwersytecką oraz Muzeum Etnograficznym. Bardzo zależało nam na terminie kwietniowym. Równo 200 lat temu - 24 kwietnia 1826 roku, miesiąc po złożeniu petycji, landrat wezwał Jerzego Treskę na przesłuchanie. W protokole podpisanym przez Treskę mogliśmy przeczytać zdanie: - Moim językiem ojczystym jest język polski i choć znam język niemiecki, jak większość tutejszych Polaków, słowo Boże w języku polskim jest dla nas bardziej zrozumiałe i bliskie.
Dorota Miś-Hanys mówiła dalej: - Spotykamy się w niemal identycznym czasie, dzielą nas tylko dwa dni i 200 lat od tamtych wydarzeń. Udało się. Mural, który zaraz wspólnie symbolicznie odsłonimy, jest dziełem uznanych artystów, tworzących w największych polskich miastach. Zadbaliśmy o najmniejsze szczegóły, stroje są w pełni zgodne z epoką, a kompozycja zawiera kluczowe dla buntu symbole. Jest petycja, są charakterystyczne młyny dla tutejszych ziem, jest też ukazana zabudowa i kościół. Ten mural to dopiero początek naszej opowieści o Jerzym Tresce. Finałem obchodów będzie wielka rekonstrukcja, w której wezmą udział aktorzy Teatru Polskiego we Wrocławiu oraz profesjonalne grupy rekonstrukcyjne. 11 listopada, w Narodowe Święto Niepodległości spotkamy się ponownie, by wspólnie celebrować naszą wolność i historię.
Dyrektor MGCK dziękowała tym, bez których inicjatywa nie doszłaby do skutku lub jej zrealizowanie byłoby trudniejsze. Wstęgę przecięli wspólnie Dorota Miś-Hanys, ks. Marek Hula i burmistrz Piotr Stajszczyk. Rys historyczny przedstawiła zebranym Iwona Płaczek.
- Bardzo dziękuję za tę inicjatywę - mówił burmistrz Stajszczyk. - Myślę, że wiele osób w Jelczu-Laskowicach do dziś nie wiedziało, kto to jest Jerzy Treska. A to nasza lokalna historia, o której warto opowiadać. W dzisiejszych czasach mamy możliwość posługiwania się językiem polskim - na mszach, w szkołach i podczas zwykłych rozmów. To jest niepojęte, że kiedyś o to trzeba było walczyć. Dziś tego robić nie musimy, ale walka o język toczy się na innym wymiarze. Stykamy się z hejtem i manipulacją w naszym ojczystym języku. Czy tak powinno być? Powinniśmy uczyć młodsze pokolenia, jak ten nasz piękny język wykorzystywać, by nie ranić drugiego człowieka. Bądźmy dumni z tego, że możemy językiem polskim się posługiwać.
Wydarzenie zakończyło się występem społecznego chóru, któremu przewodniczą Bartek Deryło i Kacper Kolado. Grupa wykonała "Rotę".







Napisz komentarz
Komentarze