Poznali się w 1974 roku, gdy pani Teresa przyjechała do Polwicy na staż w Stacji Hodowli Roślin. W tej miejscowości mieszkał jej przyszły mąż, który opowiedział o ich pierwszym spotkaniu...
- Było wesele koleżanki - opowiada. - Bawiliśmy się z kolegami, ale mieliśmy tylko jedną partnerkę do tańca. Popatrzyliśmy przez okno i zobaczyliśmy, że na dole siedzą dziewczyny i słuchają muzyki, która dociera do nich z naszej sali. Powiedziałem więc do kolegi, żeby wziął flaszkę i pójdziemy się zapoznać. Tak zrobiliśmy i w ten sposób poznałem moją żonę.
- Resztę nocy przetańczyli już państwo razem?
- Aż tak dobrze nie było - odpowiadają z uśmiechem. - Ale to były nasze początku. W Polwicy funkcjonowała piękna kawiarnia, było więc gdzie się spotkać, by wypić kawę czy winko.
Pan Jan mówi, że od pierwszej chwili zwrócił uwagę na panią Teresę. Przede wszystkim na jej zgrabną sylwetkę, wzrost i piękne, długie włosy. A co przy pierwszym spotkaniu pomyślała pani Teresa?
- Że przyszedł i szuka przygody - mówi żartując. - A tak naprawdę to była dla mnie miłość od pierwszego wejrzenia.
Od zapoznania we wrześniu 1974 do ślubu w maju 1975 nie minął nawet rok. W 1976 roku urodził się ich najstarszy syn, który wraz żoną i dwójką dzieci mieszka obecnie w Niemczech. Mają też drugiego syna, córkę oraz wnuczkę i wnuka.
- Prawnuków jeszcze nie mamy, nie wiemy, czy doczekamy, ale liczymy na to - mówią zgodnie.
W 1977 roku już jako małżeństwo przeprowadzili się do Nowego Otoku, gdzie mieszkają do dziś. Pan Jan, który w wolnych chwilach śpiewa i tańczy w zespole "Porębiok" mówi, że mieszkają w mieście, bo... akurat tak się złożyło, że Oławę przyłączono do Nowego Otoku. Pytany o swoją muzyczną pasję przyznaje: - Żona nie chciała dołączyć, ale dała mi przepustkę, powiedziała, żebym szedł sobie hulać, więc hulam. Jeżdżę na próby i dobrze się bawię.
Oboje przez wiele lat prowadzili życie zawodowe. On pracował w Zieleni Miejskiej, MPGK i w Wodociągach, czyli dzisiejszym ZWiK-u. Ona zaczęła w księgowości, potem wychowywała dzieci, a po urlopach wychowawczych uczyła techniki w Szkole Podstawowej nr 8, a przed emeryturą pracowała jeszcze w zakładzie krawieckim.
Co najbardziej w sobie kochają?
Jan Kożak: - Jej cierpliwość i wyrozumiałość. Czasami jestem nerwowy, bywa, że przesadzam, ale każdą sytuację udaje się jakoś zagłaskać.
Teresa Kożak: - Jego wielką miłość, która przeradza się w przyjaźń. To jest naprawdę wielkie uczucie.
Pytani o receptę na tak długie, wspólne, szczęśliwe życie, odpowiadają: - Cierpliwość i wyrozumiałość. Kłótnie i tak przyjdą, ale zawsze trzeba się pogodzić.
- Jednak pierwszy rękę najczęściej wyciąga mąż - podsumowuje pani Teresa.
*
Z okazji złotych godów "Medale za Długoletnie Pożycie Małżeńskie" w imieniu prezydenta RP jubilatom wręczył burmistrz Tomasz Frischmann. W imieniu swoim oraz mieszkańców Oławy przekazał bukiet kwiatów i pamiątkowy grawerton. Gratulował też małżonkom tak wspaniałej rocznicy. - Jesteście państwo przykładem dla nas młodszych, że wspólnie trzeba razem iść przez życie - mówił, a potem zainicjował pocałunek małżonków okrzykiem "gorzko, gorzko, gorzko".
Kierowniczka oławskiego USC Renata Wolf przypomniała natomiast, że tylko nieliczni mają zaszczyt i możliwość obchodzenia tak pięknego jubileuszu, który dowodzi, że prawdziwe są słowa "miłość nie wyczerpuje się nigdy, im więcej jej dajemy, tym więcej otrzymujemy", a medale, które małżonkowie otrzymali, są natomiast symbolem tej miłości, wierności i trwałej przyjaźni.

Napisz komentarz
Komentarze