Nowy szef zarządza obiektem dopiero od czerwca, ale mógł się spodziewać, że pytania mogą dotyczyć spraw przeróżnych, także poważnych oskarżeń ze strony pracowników, zarzucających mu m.in. mobbing, dyskryminację, niezrozumiałe cięcia kadrowe i stworzenie skrajnie toksycznej atmosfery już w pierwszych tygodniach urzędowania. O tym szerzej pisaliśmy w sierpniu w artykule "Mocne zarzuty i wiele obaw: wizerunkowy falstart nowego prezesa".
Dyskusję podczas wrześniowej sesji otworzyła radna Weronika Kuszyk ze "Wspólnoty Samorządowej Lokalnych Patriotów", która zaczęła od troski o kondycję spółki i dobro mieszkańców, a potem przeszła do konkretów. Radna dopytywała o zasady współpracy z lokalnymi klubami sportowymi. Zwróciła uwagę na pojawiające się obawy, że podwyżki za wynajem hali uderzą w budżety klubów, co w konsekwencji wymusi na gminie przyznawanie im wyższych dotacji. Pytała również o pogłoski dotyczące dodatkowych opłat za korzystanie z szatni oraz ich ewentualny niższy standard. Kolejne pytanie dotyczyło atmosfery w samej firmie. Kuszyk nawiązała do lipcowej komisji i prezesowskich planów wprowadzenia równoważnego czasu pracy.
- Jesteśmy w stanie sobie wyobrazić, że nie spotkało się to z zadowoleniem pracowników. Jak ta współpraca układa się na dziś? - dopytywała radna.
Prezes Piotr Woźniak na wstępie przypomniał, że stawił się na sesji, by zdać relację za rok 2025, ostatecznie jednak odniósł się do spraw bieżących. Zaczął od najbardziej palącej kwestii - relacji z załogą.
- Wszyscy są w pracy. System równoważny zostanie wprowadzony z dniem 1 października, został ogłoszony dwa tygodnie wstecz (...). Jeżeli ktoś zna prawo pracy, ten wie, co to jest system równoważny. Wszystkie tego typu instytucje w Polsce pracują w tym systemie. I to jest normalne - mówił Woźniak.
Odnosząc się do współpracy z klubami, prezes zaprzeczył, jakoby już podniósł ceny za wynajem. Wyjaśnił, że jedynie uporządkował cennik i wprowadził stawki netto. Jak tłumaczył, poprzednie umowy "nigdy nie widziały oczu prawnika" i zawierały błędy w naliczaniu podatku VAT ze stratą dla kontrahentów. Przyznał jednak, że wprowadził do cennika opłaty za dodatkowe szatnie, argumentując to kosztami zużycia wody, środków czystości i prądu. Przy okazji zapewnił, że chodzi o symboliczne kwoty.
Prezes nie uciekał od tematu fatalnej sytuacji finansowej i organizacyjnej CSiR, mocno uderzając w poprzednie zarządzanie obiektem. Powołując się na wyniki przeprowadzonych audytów, stwierdził, że nie świadczą one najlepiej o jego poprzednikach.
- Podjąłem się tego wyzwania, które jest trudne, bardzo trudne - przyznał. - Na pewno ja osobiście nie zadłużę firmy, nie wyprowadzę środków z firmy, co miało miejsce - rzucił z mównicy, gwarantując jednocześnie, że rok zamknie się z bilansem przewidywanym przez właściciela, czyli miasto. Dopytywany później przez radnego czy ma dowody na wyprowadzenie pieniędzy ze spółki w przeszłości, odpowiedział, że to są jego domniemania, a nie stwierdzone sądowo fakty.
Ze słów prezesa można wywnioskować, że jednym z pomysłów wyjścia z kryzysu jest komercjalizacja obiektu. Jak wyliczał, obecne stawki za wynajem hali są niedoszacowane o około 30 proc. w stosunku do zysków, jakie przynosi dobrze prosperująca strefa siłowni i fitnessu. W nowym cenniku, który wejdzie w życie w lutym, ceny wynajmu wzrosną, choć dla lokalnych klubów i szkół przewidziano zniżki rzędu 20-30 proc. Prezes zwrócił uwagę, że hala powinna przynosić dwu-, a nawet trzykrotnie większe wpływy od siłowni, co obecnie się nie dzieje. Aby to zmienić, musi być częściej wynajmowana podmiotom z zewnątrz, które będą na jej terenie realizować imprezy komercyjne.
Woźniak mówił: - Mój cel jest taki, żeby jak najwięcej sprzedawać halę komercyjnie. W przyszłym roku uważam, że raz, dwa razy w miesiącu powinniśmy sprzedać halę na eventy typu targi, wystawy, koncerty, aby mieć środki finansowe.
Te zapowiedzi wywołały lekki niepokój u przewodniczącego Rady Miejskiej, Jacka Załubskiego. Poprosił on o pilne doprecyzowanie, czy plany zwiększenia zysków z hali oznaczają, że ceny jej wynajmu na lokalne turnieje czy mecze wzrosną z dnia na dzień dwu- lub trzykrotnie.
Piotr Woźniak starał się rozwiać te obawy: - Wynajem hali podniesiemy na pewno, ale nie dwu- czy trzykrotnie - uspokajał, tłumacząc, że wyższe o 20-30 proc. stawki dla klubów to naturalna korekta, a wielokrotne zwiększenie ogólnego przychodu hali, ma być zadaniem opartym przede wszystkim na ściąganiu do miasta zewnętrznych organizatorów dużych, biletowanych imprez.

Napisz komentarz
Komentarze