Tak relacjonuje to Dominika Bator-Wróbel:
- Są takie historie, które poznajesz i już nigdy nie potrafisz przejść obok nich obojętnie… Są takie dzieci, które stają się bliskie Twojemu sercu, choć jeszcze niedawno nie wiedziałaś o ich istnieniu. Dla mnie taką historią jest historia Stasia. Nie jestem jego mamą. Nie jestem częścią jego rodziny. Jestem po prostu osobą, która pewnego dnia postanowiła zrobić wszystko, co w jej mocy, żeby pomóc temu małemu chłopcu.
Dziś byliśmy w Telewizji Polskiej, w programie „Sprawa dla reportera”. Kolejny krok, kolejna szansa, żeby o Stasiu usłyszało jeszcze więcej osób. Żebyśmy byli choć odrobinę bliżej tych niewyobrażalnych 13 milionów złotych.
A ja tak bardzo marzę o tym jednym dniu… O chwili, kiedy pasek zbiórki wreszcie zaświeci się na zielono. Kiedy będziemy płakać ze szczęścia i będziemy mogli powiedzieć rodzicom Stasia: „Udało się. Możecie lecieć. Wasz synek dostał swoją szansę”.
Dzisiaj dostałam też coś wyjątkowego. Bransoletkę, którą własnoręcznie wykonała mama Stasia. Dla kogoś to tylko bransoletka. Dla mnie to symbol matczynej miłości, nadziei i ogromnej siły. Będę ją nosić z dumą i wzruszeniem, bo przypomina mi, dla kogo to wszystko robimy.
Nie wiem, ile jeszcze przed nami trudnych dni, rozmów i łez. Ale wiem jedno… Chcę być częścią tej drogi aż do momentu, kiedy ten pasek zaświeci się na zielono. Stasiu, mam nadzieję, że kiedyś dowiesz się, jak wiele serc walczyło o Twoją szansę. A ja będę mogła spojrzeć na Ciebie i pomyśleć…
Warto było. Każda minuta, każda łza, każdy wysiłek. Wszystko było tego warte. Bo są rzeczy, których nie robi się dla podziękowań ani uznania. Robi się je po prostu z serca. 13 milionów. Jeden mały chłopiec. Jedno wielkie marzenie. I cała Polska, która może pomóc je spełnić.



Napisz komentarz
Komentarze