Wrocław/Oława Protest wyborczy
Z ostatniej chwili. Odbyła się kolejna rozprawa. Protest Kwiatkowskiego został odrzucony. Więcej o tym w najbliższym wydaniu "Powiatowej".
W ubiegłorocznych wyborach samorządowych Kwiatkowski jako przedstawiciel Platformy Obywatelskiej kandydował do oławskiej Rady Miejskiej w jednomandatowym okręgu nr 2, obejmującym ulice Gazową, Kamienną, Kasprowicza, Kolejową, Kwiatową, Nowodojazdową, Parkową, Różaną, Rzemieślniczą, Sikorskiego i Spacerową. Rywalizował m.in. z Pawłem Gwiazdowiczem, popieranym przez Prawo i Sprawiedliwość. Obaj kandydaci otrzymali po 191 głosów. Do wyłonienia zwycięzcy potrzebne było losowanie, które w nocy z 16 na 17 listopada, przeprowadziła w budynku UM przy placu Zamkowym Miejska Komisja Wyborcza.
Kwiatkowski oprotestował wynik losowania, w wyniku którego radnym został Gwiazdowicz. Zdaniem kandydata PO, w ceremonii uczestniczyły nieuprawnione osoby, a jedną z nich był Zdzisław Brezdeń - były i obecny starosta, w wyborach ubiegający się stanowisko burmistrza i mandat radnego powiatowego. Brezdeń nie był pełnomocnikiem Komitetu Wyborczego PiS, a jak uważa Kwiatkowski, tylko taka osoba mogła brać udział w losowaniu.
Brał udział, czy nie?
- Faktycznie, uczestniczyłem w ceremonii losowania, bo z różnych powodów nie mógł brać w niej udziału nasz pełnomocnik. Nie zastępowałam jednak pełnomocnika, byłem tylko obserwatorem. Podpisałem się tylko na liście obecności, ale nie na protokole z losowania - wyjaśniał 25 grudnia na łamach naszej gazety Brezdeń.
Podczas rozprawy, która odbyła się 8 stycznia we wrocławskim Sądzie Okręgowym, Anna Tetlak-Pękala i Danuta Droździel zeznały, że Zdzisław Brezdeń mieszał koperty przed losowaniem. Został o to poproszony przez Miejską Komisję Wyborczą.
Zapytany przez nas 9 stycznia, czy faktycznie tak było, starosta odpowiedział: - Czy uczestniczyłem w ceremonii? To zależy jak to rozumieć. Faktycznie, Miejska Komisja Wyborcza położyła przede mną i przed panią Tetlak-Pękalą koperty i poprosiła nas o wymieszanie. Zrobiliśmy to. Teraz widzę, że niepotrzebnie. To absurd, jeśli ktoś uważa, że to mogło mieć jakikolwiek wpływ na wynik losowania. Niemniej jednak na tym zakończył się mój udział. Koperty wymieszałem na wyraźną prośbę komisji.
Wystarczająco zdrowy, by zeznawać
Przed publikacją grudniowego materiału o proteście wyborczym, chcieliśmy poprosić o komentarz Arkadiusza Kwiatkowskiego. Nie udało się, bo gdy zaraz po wyborach starosta zamierzał wręczyć Kwiatkowskiemu odwołanie z funkcji sekretarza, ten nie przyjął dokumentu i rozchorował się. Przebywając na zwolnieniu lekarskim, nie odbierał telefonów.
W dniu rozprawy nadal przebywał na L-4, ale w sądzie się zjawił. Wyjaśnił nam, że nie jest obłożnie chory - czeka na zabieg w jednym z wrocławskich szpitali i ma zgodę lekarza na swobodne poruszanie się poza miejscem zamieszkania.
Dlaczego Arkadiusz Kwiatkowski uważa, że losowanie nie było przeprowadzone prawidłowo? - Z relacji naszego pełnomocnika wiem, że w ceremonii uczestniczył Zdzisław Brezdeń - tłumaczył przed sądem. - To człowiek, który od czterech lat (odkąd objął stanowisko starosty powiatowego - przyp. red.) dążył do zwolnienia mnie z pracy. Byliśmy skonfliktowani, ale do takiego ruchu potrzebował zgody Rady Miejskiej. Uzyskał ją, ale ja czułem się poszkodowany bezzasadnym zwolnieniem i wygrałem to w sądzie administracyjnym. Po drugie, jak ktoś, kto jest nieuprawniony, może o czwartej nad ranem brać udział w losowaniu, mieszać koperty itd.? Taka ceremonia nie powinna budzić żadnych wątpliwości...
Kwiatkowski sugerował również, że Brezdeniowi mogło zależeć na tym, by w RM zamiast niego znalazł się Paweł Gwiazdowicz: - W momencie losowania pan Brezdeń wiedział, że przechodzi do drugiej tury wyborów na burmistrza. Szansę na późniejsze zwycięstwo miał, więc mógł powoli tworzyć sobie w głowie skład Rady Miejskiej. Z całą pewnością wolałby radnego ze swojego ugrupowania, niż mnie.
Na koniec dodał, że nie może wskazać konkretnych dowodów złamania prawa, ale powtórzył, że przy tej sprawie jest zbyt wiele wątpliwości, a taka procedura powinna zostać przeprowadzona w taki sposób, by nikt nie miał zastrzeżeń.
Zdecydowała komisja
Sąd przesłuchał również Annę Tetlak-Pękale oraz przewodniczącą Miejskiej Komisji Wyborczej Danutę Droździel. - Około godziny trzeciej nad ranem otrzymałam telefon, że w jednym okręgu dwaj kandydaci zdobyli identyczną liczbę głosów i musi być zarządzone losowanie - relacjonowała Tetlak-Pękala. - Poproszono mnie, bym przyjechała do urzędu. Chciałam to zrobić rano, ale pani z komisji nalegała, bym przyjechała od razu. Tak zrobiłam. W urzędzie był już pan Brezdeń. Zaproszono nas do sali, pomieszaliśmy koperty, potem wylosowano pana Gwiazdowicza. Dla pewności otworzyliśmy jeszcze drugą kopertę i tam było nazwisko pana Kwiatkowskiego.
Pełnomocniczka PO przyznała, że dzień później zastanawiała się, dlaczego wymieszanie kopert odbywało się pod stołem. Uznała, że lepiej byłoby to zrobić w urnie i wtedy nie budziłoby to żadnych wątpliwości.
Droździel tłumaczyła, dlaczego w ceremonii uczestniczył Zdzisław Brezdeń: - Zadzwoniliśmy do pełnomocnika PiS-u, pana Andrzeja Grzeszczaka, ale on powiedział, że nie może się zjawić. Zaproponował w zastępstwie pana Brezdenia. Komisja się na to zgodziła.
Potem przygotowano koperty i wyznaczono Kingę Bułajewską-Ozgę, jako osobę, która dokona losowania. - Stwierdziliśmy, że zrobi to najmłodsza z nas. Przed losowaniem pan Brezdeń i pani Tetlak-Pękala obejrzeli i wymieszali koperty.
Chcą powtórki
Na koniec głos zabrał prawnik, reprezentujący Arkadiusza Kwiatkowskiego: - Przede wszystkim chciałbym zaznaczyć, że losowanie to nie jest demokracja! Jeśli już jednak do niego dochodzi, to musi być czyste jak łza. Zdzisław Brezdeń nie był uprawniony do uczestnictwa w ceremonii, a okazuje się, że był nie tylko jej obserwatorem, ale czynnym uczestnikiem. Osoba losująca nie powinna widzieć tych kopert. W momencie ich przygotowywania powinna opuścić salę. Uważam, że doszło do naruszenia prawa i wnoszę o powtórzenie losowania.
Sąd ogłosi postanowienie w czwartek 15 stycznia.
Kamil Tysa [email protected]







Napisz komentarz
Komentarze