Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 12 kwietnia 2026 12:42
ZOBACZ:
Reklama Aftermarket Oława
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Mieszkaniec: - Oddajcie mi moją marihuanę!

Policja zabrała mu legalną leczniczą marihuanę razem z innymi środkami odurzającymi, do których prawa już nie miał. Za posiadanie tych drugich został skazany, ale domaga się zwrotu bezprawnie zabranej marihuany. Jak się okazuje - teraz to wcale nie jest takie proste
Mieszkaniec: - Oddajcie mi moją marihuanę!
Mieszkaniec Oławy chce pozostać anonimowy, stąd ilustracja wykonana przez AI
Podziel się
Oceń

W 2017 roku zmieniono regulacje prawne dotyczące marihuany medycznej. Zezwolono na jej legalne wprowadzenie jako surowca farmaceutycznego oraz stosowanie w łagodzeniu objawów niektórych chorób neurologicznych, onkologicznych oraz psychicznych, m.in. w stanach przewlekłego bólu, stanach zapalnych czy zaburzeniach snu. Konopie medyczne są stosowane głównie wtedy, gdy konwencjonalne metody leczenia zawodzą. Preparat można kupić tylko na receptę w określonych aptekach. Receptę wystawia lekarz, który ma uprawnienia do przepisywania leków narkotycznych. Recepta wskazuje określoną dawkę, skład i ilość. Wizualnie susz marihuany leczniczej i "rekreacyjnej" się nie różnią. Podstawową różnicą między nimi jest zawartość substancji aktywnych THC i CBD. 

Jeden gram farmaceutycznego suszu kosztuje średnio 60 zł. Posiadanie marihuany medycznej jest legalne, jeżeli została przypisana przez lekarza, jednak podczas kontroli policji pacjent musi udowodnić pochodzenie substancji. Musi mieć stosowne dokumenty jak recepta czy dowód zakupu w aptece. Jeżeli tego nie ma, rośnie ryzyko zatrzymania przez policję. Jak czytamy na profilach poświęconych marihuanie medycznej, nie ma obowiązku przechowywania marihuany medycznej w oryginalnym opakowaniu, ale jest to zalecane. Dzięki temu łatwiej można potwierdzić, że substancja pochodzi z legalnego źródła, jeżeli pojawiają się takie wątpliwości. Policjanci w każdej sytuacji mają natomiast prawo zweryfikować pochodzenie substancji.         

 A co w sytuacji, gdy policja znajduje w mieszkaniu danej osoby legalną marihuanę obok twardych narkotyków? Czy funkcjonariusze mają prawo zabrać również marihuanę medyczną? Czy muszą ją oddać? Kiedy i kto o tym decyduje? To tylko część pytań, jakie stawia nasz czytelnik blisko rok po tym, jak policja znalazła w jego mieszkaniu narkotyki, a wśród nich prawie 30 gram suszu leczniczej marihuany, którego wciąż mu nie oddano, chociaż miał na to stosowne recepty i dowód zakupu. Tymczasem susz medyczny, który kosztował około 1800 zł, niebawem - jak twierdzi - straci termin ważności.        

*

- Piszę do was z pytaniem, jak się bronić przed organami ścigania - tak zaczyna się list naszego czytelnika, który chce zachować anonimowość. - Wiem, że to mocno kontrowersyjne, ale w ostatnim czasie słyszy się, jakie świetne w chwytaniu pijanych kierowców, agresywnych ludzi po środkach odurzających itd ma nasza policja. Cieszą mnie ich działania, natomiast nikt nie słucha drugiej strony. Pierwszy przykład z brzegu - policja konfiskuje, oskarża i stawia przed sądem, by ich słupki się zgadzały, ale jeżeli sytuacja się odwróci, to już nie ma tej skuteczności i zaczyna się istna karuzela przeciągania w czasie. 

Dalej czytamy, że w czerwcu minionego roku policja zabezpieczyła w mieszkaniu oławianina medyczną marihuanę, przypisaną mu przez lekarza. Susz był w oryginalnym opakowaniu, z jego nazwiskiem. Pokazał policjantom receptę oraz dowód zakupu, ale... 

- Uznali, że mogłem podrzucić do woreczka lewą gandzię od jakiegoś dilera i muszą to sprawdzić - pisze. - Zapytałem, ile czasu będzie trwało sprawdzanie, gdyż to nie są tanie rzeczy. Policjant odpowiedział, że laboratorium sprawdzi i gdy będzie wszystko dobrze, to do dwóch tygodni powinienem odzyskać lekarstwo, ale (...) "przecież to tak łatwo sobie załatwić", "mogę sobie kupić więcej" (...) Nie wiem, ile zarabia policjant, skoro uważa, że można, ot tak, wydać ponad tysiąc złotych. Minęło ponad pół roku, okazało się, że mówiłem prawdę, a do tej pory nie oddali mi skonfiskowanych rzeczy. Tymczasem, jak wszystko na tym świecie, marihuana lecznicza też ma datę ważności i tu pojawia się moje pytanie: czy jeżeli policja zwlekała tak długo i lekarstwo się przeterminowało, to można ich pociągnąć do odpowiedzialności? Co w przypadku cierpiącej osoby, która ma w domu morfinę na receptę i policja ją zabierze, bo nie wie, czy to z legalnego źródła, a tej osoby nie stać na to, by kupić kolejną dawkę? Ma cierpieć? Czy policja może zwlekać z czymś takim w nieskończoność?  

*

Okazuje się, że policjanci nie bez powodu pojawili się w mieszkaniu naszego czytelnika. W bezpośredniej rozmowie z nami przyznaje, że otrzymali donos, że ma w mieszkaniu twarde narkotyki i... to była prawda.

- To były pozostałości po dalekiej przeszłości, które znalazłem podczas porządkowania mieszkania - mówi i dodaje, że nie wiedział, jak się tego bezpiecznie pozbyć, więc odłożył problem na później. Wiedział jednak, że takie tłumaczenia nie pomogą, jeżeli policja znajdzie przy nim twarde narkotyki i że wówczas będzie miał problemy, bo w przeszłości miał kontakt z twardymi narkotykami oraz był już za to karany. Dlatego gdy zapukali do drzwi, szybko pozbył się nielegalnych substancji. Została mu tylko marihuana medyczna, w oryginalnych opakowaniach, podpisanych jego nazwiskiem. Pokazał policjantom dowody na to, że to marihuana medyczna, recepty od lekarza, dowód zakupu. Mimo to uznali, że skoro  woreczek jest otwarty, to muszą zbadać jego zawartość, bo nie wiadomo, czy "czegoś tam nie podrzucił".

Z jego relacji wynika, że dowody na marihuanę medyczną kolejny raz pokazał policjantom podczas przesłuchania na komisariacie policji, gdzie zabrano go po tym, jak przyznał się do posiadania także twardych narkotyków. 

- Mieli donos, konkretne informacje, więc chcąc oszczędzić sobie większej chryi ostatecznie przyznałem się do posiadania także twardych narkotyków i mnie zatrzymali - mówi. - Zeznałem, co zaszło i że marihuana lecznicza, którą miałem, nie ma z tym nic wspólnego, ale już wtedy odniosłem wrażenie, że ich to zupełnie nie interesuje. Najważniejsze było, że mają czym się pochwalić w gazecie. Że było tego dużo i różne. 

Wtedy mieszkaniec kolejny raz zapytał, kiedy oddadzą mu marihuanę medyczną i - jak mówi - jeden z policjantów odpowiedział mu, że za około miesiąc, półtora wszystko powinno się wyjaśnić i otrzyma decyzję. Od tamtego czasu minęło kilka miesięcy, a żadnej decyzji nie otrzymał. 

- Pod koniec minionego roku policjanci ponownie się ze mną skontaktowali i kolejny raz musiałem tłumaczyć to samo, bo okazało się, że w aktach policyjnych nie ma wyodrębnionej informacji o marihuanie medycznej - mówi. - Owszem, jest jakaś wzmianka w notatce, ale nie jest to wyodrębnione i nadal w żaden sposób niezweryfikowane. Jednym słowem, przez te wszystkie miesiące grali na czas, żeby podbić sobie słupki. A ja chciałem to wszystko jak najszybciej wyjaśnić i zakończyć całą sprawę. Wiedziałem, że za grzechy przeszłości muszę odpokutować, byłem na to gotowy, ale marihuana była medyczna, kupiłem ją zgodnie z prawem, więc zgodnie z prawem nie powinni się o to czepiać i mi ją oddać. Nie oddali do dziś, a minął już prawie rok od tamtego wydarzenia. Będąc na komisariacie słyszałem, jak prokurator powiedział, że trzeba mi to oddać. Na początku tego roku zapewniali, że oddadzą, gdy tylko odbiorą z magazynu. Kilka tygodni później natomiast, że mają problem z odzyskaniem marihuany z policyjnego magazynu. Mamy kwiecień, a ja wciąż nie odzyskałem mojej własności, a niebawem upłynie jej termin ważności. I co wtedy? 

Czytelnik twierdzi, że kilka razy sygnalizował policjantom, że farmakologiczny susz ma termin ważności i pytał, co będzie w sytuacji, gdy mu oddadzą, a marihuana będzie po terminie przydatności, ale nie uzyskał odpowiedzi. Dodaje, że on starał się załatwiać z policją wszystko w miarę szybko, nie utrudniał śledztwa, zawsze odbierał telefon, bo - jak mówi - zależało mu, by jak najszybciej zamknąć temat.      

Sugeruje, że jeżeli w końcu odzyska medyczną medyczną i okaże się, że straciła ona datę ważności, to funkcjonariusze powinni ponieść karę i zapłacić mu określoną kwotę za każdy gram, by poniesione przez niego koszty zakupu marihuany medycznej się zwróciły. Zastanawia się też głośno nad tym, czy nie należy mu się zadośćuczynienie albo "coś w tym stylu" za przeciąganie sprawy w czasie.            

*

Oficer prasowa KP Policji  w Oławie aspirant sztabowa Wioletta Polerowicz tłumaczy, że policjanci w każdym przypadku ujawnienia środków odurzających mają obowiązek ich zabezpieczenia. Działanie to ma na celu m.in. sprawdzenie, czy dana substancja jest rzeczywiście środkiem dopuszczonym do obrotu medycznego, czy też nie doszło np. do zamiany marihuany leczniczej na środki odurzające zabronione prawem. 

- W opisywanym przypadku funkcjonariusze podczas czynności ujawnili u mężczyzny nie tylko marihuanę, wskazywaną przez niego jako leczniczą, ale również inne substancje odurzające, które także zostały zabezpieczone do dalszych badań - mówi. - Zabezpieczona marihuana, którą mężczyzna wskazywał jako leczniczą, została przekazana do biegłego z zakresu badań toksykologicznych. Zadaniem biegłego było m.in. określenie składu substancji, w tym zawartości THC, oraz wydanie opinii, czy zabezpieczony materiał spełnia kryteria marihuany leczniczej. Po otrzymaniu opinii biegłego policjanci niezwłocznie skierowali materiały wraz z aktem oskarżenia do Prokuratury Rejonowej w Oławie. Prokuratura, zgodnie z procedurą, przekazuje sprawę do Sądu Rejonowego w Oławie.

Rzeczniczka dodaje, że w przypadkach, gdy zostanie potwierdzone, iż marihuana wskazywana jako lecznicza rzeczywiście jest środkiem dopuszczonym do stosowania medycznego, może być wydana właścicielowi dopiero wówczas, gdy sąd wyda stosowne postanowienie lub wyrok nakazujący jej zwrot. 

Nasz czytelnik do dziś jednak nie otrzymał decyzji z sądu dotyczącej marihuany medycznej. Takiej decyzji nie otrzymała też oławska policja, a bez tego nie mogą mu niczego oddać. 

*      

Jak powiedziała nam rzecznik policji, zabezpieczona przez policjantów marihuana jest przechowywana w składnicy narkotyków Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu, w dyspozycji Sądu Rejonowego w Oławie.

A co w sytuacji, gdy w końcu zapadnie ostateczna decyzja, policja za zgodą sądu odda mężczyźnie zabezpieczoną marihuanę medyczną, a ta będzie przeterminowana? Gdy okaże się, że formalności trwały tak długo, że substancja straciła datę ważności?

-  W przypadku, gdy po odzyskaniu zabezpieczonej substancji właściciel udowodni, że straciła ona swoje właściwości, ma możliwość dochodzenia ewentualnych roszczeń na drodze odszkodowawczej - wyjaśnia rzeczniczka policji.  

 Jak długo potrwają formalności? Trudno przewidzieć. Podobnie nie wiadomo, ile potrwa ustalenie tego, czy zabezpieczona przez funkcjonariuszy marihuana jest lecznicza czy też nie. Policja dodaje, że taka procedura jest dużo szybsza i prostsza, gdy podjęte przez nich czynności kontrolne dotyczą tylko marihuany medycznej. W takich sytuacjach dużo łatwiej jest zweryfikować, czy pacjent mówi prawdę czy też nie i zwykle nie zatrzymują takiej marihuany. W opisywanym przez nas przypadku marihuanę medyczną zabezpieczono wraz z nielegalnymi środkami odurzającymi, a to komplikuje sprawę i znacznie wydłuża proces.            

Więcej o autorze / autorach:

Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: Parodia burmistrzaTreść komentarza: Po to w mieście jest burmistrz aby koordynować i dbać o całe miasto. To, że w Oławie nie ma gospodarza z prawdziwego zdarzenia to już wszyscy wiemy.Data dodania komentarza: 12.04.2026, 09:25Źródło komentarza: Pani Kasia: - I to ma być posprzątane?!Autor komentarza: olaw..................Treść komentarza: MAM takie pytanie mieszkancy nie wiedza Jakie Ulicy naleza do Miasta ,,,a jkie do Starostwa ??????? ....Nie mozna w gazecie napisac co i jakie ulicy do Kogo Naleza ????? bylo by tez wiedza dla mieszkancow !!!!! a tak narzeka sie wszystko pod Urzad Miasta ,,,,,,,,,Data dodania komentarza: 12.04.2026, 08:31Źródło komentarza: Pani Kasia: - I to ma być posprzątane?!Autor komentarza: MieszkaniecTreść komentarza: Super gratulacje wspaniała promocja OławyData dodania komentarza: 12.04.2026, 06:48Źródło komentarza: Wrócili! 43 dni i 17 tys. km za nimi. Ależ to były emocje (GALERIA)Autor komentarza: CTRTreść komentarza: Kiedy asfalt i chodniki na osiedlu Jelcz ?Data dodania komentarza: 12.04.2026, 04:04Źródło komentarza: O remontach i zielonym budżecieAutor komentarza: bajlando1312Treść komentarza: Ohh biedni mieszkańcy Miłoszyc....wyprowadź się na Podlasie hamulcowy qut@sie. Nie masz pojęcia nawet gdzie jest ta działka a płaczesz.Data dodania komentarza: 11.04.2026, 23:34Źródło komentarza: To już pewne. Będzie nowa hala "Jelcza". W czwartek podpiszą umowęAutor komentarza: bajlando1312Treść komentarza: A gdzie jest Gosia ze Zwierzyńca? Ciężarówki Jelcza Gosi Tiry i jej upośledzenie umysłowe...to naprawdę da się Gosiu połączyć. Nie pozdrawiamy :)Data dodania komentarza: 11.04.2026, 23:17Źródło komentarza: To już pewne. Będzie nowa hala "Jelcza". W czwartek podpiszą umowę
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama