Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 3 lipca 2026 09:28
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Doktor Bienias (3)

We wszystkich opowieściach o nim powtarza się opinia, że był bardzo dobrym lekarzem i ogromnie wymagającym szefem. Doktor Antoni Bienias - jedna z najbardziej znaczących i zapamiętanych postaci dawnej Oławy
Podziel się
Oceń

Antoni Bienias był nie tylko lekarzem, miał duszę społecznika. Przez jakiś czas był radnym wojewódzkim, był też szefem Frontu Jedności Narodu w Oławie. - Wszyscy myśleli, że on był mocno partyjny - wspomina Michał Wąsiewicz, najpierw pracownik SM „Odra”, później JZS, a potem wieloletni naczelnik miasta. - A on wcale do partii nie należał, do FJN się zapisał, by partii uniknąć. Zainicjował utworzenie Towarzystwa Miłośników Oławy i został jego prezesem.

„Dni Oławy” - to jego dziecko. Bardzo poważnie tę działalność traktował, zależało mu, by był z niej pożytek. - Sam pisał i wysyłał na swój koszt zaproszenia na zebrania TMO - opowiada dalej Michał. - Ludzie przychodzili, bo „jak Bienias prosi, to nie wypada odmawiać”. Jak już ktoś się do czegoś zobowiązał, to mu Bienias nie popuścił, egzekwował wszystko, był bardzo pamiętliwy i skuteczny w działaniu. Bardzo ubolewał, gdy członkowie TMO nie pojawiali się na spotkaniach, albo nie wywiązywali się z zadań przy organizacji miejskiego święta. W TMO współpracowało z Bieniasem wielu znanych i znaczących oławian, między innymi Kazimierz Nosek, którego córka Grażyna w latach siedemdziesiątych trafiła do oławskiego szpitala na praktykę, jako studentka medycyny, po czwartym roku. - W tym czasie personel był nieliczny, lekarze mieli urlopy - wspomina Grażyna Nosek-Baran, dziś lekarz w oławskim szpitalu. - W związku z tym asystowałam przy stole operacyjnym, podczas różnych zabiegów. Poza wiedzą praktyczną i profesjonalną, zdobywałam inne informacje. Pan doktor był człowiekiem o niezwykle szerokich horyzontach, perfekcyjnie znał grekę i łacinę, używał pięknej polszczyzny, był oczytany. Przytaczał szereg różnych powiedzonek, sentencji i anegdot. Pozostał w mojej pamięci jako przykład „człowieka renesansu”.

Kolejnym naszym spotkaniem był okres mojego stażu. Był w stosunku do mnie bardzo wymagający, nie tolerował błędów, wymagał perfekcyjnej pracy, punktualności, precyzji. Początkowo odczuwałam to dość boleśnie, ale „zacięłam się”, chciałam wszystkim wymaganiom sprostać. Po „wydorośleniu” zawodowym zrozumiałam, że tak naprawdę to On przygotował mnie do ciężkiej, odpowiedzialnej pracy i jestem mu za to bardzo wdzięczna. Poza tym laurkowym wspomnieniem - doktor Bienias był też „facetem z krwi i kości”. Potrafił czasem ostro zakląć i „pogonić kota” wszystkim - łącznie z siostrami zakonnymi, które w popłochu pędziły do kapliczki szpitalnej, żeby to obmodlić.

*

Antoni Bienias pracował bardzo intensywnie, niewiele czasu pozostawało dla rodziny, ale starał się te nieliczne godziny wykorzystać jak najlepiej. - Do dziś brakuje mi mojego Taty, mimo że niedługo sama będę w wieku, w którym odszedł - wspomina jego córka Beata. - Dawał poczucie bezpieczeństwa, był słowny, zawsze potrafił znaleźć wyjście z każdej sytuacji - i jak się później okazywało - prawie w stu procentach to On miał rację. Rzeczywiście można Go nazwać „człowiekiem renesansu”. Jedną z Jego pasji była literatura. W domu była ogromna biblioteka, a ja (pewnie chcąc naśladować Tatę) czytałam od dziecka, czasem nie bardzo rozumiejąc, o co chodzi. Pamiętam, jak mając może 12 lat, czytałam „Panią Bovary” i zobaczyła to Babcia. Zapytała: „Kto dał ci tę książkę?”. Ja: „Nikt babciu, sama wzięłam”. Od tego czasu lektury były „cenzurowane”. Ale miłość do literatury przetrwała. Dzięki Tacie. Dość długo był myśliwym i ja mu towarzyszyłam na polowaniach. Od Ireny Suskiej dowiedzieliśmy się, że Antoni Bienias był współzałożycielem i pierwszym prezesem Koła Łowieckiego „Jeleń”, które powstało w Oławie w 1947 roku, jako wówczas jedyne na terenie powiatu. - Po którymś polowaniu zapytałam: „Tatusiu, czy musimy zabijać zwierzęta?”  - opowiada dalej Beata Bienias. - Na kolejne już nie pojechałam, a Tato niedługo potem przestał polować. Przerzuciliśmy się na wędkowanie, rybę zawsze można wypuścić. Uwielbiałam wyprawy na ryby i Tato chyba też. Zaszczepił w nas również miłość do gór, razem schodziliśmy całe Beskidy. Inną jego pasją było fotografowanie. Zdjęcia wywoływał sam, w łazience, do której wtedy nikt inny nie miał dostępu. Miał talent w rękach, nie tylko do skalpela. Mojej młodszej siostrze zrobił duży dom dla lalek, który w oknach miał nawet firaneczki. Biegle władał łaciną, niemieckim i serbskim oraz greckim w podstawowym stopniu. Uwielbiał dobrą kuchnię i jak mało kto potrafił dobrać wino do potrawy. To On mnie nauczył, że boimy się tego, czego nie znamy i że każdy lęk można oswoić. Pamiętam taki moment z wczesnego dzieciństwa: była burza, błyskawice dosłownie rozdzierały niebo, grzmiało strasznie. Ja się rozpłakałam i chciałam się gdzieś schować. Wtedy Tato wziął mnie na ręce, podszedł do okna i spokojnie zaczął mi tłumaczyć, co to jest burza i że są takie urządzenia, które chronią nas przed jej skutkami. Imponował mi swoją rozległą wiedzą i to praktycznie z każdej dziedziny. Jak miał czas, opowiadał mi o sławnych artystach, przede wszystkim malarzach i kompozytorach. W okresie młodości „ zaliczyłyśmy” (siostra i ja) wszystkie przedstawienia operowe i wszystkie dostępne wówczas muzea. Tato mówił nam: „Jedynym twoim majątkiem jest to, co masz w głowie - ani woda, ani ogień, ani złodziej ci tego nie zabierze”. Dbał o nasze wykształcenie; to chyba nie przypadek, że obie zostałyśmy lekarzami. Jego życie było podporządkowane pracy - rano wychodził do szpitala (był bardzo punktualny), wracał do domu na obiad, po obiedzie obowiązkowa piętnastominutowa drzemka, potem znowu wracał do szpitala. * Dr Bienias był bohaterem wielu anegdot. Dwie z nich przytacza Grażyna Nosek-Baran:

1 - W trakcie obchodu lekarskiego jeden z asystentów, za którym Bienias nie przepadał, wdepnął w basen, stojący przy łóżku chorego i usłyszał: „Widzę, że wreszcie jest pan we właściwym miejscu”.

2 - W czasie trepanacji czaszki z powodu krwiaka u młodego motocyklisty (zabieg prowadzony w znieczuleniu miejscowym, przy pełnej świadomości pacjenta), nagle padło z jego strony pytanie: „Panie doktorze, a może coś byśmy zjedli, bo jestem głodny?”. Pielęgniarkę, która podłączała mu kroplówkę, zapytał: „Czy pani nie widzi, że już mi jeden robi koło głowy?!”. Chodziło o doktora Bieniasa, który nawiercał konieczny otwór w kości czaszki. Cała ta sytuacja była przyczyną szczerego śmiechu doktora. Oczywiście wszystko się powiodło i chory bez uszczerbku opuścił szpital po kilku dniach. To były już ostatnie lata pracy i życia doktora Bieniasa. - Zawsze ok. godz. 7.00 pan doktor przychodził do szpitala - kończy swą opowieść Grażyna. - Miałam dyżur i byłam rano w izbie przyjęć. Weszłam na chwilę do poczekalni. Popatrzyłam przez okno - padał deszcz. Wzdłuż ogrodzenia szedł dr Bienias, jak zwykle w kapeluszu na głowie. Pomyślałam: „Tak zmokłeś, czemu nie wziąłeś parasola?”. Był już wtedy bardzo chory, nie wiedziałam o tym. Niedługo odszedł.

Wspominając ostatnie miesiące życia ojca, Beata mówi: - Tato bardzo mało dbał o siebie, ubranie czy samochód miały dla niego wartość tylko użytkową. Gdy zachorował jesienią 1976 roku, nie chciał się leczyć, choć pewnie wiedział, co się dzieje. Zmarł w domu, około godziny 8.30, we wtorek 7 czerwca 1977, mając niepełne sześćdziesiąt cztery lata.

Epilog

Wiadomość o śmierci doktora Bieniasa obiegła Oławę przysłowiowym lotem błyskawicy, w ciągu kilkudziesięciu minut. Niewielu wiedziało o jego chorobie, tym większe było zaskoczenie i niedowierzanie, że on?... taki „boh i car”???? Wraz z odejściem Bieniasa w 1977 skończyła się pewna epoka w historii miasta. Wkrótce Janina Bieniasowa wraz z córkami wyjechała z Oławy, rodzice Antoniego już wtedy nie żyli, matka zmarła w 1970, a ojciec w 1972. Ukryta za murowanym ogrodzeniem willa przy ówczesnej ulicy Przyjaciół Żołnierza Polskiego (obecnie ks. Janowskiego) na długie lata pozostała pusta. Dopiero niedawno wróciła do życia. Tym razem jako przedszkole...

Grażyna Notz [email protected] Fotografie z archiwum rodzinnego Beaty Bienias


Antoni Bienias (1913 - 1977)

Antoni Bienias (1913 - 1977)

Doktor Bienias prywatnie podczas jednej z wakacyjnych eskapad

Doktor Bienias prywatnie podczas jednej z wakacyjnych eskapad

Doktor Bienias

Doktor Bienias

Po śmierci Antoniego Bieniasa na murze oławskiego szpitala umieszczono fotografię zmarłego lekarza, otoczoną żałobnym kirem

Doktor Bienias

Doktor Bienias

Antoniego Bieniasa żegnały na oławskim cmentarzu tłumy mieszkańców powiatu, a najliczniejszą grupę stanowili pracownicy szpitala

Doktor Bienias

Doktor Bienias

Wpis w albumie, poświęconym ostatniemu pożegnaniu doktora Bieniasa

Doktor Bienias

Doktor Bienias

Antoni Bienias (drugi od prawej) podczas uroczystości w Sali Rycerskiej, zorganizowanej 7 kwietnia 1970, z okazji Dnia Pracownika Służby Zdrowia


Napisz komentarz

Komentarze

Tomasz 23.12.2017 04:20
Bardzo lubiłem mojego wujka tak jak i on mnie. Wiele tu zabrakło, ale ważne, że ktoś go wspomniał. Był nietuzinkowa postacią i szkoda, że wielu w nowych czasach po jego śmierci źle o nim mówiło, co było krzywdzące. Dziękuję za ten artykuł.

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: teofil Treść komentarza: Pouczenie dla kierowcy zestawu ???? Mój znajomy kierowca dostał za taki "wyczyn" 800 zł mandatu i kilka punktów. Dodatkowo z ubezpieczenia przewoźnika ściągnięto koszty naprawy szkód które powstały. Zawodowy kierowca doskonale wie co powinien zrobić w takich okolicznościach i nic mu pracodawca nie może zrobić za odmowę wjazdu. Policja z Oławy ma dziwne podejście do wykroczeń które popełaniają kierowcy na ich oczach. Ostatnio taki patrol stał z radarem koło stadniny Hanna i szukał "pedziwiatrów" i fakt że za zakrętu wyszły mu dwa auta jednocześnie na obu pasach nie wzbudził w polichantach żadnych reakcji. Ten odcinek od Janikowa do Hanny jest dwukierunkowy a dopiero za Hanną staje się jednokierunkowy. Wielu kierowców popełnia to wykroczenie i tylko patrzeć jak dojdzie do dużego dzwonu. Data dodania komentarza: 3.07.2026, 08:28 Źródło komentarza: Jednym autem może zablokować dostawy towaru do Biedronki. Legalnie Autor komentarza: Redaktor Treść komentarza: Czyli co...? Policjanci zachowali się po ludzku... pomogli kierowcy TIRa i nie nałożyli mandatu na pana Krzysztofa . To że sam nieprawidłowo zaparkował samochód, nie zostawiając wymaganej odległości na chodniku tego już nie ma we wpisie... Ale już to że pojawił się komentarz jednego z nich, być może luźno rzucone zdanie w naturalnym, ludzkim odruchu reakcji na sytuacje, to już oczywiście musiało się pojawić.... cóż, pogratulować konsekwencji panu Krzysztofowi.... (tylko nie wiem w czym). A co do samej sytuacji, oczywiście że jest niefajna i jest to ewidentna wina osób odpowiedzialnych za sklep (nie wiem czy na poziomie centrali czy regionu). Mają taką dużą działkę, że można zrealizować inwestycje w sposób, który będzie zapewniał prawidłowy i swobodny dowóz towarów. Niemniej jednak to co zrobił "antybohater" tego wpisu jest takie.... hmmm... polskie... a może inaczej - oławskie.... Po prostu szkoda. Data dodania komentarza: 3.07.2026, 08:24 Źródło komentarza: Jednym autem może zablokować dostawy towaru do Biedronki. Legalnie Autor komentarza: Rafał Jankowski Treść komentarza: Co się dzieje z tym społeczeństwem? Nie dość że w koło coraz więcej społeczniaków i konfidentów to jeszcze się tym chwalą. Kup sobie dom to nie bedą ci tiry po podwórku jeździć. Patologia z bloków Data dodania komentarza: 3.07.2026, 08:07 Źródło komentarza: Jednym autem może zablokować dostawy towaru do Biedronki. Legalnie T Autor komentarza: Redaktor Treść komentarza: Wchodzimy w szczegóły, które pominąłem jako mniej istotne dla całości sprawy. Formalnie, gdyby ktoś się czepiał, to do 150 cm osobówce brakowało paru centymetrów, ale po przesunięciu o te centymetry tym bardziej auto blokowałoby możliwość manewrów tirom. Policjant formalista mógłby nałożyć za te centymetry mandat, ale tego nie zrobił - i słusznie Data dodania komentarza: 3.07.2026, 07:38 Źródło komentarza: Jednym autem może zablokować dostawy towaru do Biedronki. Legalnie Autor komentarza: Kazik Treść komentarza: Kierowca osobówki za co miałby mandat dostać ? Redaktorze .... Data dodania komentarza: 3.07.2026, 06:54 Źródło komentarza: Jednym autem może zablokować dostawy towaru do Biedronki. Legalnie Autor komentarza: Donek Treść komentarza: Ten Pan robi zakupy w Lidlu Data dodania komentarza: 3.07.2026, 06:46 Źródło komentarza: Jednym autem może zablokować dostawy towaru do Biedronki. Legalnie
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama