Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 28 marca 2026 11:32
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Zderzenie z in vitro

Profesor Stanisław Cebrat, genetyk z Zakładu Genomiki Wydziału Biotechnologii Uniwersytetu Wrocławskiego, był gościem 13. spotkania z cyklu "Zderzenia", organizowanego przez klub dyskusyjny "Areopag"
Podziel się
Oceń

Oława. W Ośrodku Kultury

Stanisław Cebrat zajmuje się analizą genomów i ich strukturą w aspekcie ewolucyjnym oraz dynamiką populacji. Jego dorobkiem naukowym jest ponad 170 prac. Były publikowane w renomowanych czasopismach naukowych, takich jak: "Microbial&Comparative Genimics", "Nucleic Acid Research", "Genome Research" czy "International Journal of Modern Physics".

Prowadzący spotkanie Jolanta Krysowata i Tomasz Wróbel stwierdzili na wstępie, że projekt rządowy, dotyczący in vitro, zakłada rozwiązania "niebezpieczne moralnie i etycznie". Ich zdaniem, w mediach głównego nurtu przedstawia się kłamstwa na ten temat, a za kłamstwem czai się sekret.

Profesor określił swoje stanowisko jasno - metoda in vitro powinna być zakazana, bo jest niebezpieczna. Podczas procesu dochodzi bowiem do mutacji genów, co może być powodem niektórych chorób, a w dalszej perspektywie - wpływać na jakość populacji ludzkiej. Nie chce być utożsamiany z żadną partią ani religią, interesują go wyłącznie argumenty naukowe. - W dyskusji o in vitro najczęściej są używane argumenty etyczne i religijne, nie wychodzi się poza ten zakres - mówił profesor Cebrat.
Jego zdaniem, ciąża z in vitro jest bardziej ryzykowna niż ciąża z naturalnego zapłodnienia. Są też inne problematyczne zagadnienia: selekcja par, wpływ terapii hormonalnej na zdrowie matki, status zdrowotny i genetyczny dzieci (których nie można w żaden sposób dyskryminować), możliwość wprowadzenia metod eugenicznych (badanie zarodków i sposób ich wykorzystywania). Potencjalnym zagrożeniem jest możliwość klonowania człowieka.

Niebezpieczeństwo tej metody wynika także z tego, że wskazaniem do sztucznego zapłodnienia jest niepłodność kobiety i mężczyzny, związana z niedoborem nabytym lub genetycznym, a także z nosicielstwem tych samych defektów genetycznych. To powoduje możliwość występowania defektów u potomstwa. Jeżeli dopuszcza się zapłodnienie in vitro, może dojść do spełniania wymogów rodziców co do płci dziecka, można zamrozić zarodki i odłożyć ciążę na później, czy scedować ciążę na inną kobietę.

Profesor uważa, że powinno się mówić o zagrożeniach, jakie niesie stosowanie tej metody. Są to m.in. wrodzone defekty genetyczne, większe ryzyko wystąpienia mucowiscydozy i aberracji chromosomowych (zmiana liczby chromosomów). Stosowanie in vitro jest coraz powszechniejsze, dlatego niezbędne są dalsze badania kliniczne nad tą metodą (na myszach). Mówił o wpływie tej metody na urodzone dzięki niej dzieci. Częściej niż inne potrzebują pomocy medycznej, mają niską wagę urodzeniową i są wcześniakami. Prawie czterokrotnie częściej występują u nich opóźnienia rozwojowe oraz wady serca, porażenie mózgowe, rozszczepienie wargi. - Niektórzy twierdzą, że wady serca nie są częstsze, ale zgadzają się, że częściej rodzą się dzieci z niedowagą, zwłaszcza bliźniaki, bowiem częściej występują ciąże mnogie - mówił profesor Cebrat.

Jego zdaniem najważniejszym argumentem biologicznym (genetycznym) przeciw in vitro jest to, że podczas zabiegu istnieje ryzyko przegrupowań genów, co w efekcie może prowadzić do wrodzonych wad genetycznych i mukowiscydozy. Nie wiadomo, na jakim etapie procesu to się dzieje, ale występuje o wiele częściej niż w naturze: - Takie przypadki nie są ujmowane w raportach, więc nie wiemy, jak rozwijają się dzieci poczęte dzięki in vitro.

Na pytanie, dlaczego z jego wiedzy nie korzystają politycy, profesor Cebrat stwierdził, że patrząc na to, co się dzieje wokół tego tematu, ogarnia go pesymizm. Publikuje się prace, w których niewygodne dane nie są ujawniane. W ogóle nie ma dyskusji merytorycznej o tej metodzie, uprawia się jedynie politykę.

Pytano, co się dzieje z niewykorzystanymi zarodkami. Profesor odpowiedział, że w Polsce są niszczone. W Anglii można je wykorzystać do celów naukowych. Pytano, ile zarodków ginie. Odpowiedział, że na 10 używanych w zapłodnieniu 3 są adaptowane do macicy. Około 40% zabiegów in vitro kończy się urodzeniem dziecka. Podobnie jest jednak podczas naturalnego zapłodnienia - ok. 60% zarodków umiera.

Wykład profesora przedstawiał także in vitro z szerszej, naukowej perspektywy. Masowe stosowanie tej metody może doprowadzić do większej ilości groźnych mutacji w ludzkiej populacji. Nie dziś, nie jutro, ale długofalowe zagrożenie istnieje. Pojawi się więcej defektów genetycznych.   

Uczestnicy spotkania pytali o plusy tej metody. - Z naukowego punktu widzenia - występuje więcej mutacji - odpowiadał gość "Areopagu". - Ale wiadomo - jest jeden, największy plus - rodzą się dzieci, są kochane i dają szczęście rodzicom. To ważny argument i zwolennicy tej metody będą z niego korzystali. Pokazywanie w telewizji zdrowych, pięknych, dziś dorosłych ludzi, urodzonych dzięki tej metodzie, to bardzo mocny argument emocjonalny. Są sukcesy i są pokazywane. Nie pokazuje się zaś dzieci z defektami genetycznymi, które też się rodzą.

Na koniec spotkania dyskutanci poruszyli kwestie etyczne. Pytano, jak daleko można się posunąć w ingerencji w organizm ludzki, w procesy narodzin i śmierci. Profesor mówił, że to bardzo trudne problemy, tak jak kwestia - co jest leczeniem, a co już nim nie jest? Medycyna zaszła daleko - kiedyś była ogromna umieralność dzieci, zwłaszcza tych z defektami genetycznymi. Teraz dożywają wielu lat, w lepszej kondycji. Czy to źle? Istotą człowieczeństwa jest także ulga w cierpieniu. Nieetyczne są różnego rodzaju fanaberie - wybieranie płci czy koloru oczu dziecka, poczętego metodą in vitro. Niebezpieczne są wszelkie systemy eugeniczne, mające na celu tworzenie doskonałego człowieka.

Monika Gałuszka-Sucharska

 


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: bajlando1312Treść komentarza: Ładna ta Syrenka...:)Data dodania komentarza: 28.03.2026, 10:30Źródło komentarza: Radna: - Czy ta syrena alarmowa już jest podłączona, działa?Autor komentarza: TataKTreść komentarza: My już ją (obwodnicę) mamy po raz drugi. ;-)Data dodania komentarza: 28.03.2026, 10:09Źródło komentarza: Radna: - Czy ta syrena alarmowa już jest podłączona, działa?Autor komentarza: TataKTreść komentarza: A to pytanie nie powinno brzmieć: "Czy UFO już wylądowało"?Data dodania komentarza: 28.03.2026, 10:08Źródło komentarza: Radna: - Czy ta syrena alarmowa już jest podłączona, działa?Autor komentarza: LudwikTreść komentarza: 53 rok jest wszystko w porządku. Po lewej i prawej stronie wjazdu na wjazdu na droge polną stały słupy z zawiasami, więc musiała tam być kiedyś brama. Zaraz przy słupie znajdował się rów melioracyjny. A dom był na "wyżdzym" standarcie.Data dodania komentarza: 28.03.2026, 09:57Źródło komentarza: Twórzmy wspólnie fotograficzną historię Oławy (album 226)Autor komentarza: LudwikTreść komentarza: Mała korekta: zdjęcie nr.1 powstało w 1953 roku. Przy wjeździe na ul. Kochanowskiego stały wtedy jeszcze dwa słupy trzymające kiedyś bramę.LData dodania komentarza: 28.03.2026, 09:07Źródło komentarza: Twórzmy wspólnie fotograficzną historię Oławy (album 226)Autor komentarza: MiśkaTreść komentarza: Odpowiem jako kobieta, czemu w wielu przypadkach pomimo chęci nie ma kolejnych dzieci. W skrócie. Drogie mieszkania; problemy ze znalezieniem i z utrzymaniem pracy niebędącej kołchozem za minimalną; braki normalnych mężczyzn zainteresowanych potem wspólną opieką nad domem i potomstwem (teraz kobiety również pracują, a pomimo to dom i dzieci są dalej na głowie kobiet); brak aborcji w sytuacjach kryzysowych lub utrudniona (nawet jeżeli urodzisz chore dziecko, powiedzmy, że przeżyjesz, oddasz w szpitalu, a potem zdziwko, alimenty płacisz), więc strach o własne zdrowie i życie; polskie szkolnictwo (to trzeba by było zrównać z ziemią i napisać od nowa dawno temu); brak pomocy dziadków (dzisiejsi dziadkowie często nie poczuwają się do pomocy); budowana latami nienawiść do „madek”. Mogłabym wymieniać dalej, ale to chyba są najważniejsze i najczęstsze powody. Nie ma powyżej ważnych i ważniejszych, ani kolejność znaczenia nie ma. To wszystko po prostu nie zachęca do rodzenia dzieci. Nie zapraszam do dyskusji, bo nie ma o czym.Data dodania komentarza: 28.03.2026, 08:03Źródło komentarza: OŁAWA Dyrektor Szpitala: - Dzietność w całej Polsce to dramat
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama