Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 17 października 2026 05:14
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Rodzinna więź samorządowa

Podziel się
Oceń

Oburzenie wywołała nominacja syna burmistrza Franciszka Października na wysokie stanowisko w spółce międzykomunalnej

Nie pierwszy to taki przypadek w historii oławskiego samorządu i nie jedyny z burmistrzem P. oraz jego rodziną w roli głównej. Już pierwsza poważna praca Jacka Października, która dziś stanowi ważny element w jego cv, i o której z dumą mówił na sesji Rady Miejskiej jego ojciec, była co najmniej dwuznaczna z etycznego punktu widzenia. Dziwnym trafem rozpoczęcie pracy pana Jacka w banku zbiegło się bowiem z przejęciem przez ten bank obsługi miejskich szkół i innych placówek oświatowych. A to była "działka" ówczesnego wiceburmistrza Franciszka Października.

Wiosną 1999 roku Zarząd Miejski powołał na dwa lata dyrektorów szkół gimnazjalnych, które w ramach wdrażanej reformy nauczania miały rozpocząć swój żywot 1 września. Szefem tworzonego Gimnazjum nr 1 został Jerzy Październik, młodszy brat Franciszka. Decyzja ta wywołała kontrowersje, bo dyrektorów mianowano bez konkursu. W przypadku braci Październików pojawił się także problem ich wzajemnej podległości służbowej, zakazany ustawą o pracownikach samorządowych. Interweniowano u wojewody. Ten nie dopatrzył się łamania prawa - uznał, że pragmatykę służbową dyrektora szkoły określa odrębna ustawa - Karta Nauczyciela. Dodatkowym argumentem, łagodzącym wątpliwości miało być to, że rolę bezpośredniego pracodawcy wobec dyrektora Jerzego Października spełniał nie zastępca burmistrza, czyli Franciszek Październik, lecz burmistrz, czyli wtedy Waldemar Wiązowski.

Innego zdania byli prawnicy ówczesnego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Ich zdaniem sytuacja w Oławie była sprzeczna z prawem. Zgodnie z art. 5 ust. 5 ustawy z 7 września 1991 o systemie oświaty, zakładanie i prowadzenie gimnazjów należało do zadań własnych gminy. Gimnazjum nr 1 było więc miejską jednostką organizacyjną, a bezpośrednim zwierzchnikiem dyrektora, jako kierownika takiej jednostki, był szef Zarządu Miejskiego, czyli burmistrz. Nie było wątpliwości, że zachodził między tymi osobami stosunek bezpośredniej podległości służbowej. Według prawników MSWiA, stosunek taki zachodził także między dyrektorem gimnazjum a wiceburmistrzem odpowiedzialnym za sprawy oświaty, bowiem wiceburmistrz, jako osoba nadzorująca z upoważnienia burmistrza zadania z zakresu oświaty, miał wpływ na zakres czynności podległego dyrektora gimnazjum. Zależność służbowa między szefem gimnazjum a szefem miasta stała się jeszcze większa od jesieni 2002, kiedy to wybierany bezpośrednio burmistrz stał się samodzielnym organem wykonawczym gminy. On powoływał i odwoływał kierowników jednostek organizacyjnych. W jednej z gmin w Polsce burmistrz ożenił się z dyrektorką gimnazjum. Po analizie prawnej tej sytuacji zadecydowano, że jedno z nich musi zrezygnować ze stanowiska. W Oławie zobowiązany do działania wojewoda nie reagował, więc potem już tylko dziennikarzom przeszkadzało, że w Dniu Nauczyciela burmistrz wręczał swojemu bratu kopertę z przyznaną przez siebie nagrodą finansową.

W przypadku rodziny Październików mieliśmy też wtedy sprawę córki trzeciego z braci - Zygmunta, która zaczęła pracę w tym samym czasie, gdy jej wujek Jerzy tworzył Gimnazjum nr 1. Miała być tam sekretarką. Gdy zaczęliśmy o to pytać, bratanicę dyrektora gimnazjum szybko skierowano do pracy w sekretariacie równolegle tam działającej i wygaszanej Szkoły Podstawowej nr 6. Gdy tę placówkę zlikwidowano, córkę Zygmunta Października przesunięto do Gimnazjum nr 2, któremu dyrektorował Ireneusz Pętal, wtedy klubowy kolega Jerzego Października z Rady Powiatu.

Jak więc widać, przy niektórych decyzjach kadrowych liczyły się nie tylko zależności rodzinne, ale także samorządowo-polityczne. Najlepszym tego przykładem była sprawa córki Franciszka Października, zatrudnionej w starostwie. Po tym wydarzeniu opozycyjny dotąd radny dyrektor Jerzy Październik zaczął znacznie przychylniej oceniać starostę Marka Szponara, co w dużym stopniu pozwoliło mu dotrwać na stanowisku do końca kadencji.

Franciszek Październik nie był jedynym w Oławie wysokim urzędnikiem samorządowym, który nie przejmował się opinią prawników z ministerstwa i robił swoje w myśl zasady "psy szczekają, karawana jedzie dalej". Burmistrz Janina Stelmaszek zatrudniła w urzędzie swojego szwagra jako inspektora Obrony Cywilnej oraz siostrzeńca jako inspektora do spraw rejestracji działalności gospodarczej. Gdy szefem miasta został Waldemar Wiązowski, to przy powoływaniu rzecznika prasowego Zarządu Miejskiego też sięgnął po członka swojej bliskiej rodziny - siostrzeńca Macieja Bogdana Olejnika.

Jeśli któryś z wysokich urzędników nie wie, dlaczego członkowie jego rodziny nie powinni pracować w instytucjach samorządowych, z którymi oni mają choć trochę wspólnego, niech przeczytają opinię prawników z MSWiA, którą przytaczaliśmy na naszych łamach w 2005 roku: - Pracownicy administracji publicznej powinni posiadać pewne cechy, gwarantujące właściwe wykonywanie przez nich zadań. Do tych zasadniczych wartości należą m.in. profesjonalizm, rzetelność, bezstronność, neutralność polityczna, godne zachowanie oraz działanie zgodne z literą obowiązującego prawa. Na takie właśnie wymagane cechy urzędników administracji publicznej wskazują m.in. przepisy Konstytucji RP i ustawy z 22 marca 1990 "O pracownikach samorządowych". Obywatele pełniący działalność publiczną w administracji publicznej muszą się liczyć z dalej idącymi ograniczeniami swoich praw i wolności, niż pozostali obywatele. Celem takich ograniczeń jest zapobieganie angażowaniu się osób publicznych w sytuacje, mogące nie tylko poddawać w wątpliwość ich osobistą bezstronność czy uczciwość, ale także podważać autorytet organów administracji publicznej oraz osłabiać zaufanie opinii publicznej do ich prawidłowego funkcjonowania. Z tego też względu w obowiązującym ustawodawstwie zostały zawarte różnorodne uregulowania, zmierzające do eliminacji konfliktu interesów po stronie pracowników administracji publicznej...

Krzysztof A. Trybulski [email protected]


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: z Owczar Treść komentarza: MPZP jest z 2014 roku, gdzie NIS i ich nowa koleżanka ex-posłanka byli przez 12 lat? Co radni NIS robili od maja 2024 r. mając większość w radzie? Data dodania komentarza: 16.10.2026, 22:03 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Marik Treść komentarza: Akurat tutaj muszę się z Tobą nie zgodzić. MPZP jest z 2014 roku, uchwalone bez żadnych uwag. Ludzie mieli 12 lat żeby go zmienić jak nie chcieli tam wiatraków, to są 3 kadencje, w trakcie których funkcję wójta sprawowały 3 różne osoby. Data dodania komentarza: 16.10.2026, 21:55 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Człowiek Treść komentarza: Dobrze się czujesz? Data dodania komentarza: 16.10.2026, 20:10 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Rock Treść komentarza: Radni i sołtysi są zobowiązani do regularnego przeglądania i czytania obwieszczeń, zamieszczonych na stronie BIP Gminy Oława. Skoro był uchwalony MPZP, to Radni wyrazili zgodę na budowę OZE. Również Ci z Oleśnicy Małej, Owczar, Chwalibożyc, Osieka....Jeżeli inwestor spełni wszystkie wymagane ustawami wymagania to te wiatraki powstaną. Data dodania komentarza: 16.10.2026, 20:04 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Gocha ze Zwierzyńca Treść komentarza: Festiwal spychologii. Kto naprawdę zawinił w Oławie? Analizując wiatrakową aferę w gminie Oława, trudno oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z klasycznym, urzędniczym gridlockiem, w którym każdy umywa ręce. Jednak w gąszczu pism, procedur i wzajemnych oskarżeń, wina rozkłada się bardzo konkretnie. Kto zawiódł? Główny winowajca: Urząd Gminy i Wójt (Wina ewidentna) Pełną i bezpośrednią odpowiedzialność za odcięcie mieszkańców od informacji ponosi Urząd Gminy Oława na czele z wójtem Arturem Piotrowskim. • Tłumaczenie, że pismo z RDOŚ nie zawierało listy miejscowości, jest kuriozalne. Urzędnicy referatu planowania przestrzennego doskonale wiedzieli, gdzie TK WIND chce stawiać turbiny – wniosek inwestora leżał w urzędzie od ponad roku (od sierpnia 2023 r.). • Zasłanianie się „błędem ludzkim” to unikanie odpowiedzialności politycznej i menedżerskiej. Wójt odpowiada za organizację pracy urzędu. Jeśli podlegli mu pracownicy nie potrafią skojarzyć, że budowa 9 gigantycznych turbin dotyczy konkretnych sołectw, i nie potrafią wysłać jednego e-maila do sołtysów, to mamy do czynienia z głęboką niewydolnością systemową. Gmina zastosowała tzw. "złośliwą zgodność z przepisami" – wrzuciła dokument do BIP-u i uznała, że ma święty spokój. To rażące zaniedbanie i lekceważenie własnych mieszkańców. Współwinny: RDOŚ we Wrocławiu (Wina proceduralna) Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska również nie jest bez winy. Choć formalnie dopełniła procedur, wysyłając pismo elektroniczne, to jej działanie pokazuje bezduszność aparatu urzędniczego. • RDOŚ poprosił o ogłoszenie sprawy w sposób „zwyczajowo przyjęty”, ale sam nie pofatygował się, by precyzyjnie wskazać, o które wsie chodzi, działając po linii najmniejszego oporu. • Co więcej, instytucja ta ograniczyła własne obwieszczenia do swojego BIP-u. Obietnice o publikacji w prasie okazały się fikcją w skali lokalnej. RDOŚ potraktował udział społeczeństwa jako uciążliwy obowiązek do „odhaczenia” w tabelce, a nie realny element procesu decyzyjnego. Inwestor (TK WIND): Działanie w cieniu Firma TK WIND działała zgodnie ze swoim interesem ekonomicznym. Złożyła wniosek w 2023 roku i czekała na bieg spraw. Dla inwestora brak rozgłosu to idealne warunki – im mniej uwag mieszkańców, tym szybsza i łatwiejsza ścieżka do uzyskania decyzji środowiskowej. Choć trudno winić biznes za to, że nie robi wokół siebie hałasu, to jawne ignorowanie negatywnej opinii Sanepidu z lipca świadczy o tym, że inwestor liczył na przepchnięcie projektu kolanem, bez oglądania się na koszty społeczne. Podsumowanie: Urzędniczy mur kontra obywatele W tej układance bezbłędnie zadziałał tylko jeden element: mieszkańcy, sołtysi i lokalni aktywiści. Ludzie, którzy zostali zmuszeni do biegania od drzwi do drzwi i wyręczania opłacanych z ich podatków urzędników. Winny jest system zarządzania w gminie, który przedkłada biurokratyczny spokój nad transparentność. Przeprosiny wójta będą coś warte tylko wtedy, gdy pociągnie on do odpowiedzialności winnych urzędników, a wywalczony (miejmy nadzieję) nowy termin RDOŚ zostanie wykorzystany do realnej, otwartej debaty z mieszkańcami. Na ten moment gmina Oława dostała czerwoną kartkę z lekcji pod tytułem „Samorządność”. Data dodania komentarza: 16.10.2026, 19:26 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Leszek Górecki Treść komentarza: Panie Wieśku, nikt tu nie postuluje powrotu do średniowiecza ani wypasu krów, a mylenie walki o transparentność z „fobią na rozwój” to głębokie nieporozumienie. Rozwój gminy i nowoczesne technologie – w tym odnawialne źródła energii – są potrzebne, ale nie mogą być wprowadzane metodą faktów dokonanych i za plecami mieszkańców. W tej sprawie kluczowym problemem nie jest sam fakt budowy wiatraków, ale to, jak potraktowano ludzi Data dodania komentarza: 16.10.2026, 19:21 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama