Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 13 maja 2026 06:07
ZOBACZ:
Reklama Aftermarket Oława
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Mój dziadek z Afryki

Musiało minąć 50 lat, a Monika poznać Garego, żeby historia polskiego oficera Armii gen. Andersa znalazła swój finał i spełniło się rodzinne marzenie
Podziel się
Oceń

Jelcz-Laskowice/Johannesburg

Rodzinne historie

W paczce kilka drobiazgów. Wśród nich duże mosiężne łyżki do zupy. - Może było ich więcej, nie pamiętam, ale dzięki mojemu ojcu pamiętam dwie - mówi Bogusława Małkowska z Jelcza-Laskowic. Jadł nimi do śmierci. Nigdy nie chciał innych. Była to jedna z niewielu pamiątek, pozostałych mu po ojcu, którego ostatni raz wiedział, gdy był jeszcze dzieckiem.
- Już od najmłodszych lat wiedziałam, że dziadek od strony ojca, Daniel Cmok, umarł w Afryce i tam go pochowano - wspomina pani Bogusława. - Tata, wspominając go, powtarzał, że umiał trzymać rygor wśród dzieci. Ale to nie dziwi.
Przed wojną był policjantem. Później powołano go do armii, służył w stopniu kapitana. Rodzina w Polsce wiedziała, że przeżył wojnę i mieszkał w Johannesburgu. Ale co tam robił i gdzie dokładnie go pochowano - pozostawało tajemnicą. Do lutego 2010 roku. Nawet w najśmielszych wyobrażeniach nikt z rodziny nigdy nawet nie myślał, że stanie nad grobem dziadka. Johannesburg  przecież tak daleko.

Chciał wrócić do domu  

Daniel Cmok należał do Armii Andersa. Wraz z oddziałem piechoty przedostał się z Azji do Afryki, na front wschodni. Na podstawie rodzinnych zdjęć i krótkich podpisów pod nimi wiadomo, że Boże Narodzenie 1942 spędził w towarzystwie kolegów żołnierzy i płk. Kazimierza Wiśniowskiego, w Palestynie. Budowali studnię w okolicach Tel Avivu.
Po wojnie osiadł w Johannesburgu, w południowej Afryce.14 sierpnia 1947 roku wysłał stamtąd swoje portretowe zdjęcie z podpisem: "Kochanemu synowi na pamiątkę". Bywał w Pretorii, gdzie utrzymywał kontakty z polskimi siostrami zakonnymi, prowadzącymi sierociniec. - Ja tu też jestem dziadkiem - pisał  w roku 1950, na odwrocie zdjęcia z dziećmi siedzącymi na kolanach. - Mam dwoje wnucząt. Marysia i Stefko są polskimi dziećmi. Byłem u nich na świętach.
Tęsknił za domem, rodziną i chociaż bardzo tego pragnął, nie mógł wrócić do kraju. Nie pozwalała na to ówczesna sytuacja polityczna. - Tata często powtarzał, że dziadek nie może do nas przyjechać, bo zamknęliby go w więzieniu - wspomina pani Bogusława.         

Łyżki przypominały ojca  

Daniel Cmok miał córkę i trzech synów. Pani Bogusława jest córką najmłodszego - Stefana Cmoka, który należał do oławskiego koła Związku Sybiraków. Zmarł we wrześniu 2007. Gdy był malutki, wraz z matką Anastazją  i rodzeństwem wywieziono go na Sybir. Za to, że jego ojciec walczył w Armii Andersa. Byli tam sześć lat. Jak większość Polaków, nie wrócili do rodzinnego domu w Sobiecinie, w obecnym województwie podkarpackim. Deportowano ich do Siedlec. Niedługo później przenieśli się do Oławy. Żona Daniela Cmoka nie wyszła powtórnie za mąż. Przez resztę życia mieszkała z najmłodszym synem i jego rodziną. O śmierci męża - 27 stycznia 1954 - dowiedziała się listownie. Wraz z tą informacją otrzymała paczkę z jego osobistymi rzeczami.

To nie był przypadek

Życie toczyło się dalej. Pojawiały się i dorastały kolejne pokolenia. Historia zacierała ślady, ale nie pamięć o dziadku z Afryki. 
Najstarsza córka pani Bogusławy - Monika (prawnuczka Daniela Cmoka) - jak wielu młodych mieszkańców Jelcza-Laskowic, wyjechała w roku 2004 do Anglii, by uczyć się i pracować. Któregoś dnia w drodze do pracy, przebiegając przez ulicę - znalazła monetę. Spieszyła się, więc się jej nie przyglądała. Podniosła i wrzuciła do kieszeni. Przypomniała sobie o tym po kilku godzinach. Okazało się, że to były 2 ranty - moneta Republiki Południowej Afryki. Dwa tygodnie później poznała przyszłego męża. - Nie byłoby w tym nic dziwnego i zapewne nie łączyłabym tych zdarzeń, gdyby nie to, że Gary, mój zięć, pochodzi właśnie z Johannesburga w południowej Afryce - mówi z uśmiechem pani Bogusława. - Wierzę, że to nie był przypadek. Wraz z Garym pojawiła się nadzieja na odnalezienie grobu dziadka Daniela.

Marzenie stało się faktem

Gdy Monika pierwszy raz pojechała do Johannesburga w 2007 roku, opowiedziała teściom  rodzinną historię. Mimo wielu prób, grobu pradziadka jednak nie udało się odnaleźć. Dopiero podczas kolejnej wizyty poszukiwania zakończyły się powodzeniem. Z pomocą rodziców Gary`ego w archiwach jednego z cmentarzy znaleziono adnotację o pochówku Daniela Cmoka. Było imię nazwisko, wiek, nazwa firmy pogrzebowej oraz numer grobu. Pracownik cmentarza zaprowadził ich na miejsce. - Nic nie wskazywało, że to może być grób - opowiada pani Bogusława. - Żadnego znaku, tablicy, płyty, tylko lekko zapadnięta ziemia, porośnięta równo wykoszoną trawą. Ale według cmentarnej księgi i numeracji, to było właśnie to miejsce.
Monika od razu zadzwoniła do mamy, żeby podzielić się wspaniałą i długo oczekiwaną, a zarazem smutną informacją. Była zaskoczona widokiem, który zastała, ale i szczęśliwa - spełniło się rodzinne marzenie.
Mimo upływu czasu, na wspomnienie tamtych chwil w oczach pani Bogusławy za każdym razem  pojawiają się łzy. Spełniło się to, co przez lata wydawało się niemożliwe. Monika ustawiła na grobie pamiątkową płytę, położyła kwiaty i zapaliła pierwszy znicz. Sprawiła, że po ponad pół wieku puste miejsce na cmentarzu przestało być anonimowe.

Pochyliła się nad grobem

Od dwóch lat  mieszka z mężem i córeczkami w Johannesburgu. Nie zapomina o grobie pradziadka. W lutym tego roku po raz pierwszy odwiedzili ją rodzice i młodsza siostra. - Zięć pokazał nam swój piękny kraj: góry i ocean. Jednak największym przeżyciem było dla mnie zapalenie lampki przywiezionej z Polski i pochylenie się nad grobem mojego dziadka Daniela Cmoka, oficera Wojska Polskiego - wyznaje pani Bogusława.
To nie koniec poszukiwań. Rodzina rozpuściła wici. Teraz chcą się dowiedzieć, gdzie dokładnie mieszkał dziadek Daniel, czym się zajmował i dlaczego zmarł. Jest bowiem szansa, że po latach ciszy dowiedzą się więcej o rodzinnej legendzie. W ostatnim dniu pobytu pani Bogusławy w Johannesburgu przyszedł e-mail z Pretorii, że w miejskim archiwum są jakieś zapiski na temat Daniela Cmoka. Tym razem  zabrakło czasu na  podróż do stolicy RPA, ale niespodziewana wiadomość to kolejny powód, by tam wrócić.      
 *
Na prośbę Bogusławy Małkowskiej, z domu Cmok, dedykujemy tę historię jej stryjkowi, 85-letniemu Mirosławowi Cmokowi, mieszkającemu w Sobiecinie pod Jarosławiem - ostatniemu żyjącemu dziecku Daniela Cmoka    

Wioletta Kamińska
 


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: michTreść komentarza: Tymczasem w Oławie Frischmann rekomendował aby sportowcom nie podnosić diet.Data dodania komentarza: 12.05.2026, 20:00Źródło komentarza: Florian Dąbek na mistrzostwach świata!Autor komentarza: ArekTreść komentarza: Czy tej gównoburzy nie wywołano specjalnie, żeby jeden człowiek mógł znów być zbawcą ludu?Data dodania komentarza: 12.05.2026, 19:34Źródło komentarza: Wicemarszałek Rado potwierdza: - Będzie zmiana organizacji ruchuAutor komentarza: AkukuTreść komentarza: Twierdził, że mu ukradli, a wciąż stała przed jego nosem. To była taka sensacja, że artykuł na całą stronę wysmarowali. Poszukaj.Data dodania komentarza: 12.05.2026, 19:31Źródło komentarza: Stypendia sportowe do zmiany, ale nie tak, jak chciał radnyAutor komentarza: ManiekTreść komentarza: Przyłączę się do sugestii. Wnioskuję o bardziej stanowcze działania oławskiej Policji i Straży Miejski w przestawianiu tych pojazdów co parkują w ten sposób na zakazie. Też mi one wiele zaskaniają , szczególnie piszych przechodzących przez jezdnię zza tych naczep. https://zapodaj.net/plik-qQ4FMQodrp https://zapodaj.net/plik-X2AcRFy4G2Data dodania komentarza: 12.05.2026, 19:29Źródło komentarza: MINUS dla słupa w tym miejscu?Autor komentarza: AntypedalarzTreść komentarza: STOP rowerom na drogach. Rowery na tory!!!Data dodania komentarza: 12.05.2026, 17:45Źródło komentarza: Wicemarszałek Rado potwierdza: - Będzie zmiana organizacji ruchuAutor komentarza: CzytelnikTreść komentarza: Pan Rado zasługuje na Wielkie podziękowania a nie na krytykę.Przez wiele lat czekaliśmy na lepsze drogi bo były ciągle wypadki .Stara się jak może żeby pomóc .Gdyby nie to mieszkańcy czekaliby jeszcze parę dobrych lat.Trudno trzeba trochę wyrozumiałości i cierpliwości.Data dodania komentarza: 12.05.2026, 17:38Źródło komentarza: Tymczasowo wraca ruch wahadłowy na trasie z Jelcza-Laskowic do Oławy
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama