Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 17 października 2026 02:23
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Z dużej chmury mały deszcz

Podziel się
Oceń

Prawie osiem tysięcy złotych kosztowały zagraniczne wyjazdy burmistrza i towarzyszących mu delegacji w 2011. O dokładne informacje na ten temat wnioskowała radna Beata Bejda


Jelcz-Laskowice Służbowe wyjazdy

- Gdzie burmistrz wyjeżdżał służbowo w roku 2011? W jakim celu? Kto mu towarzyszył, a także jaki był całkowity koszt danej podróży oraz jaki skutek przyniosła? - takie pytania przesłała burmistrzowi pod koniec października ub. roku Beata Bejda. Po 21 dniach przyszła odpowiedź. Kazimierz Putyra stwierdził, że kontrolowanie burmistrza w tym zakresie nie należy do kompetencji radnego. - Mając na uwadze materię ustawową i statutową, stwierdzić należy, że pojedynczy radny, który nie wykonuje czynności kontrolnych jako członek komisji, nie posiada kompetencji kontrolnych, realizowanych poprzez żądanie udostępnienia mu każdej informacji - czytamy w piśmie burmistrza.

A czy to istotne?

Radna się nie poddała. 7 grudnia ponowiła pytania, powołując się na ustawę o dostępie do informacji publicznej, według której odpowiedź powinna być udzielona bez zwłoki, nie później jednak niż 14 dni od złożenia wniosku.

W odpowiedzi burmistrz zażądał kolejnego pisma - Beata Bejda miała w nim uzasadnić, że informacja publiczna, której żąda, jest szczególnie istotna dla interesu publicznego. - Tak, ponieważ wiąże się ściśle z finansami publicznymi - odpowiedziała radna. - Burmistrz jest osobą publiczną, a jego wyjazdy służbowe finansowane są ze środków publicznych, nie prywatnych. Dlatego jako radna mam prawo wiedzieć, jakie wyjazdy służbowe odbył w 2011. Takie prawo mają też mieszkańcy miasta. Na transparentności podejmowanych działań najbardziej powinno jednak zależeć samemu burmistrzowi.

Czworo do ustalania harmonogramu

Po tej przepychance na pisma, 12 stycznia radna uzyskała wreszcie odpowiedź na pytania, zadane ponad dwa miesiące wcześniej. Wynika z niej, że  trzydniowy wyjazd do niemieckiego Gudensbergu kosztował 3.849 zł. Delegacja składała się z burmistrza, kierowcy, Joanny Kowcz z wydziału promocji miasta i gminy oraz dwóch radnych - Wincentego Marchewskiego i Stanisława Łukasika. Celem wyjazdu było ustalenie harmonogramu współpracy miast partnerskich w roku 2011. Burmistrz w towarzystwie dyrektora Miejsko-Gminnego Centrum Kultury Łukasza Dudkowskiego wyjechał w czerwcu 2011 na cztery dni do Caceres w Hiszpanii. Było to spotkanie uczestników i organizatorów festiwalu teatralnego "Melodrama". Koszt hiszpańskiej podróży wyniósł 3.022 zł. W tym samym miesiącu Kazimierz Putyra pojechał samochodem służbowym z kierowcą na Węgry, gdzie na zaproszenie władz miasteczka Varbalog wziął udział w symbolicznym przekazaniu Polsce prezydencji Unii Europejskiej.

Ponadto burmistrz w minionym roku uczestniczył w dwóch delegacjach zagranicznych, finansowanych z budżetu Unii Europejskiej. W marcu, wraz z sekretarzem gminy Andrzejem Gwoździem, wziął udział w konferencji partnerów programu "Enercit", która odbyła się w Dreźnie. Koszt delegacji to 2.038 zł.

Druga konferencja, poświęcona realizacji tego programu, odbyła się w szwedzkim miasteczku Ronneby-Vaxjo na przełomie września i października. Burmistrz pojechał tam samochodem służbowym z kierowcą, w towarzystwie sekretarza gminy i Katarzyny Ciechanowskiej, odpowiedzialnej za realizację projektu "Enercit". Koszt tej delegacji to 7.641 zł.

Burmistrz poinformował także, że kilka razy w miesiącu uczestniczy w delegacjach, spotkaniach i konferencjach w różnych miejscach kraju, na które jeździ samochodem służbowym z kierowcą.

Podróże go męczą

Łącznie ubiegłoroczne delegacje zagraniczne burmistrza oraz towarzyszących mu osób kosztowały budżet miasta 7.772 tys. złotych. Czy to dużo, czy mało? Czy wszystkie wyjazdy były konieczne? Czy nie można było zaoszczędzić na uczestnikach delegacji? Zdaniem Kazimierza Putyry, trudno jednoznacznie odpowiedzieć na te pytania. - Delegacje są koniecznością i odbywają się w konkretnym celu - twierdzi burmistrz. - Nawet jeżeli to tylko konferencja czy spotkanie grzecznościowe, są potrzebne do nawiązywania nowych kontaktów i współpracy na różnych płaszczyznach. Błędem byłoby w nich nie uczestniczyć, bo wynika z nich wiele dobrego. Pani Bejdzie wydaje się, że to wielka przyjemność, a tak nie jest. To bardzo męczące i odpowiedzialne zajęcie, ale rozumiem populistyczne intencje wniosku radnej.          

Wioletta Kamińska

[email protected]
 


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: z Owczar Treść komentarza: MPZP jest z 2014 roku, gdzie NIS i ich nowa koleżanka ex-posłanka byli przez 12 lat? Co radni NIS robili od maja 2024 r. mając większość w radzie? Data dodania komentarza: 16.10.2026, 22:03 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Marik Treść komentarza: Akurat tutaj muszę się z Tobą nie zgodzić. MPZP jest z 2014 roku, uchwalone bez żadnych uwag. Ludzie mieli 12 lat żeby go zmienić jak nie chcieli tam wiatraków, to są 3 kadencje, w trakcie których funkcję wójta sprawowały 3 różne osoby. Data dodania komentarza: 16.10.2026, 21:55 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Człowiek Treść komentarza: Dobrze się czujesz? Data dodania komentarza: 16.10.2026, 20:10 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Rock Treść komentarza: Radni i sołtysi są zobowiązani do regularnego przeglądania i czytania obwieszczeń, zamieszczonych na stronie BIP Gminy Oława. Skoro był uchwalony MPZP, to Radni wyrazili zgodę na budowę OZE. Również Ci z Oleśnicy Małej, Owczar, Chwalibożyc, Osieka....Jeżeli inwestor spełni wszystkie wymagane ustawami wymagania to te wiatraki powstaną. Data dodania komentarza: 16.10.2026, 20:04 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Gocha ze Zwierzyńca Treść komentarza: Festiwal spychologii. Kto naprawdę zawinił w Oławie? Analizując wiatrakową aferę w gminie Oława, trudno oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z klasycznym, urzędniczym gridlockiem, w którym każdy umywa ręce. Jednak w gąszczu pism, procedur i wzajemnych oskarżeń, wina rozkłada się bardzo konkretnie. Kto zawiódł? Główny winowajca: Urząd Gminy i Wójt (Wina ewidentna) Pełną i bezpośrednią odpowiedzialność za odcięcie mieszkańców od informacji ponosi Urząd Gminy Oława na czele z wójtem Arturem Piotrowskim. • Tłumaczenie, że pismo z RDOŚ nie zawierało listy miejscowości, jest kuriozalne. Urzędnicy referatu planowania przestrzennego doskonale wiedzieli, gdzie TK WIND chce stawiać turbiny – wniosek inwestora leżał w urzędzie od ponad roku (od sierpnia 2023 r.). • Zasłanianie się „błędem ludzkim” to unikanie odpowiedzialności politycznej i menedżerskiej. Wójt odpowiada za organizację pracy urzędu. Jeśli podlegli mu pracownicy nie potrafią skojarzyć, że budowa 9 gigantycznych turbin dotyczy konkretnych sołectw, i nie potrafią wysłać jednego e-maila do sołtysów, to mamy do czynienia z głęboką niewydolnością systemową. Gmina zastosowała tzw. "złośliwą zgodność z przepisami" – wrzuciła dokument do BIP-u i uznała, że ma święty spokój. To rażące zaniedbanie i lekceważenie własnych mieszkańców. Współwinny: RDOŚ we Wrocławiu (Wina proceduralna) Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska również nie jest bez winy. Choć formalnie dopełniła procedur, wysyłając pismo elektroniczne, to jej działanie pokazuje bezduszność aparatu urzędniczego. • RDOŚ poprosił o ogłoszenie sprawy w sposób „zwyczajowo przyjęty”, ale sam nie pofatygował się, by precyzyjnie wskazać, o które wsie chodzi, działając po linii najmniejszego oporu. • Co więcej, instytucja ta ograniczyła własne obwieszczenia do swojego BIP-u. Obietnice o publikacji w prasie okazały się fikcją w skali lokalnej. RDOŚ potraktował udział społeczeństwa jako uciążliwy obowiązek do „odhaczenia” w tabelce, a nie realny element procesu decyzyjnego. Inwestor (TK WIND): Działanie w cieniu Firma TK WIND działała zgodnie ze swoim interesem ekonomicznym. Złożyła wniosek w 2023 roku i czekała na bieg spraw. Dla inwestora brak rozgłosu to idealne warunki – im mniej uwag mieszkańców, tym szybsza i łatwiejsza ścieżka do uzyskania decyzji środowiskowej. Choć trudno winić biznes za to, że nie robi wokół siebie hałasu, to jawne ignorowanie negatywnej opinii Sanepidu z lipca świadczy o tym, że inwestor liczył na przepchnięcie projektu kolanem, bez oglądania się na koszty społeczne. Podsumowanie: Urzędniczy mur kontra obywatele W tej układance bezbłędnie zadziałał tylko jeden element: mieszkańcy, sołtysi i lokalni aktywiści. Ludzie, którzy zostali zmuszeni do biegania od drzwi do drzwi i wyręczania opłacanych z ich podatków urzędników. Winny jest system zarządzania w gminie, który przedkłada biurokratyczny spokój nad transparentność. Przeprosiny wójta będą coś warte tylko wtedy, gdy pociągnie on do odpowiedzialności winnych urzędników, a wywalczony (miejmy nadzieję) nowy termin RDOŚ zostanie wykorzystany do realnej, otwartej debaty z mieszkańcami. Na ten moment gmina Oława dostała czerwoną kartkę z lekcji pod tytułem „Samorządność”. Data dodania komentarza: 16.10.2026, 19:26 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Leszek Górecki Treść komentarza: Panie Wieśku, nikt tu nie postuluje powrotu do średniowiecza ani wypasu krów, a mylenie walki o transparentność z „fobią na rozwój” to głębokie nieporozumienie. Rozwój gminy i nowoczesne technologie – w tym odnawialne źródła energii – są potrzebne, ale nie mogą być wprowadzane metodą faktów dokonanych i za plecami mieszkańców. W tej sprawie kluczowym problemem nie jest sam fakt budowy wiatraków, ale to, jak potraktowano ludzi Data dodania komentarza: 16.10.2026, 19:21 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama