Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 17 października 2026 02:21
ZOBACZ:
Reklama Hipol
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Dobrowolna dotacja czy szantaż?

Podziel się
Oceń

150 tysięcy przekaże gmina starostwu na termomodernizację Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych. Przeciwni takiej decyzji byli opozycyjni radni

Jelcz-Laskowice Sesja Rady Miejskiej

 Wsparcie finansowe dla powiatu zaproponował burmistrz Kazimierz Putyra. Uzasadniał to tym, że w budynku szkoły podlegającej powiatowi ma siedzibę gminne Gimnazjum nr 1. Na początku stycznia zwrócił się w tej sprawie starosta oławski, a burmistrz wstępnie obiecał udział gminy w tym przedsięwzięciu.  

Gimnazjum to szkoła gminna, którą w zeszłym roku przeniesiono z budynku przy ul. Szkolnej do ZSP. Umowę dzierżawy pomieszczeń podpisano na rok. Obowiązuje do końca bieżącego roku szkolnego. Nie wiadomo, na jakiej zasadzie gimnazjum będzie dalej  funkcjonowało w  budynku ZSP, bo władze gminy i starostwa dotychczas nie podpisały umowy w tej sprawie. Mimo to o dotacji dla powiatu jelczańscy radni mieli zdecydować na styczniowej sesji Rady Miejskiej.        

  - Gdy w ubiegłym roku przenosiliśmy gimnazjum do ZSP, twierdził pan, że jedynym kosztem będzie opłata dzierżawy za wynajem pomieszczeń - przypomniał radny Michał Szelwach z PG. - Obecnie nie mamy formalnego przekazania tych pomieszczeń, a już dajemy powiatowi 150 tysięcy złotych. Czy to zgodne z prawem? W naszych szkołach też jest sporo do zrobienia. Nie mam nic przeciwko udzielaniu pomocy, ale najpierw załatwmy swoje sprawy, a później będziemy dobrymi wujkami.

Pomysłowi dotacji sprzeciwił się także radny Ireneusz Stachnio z PiS. Powiedział, że podczas obrad jednej z komisji stałych pojawiły się głosy, że dotacja to "szantaż ze strony powiatu". W ten sposób gmina płaci za niepodpisaną dotychczas umowę dalszego użytkowania pomieszczeń. Radny Tadeusz Babski z PO zauważył, że będzie to trzeci etap termomodernizacji szkoły powiatowej, który ma kosztować 212 tys. złotych, z tego 150 tys. przekaże gmina Jelcz-Laskowice. - To znaczy, że zapłacimy więcej niż właściciel obiektu - stwierdził radny. - Według mnie uczniowie ZSP mają najlepsze warunki nauki wśród wszystkich szkół znajdujących się w gminie Jelcz-Laskowice. Lepsze niż uczniowie naszych szkół. W tej sytuacji powinniśmy się raczej skupić na wyrównania tych szans, a nie sponsorować powiat.

Kazimierz Putyra tłumaczył, że nie powinno się łączyć sprawy dalszego funkcjonowania gimnazjum w ZSP z dotacją. Szkoła powiatowa służy bowiem głównie mieszkańcom i dzieciom miasta i gminy Jelcz-Laskowice, dlatego gmina powinna pomóc - tak jak to robi w przypadku remontów dróg. Burmistrz obruszył się słowami Tadeusza Babskiego.- Rozumiem, że nie poprze pan tego dofinansowania, i nie powinniśmy go dawać, szkole w której pan pracuje, tak? - pytał retorycznie. - Ciekawa postawa.

Babski ripostował, że jako pracownik cieszy się z remontów w szkole, ale jest też radnym i musi dbać o dobro gminy.

Rozpoczęła się dyskusja. Porównywano warunki nauczania w szkołach Jelcza-Laskowic i gmin ościennych, co przerodziło się w polityczne zaczepki. Kazimierz Putyra stwierdził, że gdyby starostą był ktoś z PO, nie byłoby tej dyskusji. Debatę przerwał przewodniczący rady Henryk Koch, stawiając wniosek o jej zamknięcie. Poparła go większość radnych.

Za udzieleniem dotacji dla powiatu głosowało 12 radnych. Siedmiu było przeciw.

Gimnazjum i ZSP - jedno ciało

Po sesji RM zapytaliśmy burmistrza, dlaczego nie ma porozumienia z powiatem w sprawie dalszego funkcjonowania Gimnazjum nr 1 w ZSP. Kazimierz Putyra powiedział, że rozmowy z władzami starostwa powiatowego trwają od kilku tygodni. Dotyczą włączenia Gimnazjum nr 1 do  ZSP i utworzenie jednej szkoły, a nie dalszej dzierżawy pomieszczeń.

- Szkoła ma działać jako jedno ciało od 1 września tego roku  - mówi Putyra. - Rozmawiamy o tym i ustalamy formalności już teraz, by wcześnie poinformować o tym społeczeństwo.Uważam, że to korzystniejsze rozwiązanie dla obydwu samorządów, a także uczniów, którzy będą mogli kontynuować naukę w jednej placówce przez sześć lat. Takie rozwiązanie spowoduje też oszczędności. My jako gmina będziemy ewentualnie szkołę wspomagać.          

Tekst i fot. : Wioletta Kamińska
 


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: z Owczar Treść komentarza: MPZP jest z 2014 roku, gdzie NIS i ich nowa koleżanka ex-posłanka byli przez 12 lat? Co radni NIS robili od maja 2024 r. mając większość w radzie? Data dodania komentarza: 16.10.2026, 22:03 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Marik Treść komentarza: Akurat tutaj muszę się z Tobą nie zgodzić. MPZP jest z 2014 roku, uchwalone bez żadnych uwag. Ludzie mieli 12 lat żeby go zmienić jak nie chcieli tam wiatraków, to są 3 kadencje, w trakcie których funkcję wójta sprawowały 3 różne osoby. Data dodania komentarza: 16.10.2026, 21:55 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Człowiek Treść komentarza: Dobrze się czujesz? Data dodania komentarza: 16.10.2026, 20:10 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Rock Treść komentarza: Radni i sołtysi są zobowiązani do regularnego przeglądania i czytania obwieszczeń, zamieszczonych na stronie BIP Gminy Oława. Skoro był uchwalony MPZP, to Radni wyrazili zgodę na budowę OZE. Również Ci z Oleśnicy Małej, Owczar, Chwalibożyc, Osieka....Jeżeli inwestor spełni wszystkie wymagane ustawami wymagania to te wiatraki powstaną. Data dodania komentarza: 16.10.2026, 20:04 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Gocha ze Zwierzyńca Treść komentarza: Festiwal spychologii. Kto naprawdę zawinił w Oławie? Analizując wiatrakową aferę w gminie Oława, trudno oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z klasycznym, urzędniczym gridlockiem, w którym każdy umywa ręce. Jednak w gąszczu pism, procedur i wzajemnych oskarżeń, wina rozkłada się bardzo konkretnie. Kto zawiódł? Główny winowajca: Urząd Gminy i Wójt (Wina ewidentna) Pełną i bezpośrednią odpowiedzialność za odcięcie mieszkańców od informacji ponosi Urząd Gminy Oława na czele z wójtem Arturem Piotrowskim. • Tłumaczenie, że pismo z RDOŚ nie zawierało listy miejscowości, jest kuriozalne. Urzędnicy referatu planowania przestrzennego doskonale wiedzieli, gdzie TK WIND chce stawiać turbiny – wniosek inwestora leżał w urzędzie od ponad roku (od sierpnia 2023 r.). • Zasłanianie się „błędem ludzkim” to unikanie odpowiedzialności politycznej i menedżerskiej. Wójt odpowiada za organizację pracy urzędu. Jeśli podlegli mu pracownicy nie potrafią skojarzyć, że budowa 9 gigantycznych turbin dotyczy konkretnych sołectw, i nie potrafią wysłać jednego e-maila do sołtysów, to mamy do czynienia z głęboką niewydolnością systemową. Gmina zastosowała tzw. "złośliwą zgodność z przepisami" – wrzuciła dokument do BIP-u i uznała, że ma święty spokój. To rażące zaniedbanie i lekceważenie własnych mieszkańców. Współwinny: RDOŚ we Wrocławiu (Wina proceduralna) Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska również nie jest bez winy. Choć formalnie dopełniła procedur, wysyłając pismo elektroniczne, to jej działanie pokazuje bezduszność aparatu urzędniczego. • RDOŚ poprosił o ogłoszenie sprawy w sposób „zwyczajowo przyjęty”, ale sam nie pofatygował się, by precyzyjnie wskazać, o które wsie chodzi, działając po linii najmniejszego oporu. • Co więcej, instytucja ta ograniczyła własne obwieszczenia do swojego BIP-u. Obietnice o publikacji w prasie okazały się fikcją w skali lokalnej. RDOŚ potraktował udział społeczeństwa jako uciążliwy obowiązek do „odhaczenia” w tabelce, a nie realny element procesu decyzyjnego. Inwestor (TK WIND): Działanie w cieniu Firma TK WIND działała zgodnie ze swoim interesem ekonomicznym. Złożyła wniosek w 2023 roku i czekała na bieg spraw. Dla inwestora brak rozgłosu to idealne warunki – im mniej uwag mieszkańców, tym szybsza i łatwiejsza ścieżka do uzyskania decyzji środowiskowej. Choć trudno winić biznes za to, że nie robi wokół siebie hałasu, to jawne ignorowanie negatywnej opinii Sanepidu z lipca świadczy o tym, że inwestor liczył na przepchnięcie projektu kolanem, bez oglądania się na koszty społeczne. Podsumowanie: Urzędniczy mur kontra obywatele W tej układance bezbłędnie zadziałał tylko jeden element: mieszkańcy, sołtysi i lokalni aktywiści. Ludzie, którzy zostali zmuszeni do biegania od drzwi do drzwi i wyręczania opłacanych z ich podatków urzędników. Winny jest system zarządzania w gminie, który przedkłada biurokratyczny spokój nad transparentność. Przeprosiny wójta będą coś warte tylko wtedy, gdy pociągnie on do odpowiedzialności winnych urzędników, a wywalczony (miejmy nadzieję) nowy termin RDOŚ zostanie wykorzystany do realnej, otwartej debaty z mieszkańcami. Na ten moment gmina Oława dostała czerwoną kartkę z lekcji pod tytułem „Samorządność”. Data dodania komentarza: 16.10.2026, 19:26 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Leszek Górecki Treść komentarza: Panie Wieśku, nikt tu nie postuluje powrotu do średniowiecza ani wypasu krów, a mylenie walki o transparentność z „fobią na rozwój” to głębokie nieporozumienie. Rozwój gminy i nowoczesne technologie – w tym odnawialne źródła energii – są potrzebne, ale nie mogą być wprowadzane metodą faktów dokonanych i za plecami mieszkańców. W tej sprawie kluczowym problemem nie jest sam fakt budowy wiatraków, ale to, jak potraktowano ludzi Data dodania komentarza: 16.10.2026, 19:21 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama