Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 28 marca 2026 20:11
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Kto im da lepsze życie?

Z każdym rokiem jest gorzej. Brakuje pieniędzy na wszystko. Święta wcale nie kojarzą im się pozytywnie, bo trzeba tłumaczyć dzieciom, dlaczego nie będzie prezentów
Podziel się
Oceń

Oława. Potrzebna pomoc

Maria ma 25 lat. To długowłosa brunetka ze spokojnym spojrzeniem. Jest mężatką i ma trójkę kilkuletnich dzieci. Za cztery miesiące na świat przyjdzie kolejne. Na wymarzone mieszkanie czekała pięć lat, w urzędzie miejskim bywała średnio raz na dwa tygodnie. Pytała, prosiła, czekała. - Wydeptałam ścieżkę i wreszcie się udało - wspomina. - Tylko odkąd się wprowadziliśmy, prześladuje nas pech.

Wypadek

W maju przekroczyli próg domu, bardzo się cieszyli, chociaż od razu wiadomo było, że trzeba zrobić remont. Dwa dni po przeprowadzce doszło do tragedii. Półtoraroczny Damian mocno poparzył rączkę. Maria przygotowywała kąpiel, podgrzała wodę i nalała wrzątek do wanienki, chłopiec nagle włożył rękę do środka. - Mąż szybko schłodził go zimną wodą, ale poparzenie było bardzo poważne - mówi. - Trzeba było zrobić przeszczep.

Potrzebny fragment naskórka lekarze pobrali z nogi malucha. Maria była przerażona. Nie mogła znieść cierpienia syna. Leżała z nim w szpitalu i cały czas płakała. Damiana czeka jeszcze jeden zabieg, ale teraz jest już lepiej, pomogły specjalne maści. - Muszę obserwować rączkę. Jeśli sinieje, trzeba ją rozmasować, żeby nie doszło do niedokrwienia.

Wypadek chłopca to tylko jeden z wielu problemów młodych rodziców. Maria nie pracuje, zajmuje się dwiema dziewczynkami i synkiem. Musi bardzo na siebie uważać, bo kolejna ciąża jest zagrożona. Nie wolno jej nosić na rękach Damiana, ani się przemęczać. Każdego miesiąca brakuje pieniędzy na zwykłe potrzeby. Pracuje tylko mąż. Zarabia 1.600 złotych, do tego dochodzi zasiłek z opieki społecznej - po 68 złotych na synka i czteroletnią córkę oraz 91 złotych na sześciolatkę. Same opłaty pochłaniają 1.200 złotych miesięcznie. - Nie chcemy mieć długów, jak mąż przynosi wypłatę, w pierwszej kolejności płacimy rachunki - mówi Maria. - Taką mamy zasadę. Kilkaset złotych zostaje na utrzymanie całej rodziny. Brakuje na podstawowe rzeczy. Ciężko jest wytłumaczyć w sklepie maluchom, że nie mogę kupić pewnych produktów. Starsza córka powoli zaczyna to rozumieć, młodsze dzieci nie...

 Bez węgla i ciepłej wody

Maria najbardziej boi się zimy. Pół tony węgla, które otrzymała od MOPS-u, już się wypaliło. Nie ma też ciepłej wody, żeby wykąpać pociechy, grzeje ją na kuchence, a wanienkę stawia przy piecu w dużym pokoju. - Pytałam, ile kosztuje boiler - z montażem wychodzi ponad tysiąc złotych - mówi. - Nie ma najmniejszych szans, żebyśmy mogli go kupić.

Ciepła woda to marzenie z wyższej półki. Matka martwi się o ubranka dla dzieci, pieluchy, jedzenie i środki czystości. Dla oczekiwanego dziecka nie ma ciuszków ani łóżeczka. - Nie planowaliśmy kolejnej ciąży, dlatego rzeczy, które miałam po tamtych dzieciach, oddałam. Teraz potrzebne jest wszystko dla noworodka, ale również dla rodzeństwa.

Problemem są też dwa psy, które Maria zebrała ze sobą z mieszkania rodziców. Jeden z nich bywa agresywny. Już dwa razy ją ugryzł. Kobieta boi się, że może być gorzej, nie chce narażać maluchów. Próbowała oddać psa do schroniska, ale nie było miejsca. - Dzwoniłam kilka razy, nie udało się. Pytałam też weterynarza, poradził, jak postępować z takim psem. Mimo to wciąż chciałabym go oddać, bo przecież wkrótce w domu będzie noworodek.

Kiedy rozmawiałam z Marią, czekała na powrót męża z pracy. Tego dnia miała być wypłata. Wspominała, że nie może nawet pozmywać naczyń, bo skończył się płyn. Mimo problemów finansowych jest pogodna i ma marzenia. W przyszłości chciałaby zrobić kurs informatyczny, bo zawsze interesowały ją komputery. Wierzy, że jak dzieci podrosną, znajdzie pracę. Chce również, żeby maluchy rozwijały się tak, jak ich rówieśnicy. Wie, że dziś komputer jest w prawie każdym domu. - Jeżeli ktoś ma niepotrzebnego laptopa, nam bardzo się przyda.

Alicja i jej marzenia

Alicja to 39-letnia matka siedmiorga dzieci. Jest bardzo skromna i wygląda niepozornie, ale ma mnóstwo energii. Tłumaczy, że przy takiej ilości pociech musiała się nauczyć dobrej organizacji. Troje dzieci choruje. 11-letni syn ma autyzm i wymaga stałej opieki, a bliźniaczki maja problem z układem wchłaniania. - Nie mogą jeść produktów mlecznych - mówi Alicja. - Trzeba bardzo uważać, dziewczynki jedzą głównie rzeczy gotowane i mięso, a słodycze w bardzo ograniczonej ilości.

Matka raz w tygodniu musi jeździć z bliźniaczkami do Wrocławia na kontrole. Przemek, który ma autyzm, bierze leki i też na bieżąco odwiedza specjalistów. Alicja jest samotna, z ojcem dzieci żyła w konkubinacie. - On nigdy nie interesował się maluchami - mówi. - Jesteśmy z jednego miasta, ale to tak, jakby żył na końcu świata. Nie odwiedza nas, ani nie pomaga.

Mężczyzna nie pracował, w końcu trafił do więzienia za niepłacenie alimentów. Alicja mówi, że nie miał problemów z alkoholem, tylko ze sobą, bo nie próbował nawet zainteresować się rodziną. Z wszystkimi obowiązkami została sama. Żyje ze świadczenia na chorego syna i zasiłku pielęgnacyjnego na pozostałe dzieci. - Nie mogę pójść do pracy, bo cały czas trzeba zajmować się Przemkiem - stwierdza. - Mamy tylko pieniądze z MOPS-u.

Pożar i wilgoć

Na utrzymanie ośmioosobowej rodziny jest 2.700 złotych. Ponad tysiąc złotych kosztują rachunki, teraz doszły opłaty za węgiel. - Bardzo dużo płacimy za prąd, bo cały czas trzeba robić pranie - mówi Alicja. - Miesięcznie wychodzi około 400 złotych.

Rodzina mieszka w bardzo starym budynku, jest tam sporo wilgoci. Dwa lata temu zrobili mały remont. - Kiedy się wprowadzałam, toaleta była na zewnątrz - mówi Alicja. - Konieczne było zmniejszenie kuchni i zrobienie małej łazienki.

1 listopada tego roku u sąsiada na górze wybuchł pożar. Podczas gaszenia woda spływała do mieszkania Alicji. Zamokły ściany i materace, wiele rzeczy nadawało się do wyrzucenia. Kilka miesięcy przed tym zdarzeniem rodzina otrzymała od burmistrza pomieszczenie z przeznaczeniem na dodatkowy pokój dla dzieci. Ono też zostało zalane. - Długo starałam się, żeby je dostać, zależało mi, bo sąsiaduje bezpośrednio z moim mieszkaniem - mówi. - Chciałam zapewnić trochę przestrzeni dzieciom, ale sąsiadka trzymała tam rowery i inne rzeczy. Kiedy zmarła, zapadła decyzja, że możemy zagospodarować to miejsce. Teraz jest jednak problem, bo nie stać nas na taki remont. Po zalaniu jest w gorszym stanie.

Największy prezent

Żeby połączyć rowerownię z mieszkaniem, trzeba wyburzyć ścianę i zrobić kapitalny remont. W tej chwili nie nadaje się do użytkowania na pokój, bo podłoga zgniła, a ściany niszczeją od wilgoci. - Jestem samotna, nie mogę liczyć na męską rękę - mówi. - Fachowiec to ogromny koszt. W tej chwili remont pokoju jest naszym największym marzeniem.

Ośmioosobowa rodzina ma również kłopoty z opałem, wciąż brakuje pieniędzy na węgiel. Taka sama sytuacja jest z ubraniami dla dzieci. - Maluchy bardzo szybko rosną i cały czas trzeba kupować nowe rzeczy - mówi matka.

Najstarsza córka, Natalia, ma 20 lat. Studiuje biologię w Opolu. Ma stypendium socjalne, ale to wystarcza tylko na codzienne dojazdy. Dziewczyna była przy całej rozmowie. Po wysłuchaniu tego, jak Alicja opowiada o potrzebach rodziny, dodała: - Największy prezent należy się naszej mamie. Pani sobie nie wyobraża, jak ona to wszystko ogarnia. Ma tyle obowiązków, a wszystko potrafi zorganizować.

***

Opisane rodziny mieszkają w innych częściach miasta, nie znają się i różnią w wielu sprawach. Łączą je takie same potrzeby. W życiu każdej wydarzyło się coś, co nie pozwala na spokojny sen, bez zmartwień o to, co przyniesie kolejny dzień. Robią wszystko, żeby dzieci nie odczuły, że w domu czegoś brakuje. Nie zawsze się to udaje. Jeżeli możesz sprawić, że te święta zapamiętają na długo, nie czekaj, po prostu pomóż.
***

Potrzebne są: ubranka dla noworodka i dzieci w wieku od 2 do 11 lat, wózek, pampersy, łóżeczko, środki czystości, jedzenie z długim terminem przydatności, koce i zabawki.

Dary można przynosić do redakcji przy ulicy Chrobrego 19, od poniedziałku do piątku między godz. 9.00 a 15.00. Jeżeli ktoś chciałby przekazać węgiel, pomóc przy remoncie pomieszczenia, kupić boiler elektryczny, bądź wspomóc rodziny finansowo - prosimy najpierw o kontakt telefoniczny: 608- 029-197.


Tekst i fot.: Agnieszka Herba

[email protected]
 


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: Bój w hucieTreść komentarza: Coraz więcej facetów zajmuje się dziećmi, karmi, przebiera. A z drugiej strony są kobiety, które w trosce o paznokcie i fryzurę nie robią nic. Inna sprawa to dobór facetów przez kobiety, ale każdy widać ma swoje priorytety. Co do śmierci kobiet z powodu niewykonania, aborcji, to gdzie i kiedy niby było te kilka przypadków?! Kiedyś zdarzyła się medialna śmierć kobiety z powodu błędów w opiece okołoporodowej, a reszta to narracja tvn i feministek z błyskawicami. One jak już mówiłem nie mają zamiaru posiadać dzieci. Kobiety umierają na raka piersi, na raka jajnika, bo się nie badają. Coraz częściej problemem jest cukrzyca, otyłość, czynniki, które są zaniedbywane. Ojej, biedne kobiety muszą nosić dziecko i rodzić. I ciesz się. Bo to czas, w którym wszyscy na kobietę dmuchają i chuchają. Mężczyźni takiego okresu w swoim życiu nie mają.Data dodania komentarza: 28.03.2026, 19:11Źródło komentarza: OŁAWA Dyrektor Szpitala: - Dzietność w całej Polsce to dramatAutor komentarza: .Treść komentarza: Szanowny wojujący jądrze, zachowaj milczenie na temat, który ciebie nie dotyczy. Dziecko to nie tylko spacer czy plac zabaw, a pieluchy, grymaszenie i nieprzespane noce. Ilu tatuśków robi wokół dziecka na równi z matką? Garstka. Co do aborcji to było już kilka śmierci matek z powodu jej odmowy oraz śmierci dzieci zaraz po porodzie, bo te dzieci nigdy nie były na tyle zdrowe, by przeżyć nawet pierwszy tydzień. Poczytaj, pogadaj, doucz się. Dopóki nie ty nosisz dziecko pod sercem, rodzisz i ryzykujesz życiem lub zostaniem samotną matką, to nie powinieneś wypowiadać się na ten temat, bo ciebie nie dotyczy.Data dodania komentarza: 28.03.2026, 17:45Źródło komentarza: OŁAWA Dyrektor Szpitala: - Dzietność w całej Polsce to dramatAutor komentarza: Znający sprawęTreść komentarza: Zapytała się i co w związku z tym? Może to, że za rok wybory do parlamentu i na siłę gazeta tworzy tematy o tym że Leszczyńska zapytała o syrenę. Jestem pod wrażeniem. Że miała taką wiedzę i odwagę zapytać się o tę syrenę. Jakie następne będzie pytanie radnej, o którym gazeta niezwłocznie powiadomi wyborców?Data dodania komentarza: 28.03.2026, 16:34Źródło komentarza: Radna: - Czy ta syrena alarmowa już jest podłączona, działa?Autor komentarza: Bój w hucieTreść komentarza: Kondom kosztuje 3 zł sztuka. Tak więc używaj, bo Państwo nie potrzebuje potomstwa takich jak ty.Data dodania komentarza: 28.03.2026, 15:06Źródło komentarza: OŁAWA Dyrektor Szpitala: - Dzietność w całej Polsce to dramatAutor komentarza: Bój w hucieTreść komentarza: Braki kadrowe do obsługi niespełna dwóch porodów dziennie? Ciekawe...Data dodania komentarza: 28.03.2026, 15:04Źródło komentarza: OŁAWA Dyrektor Szpitala: - Dzietność w całej Polsce to dramatAutor komentarza: Bój w hucieTreść komentarza: Szanowne Wojujące Macice. Żyjecie w medialnej bańce influenserek, które pstrykają sobie zdjęcia na dalekich plażach i myślicie, że dziecko kończy wszystko. A w rzeczywistości wszystko zaczyna na nowo. Następuje przewartościowanie, przestajesz się przejmować sprawami nieistotnymi itd.. Pada zarzut braku opiekuńczości mężczyzn. Ciekawe, bo jeszcze 20 lat temu nie było facetów na placach zabaw, z wózkiem na spacerze itd. Zastanówcie się, kogo wybieracie. Aborcja. Ustawa określa warunki jej przeprowadzenia i takimi przypadkami mogą być wady płodu czy zagrożenie życia matki. Dziecko nie jest fanaberią, to odpowiedzialność, ale i błogosławieństwo. Te wszystkie lemparty i inne wariatki bierzecie sobie za wzór. A one wiekowe, nieatrakcyjne, bez prawdziwego życia rodzinnego, chcą pozbawić pozostałe kobiety szczęścia posiadania dzieci. Teraz wydaje wam się wszystko ok, ale zobaczycie czym jest samotność pięćdziesięciolatki. Ale wtedy będzie już za późno.Data dodania komentarza: 28.03.2026, 14:55Źródło komentarza: OŁAWA Dyrektor Szpitala: - Dzietność w całej Polsce to dramat
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama