Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 27 kwietnia 2026 18:57
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Więcej nie skoczę

Podziel się
Oceń

O godzinie 15.30 Tomek Piotrowski odwiedził mamę w pracy, godzinę później zabrała go karetka. Skoczył do wody z mostu przy oławskim parku

Pierwszy i ostatni skok

Oława

Chłopak ma 15 lat, cudem uniknął kalectwa. 24 maja przeżył prawdziwy horror. Uderzył głową w twarde dno rzeki. - Skoczyłem i poczułem silne pulsowanie oraz mrowienie na szyi, po chwili miałem problemy z poruszaniem, z wielkim trudem udało mi się wydostać na brzeg - opowiada  Tomek. - Położyłem się na trawie i najdrobniejszy ruch sprawiał potworny ból. Nie mogłem wstać.

Koledzy, którzy kąpali się z nim, wezwali karetkę. To był pierwszy skok Tomka z takiej wysokości. Co roku pływał w Oławce, w tym samym miejscu, ale zawsze wskakiwał do rzeki z bocznych betonowych elementów. Tym razem chciał spróbować czegoś nowego, chciał być bardziej odważny. Kiedy wchodził na most, nie przyszło mu na myśl, że skok do płytkiej wody może skończyć się tragedią.

Renata Piotrowska, mama chłopaka, nigdy nie zapomni tego dnia. Kiedy dowiedziała się o wypadku, była w pracy. - Tej chwili nie da się opisać, to było straszne - wspomina. - Przybiegł do mnie kolega syna i powiedział, że stało mu się coś poważnego. Byłam w szoku, córka pobiegła nad rzekę. Po chwili do Rynku przyjechała karetka, tutaj wsiadłam i pojechaliśmy do szpitala we Wrocławiu.

Szczęście w nieszczęściu

Kiedy Renata znalazła się w ambulansie, prosiła syna, żeby próbował ruszać rękami i nogami. W tej chwili to było najważniejsze. Ulżyło jej, gdy zobaczyła, że Tomek daje radę. Chłopak musiał jednak wciąż leżeć bez ruchu, żeby nie pogorszyć swojego stanu. W szpitalu zrobiono mu rezonans magnetyczny kręgosłupa. Na diagnozę czekał kilka godzin. - To było najgorsze, bo musiałem leżeć na twardej powierzchni przez kilka godzin - mówi.

Wynik pozwolił odetchnąć. Już było wiadomo, że chłopak wkrótce wstanie o własnych siłach i nie grozi mu wózek inwalidzki. - To szczęście w nieszczęściu - mówi Renata. - Okazało się, że to uraz kręgosłupa szyjnego i głowy, ale nie było żadnych pęknięć ani uszkodzenia rdzenia kręgowego.

15-latek wrócił do domu po trzech dniach. Na szyi ma gorset, musi nosić go jeszcze dwa tygodnie i jak najwięcej leżeć. Jak szybko wróci do dawnej formy? Jeszcze nie wiadomo, to się okaże za kilkanaście dni. Od wypadku minął ponad tydzień, ale Tomek wciąż nie może wykonywać gwałtownych ruchów, bo czuje ból. Kiedy spotyka kolegów, nie rozmawia o pływaniu ani o pechowym skoku. - Oni pytają tylko, jak się czuję - mówi.

Rozsądek górą?

Po tym wypadku obiecał sobie, że już nigdy nie skoczy do wody z takiej wysokości. - Pewnie kiedyś będę pływał, może nawet w tym miejscu, ale na pewno nie skoczę na główkę - stwierdza. - Wszystkim radzę, żeby kilka razy zastanowili się, zanim zdecydują się na taki krok. Ja tego więcej nie zrobię.

Czy tego lata znów powiększą się statystyki wypadków na dzikich kąpieliskach? Wszystko zależy od rozsądku wielbicieli wodnych szaleństw. - Nigdy nie można być pewnym skoku w miejscu, które nie jest do tego przeznaczone - tłumaczy nadkomisarz Alicja Jędo z KPP w Oławie. - Rzeka to nie basen, który ma stałą głębokość. Woda, nawet ta pozornie najspokojniejsza, jest niebezpiecznym żywiołem.

W ubiegłym roku przekonał się o tym Piotr z Oleśnicy, który skoczył na główkę w Brzezinkach. Na piaskowni był zakaz kąpieli, ale w lipcowe weekendy zjeżdżały się tam tłumy. Mężczyzna złamał kręgosłup w dwóch miejscach i uszkodził rdzeń. Przeszedł skomplikowaną operację. W miejscu, gdzie doszło do tragedii, skakał wcześniej kilkadziesiąt razy.

Historia Tomka ma być przestrogą dla młodych ludzi. Apelem o to, żeby rozsądek brał górę nad chęcią zaimponowania kolegom. Czy podziała? W dniu wypadku chłopak zostawił nad Oławką rower. Wróciła po niego siostra Tomka. Zdziwiła się, kiedy przyszła nad rzekę: - Mamo! Oni dalej tam skaczą...

Tekst i fot.: Agnieszka Herba

[email protected]


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: OliwkaTreść komentarza: Nawet na myśl mi nie przyszło , że ktoś może zrobić z tego burzę. Absolutny zakaz wprowadzania piesków na teren boiska szkolnego i terenów przynależnych szkole. Pieski sikają, zebranie kupki nie zawsze daje się wyczyścić. No i dzieci niech tam się bawią, piłka się toczy, kocyk można rozłożyć, dzieci mogą siedzieć na trawie. Uważam , że rodzice uczniów winni odpowiedzieć jasnym stanowiskiem, boisko to nie wybieg. Zarówno rada sołecka podjęła dobrą decyzję jak i dyrektor szkoły. Słowo zakaz jest zrozumiałe dla mnie, bo apele to już niejeden był. Żeby aż z prawnikiem konsultować to już nawet nie jest śmieszne, dla mnie przerażające. Mam pieska, kocham go i w życiu nie poszłabym z nim na boisko, plac zabaw itp. A tak na marginesie nie ma w Domaniowie innych miejsc na spacer z pieskiem. Rodzice brońcie bezpiecznych miejsc na zabawy Waszych dzieci.Data dodania komentarza: 27.04.2026, 17:38Źródło komentarza: Zakaz to zakaz. Tylko na jakiej podstawie?Autor komentarza: NataTreść komentarza: Każdy jest wyjątkowy!!!Data dodania komentarza: 27.04.2026, 17:33Źródło komentarza: Kogut dla "złotych serc" i mural dla Mai MecanAutor komentarza: Pracownik szpitalaTreść komentarza: Skąd masz te dane? Wrzuć do wgląduData dodania komentarza: 27.04.2026, 17:16Źródło komentarza: Do końca streama jeszcze dwie godziny. Zaczęło się od Mai z Oławy!Autor komentarza: KazikTreść komentarza: Jednorazowy zryw, choćby rekordowy, nie zastąpi stałego finansowania utrzymania sprzętu i profilaktyki, które wymagają stabilnych struktur administracyjnych. Tak , że i Owsiak jest bam potrzebny. Nie martw się o koszty , nie są one pokrywane z puszek tylko przez sponsorówData dodania komentarza: 27.04.2026, 17:14Źródło komentarza: Do końca streama jeszcze dwie godziny. Zaczęło się od Mai z Oławy!Autor komentarza: MaklerTreść komentarza: Z innych źródeł wiem co zrobila , ale z tego tekstu na pewno nie ....Data dodania komentarza: 27.04.2026, 17:07Źródło komentarza: Kogut dla "złotych serc" i mural dla Mai MecanAutor komentarza: Dildo StarTreść komentarza: Co to za blond dziunia z kogutem?Data dodania komentarza: 27.04.2026, 17:03Źródło komentarza: Kogut dla "złotych serc" i mural dla Mai Mecan
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama