Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 17 października 2026 03:24
ZOBACZ:
Reklama Hipol
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Nie robi się igrzysk, gdy nie ma na chleb

Podziel się
Oceń

Z Bogdanem Szczęśniakiem, byłym burmistrzem, obecnie radnym Rady Miejskiej w Jelczu-Laskowicach - rozmawia Monika Gałuszka-Sucharska

Jelcz-Laskowice

Powrót do polityki

- Był pan burmistrzem ponad 12 lat. Jak pan się odnalazł teraz, jako właściciel firmy, zajmującej się handlem?

- Na pewno jest to nowe wyzwanie, bo nie miałem podobnych doświadczeń. Z zamiłowania jednak jestem majsterkowiczem, brałem udział w budowie własnego domu i urządzania ogrodu. Sprzęty i urządzenia nie mają dla mnie tajemnic. Dzielimy z żoną obowiązki służbowe w firmie. Ona zajmuje się artykułami do dekoracji, ja - budowlanymi i narzędziami. Moje nowe zajęcie wymaga mnóstwa czasu, ciągle uczę się specyfiki handlu.

- W ostatniej naszej rozmowie, gdy ustępował pan z urzędu, na pytanie o ewentualny powrót do polityki, nie zaprzeczył pan, że kiedyś wróci. Co pana do tego skłoniło?

- Wróciłem do polityki, ale w innym wymiarze. Wiele osób namawiało mnie, abym startował w wyborach na burmistrza Jelcza-Laskowic, ale wykluczyłem taką możliwość. Sporo z nich uznało, że powinienem startować na radnego.Wahałem się, ważyłem plusy i minusy. W przypadku startu na burmistrza, przeważyła szala minusów. Postanowiłem zostać radnym, wierząc, że moje doświadczenie samorządowe na pewno nie zaszkodzi, a może pomóc gminie. Uznałem, że pewne rzeczy idą nie w tym kierunku, jak powinny i w tej kadencji zamierzam o tym głośno mówić. Nie mówię o negacji wszystkich decyzji burmistrza. Będę popierał to, co dobre, a wytykał złe. Takie jest moje założenie.

- Jest pan bardzo aktywnym, żeby nie powiedzieć - "upierdliwym" - radnym. Często zabiera pan głos na sesjach Rady Miejskiej, ma wiele uwag. Z czego to wynika?

- Potrafię czytać dokumenty. Mam doświadczenie, pewne nawyki zostały. Moja dociekliwość nie wynika z tego, że się czepiam, tylko z tego, że jak widzę, że coś jest nie tak - pytam o to. Nie robię tego w tonacji obraźliwej w stosunku do kierownictwa urzędu.

 - Przed zostaniem radnym, pewnie obserwował pan, to, co się dzieje w gminie Jelcz-Laskowice i patrzył na poczynania władzy - zarówno okiem mieszkańca, jak i byłego burmistrza. Jakie pan widzi plusy i minusy?

- Nie podoba mi się to, że w minionej kadencji burmistrza Putyry nie wykonano żadnego projektu kanalizacji sanitarnej dla kolejnych miejscowości. Dowiedziałem się o tym już jako radny. W 2011 gmina kończy budowę kanalizacji w Chwałowicach i Dębinie, jeszcze na "moich" projektach. Pan burmistrz w wieloletnim planie inwestycyjnym planuje na rok 2012 projekt kanalizacji w Kopalinie - żadnych robót, tylko projekt. W 2013 - projekt kanalizacji w Minkowicach i znów żadnych robót. Dopiero na 2014, który jest rokiem wyborczym, zaplanowano rozpoczęcie budowy kanalizacji w Kopalinie.

- Ile czasu potrzeba od projektu do rozpoczęcia inwestycji?

- Zasada jest taka, że jeżeli w danym roku realizujemy jedną miejscowość, to równocześnie powinien być sporządzany projekt na kolejną miejscowość. Tak to wyglądało od 1994, z krótką przerwą na budowę oczyszczalni, kiedy Zakłady Samochodowe "Jelcz" przestały płacić podatki, które stanowiły 40% dochodów własnych gminy. Cała inwestycja kanalizowania gminy była jednak prowadzona i traktowana jako priorytetowa. Trzeba pamiętać, że do 2015 roku wszystkie gminy w naszym kraju muszą skanalizować swoje obszary. To prawdziwe wyzwanie dla samorządów. Jakie będą konsekwencje za niezrealizowanie tego? Trudno powiedzieć, ale Unia Europejska tak nakazuje. Stąd zdziwiłem się, że przez 4 lata kadencji pana burmistrza Putyry, nie został wykonany żaden projekt budowlany na kanalizację, która wcześniej zawsze była inwestycją priorytetową. Bardzo mnie to zdziwiło.

- Coś jeszcze?

- Przy zatwierdzaniu budżetu gminy na rok 2010, był wniosek burmistrza, aby wyasygnować 1,94 mln zł na rozpoczęcie budowy hali sportowej i centrum kultury przy ul. Oławskiej. Burmistrz przekonywał radnych, żeby się na to zgodzili, bo już trzeba pieniędzy, bo marszałek dołoży z RPO, bo Totalizator Sportowy doda resztę. Po wielu perturbacjach Rada Miejska uznała w lutym, że to ważna inwestycja i umieszczono wspomnianą kwotę po stronie wydatków budżetowych. Przeraziłem się, gdy zobaczyłem plan finansowy. W 2011 jest 150 tys. zł na projekt budowlany hali, w 2012 - zero, w 2103 - zero. W 2014 - rok wyborczy - 3 mln zł. Wszystko jest rozciągnięte w czasie. Nie wierzę, że obiecane środki zewnętrzne, które ponoć mamy, czekały tak długo. Inna sprawa, to wydawanie publicznych pieniędzy. Ja stosowałem politykę ograniczonej etatyzacji w urzędzie. Gdy odchodziłem, było około 45 etatów, teraz jest zdecydowanie więcej - ponad 60. Czy to poprawiło efektywność pracy urzędu? Mam wątpliwości. Jego sprawność nie uległa poprawie, a koszty utrzymania rosną. W budżecie na rok 2007, pierwszy rok pracy burmistrza Putyry, koszty utrzymania urzędu wynosiły 2,7 mln, teraz jest to 4,3 mln zł. Wynika to ze zwiększenia liczby etatów w różnych działach i tworzenia nowych stanowisk.

- Utworzono również etaty w Miejsko-Gminnym Centrum Kultury, którego nie było za pana kadencji. Kultura nie była eksponowana, prawie nic się nie działo, zlikwidowano ośrodek kultury...

- Nie było na chleb, to nie robiliśmy igrzysk. Ośrodek kultury został zlikwidowany, co również wiązało się z finansowym tąpnięciem ZS "Jelcz", największego podatnika. Poza tym, w ośrodku był przerost administracji i tylko 20% pieniędzy przeznaczano na działalność ściśle kulturalną. Decyzja o likwidacji była więc słuszna. To, że powstało Miejsko-Gminne Centrum Kultury, oceniam pozytywnie. Dobrze, że są na to pieniądze, że gminę na to stać. Dlaczego nie? Tym bardziej, że prężnie działa dyrektor, ma pomysły i o naszej gminie jest głośno nie tylko w powiecie i na Dolnym Śląsku.

- W kampanii wyborczej burmistrza Putyry, 4 lata temu, Urząd Miasta i Gminy, którym pan kierował, nazywano "Pałacem" - że nie jest otwarty na petenta, że ciężko coś załatwić, ze burmistrz jest daleko od ludzi. Mówiono, że urząd ma być i będzie im przyjazny. Pamięta pan to?

- Tak i nie ukrywam, że bardzo mnie to dotknęło, tym bardziej, że dbałem o dobre relacje z mieszkańcami. Przychodziło sporo osób z różnymi problemami i szczerze mówiąc, wielu pomogłem. Rozpoczęliśmy na przykład zaspokajanie potrzeb mieszkaniowych młodych mieszkańców, poprzez rozpoczęcie budowy mieszkań TBS. Ocena, że dopiero teraz, czyli od czasu burmistrza Putyry, urząd będzie przyjazny - zabolała mnie. Tak, jakby za moich czasów nie był...

- A pan coś załatwiał w tym "lepszym" urzędzie Putyry jako interesant?

- Miałem problem związany z budową "Bricomarche". W relacji ze mną były zastępca burmistrza był nierzetelny, nawet nie odbierał telefonów, unikał mnie. Mam nadzieję, że nie  traktuje się w ten sposób innych mieszkańców...

- Miał pan podczas swoich trzech kadencji wiele "wpadek": nieprawidłowości w klubie kolarskim, niekorzystny raport NIK i zarzuty prokuratora, problemy z "syropem" i wyrok skazujący za jazdę po pijanemu, a mimo to, pana wieloletnie rządy są oceniane raczej dobrze. Jak pan myśli, z czego to wynika?

- Coś w tym jest. W ubiegłorocznych wyborach uzyskałem najwyższy wynik wśród radnych z całej gminy bez żadnego plakatu.Nie drukowałem również ulotek indywidualnych. Niektórzy mówią - ty byłeś, coś się działo, a teraz nic się nie zdarzyło...

- Mówi pan o zapowiadanej "wielkiej odnowie"?

- Przez 4 lata w gminie Jelcz-Laskowice nie pojawił się żaden nowy inwestor. Rozszerzono podstrefę o Autoliv i włoską Elicę, co gminie niewiele dało, a wręcz odwrotnie. To, że firmy są w podstrefie, daje im zwolnienia podatkowe. Gdyby nie było podstrefy, to przedsiębiorstwa, które chcą się rozwijać i tak by się rozbudowały. Trzeba pamiętać, że każda firma, kupując grunt, patrzy na perspektywę 20 - 30 lat, na przykład Toyota. Rozumiem, że trzeba rozwijać podstrefę dla nowych podmiotów, aby je przyciągnąć. Tak robiliśmy. To była zupełnie inna sytuacja gospodarcza - upadający "Jelcz", trzydziestoprocentowe bezrobocie, brak perspektyw. Wtedy takie działanie miało sens. Dziś sytuacja jest diametralnie różna.

- Wracając do pracy Urzędu Miasta i Gminy, wydaje się panu, że on długo pociągnie bez zastępcy burmistrza ds. inwestycji i infrastruktury?

- Gdy gmina przechodziła kryzys finansowy na początku 2000 roku, pojawiły się głosy, aby zrezygnować z funkcji jednego wiceburmistrza, ale na pewno zostawić tego, który zajmuje się infrastrukturą. To bardzo ważny dział. Potrzebne jest wykształcenie kierunkowe i doświadczenie zawodowe. Najlepiej, gdy jest to inżynier, który zna się na inwestycjach. Takie powinny być kryteria doboru zastępców, a nie klucz polityczny.

- Każda koalicja rządzi się swoimi prawami.

- Tak, ale zakładam, że w koalicji też są ludzie z doświadczeniem i wykształceniem. To musi być zawodowiec, wtedy burmistrzowi jest lżej. To świadczy także o jego profesjonalizmie. Burmistrz nie musi na wszystkim się znać, jeżeli ma kompetentnych zastępców.

- Fajnie jest być radnym? Radny właściwie prawie za nic nie odpowiada, a dietę bierze. To burmistrz wszystko podpisuje...

- Nie można tak powiedzieć. Zależy jak się to tego podchodzi. Można coś robić dobrze lub źle. Można być aktywnym albo biernym radnym, ale ciągle radnym. Idąc do rady, zakładałem, że moje doświadczenie może się przydać.

- Niektórzy mówią, że pan ze swoją grupą radnych z Platformy Obywatelskiej i dawnych współpracowników pracuje, żeby za 4 lata wystawić Szczęśniaka na burmistrza?

- Ktoś poukładał sobie te klocki, tak, jak chciał.

- To logiczne, patrząc na to, co się dzieje w Radzie Miejskiej w Jelczu-Laskowicach...

- Za 4 lata będę o 4 lata starszy. Najlepszy wiek na burmistrza mam już za sobą, zaczynałem mając 35 lat. Wiele się przez ten czas nauczyłem, spokorniałem. Dziś mogę służyć doświadczeniem jako radny.


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: z Owczar Treść komentarza: MPZP jest z 2014 roku, gdzie NIS i ich nowa koleżanka ex-posłanka byli przez 12 lat? Co radni NIS robili od maja 2024 r. mając większość w radzie? Data dodania komentarza: 16.10.2026, 22:03 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Marik Treść komentarza: Akurat tutaj muszę się z Tobą nie zgodzić. MPZP jest z 2014 roku, uchwalone bez żadnych uwag. Ludzie mieli 12 lat żeby go zmienić jak nie chcieli tam wiatraków, to są 3 kadencje, w trakcie których funkcję wójta sprawowały 3 różne osoby. Data dodania komentarza: 16.10.2026, 21:55 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Człowiek Treść komentarza: Dobrze się czujesz? Data dodania komentarza: 16.10.2026, 20:10 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Rock Treść komentarza: Radni i sołtysi są zobowiązani do regularnego przeglądania i czytania obwieszczeń, zamieszczonych na stronie BIP Gminy Oława. Skoro był uchwalony MPZP, to Radni wyrazili zgodę na budowę OZE. Również Ci z Oleśnicy Małej, Owczar, Chwalibożyc, Osieka....Jeżeli inwestor spełni wszystkie wymagane ustawami wymagania to te wiatraki powstaną. Data dodania komentarza: 16.10.2026, 20:04 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Gocha ze Zwierzyńca Treść komentarza: Festiwal spychologii. Kto naprawdę zawinił w Oławie? Analizując wiatrakową aferę w gminie Oława, trudno oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z klasycznym, urzędniczym gridlockiem, w którym każdy umywa ręce. Jednak w gąszczu pism, procedur i wzajemnych oskarżeń, wina rozkłada się bardzo konkretnie. Kto zawiódł? Główny winowajca: Urząd Gminy i Wójt (Wina ewidentna) Pełną i bezpośrednią odpowiedzialność za odcięcie mieszkańców od informacji ponosi Urząd Gminy Oława na czele z wójtem Arturem Piotrowskim. • Tłumaczenie, że pismo z RDOŚ nie zawierało listy miejscowości, jest kuriozalne. Urzędnicy referatu planowania przestrzennego doskonale wiedzieli, gdzie TK WIND chce stawiać turbiny – wniosek inwestora leżał w urzędzie od ponad roku (od sierpnia 2023 r.). • Zasłanianie się „błędem ludzkim” to unikanie odpowiedzialności politycznej i menedżerskiej. Wójt odpowiada za organizację pracy urzędu. Jeśli podlegli mu pracownicy nie potrafią skojarzyć, że budowa 9 gigantycznych turbin dotyczy konkretnych sołectw, i nie potrafią wysłać jednego e-maila do sołtysów, to mamy do czynienia z głęboką niewydolnością systemową. Gmina zastosowała tzw. "złośliwą zgodność z przepisami" – wrzuciła dokument do BIP-u i uznała, że ma święty spokój. To rażące zaniedbanie i lekceważenie własnych mieszkańców. Współwinny: RDOŚ we Wrocławiu (Wina proceduralna) Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska również nie jest bez winy. Choć formalnie dopełniła procedur, wysyłając pismo elektroniczne, to jej działanie pokazuje bezduszność aparatu urzędniczego. • RDOŚ poprosił o ogłoszenie sprawy w sposób „zwyczajowo przyjęty”, ale sam nie pofatygował się, by precyzyjnie wskazać, o które wsie chodzi, działając po linii najmniejszego oporu. • Co więcej, instytucja ta ograniczyła własne obwieszczenia do swojego BIP-u. Obietnice o publikacji w prasie okazały się fikcją w skali lokalnej. RDOŚ potraktował udział społeczeństwa jako uciążliwy obowiązek do „odhaczenia” w tabelce, a nie realny element procesu decyzyjnego. Inwestor (TK WIND): Działanie w cieniu Firma TK WIND działała zgodnie ze swoim interesem ekonomicznym. Złożyła wniosek w 2023 roku i czekała na bieg spraw. Dla inwestora brak rozgłosu to idealne warunki – im mniej uwag mieszkańców, tym szybsza i łatwiejsza ścieżka do uzyskania decyzji środowiskowej. Choć trudno winić biznes za to, że nie robi wokół siebie hałasu, to jawne ignorowanie negatywnej opinii Sanepidu z lipca świadczy o tym, że inwestor liczył na przepchnięcie projektu kolanem, bez oglądania się na koszty społeczne. Podsumowanie: Urzędniczy mur kontra obywatele W tej układance bezbłędnie zadziałał tylko jeden element: mieszkańcy, sołtysi i lokalni aktywiści. Ludzie, którzy zostali zmuszeni do biegania od drzwi do drzwi i wyręczania opłacanych z ich podatków urzędników. Winny jest system zarządzania w gminie, który przedkłada biurokratyczny spokój nad transparentność. Przeprosiny wójta będą coś warte tylko wtedy, gdy pociągnie on do odpowiedzialności winnych urzędników, a wywalczony (miejmy nadzieję) nowy termin RDOŚ zostanie wykorzystany do realnej, otwartej debaty z mieszkańcami. Na ten moment gmina Oława dostała czerwoną kartkę z lekcji pod tytułem „Samorządność”. Data dodania komentarza: 16.10.2026, 19:26 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Leszek Górecki Treść komentarza: Panie Wieśku, nikt tu nie postuluje powrotu do średniowiecza ani wypasu krów, a mylenie walki o transparentność z „fobią na rozwój” to głębokie nieporozumienie. Rozwój gminy i nowoczesne technologie – w tym odnawialne źródła energii – są potrzebne, ale nie mogą być wprowadzane metodą faktów dokonanych i za plecami mieszkańców. W tej sprawie kluczowym problemem nie jest sam fakt budowy wiatraków, ale to, jak potraktowano ludzi Data dodania komentarza: 16.10.2026, 19:21 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama