Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 17 października 2026 05:14
ZOBACZ:
Reklama Aftermarket Oława
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Pomówmy o konkretach

Podziel się
Oceń

Z Piotrem Regiecem, kandydatem Prawa i Sprawiedliwości na burmistrza Oławy - rozmawia Monika Gałuszka-Sucharska

Oława

-  Jakie ma pan przymioty, że PiS wystawiło właśnie pana na burmistrza Oławy?

- Koleżanki i koledzy z Prawa i Sprawiedliwości dobrze mnie znają, więc to oni najlepiej odpowiedzieliby na to pytanie. Jestem członkiem PiS od pięciu lat. Bardzo szybko się uczę. Na tym zresztą polega mój zawód - uczyć się i przekazywać wiedzę innym.  Jestem pracownikiem naukowym - adiunktem na Uniwersytecie Przyrodniczym, na Wydziale Nauk o Żywności. Jestem osobą otwartą, umiejącą współpracować. Już na początku obecnej kadencji zostałem szefem klubu radnych PiS w Radzie Miejskiej.

- Chce pan wszystko zostawić i zająć się tylko samorządem. Poczuł pan iskrę Bożą?

- Przez iskrę Bożą rozumie pani talent? Powołanie? Po prostu  podjąłem tę decyzję, bo zobaczyłem, że w Oławie jest bardzo wiele do zrobienia, i zapewniam, można to zrobić, jeśli się tylko chce.  

- Od czego by pan zaczął?

- Większość kandydatów obiecuje bardzo dużo, żeby nie powiedzieć - wszystko. By to zrealizować, potrzebne są pieniądze. Mamy z tym problem, bo budżet Oławy ma blisko 10 mln zł deficytu. Z tego, co mówi rząd, deficyt budżetu państwa wkrótce przekroczy 55%. Odczuje to nie tylko budżetówka, ale również samorząd. Konsekwencje będą poważne, ustawowe - samorządy będą musiały uchwalać nowe budżety gmin bez deficytów. Staniemy przed ogromnym problemem - zredukowania wydatków o 10 mln zł. Będziemy musieli zrobić coś, aby budżet zamknął się po stronie wydatków i przychodów wynikiem zerowym. Pierwszym zadaniem dla nowego burmistrza będzie przygotowanie się przynajmniej do zrównoważenia budżetu. To może być kłopotliwe. Sztandarowa inwestycja - basen. Jest potrzebny, bo mieszkańcy zasługują na to, by mieć nowoczesne i bezpieczne miejsce wypoczynku, coś więcej niż sadzawka u sąsiada. Zbrodnią było natomiast finansowanie budowy tego basenu z budżetu miasta. Jeśli nawet uda nam się uzyskać dofinansowanie z Funduszu Rozwoju Kultury Fizycznej, to i tak będzie to ogromne obciążenie budżetu miasta. Można było poszukać partnera i zrealizować tę inwestycję w ramach ustawy o partnerstwie publiczno-prywatnym, po kilkunastu latach przejmując go na własność. Teraz, w czasach kryzysu, płacenie za budowę basenu, własnymi środkami, to koszmar. Nowy burmistrz będzie miał wielkie  zadanie, żeby zaspokoić rozbudzone potrzeby mieszkańców. Zwłaszcza że następne lata będą ostatnimi na wykorzystywanie puli środków unijnych. Będą potężne pieniądze do wzięcia. Jeżeli zostanie wprowadzony ustawowy zakaz deficytu, trudno będzie sięgać po unijne fundusze, bo potrzebny będzie wkład własny. I tak kółko się zamyka. Ja wiem, jak z niego wyjść.

- I pan się na to decyduje? Może pan wie, jak sięgać po środki unijne?

- Żeby po nie sięgać, trzeba mieć wkład własny. W tej sytuacji, do której doprowadziły nas decyzje burmistrza i w pewnym stopniu poprzedniej Rady Miejskiej, może być problem. Nie ma sensu dalsze podnoszenie podatków. Wiem skąd i w jaki sposób pozyskiwać środki unijne, zamierzam to zrobić. Wszystkie działania będą zdeterminowane przez przepisy prawa, dopuszczające możliwości zadłużania miasta. Jednym ze sposobów na zwiększenie jego dochodów jest gospodarka nieruchomościami - sprzedaż gruntów pod budownictwo.

- Teraz sprzedaje się zbyt mało?

- Tak. W pierwszej kolejności powinno się sprzedawać tereny przeznaczone pod budownictwo wielorodzinne, nawet mimo kryzysu na rynku nieruchomości. Skorzysta na tym więcej osób. Natomiast działki pod budownictwo jednorodzinne trzeba sprzedawać rozważnie, starając się uzyskać jak najlepszą cenę.

- Mówi pan, że będzie ciężko, że nie ma pieniędzy. Ma pan jakieś pomysły na poprawę funkcjonowania miasta, na przykład w obszarze komunikacji?

- Jest plan “obwodnicy śródmiejskiej”, która przebiegnie przez miasto, tymczasem nazwa “obwodnica” wskazuje, że droga ma obwodzić miasto od zewnątrz. Proponowany przebieg to półśrodek, tymczasem musimy mieć przygotowane wszystkie dokumenty do budowy dużej obwodnicy. Może się bowiem okazać, że w końcowej fazie realizacji środków unijnych niektóre samorządy nie wykorzystają tych pieniędzy i my będziemy mogli po nie sięgnąć. Ale żeby dostać pieniądze, trzeba mieć pełną dokumentację. Podam przykład. Trzy lata temu Wrocław nie wykorzystał 200 mln zł na jedną z planowanych obwodnic. Nieżyjąca już posłanka Natalli-Świat wskazała nam, aby postarać się o te środki. Poszedłem do burmistrza, ale okazało się że nie mamy dokumentacji, a mamy 3 tygodnie na jej skompletowanie. To było nierealne. Musimy być na takim etapie, aby w każdej chwili móc przystąpić do realizacji. Przygotowanie tego to teraz najważniejsze zadanie.

- Jakie są inne ważne zadania?

-  Jak najszybciej muszą powstać budynki socjalny i komunalny. Nawet w Wałbrzychu udało się znaleźć inwestorów i to zrobić. Są targi nieruchomości, internet - możliwości poszukiwania inwestorów jest sporo. Budynek socjalny miał powstać na Zwierzyńcu, w rozwidleniu Odry, w miejscu, w którym było w tym roku 1,5 metra wody. To fatalna lokalizacja, nie powinno się tam nic budować, bo powodzie i podtopienia zdarzają się coraz częściej. Na niedawnej sesji RM burmistrz mówił, że Zwierzyniec jest najbezpieczniejszą dzielnicą, niezagrożoną powodzią, ale dotyczy to terenów wyżej położonych, gdzie stoją i są budowane domki jednorodzinne. Jest wiele lepszych lokalizacji na budynek socjalny czy komunalny.

- Myśli pan, że Oława jest dobrze zabezpieczona przed powodzią?

- Oprócz Zaodrza, Oława jest zabezpieczona. Mamy inny, znacznie większy problem - wał w Lipkach - to największe zagrożenie dla miasta. Drugim jest wał w Siedlcach. Podniesienie wałów w Oławie nie zabezpieczy nas przed powodzią. Potrzebna jest współpraca z innymi samorządami i starania o przebudowę tych wałów. To ważne zadanie dla burmistrza, podstawa naszej obrony przed wodą.

- Co chciałby pan zmienić?

-  Funkcjonowanie mieszkań TBS. Stosunek władz tej kamiennogórskiej spółki do lokatorów oławskich mieszkań jest fatalny. Zarząd TBS powinien być w Oławie, aby decyzje w sprawie problemów lokatorów były podejmowane szybko. Jeżeli to niemożliwe, to uważam że miasto powinno utworzyć własną spółkę, tak jak w Jelczu-Laskowicach, gdzie nie ma żadnych problemów. U nas ciągle są.

- Czy dziura w drodze ma barwy partyjne? Czy w wyborach samorządowych przynależność partyjna ma znaczenie?

- Niewielkie, choć wynik wyborczy zależy też od popularności i wiarygodności partii.

- Mógł pan startować 4 lata temu, wtedy był większy boom na PiS.

- Wtedy nie miałem doświadczenia samorządowego. To były cenne 4 lata, i chociaż byłem w opozycji, dużo się nauczyłem o mieście.

- Gdyby pan został burmistrzem, nie wyklucza pan współpracy z SLD lub BBS?

- Nie wykluczam współpracy z żadnym radnym. W każdym ugrupowaniu są ludzie, którzy chcą i potrafią coś zrobić - mają pomysły, chęci i umiejętności. Mam żal do burmistrza, że wiele razy nie chciał korzystać z rady i pomocy innych. Sam się o tym przekonałem. Nie wolno odsyłać ludzi z kwitkiem tylko dlatego, że są z opozycji.

- Podoba się panu oławski Rynek?

- Jako centrum bankowo-obuwnicze - nie. Powinny tam być cukiernie, kawiarnie, restauracje, kluby, jakaś przestrzeń, gdzie można być razem. Serce miasta. Mam pomysł, żeby to poprawić bez straty dla nikogo, ale jeszcze za wcześnie, aby o tym mówić.

- Podoba się panu promocja Oławy?

- Poza wyjazdem do Berlina, który był jedynym momentem, w którym nasze koguty się spodobały, nie zrobiono nic specjalnego. Po lekturze nowej “Strategii Promocji” wiem, że ma się to zmienić. To początek, i dobrze, że taki plan został zrobiony, ale źle, że nie przedstawiono go opinii publicznej. Na posiedzeniach komisji wypowiadaliśmy się na temat hasła promocyjnego, ostateczne decyzje zapadną chyba w następnej kadencji. Niektóre pomysły nowej strategii są ciekawe. Dziwię się, dlaczego nikt nie chciał tego opublikować i wysłuchać opinii ludzi, którzy zajmują się tym zawodowo. Był konkurs na zarządzanie Ośrodkiem Kultury i jedno z oławskich stowarzyszeń przygotowało bezpłatnie strategię, zawierającą wiele kapitalnych pomysłów. Miasto zapłaciło za nową strategię, ale nie udostępnia ludziom tego, za co zapłaciło z ich podatków.

- Zamierza pan kontynuować pisanie bloga, nawet jeżeli będzie pan burmistrzem?

- Oczywiście. To świetny sposób na kontakt z ludźmi, pod warunkiem, że dyskusja jest konstruktywna, bez bluzgania i obrażania. Są czytelnicy, którzy mają pomysły, umieją krytykować w cywilizowany sposób. Jeśli dyskusja jest na poziomie, to pomaga myśleć.

- Mieszkańcy skarżą się, że władza zamyka się na sprawy ludzi, jest niedostępna. Ma pan pomysł, jak to zmienić?

- Jest mnóstwo sposobów komunikacji z wyborcami. Są media, internet, przestrzeń publiczna, w której można się po prostu spotykać. Trzeba otworzyć się na pomysły innych. Są stowarzyszenia, organizacje, które chcą coś w tym mieście zrobić. Wszystkie inicjatywy napotykają na mur. Między innymi dlatego zdecydowałem się kandydować na burmistrza - aby to zmienić. Spotkałem fantastycznych ludzi, którzy chcą coś zrobić, wystarczy im po prostu nie przeszkadzać - quadowcy, wędkarze, szachiści, grupy młodzieży, osoby zaangażowane w pomoc niepełnosprawnym. Są ludzie zainteresowani rozwojem turystyki w Oławie.

- Tak? Co będą tu oglądać?

- Turysta nie ma gdzie w Oławie zostawić pieniędzy. Baza hotelowa jest, ale co dalej? Przykład - kościółek św. Rocha - nie ma tabliczki z informacją, dlaczego warto go obejrzeć, to samo z pręgierzem przy ratuszu, i tak dalej. Mamy historyków, pasjonatów. Przecież warto obejrzeć kościół, wejść na wieżę ratuszową. Niemcy, którzy odwiedzają Oławę, są tym zainteresowani. Można postawić puszkę na pieniądze obok zegara, turyści chętnie wrzucą pieniądze i będą środki np. na konserwację figur zegara. Kolejna sprawa - informacja turystyczna połączona z Muzeum Ziemi Oławskiej. Znam ludzi, którzy potrafią to zorganizować. Można to wykorzystać do promocji miasta.

- Sam kogut nie wystarczy?

- To zdecydowanie za mało. Szukanie miast kogucich to jeden ze sposobów, ale nie jedyny. Miasta partnerskie, poza elementami herbu, powinny łączyć wspólne inicjatywy, interesy lub historia. Jeżeli napisałoby się wniosek unijny, związany z tymi miastami i przy ich współpracy, miałoby to sens. Promocja i współpraca z organizacjami muszą zaistnieć, tak, aby mieszkańcy mieli z tego korzyść. Świetny pomysł - przystań na Odrze. Są ludzie, którzy chcą organizować spływy  kajakowe Oławą czy Smortawą, można organizować wycieczki rzekami. Wrocławianie będą chcieli u nas odpoczywać, jeżeli połączy się to np. z jazdą konną, trasami rowerowymi. Warto żeby z Wrocławiem połączyła nas Odra, nie tylko drogi czy kolej. Był pomysł na Piaski, nie sięgnięto po niego. Wędkarze mają pomysły na rekreację, można we współpracy z Uniwersytetem Przyrodniczym przygotować wspólny wniosek o środki unijne. Naukowcy wskażą stanowiska żab, ptaków, jaszczurek, roślin, można towykorzystać w ramach edukacji, mogą też być “magnesem” dla badaczy i miłośników przyrody. To samo dotyczy parku miejskiego, do którego chodziłem jako dziecko. W pięknym, czystym stawie pływały prawdziwe złote karasie. To wszystko można zmienić, a ja jestem gotowy, aby to zrobić.


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: z Owczar Treść komentarza: MPZP jest z 2014 roku, gdzie NIS i ich nowa koleżanka ex-posłanka byli przez 12 lat? Co radni NIS robili od maja 2024 r. mając większość w radzie? Data dodania komentarza: 16.10.2026, 22:03 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Marik Treść komentarza: Akurat tutaj muszę się z Tobą nie zgodzić. MPZP jest z 2014 roku, uchwalone bez żadnych uwag. Ludzie mieli 12 lat żeby go zmienić jak nie chcieli tam wiatraków, to są 3 kadencje, w trakcie których funkcję wójta sprawowały 3 różne osoby. Data dodania komentarza: 16.10.2026, 21:55 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Człowiek Treść komentarza: Dobrze się czujesz? Data dodania komentarza: 16.10.2026, 20:10 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Rock Treść komentarza: Radni i sołtysi są zobowiązani do regularnego przeglądania i czytania obwieszczeń, zamieszczonych na stronie BIP Gminy Oława. Skoro był uchwalony MPZP, to Radni wyrazili zgodę na budowę OZE. Również Ci z Oleśnicy Małej, Owczar, Chwalibożyc, Osieka....Jeżeli inwestor spełni wszystkie wymagane ustawami wymagania to te wiatraki powstaną. Data dodania komentarza: 16.10.2026, 20:04 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Gocha ze Zwierzyńca Treść komentarza: Festiwal spychologii. Kto naprawdę zawinił w Oławie? Analizując wiatrakową aferę w gminie Oława, trudno oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z klasycznym, urzędniczym gridlockiem, w którym każdy umywa ręce. Jednak w gąszczu pism, procedur i wzajemnych oskarżeń, wina rozkłada się bardzo konkretnie. Kto zawiódł? Główny winowajca: Urząd Gminy i Wójt (Wina ewidentna) Pełną i bezpośrednią odpowiedzialność za odcięcie mieszkańców od informacji ponosi Urząd Gminy Oława na czele z wójtem Arturem Piotrowskim. • Tłumaczenie, że pismo z RDOŚ nie zawierało listy miejscowości, jest kuriozalne. Urzędnicy referatu planowania przestrzennego doskonale wiedzieli, gdzie TK WIND chce stawiać turbiny – wniosek inwestora leżał w urzędzie od ponad roku (od sierpnia 2023 r.). • Zasłanianie się „błędem ludzkim” to unikanie odpowiedzialności politycznej i menedżerskiej. Wójt odpowiada za organizację pracy urzędu. Jeśli podlegli mu pracownicy nie potrafią skojarzyć, że budowa 9 gigantycznych turbin dotyczy konkretnych sołectw, i nie potrafią wysłać jednego e-maila do sołtysów, to mamy do czynienia z głęboką niewydolnością systemową. Gmina zastosowała tzw. "złośliwą zgodność z przepisami" – wrzuciła dokument do BIP-u i uznała, że ma święty spokój. To rażące zaniedbanie i lekceważenie własnych mieszkańców. Współwinny: RDOŚ we Wrocławiu (Wina proceduralna) Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska również nie jest bez winy. Choć formalnie dopełniła procedur, wysyłając pismo elektroniczne, to jej działanie pokazuje bezduszność aparatu urzędniczego. • RDOŚ poprosił o ogłoszenie sprawy w sposób „zwyczajowo przyjęty”, ale sam nie pofatygował się, by precyzyjnie wskazać, o które wsie chodzi, działając po linii najmniejszego oporu. • Co więcej, instytucja ta ograniczyła własne obwieszczenia do swojego BIP-u. Obietnice o publikacji w prasie okazały się fikcją w skali lokalnej. RDOŚ potraktował udział społeczeństwa jako uciążliwy obowiązek do „odhaczenia” w tabelce, a nie realny element procesu decyzyjnego. Inwestor (TK WIND): Działanie w cieniu Firma TK WIND działała zgodnie ze swoim interesem ekonomicznym. Złożyła wniosek w 2023 roku i czekała na bieg spraw. Dla inwestora brak rozgłosu to idealne warunki – im mniej uwag mieszkańców, tym szybsza i łatwiejsza ścieżka do uzyskania decyzji środowiskowej. Choć trudno winić biznes za to, że nie robi wokół siebie hałasu, to jawne ignorowanie negatywnej opinii Sanepidu z lipca świadczy o tym, że inwestor liczył na przepchnięcie projektu kolanem, bez oglądania się na koszty społeczne. Podsumowanie: Urzędniczy mur kontra obywatele W tej układance bezbłędnie zadziałał tylko jeden element: mieszkańcy, sołtysi i lokalni aktywiści. Ludzie, którzy zostali zmuszeni do biegania od drzwi do drzwi i wyręczania opłacanych z ich podatków urzędników. Winny jest system zarządzania w gminie, który przedkłada biurokratyczny spokój nad transparentność. Przeprosiny wójta będą coś warte tylko wtedy, gdy pociągnie on do odpowiedzialności winnych urzędników, a wywalczony (miejmy nadzieję) nowy termin RDOŚ zostanie wykorzystany do realnej, otwartej debaty z mieszkańcami. Na ten moment gmina Oława dostała czerwoną kartkę z lekcji pod tytułem „Samorządność”. Data dodania komentarza: 16.10.2026, 19:26 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Leszek Górecki Treść komentarza: Panie Wieśku, nikt tu nie postuluje powrotu do średniowiecza ani wypasu krów, a mylenie walki o transparentność z „fobią na rozwój” to głębokie nieporozumienie. Rozwój gminy i nowoczesne technologie – w tym odnawialne źródła energii – są potrzebne, ale nie mogą być wprowadzane metodą faktów dokonanych i za plecami mieszkańców. W tej sprawie kluczowym problemem nie jest sam fakt budowy wiatraków, ale to, jak potraktowano ludzi Data dodania komentarza: 16.10.2026, 19:21 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama