Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 17 października 2026 05:13
ZOBACZ:
Reklama Hipol
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Dokąd zmierza Putyra?

Podziel się
Oceń

Podczas kampanii wyborczej rozdawał jabłka, w czasie kadencji - obietnice. Nadal chce rządzić gminą i wierzy, że ma szanse. Opinie o jego rządach są skrajnie różne. Ostateczną ocenę i tak wystawią wyborcy

Jelcz-Laskowice   
Przed wyborami burmistrza

Cztery lata temu wystartował do walki o fotel burmistrza Jelcza-Laskowic mało znany przedsiębiorca, kojarzony głównie z namiotami na festyny. Kazimierz Putyra nigdy wcześniej nie angażował się w politykę, ale też Prawo i Sprawiedliwość nigdy nie miało tak dużego społecznego poparcia. To właśnie ta partia postawiła na Putyrę, choć do niej nie należał. Wypłynął na fali jej popularności, jako człowiek „spoza układu”, a właśnie „układ” był ważnym punktem w retoryce partii braci Kaczyńskich. Jeden z proboszczów tak się zagalopował, że nazwał Putyrę… Kazimierzem Odnowicielem. Przyszłość rysowała się jasno.

Nie wymiatał

Po latach rządzenia przez burmistrza Bogdana Szczęśniaka, niektórzy z niepokojem przyjęli pojawienie się na scenie politycznej nowego gracza. Bali się także pracownicy Urzędu Miasta i Gminy J-L. Wprawdzie nowy burmistrz zapewniał, że „PiS-owska miotła” nie będzie wymiatała, ale członkowie tej partii chcieli swoich ludzi widzieć na kluczowych miejscach w urzędzie. Putyra nie wymiatał, ale nie zapomniał też o zasłużonych w kampanii wyborczej.
W nagrodę za sukces powierzył stanowiska dyrektora Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury  i prezesa Zakładu Gospodarki Komunalnej członkom swojego sztabu wyborczego. 

Było miło… do czasu

Na początku kadencji szło gładko. W gminie rządził PO-PiS. Putyra określał się jako burmistrz, który chce być blisko ludzi. Później zaczął się oddalać od swojego środowiska politycznego. Zorientowani mówią, że nie chciał być burmistrzem sterowanym przez PiS. Ze zdziwieniem przyjęli lokalni działacze PiS  jego przystąpienie do „Stowarzyszenia Polska XXI”. Poparcie cofnęło burmistrzowi także miejskie koło PO. Szybko skończyła się polityczna przyjaźń z radnym i prezesem spółdzielni mieszkaniowej Jerzym Worwą, który wrócił do ulubionej roli radnego opozycyjnego. Poszło o nieudaną zamianę gruntów pomiędzy spółdzielnią i gminą. W końcówce kadencji, Putyra „stracił” wielu przychylnych radnych. Niektórzy twierdzą, że przyczynił się do polaryzacji rady, jest mało decyzyjny, zbyt często polegający na opiniach swoich współpracowników.

Pazur do drapania

Kazimierz Putyra zaczynając swoją drogę samorządową, mówił, że chce pokazać pazur. Dziś tłumaczy, że chodziło mu o pazur dający możliwość mocnego zaczepienia, pewną zadziorność w kreowaniu rzeczywistości, entuzjazm i upór w realizacji celów, a nie szpon, który rani i jest elementem agresji. - Myślę, że się udało - podsumowuje swoje czteroletnie rządy. - Wystarczy porównać wskaźniki inwestycyjne - jakie były w gminie w poprzednich kadencjach, a jakie są teraz. Wykonano ponad 50 kilometrów kanalizacji sanitarnej, wybudowano lub zmodernizowano około 20 km dróg, wybudowano ponad 130 mieszkań w systemie budownictwa społecznego.
W porównaniu z poprzednimi kadencjami to „cała dłoń pazurów”. Wystarczy popatrzeć na infrastrukturę sportową, na ilość obiektów. Nie wiem, czy kiedykolwiek gmina w swojej ponaddwudziestoletniej historii była na 21. miejscu w rankingu „Rzeczpospolitej” pod względem wyników finansowych gmin. Nie jest to rezultatem tylko sprzyjających okoliczności, ale także formy ich wykorzystania.
Najwięcej pieniędzy unijnych otrzymano na odnowę zdewastowanego osiedla Fabrycznego. Na liście pozyskanych środków zewnętrznych są też kanalizacja sanitarna, sześć nowoczesnych boisk sportowych, place zabaw, budowa obiektu socjalnego, samochody, sprzęt i infrastruktura Straży Pożarnej, kilka kilometrów dróg gminnych. - Gminne pieniądze, jako 50% wkładu własnego, zapracowały na wspólny z powiatem remont ulicy Oławskiej, na co pozyskano około 2 mln zł dofinansowania - kontynuuje Putyra. - Dzięki naszemu dofinansowaniu wyremontowano wiele dróg, będących w zarządzie powiatu. Dofinansowaliśmy też budowę drugiego Orlika przy ulicy Techników.

Ambitnie

Zmiana jakościowa w kulturze, utworzenie Miejsko-Gminne Centrum Kultury - to sukces tej kadencji. Mówią o tym nawet przeciwnicy burmistrza Putyry. Takiej oferty kulturalnej nigdy wcześniej w gminie nie było. Działalność świetlic wiejskich, zajęcia dla dzieci, teatr, festyny, koncerty. - Kultura była zaniedbana, a w jej rozwoju widziałem szansę obudzenia potencjału mieszkańców, szczególnie młodzieży - mówi Putyra. - Chcieliśmy stworzyć przynajmniej podstawę do dalszej działalności, a udało się ją nieźle rozwinąć. Trzecia edycja międzynarodowego festiwalu teatralnego przyniosła nam prestiż, wpuściliśmy do Jelcza-Laskowic trochę „europejskiego powietrza”, a nasza rodzima produkcja - „Antygona w Nowym Jorku”, w reżyserii Roberta Gonery, grana przez naszych mieszkańców, to głęboki oddech „tym powietrzem”.  

Słynna hala

Zdjęcie wiceburmistrza Tomasza Kołodzieja z wizualizacją hali sportowej publikowaliśmy już dość dawno. Nie ma szans, żeby pierwszą łopatę wbić jeszcze przed wyborami. Burmistrz mówi, że udało się utrzymać to zadanie w budżecie. - W tym roku ogłaszamy przetarg na projekt hali, rozpoczynamy proces inwestycyjny - mówi. - Około 2 mln zł na razie wystarczy. Wiosną przyszłego roku gmina będzie gotowa, aby uzyskać pozwolenie na budowę i sięgnąć po 5 mln zł, przyznanych z Regionalnego Programu Operacyjnego. To nie jest działanie przedwyborcze, bo każda inwestycja trwa długo, a procedury (przygotowanie inwestycji) - dłużej niż realizacja. W hali będą się mieścić również ośrodek kultury i sala koncertowa.
Gmina buduje  teraz aleję Wolności i ulicę Bożka. Kończy się budowa dawno obiecywanego obiektu socjalnego. Remontowany jest budynek przychodni gminnej. - Kiełbasa wyborcza - komentują niektórzy.

Powódź

Gdy Kazimierz Putyra został burmistrzem, modlił się, żeby nie było powodzi. Tego najbardziej się obawiał, wiedząc że po tragedii z 1997 roku nie zrobiono nic dla poprawy bezpieczeństwa. - Już na początku kadencji podjąłem pewne kroki - opowiada. - Jest gotowy projekt obwałowania, które zabezpieczy miasto. Inwestorem jest Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych we Wrocławiu. W tym roku będzie pozwolenie na budowę i jeżeli znajdą się pieniądze, będziemy postulować, aby rozpoczęto zadanie już na wiosnę przyszłego roku, od budowy najważniejszego odcinka wału pomiędzy Młynówką Jelecką a ulicą Wrocławską. W tym miejscu nie pomogą worki z piaskiem, musi powstać nowy wał. Podchodziłem do powodzi z dużą dozą powagi, dlatego udało się przeprowadzić akcję sprawnie. To nie było wezbranie, tylko fala spowodowana niekontrolowanym przepływem wody przez polder. Trzeba zadbać, aby podobne zdarzenia nie miały miejsca w przyszłości.
Zdaniem wielu mieszkańców, Jelcz został zalany, by chronić Wrocław. Powodzianie nie byli i nie są dostatecznie informowani. Chcą konkretów, a władza tylko obiecuje. Zalegające worki to kolejny przykład braku szybkiego reagowania i lekceważenia mieszkańców.  

Kto dzielił?

Trwają rozmowy w PiS-ie, czy znów poprzeć Kazimierza Putyrę. Działacze nie są jednomyślni. - Przez minione 4 lata starałem się nie uprawiać polityki - twierdzi burmistrz. - Byłem jednak zmuszony, bo takie stanowisko wymaga pewnej polityki, rozumianej jako działania na rzecz czegoś dobrego. To było priorytetem, a nie wikłanie się w spory. Kiedy okazało się, że wybieram rozmowę zamiast walki, środowiska polityczne zaczęły mnożyć konflikty. Wymyślano problemy - obwodnice, hala sportowa - i dążono do tego, aby spór ciągle był żywy. Gdy trwa, zawsze znajdzie się przeciwników i można zarzucić polityczną kotwicę pod wybory.
Rozłam i utratę zwolenników, także wśród kolegów z PiS, tłumaczy tym, że trzymał się przedwyborczych ustaleń. - Jest podział w radzie, ale jednak większość mam (11:10 - przyp. red.) - mówi. - Niektórzy są przekonani do moich projektów, ale nie chcą, abym ja je realizował. Jednemu się wyrwało: - „Hala tak, Putyra nie!”.
Na pytanie czy utworzy własny komitet wyborczy, czy wystartuje pod szyldem jakiejś konkretnej partii odpowiada, że  jest naturalne, że człowiek działający na stanowisku publicznym, oczekuje rozliczenia od wyborców. Cieszy się, że podda się weryfikacji i jest zdecydowany utworzyć lokalny komitet wyborczy, niezwiązany z polityką partyjną. Jest otwarty na dialog ze środowiskami politycznymi w J-L. Pytany czy będzie zabiegał o poparcie PiS, Putyra odpowiada, że przede wszystkim będzie się starał o poparcie mieszkańców. Prowadzi rozmowy  i zabiega o jak najszersze poparcie, zwłaszcza ludzi, którzy są gotowi powściągnąć swoje ambicje polityczne dla dobra samorządu.  

Kto popiera, a kto nie?

Popierający Putyrę twierdzą, że nie uznaje on „kolesiostwa”, i że realizował swoją wizję, często w opozycji do lokalnych działaczy. Przeciwnicy uważają to za wadę. - Burmistrz wszystkim wszystko obiecywał, ale po dwóch latach okazało się, że niczego nie realizował - ocenia Jerzy Worwa. - Zaczął popadać w konflikty z różnymi środowiskami. Nie był gospodarzem… 
Mówi się, że popiera go wieś, bo burmistrz pcha dużo pieniędzy w festyny i dożynki, remontuje świetlice i buduje drogi. Potwierdza to Marek Starczewski, radny i sołtys Biskupic: - Kontakt jest dobry. Newralgiczne sprawy były realizowane, ta kadencja była dobra dla wsi. Oceniam ją pozytywnie. 
Po katastrofie smoleńskiej Putyra poparł w wyborach prezydenckich Jarosława Kaczyńskiego, a przy rondzie postawił tablicę pamiątkową. - Nabijanie punktów w PiS-ie - komentuje Jerzy Worwa. - To najsłabsza kadencja, od kiedy jestem radnym. Nic nie zrobiono, duże pieniądze się rozeszły, zmarnowane 4 lata. Rozpoczynanie inwestycji pod koniec kadencji, to próba ratowania twarzy. Kadencja Putyry to czas niespełnionych obietnic… 
- Nie podobała mi się ta kadencja - mówi Marian Skrętkowicz, wiceprzewodniczący RM. - Burmistrz nie zrealizował tematów, o które zabiegałem: uporządkowania osiedla w zabudowie szeregowej oraz likwidacji barier dla osób niepełnosprawnych. 
- Miał być burmistrzem wszystkich, a jest burmistrzem nikogo - komentuje proszący o anonimowość lokalny działacz  PiS.

Monika Gałuszka-Sucharska
[email protected]
 


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: z Owczar Treść komentarza: MPZP jest z 2014 roku, gdzie NIS i ich nowa koleżanka ex-posłanka byli przez 12 lat? Co radni NIS robili od maja 2024 r. mając większość w radzie? Data dodania komentarza: 16.10.2026, 22:03 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Marik Treść komentarza: Akurat tutaj muszę się z Tobą nie zgodzić. MPZP jest z 2014 roku, uchwalone bez żadnych uwag. Ludzie mieli 12 lat żeby go zmienić jak nie chcieli tam wiatraków, to są 3 kadencje, w trakcie których funkcję wójta sprawowały 3 różne osoby. Data dodania komentarza: 16.10.2026, 21:55 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Człowiek Treść komentarza: Dobrze się czujesz? Data dodania komentarza: 16.10.2026, 20:10 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Rock Treść komentarza: Radni i sołtysi są zobowiązani do regularnego przeglądania i czytania obwieszczeń, zamieszczonych na stronie BIP Gminy Oława. Skoro był uchwalony MPZP, to Radni wyrazili zgodę na budowę OZE. Również Ci z Oleśnicy Małej, Owczar, Chwalibożyc, Osieka....Jeżeli inwestor spełni wszystkie wymagane ustawami wymagania to te wiatraki powstaną. Data dodania komentarza: 16.10.2026, 20:04 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Gocha ze Zwierzyńca Treść komentarza: Festiwal spychologii. Kto naprawdę zawinił w Oławie? Analizując wiatrakową aferę w gminie Oława, trudno oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z klasycznym, urzędniczym gridlockiem, w którym każdy umywa ręce. Jednak w gąszczu pism, procedur i wzajemnych oskarżeń, wina rozkłada się bardzo konkretnie. Kto zawiódł? Główny winowajca: Urząd Gminy i Wójt (Wina ewidentna) Pełną i bezpośrednią odpowiedzialność za odcięcie mieszkańców od informacji ponosi Urząd Gminy Oława na czele z wójtem Arturem Piotrowskim. • Tłumaczenie, że pismo z RDOŚ nie zawierało listy miejscowości, jest kuriozalne. Urzędnicy referatu planowania przestrzennego doskonale wiedzieli, gdzie TK WIND chce stawiać turbiny – wniosek inwestora leżał w urzędzie od ponad roku (od sierpnia 2023 r.). • Zasłanianie się „błędem ludzkim” to unikanie odpowiedzialności politycznej i menedżerskiej. Wójt odpowiada za organizację pracy urzędu. Jeśli podlegli mu pracownicy nie potrafią skojarzyć, że budowa 9 gigantycznych turbin dotyczy konkretnych sołectw, i nie potrafią wysłać jednego e-maila do sołtysów, to mamy do czynienia z głęboką niewydolnością systemową. Gmina zastosowała tzw. "złośliwą zgodność z przepisami" – wrzuciła dokument do BIP-u i uznała, że ma święty spokój. To rażące zaniedbanie i lekceważenie własnych mieszkańców. Współwinny: RDOŚ we Wrocławiu (Wina proceduralna) Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska również nie jest bez winy. Choć formalnie dopełniła procedur, wysyłając pismo elektroniczne, to jej działanie pokazuje bezduszność aparatu urzędniczego. • RDOŚ poprosił o ogłoszenie sprawy w sposób „zwyczajowo przyjęty”, ale sam nie pofatygował się, by precyzyjnie wskazać, o które wsie chodzi, działając po linii najmniejszego oporu. • Co więcej, instytucja ta ograniczyła własne obwieszczenia do swojego BIP-u. Obietnice o publikacji w prasie okazały się fikcją w skali lokalnej. RDOŚ potraktował udział społeczeństwa jako uciążliwy obowiązek do „odhaczenia” w tabelce, a nie realny element procesu decyzyjnego. Inwestor (TK WIND): Działanie w cieniu Firma TK WIND działała zgodnie ze swoim interesem ekonomicznym. Złożyła wniosek w 2023 roku i czekała na bieg spraw. Dla inwestora brak rozgłosu to idealne warunki – im mniej uwag mieszkańców, tym szybsza i łatwiejsza ścieżka do uzyskania decyzji środowiskowej. Choć trudno winić biznes za to, że nie robi wokół siebie hałasu, to jawne ignorowanie negatywnej opinii Sanepidu z lipca świadczy o tym, że inwestor liczył na przepchnięcie projektu kolanem, bez oglądania się na koszty społeczne. Podsumowanie: Urzędniczy mur kontra obywatele W tej układance bezbłędnie zadziałał tylko jeden element: mieszkańcy, sołtysi i lokalni aktywiści. Ludzie, którzy zostali zmuszeni do biegania od drzwi do drzwi i wyręczania opłacanych z ich podatków urzędników. Winny jest system zarządzania w gminie, który przedkłada biurokratyczny spokój nad transparentność. Przeprosiny wójta będą coś warte tylko wtedy, gdy pociągnie on do odpowiedzialności winnych urzędników, a wywalczony (miejmy nadzieję) nowy termin RDOŚ zostanie wykorzystany do realnej, otwartej debaty z mieszkańcami. Na ten moment gmina Oława dostała czerwoną kartkę z lekcji pod tytułem „Samorządność”. Data dodania komentarza: 16.10.2026, 19:26 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Leszek Górecki Treść komentarza: Panie Wieśku, nikt tu nie postuluje powrotu do średniowiecza ani wypasu krów, a mylenie walki o transparentność z „fobią na rozwój” to głębokie nieporozumienie. Rozwój gminy i nowoczesne technologie – w tym odnawialne źródła energii – są potrzebne, ale nie mogą być wprowadzane metodą faktów dokonanych i za plecami mieszkańców. W tej sprawie kluczowym problemem nie jest sam fakt budowy wiatraków, ale to, jak potraktowano ludzi Data dodania komentarza: 16.10.2026, 19:21 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama