Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 17 października 2026 06:08
ZOBACZ:
Reklama Aftermarket Oława
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Wójt o obawach i bolączkach sołtysów

Podziel się
Oceń

W gminie Domaniów jest 21 sołectw. Od lutego do czerwca tego roku gościliśmy u siedemnastu sołtysów. Poznaliśmy ich obawy i bolączki - o tym rozmawiamy z wójtem Markiem Chudym

- Podróżując pomiędzy wioskami, nietrudno zauważyć, że drogi w gminie są w złym stanie. Na to narzeka prawie każdy sołtys. Co stoi na przeszkodzie w remontowaniu dróg?

 
- Gminne drogi są naprawiane w miarę posiadanych środków finansowych. W ubiegłym roku realizowaliśmy większą inwestycję w tym zakresie i przeprowadziliśmy szereg remontów nawierzchni. Natomiast te drogi, na które najwięcej narzekają mieszkańcy, należą do powiatu i województwa, gdzie gmina może tylko współfinansować inwestycję. Na początku czerwca powiat wyremontował drogę do Grodziszowic. Droga Pełczyce-Brzezimierz-Goszczyna jest wojewódzka, więc sami nic nie możemy tam robić. Z Urzędem Marszałkowskim mamy porozumienie w sprawie Pełczyc. Jest przygotowana dokumentacja na naprawę tego odcinka, będziemy partycypowali w kosztach remontu. Gmina ma swoje potrzeby, które realizuje w pierwszej kolejności. Nie można obciążać nadmiernie budżetu, naprawiając drogi, niebędące pod naszą opieką. Marszałek ma większe możliwości finansowe. Obecnie są remontowane drogi w okolicach Brzezimierza. Rozmowy w tej sprawie trwały pół roku.
 
- Czy podobnie ma się sprawa z chodnikami?
 
- Tak, właścicielem chodnika jest właściciel drogi. Półtora roku trwało przygotowanie dokumentacji na budowę chodników w Pełczycach. Obecnie jesteśmy na etapie wyłaniania wykonawcy tych prac. Niedawno sołtys Brzezimierza złożył podobny wniosek. Musimy najpierw podpisać stosowne porozumienie z województwem, a dopiero potem można przygotowywać dokumentację. Gmina jest w stanie pokryć około 40% kosztów takiej inwestycji. Z powiatem porozumieliśmy się na temat chodnika w Kończycach. Koszt tej inwestycji podzielimy między sobą na pół. Jeżeli starostwo wyrazi zgodę, to będziemy chcieli zrobić tak samo z chodnikiem w Skrzypniku.
 
- Pojawiła się sugestia, aby utwardzić drogę polną, dawne torowisko, pomiędzy Kucharami a Domaniowem. To miałoby zredukować koszty szkolnych autobusów, kursujących pomiędzy tymi wioskami. Czy taka inwestycja byłaby opłacalna?
 
- Ta droga należy do powiatu. Kilka lat temu wyrównaliśmy ją i utwardziliśmy, ale aby były jakieś efekty, koszt remontu musiałby wynieść około 2 milionów złotych.
 
- Wiele mniejszych wiosek - Radłowice, Gęsice, Kurzątkowice, Kuchary, Radoszkowice - nie ma własnej świetlicy. Mieszkańcy bardzo chcą, aby w ich wsi było miejsce, gdzie mogliby się spotykać. Wielu wskazuje na popularne w ostatnim czasie metalowe kontenery, pełniące rolę małych świetlic. Czy mieszkańcy mniejszych wiosek mogą liczyć na takie rozwiązania?
 
- Chcieliśmy wyposażyć wioski w świetlice kontenerowe, ale konserwator zabytków narzucił nam wymóg, że dach powinien być spadzisty, a nie płaski. Dlatego przestaliśmy się nimi interesować i obecnie rozważamy budowy małych obiektów. Mieszkańcy muszą się uzbroić w cierpliwość. W Radłowicach staramy się o pozyskanie terenu pod budowę. Natomiast mamy przygotowany projekt świetlicy w Wyszkowicach. Jeżeli będziemy mieli place pod budowę kolejnych świetlic, to możemy w przyszłości stawiać takie obiekty. Do tego dochodzą ograniczenia finansowe. Obecnie musimy przeznaczyć dużo pieniędzy na budowę oczyszczalni ścieków. Dlatego świetlicę w Wyszkowicach chcemy zbudować za pieniądze pozyskane z programu obszarów wiejskich.
 
- Radni odrzucili uchwałę w sprawie budowy świetlicy w Wyszkowicach.
 
- Spróbujemy jeszcze raz przekonać ich do tego projektu. Trzeba dać ludziom czas, aby wszystko przemyśleli. Jeżeli radni zaakceptują ten projekt, będziemy budowali następne takie świetlice. Czasem bardziej będzie się opłacało wybudować nową niż remontować starą. W Grodziszowicach świetlica jest wyłączona z użytkowania. Oprócz gminy jest jeszcze prywatny współwłaściciel. W remont trzeba byłoby włożyć tyle pieniędzy, ile kosztowałby nowy obiekt. A na taką budowę moglibyśmy dostać środki unijne. Chciałbym, żeby wszystkie wsie miały świetlice i wyremontowane drogi, ale to zależy od możliwości finansowych gminy. W przypadku pozyskiwania środków zewnętrznych musimy najpierw wyłożyć swoje pieniądze, żeby potem nam je zwrócono. Zachęcam wszystkich, do składania wniosków o dofinansowanie i tworzenia stowarzyszeń, podobnie jak to jest w gminie Jelcz-Laskowice. To naprawdę może się opłacić.
 
- W Chwastnicy, Kurzątkowicach oraz Gostkowicach brakuje placów zabaw dla dzieci. W Wierzbnie jest osiedlowy, ale to za mało na wioskę liczącą około tysiąca mieszkańców.
 
- Problem z placami zabaw w tych miejscowościach jest związany z brakiem odpowiednich gruntów. W Kurzątkowicach musimy najpierw zrekultywować teren. W mniejszych wioskach się będziemy starali wstawić urządzenia. Przynajmniej kilka podstawowych, takich jak piaskownice i huśtawki. Będziemy się starali uzyskać na to pieniądze z programu Urzędu Marszałkowskiego - Małej Odnowy Wsi. W Chwastnicy dawno byłby plac zabaw, ale należy uregulować sprawy geodezyjne. Podobnie jest w Jankowie. Natomiast w Gostkowicach walczę już ponad 5 lat o teren na plac zabaw. Mam nadzieję, że w końcu uzyskamy go w tym roku, ale to nie ode mnie zależy, lecz od właściciela gruntu. W Wierzbnie, wbrew pozorom, też brakuje terenu na plac zabaw. Znaleźliśmy przy szkole mały skrawek ziemi należącej do gminy i tam możemy ustawić urządzenia, ale dużo ich się nie zmieści.
 
- W Wyszkowicach, Kucharach oraz Gostkowicach nie ma kontenerów na szkło i plastik. Natomiast sołtysi wielu wiosek, w których są takie pojemniki, narzekają na firmę zabierającą odpady.
 
- Firma miała postawić w tych wioskach kontenery. To, że śmieci są rzadko wywożone, nie jest tylko naszą przypadłością, bo dotyczy całego powiatu. Dopóki nie ma konkurencji, nie mamy wpływu na działania tej firmy. Można byłoby zerwać umowę, ale wtedy plastikowe butelki paliliby ludzie w piecach.
 
- Pani sołtys Wierzbna jest szczęśliwa z powodu mającej powstać hali sportowej. Natomiast sołtys Goszczyny czeka na boisko wielofunkcyjne. Czy przygotowania do tych inwestycji idą zgodnie z planem?
 
- Ciągle staramy się pozyskać środki na budowę hali w Wierzbnie. Nie ukrywam, że dostaliśmy 2,5 miliona dofinansowania z Urzędu Marszałkowskiego, ale przy budowie takiego obiektu to trochę za mało. Jeżeli gmina miałaby dołożyć resztę, byłoby to dla nas za duże obciążenie. Dlatego wciąż szukamy pieniędzy na tę inwestycję. Mam nadzieję, że w tym roku zaczną się prace ziemne na placu, gdzie ma stanąć hala. W Goszczynie wniosek na budowę był przygotowany, dopóki nie spojrzeliśmy na mapę. Okazało się, że przez środek tego terenu przebiega rurociąg. Trzeba będzie go poprowadzić inną stroną i wtedy powstanie boisko w Goszczynie.
 
- W tym roku podcięto drzewa przy kościele w Domaniowie oraz Jankowie. Są osoby, które twierdzą, że zrobiono to w sposób niefachowy i większość tych roślin zginie.
 
- Te wycinki przeprowadzono na wniosek księdza proboszcza. Z tych drzew leciały gałęzie, powodowały szkody, liście zatykały odpływ wody z rynien. Poza tym były już stare i spróchniałe. W Wierzbnie trzeba będzie wyciąć całą aleję drzew.
 
- W niektórych wsiach jest wiele budynków po dawnym pegeerze, w większości zaniedbane, walące się, stwarzają niebezpieczeństwo. Tak jest w Polwicy. Co powinni z tym zrobić sołtysi?
 
- Należy ustalić właściciela danego terenu i przedstawić mu problem. Właściciel odpowiada za stan techniczny budynku. Problem może wynikać z tego, że część budynków jest zabytkową zabudową folwarczną i nie można ich remontować bez nadzoru konserwatora zabytków.
 
- Czy w ostatnich latach zrealizowano jakąś inwestycje, z której jest pan szczególnie zadowolony?
 
- Cieszy mnie wszystko, co się udało, nawet te najmniejsze sprawy. Ostatnio przeglądaliśmy ranking samorządów. Przy tej okazji obliczyliśmy, że średnio na jednego mieszkańca udało nam się pozyskać z zewnątrz około 1000 złotych. Wynik jest dobry. Niektóre gminy pozyskują około 100 złotych. Sama oczyszczalnia ścieków to będzie 6 milionów złotych. Kiedy ją wybudujemy, zajmiemy się kanalizacją. To nasze największe wyzwanie i trochę potrwa, ale mamy nadzieję, że skończymy to do 2015 roku.
 
Tekst i fot.:
Piotr Turek
 
 
 

Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: z Owczar Treść komentarza: MPZP jest z 2014 roku, gdzie NIS i ich nowa koleżanka ex-posłanka byli przez 12 lat? Co radni NIS robili od maja 2024 r. mając większość w radzie? Data dodania komentarza: 16.10.2026, 22:03 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Marik Treść komentarza: Akurat tutaj muszę się z Tobą nie zgodzić. MPZP jest z 2014 roku, uchwalone bez żadnych uwag. Ludzie mieli 12 lat żeby go zmienić jak nie chcieli tam wiatraków, to są 3 kadencje, w trakcie których funkcję wójta sprawowały 3 różne osoby. Data dodania komentarza: 16.10.2026, 21:55 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Człowiek Treść komentarza: Dobrze się czujesz? Data dodania komentarza: 16.10.2026, 20:10 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Rock Treść komentarza: Radni i sołtysi są zobowiązani do regularnego przeglądania i czytania obwieszczeń, zamieszczonych na stronie BIP Gminy Oława. Skoro był uchwalony MPZP, to Radni wyrazili zgodę na budowę OZE. Również Ci z Oleśnicy Małej, Owczar, Chwalibożyc, Osieka....Jeżeli inwestor spełni wszystkie wymagane ustawami wymagania to te wiatraki powstaną. Data dodania komentarza: 16.10.2026, 20:04 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Gocha ze Zwierzyńca Treść komentarza: Festiwal spychologii. Kto naprawdę zawinił w Oławie? Analizując wiatrakową aferę w gminie Oława, trudno oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z klasycznym, urzędniczym gridlockiem, w którym każdy umywa ręce. Jednak w gąszczu pism, procedur i wzajemnych oskarżeń, wina rozkłada się bardzo konkretnie. Kto zawiódł? Główny winowajca: Urząd Gminy i Wójt (Wina ewidentna) Pełną i bezpośrednią odpowiedzialność za odcięcie mieszkańców od informacji ponosi Urząd Gminy Oława na czele z wójtem Arturem Piotrowskim. • Tłumaczenie, że pismo z RDOŚ nie zawierało listy miejscowości, jest kuriozalne. Urzędnicy referatu planowania przestrzennego doskonale wiedzieli, gdzie TK WIND chce stawiać turbiny – wniosek inwestora leżał w urzędzie od ponad roku (od sierpnia 2023 r.). • Zasłanianie się „błędem ludzkim” to unikanie odpowiedzialności politycznej i menedżerskiej. Wójt odpowiada za organizację pracy urzędu. Jeśli podlegli mu pracownicy nie potrafią skojarzyć, że budowa 9 gigantycznych turbin dotyczy konkretnych sołectw, i nie potrafią wysłać jednego e-maila do sołtysów, to mamy do czynienia z głęboką niewydolnością systemową. Gmina zastosowała tzw. "złośliwą zgodność z przepisami" – wrzuciła dokument do BIP-u i uznała, że ma święty spokój. To rażące zaniedbanie i lekceważenie własnych mieszkańców. Współwinny: RDOŚ we Wrocławiu (Wina proceduralna) Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska również nie jest bez winy. Choć formalnie dopełniła procedur, wysyłając pismo elektroniczne, to jej działanie pokazuje bezduszność aparatu urzędniczego. • RDOŚ poprosił o ogłoszenie sprawy w sposób „zwyczajowo przyjęty”, ale sam nie pofatygował się, by precyzyjnie wskazać, o które wsie chodzi, działając po linii najmniejszego oporu. • Co więcej, instytucja ta ograniczyła własne obwieszczenia do swojego BIP-u. Obietnice o publikacji w prasie okazały się fikcją w skali lokalnej. RDOŚ potraktował udział społeczeństwa jako uciążliwy obowiązek do „odhaczenia” w tabelce, a nie realny element procesu decyzyjnego. Inwestor (TK WIND): Działanie w cieniu Firma TK WIND działała zgodnie ze swoim interesem ekonomicznym. Złożyła wniosek w 2023 roku i czekała na bieg spraw. Dla inwestora brak rozgłosu to idealne warunki – im mniej uwag mieszkańców, tym szybsza i łatwiejsza ścieżka do uzyskania decyzji środowiskowej. Choć trudno winić biznes za to, że nie robi wokół siebie hałasu, to jawne ignorowanie negatywnej opinii Sanepidu z lipca świadczy o tym, że inwestor liczył na przepchnięcie projektu kolanem, bez oglądania się na koszty społeczne. Podsumowanie: Urzędniczy mur kontra obywatele W tej układance bezbłędnie zadziałał tylko jeden element: mieszkańcy, sołtysi i lokalni aktywiści. Ludzie, którzy zostali zmuszeni do biegania od drzwi do drzwi i wyręczania opłacanych z ich podatków urzędników. Winny jest system zarządzania w gminie, który przedkłada biurokratyczny spokój nad transparentność. Przeprosiny wójta będą coś warte tylko wtedy, gdy pociągnie on do odpowiedzialności winnych urzędników, a wywalczony (miejmy nadzieję) nowy termin RDOŚ zostanie wykorzystany do realnej, otwartej debaty z mieszkańcami. Na ten moment gmina Oława dostała czerwoną kartkę z lekcji pod tytułem „Samorządność”. Data dodania komentarza: 16.10.2026, 19:26 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Leszek Górecki Treść komentarza: Panie Wieśku, nikt tu nie postuluje powrotu do średniowiecza ani wypasu krów, a mylenie walki o transparentność z „fobią na rozwój” to głębokie nieporozumienie. Rozwój gminy i nowoczesne technologie – w tym odnawialne źródła energii – są potrzebne, ale nie mogą być wprowadzane metodą faktów dokonanych i za plecami mieszkańców. W tej sprawie kluczowym problemem nie jest sam fakt budowy wiatraków, ale to, jak potraktowano ludzi Data dodania komentarza: 16.10.2026, 19:21 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama