Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 29 marca 2026 05:54
ZOBACZ:
Reklama Hipol
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Gorący kalendarz

Krótkie spódniczki w grochy, magnetycznie czerwone usta, szpilki, wir kolorów, wymyślne fryzury, a w powietrzu duch Marilyn Monroe. Tak było podczas sesji do kalendarza na rok 2010, przygotowanego z myślą o naszych czytelnikach. To niespodzianka z okazji 20-lecia „Gazety Powiatowej - Wiadomości Oławskie”. Dla pierwszych pięćdziesięciu osób, które odwiedzą oławską redakcję „Powiatowej” w najbliższą sobotę 12 grudnia, w godzinach 10.00-12.00, mamy kalendarze w prezencie. Wystarczy tylko przyjść - czekamy!
Podziel się
Oceń

Świeżo wydrukowane kalendarze już leżą w redakcji. W każdym miesiącu - piękne modelki z powiatu oławskiego, wystylizowane na pin up girl z lat 50. Zanim jednak dziewczyny trafiły na karty kalendarza, przeszły żmudne przygotowania do sesji fotograficznej. I etap odbył się w małym salonie fryzjerskim przy ulicy Zacisznej w Oławie. Cztery około 20-letnie modelki oddały się w ręce stylistek, fryzjerki i fotografa. Na dopięcie wszystkiego były tylko cztery dni.

- To duże i stresujące przedsięwzięcie - mówi fotograf Anna Matusewicz. - Mamy mało czasu, ale nie boję się tej sesji, ona mnie fascynuje. Wiem, że efekt końcowy będzie ciekawy. Lata 50. były bardzo charakterystyczne w modzie, teraz ten styl powraca, kobiety znów zaczynają nosić takie ciuchy. Stwierdziliśmy, że ta stylistyka będzie idealna dla rocznicowego kalendarza gazety. Wszystko mocne, zapadające w pamięć, przyciągające uwagę.
Pomysł na kalendarz w stylu pin up girl podsunęła Annie Matusewicz jedna z jej klientek, która po powrocie z Anglii opowiedziała, że tam kobiety oszalały na punkcie lat pięćdziesiątych. Przywiozła ze sobą mnóstwo ubrań w dawnym stylu i poprosiła o specjalną sesję fotograficzną. To była iskra, która uruchomiła burzę pomysłów.
Na sesji do kalendarza panie pracowały jak zahipnotyzowane, przyniosły kilka worków pożyczonych ubrań i rekwizytów. Szpilki, spódniczki, stroje kąpielowe, kalosze, pluszowe uszy króliczka, strój śnieżynki, perły, gitara i stringi. W małym saloniku zrobił się chaos. Ania złapała się za głowę, ale to tylko pozorny niepokój. Po godzinie powstały pierwsze zestawy dla modelek. Każdy dopasowany do pory roku i dziewczyny.
- Andżelika ma piękne ciałko, dla niej będzie strój kąpielowy i sexy uszy króliczka - mówi stylistka Dominika Brzeska. - Każdy krok w doborze strojów jest przemyślany, wzorujemy się na autentycznych sesjach pin up.
- Projekt wyskoczył nagle, musimy dać z siebie wszystko - motywuje wizażystka, Magdalena Lewicka. - Idzie nam bardzo dobrze, bo pani fotograf jest niezwykle pomocna.
Magdalena Lewicka pracuje w zawodzie kilkanaście lat, ale jest tak wciągnięta i zafascynowana tym, co robi, że trudno ją wyrwać z rytmu pracy, podobnie jak fryzjerkę Iwonę Strączek. Rzeźbi na głowie blond modelki ogromną aurę ze złotych loków. Pierwszy raz robi fryzury w dawnym stylu, nie widać po niej stresu, chociaż bardzo to przeżywa.
- Nie spałam dwie noce, szukałam materiałów w internecie, później ćwiczyłam na uczennicy - mówi. - Obejrzałam mnóstwo fryzur i bardzo się boję nowego wyzwania. W ciągu siedemnastu lat pracy miałam jedną sytuację, tak samo trudną. Przyjechała pani z Hiszpanii, miała piękne, bardzo długie włosy, chciała mieć je podpięte i rozpuszczone jednocześnie, a do tego kaskadę loków... Strasznie panikowałam, ale udało się, wyszło świetnie. Wierzę, że teraz też tak będzie.
Modelki przesiadały się z fotela na fotel, od fryzjerki, do stylistki i wizażystki. Wszystko w błyskawicznym tempie, bez nieporozumień i kłótni, z małą przerwą na kawę. Po kilku godzinach były już gotowe, żeby przejść do studia fotograficznego. Przy pomocy współczesnego sprzętu Anna Matusewicz zatrzymała dziewczyny w latach 50. O oprawę graficzną kalendarza zadbał mąż Anny, który spędził przy komputerze długie godziny. Szymon Barabach dorzucił kilka słów na każdy miesiąc i tak przygotowany kalendarz wysłano do drukarni.
Dziewczyny nie kryły zadowolenia, że właśnie je wybrano do udziału w sesji. Andżelika Niedźwiecka, Katarzyna Żyłka, Agnieszka Łagocka i Elwira Oleszczuk zadbały, żeby dla naszych czytelników każdy miesiąc był piękny. - Sesja pin up to moje marzenie - mówi Elwira. - Od zawsze chciałam mieć zdjęcia w takiej konwencji. Trochę się denerwuję, bo stylistka przygotowała dla mnie wyzywający strój.
Już teraz możemy zdradzić, że Elwira wystąpi w roli ponętnej śnieżynki. Rocznicowy kalendarz będzie można kupić 10 stycznia podczas XII finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Dochód ze sprzedaży zasili konto orkiestry.

Tekst i fot.: Agnieszka Herba
[email protected]

Piękna kobieta jest lepsza od ciastka

Pin-up (z ang. pin-up - przypiąć, powiesić) - to określenie popularnego trendu w latach czterdziestych i pięćdziesiątych XX wieku, na pokazywanie odważnych - jak na owe czasy - mocno retuszowanych i kolorowanych zdjęć. Święcił on swoje triumfy w Stanach Zjednoczonych. Tam był nazywany także erą cheesecake (z ang. sernik), kiedy kobieta była słodsza od ciastka. Pin-upy ukazywały piękne dziewczyny z sąsiedztwa, przyłapane, niby przypadkowo, podczas normalnych zajęć w bardzo wdzięcznych dla mężczyzn pozach. Scenki te balansowały na granicy kiczu, a czasami niezamierzonego absurdu. Na zdjęciach dziewczyny podnosiły z ziemi portmonetkę albo wchodziły w krótkiej mini na drabinę. Czasami którejś nieoczekiwanie spadły majtki spod spódnicy. Takie plakaty przypinano pinezkami na ścianach - stąd nazwa pin-up. „Plakatowe” dziewczyny były piękne i uśmiechnięte oraz mocno wymalowane, czym skutecznie odwracały uwagę od tandetnej często scenerii. W makijażu szczególnie eksponowano usta i długie czarne rzęsy. Twórcy stylu i modelki kierowali się zasadą „nigdy nie pokazuj wszystkiego”. Mimo to - a może właśnie dzięki temu - dziewczyny pozujące do fotografii w stylizacjach pin-up uznawane były za symbole seksu. Był to z pewnością styl odważny, ale nie wulgarny. Dużo w nim kokieterii i seksapilu. Jedną z popularniejszych i najczęściej powielanych stylizacji pin-up girl była „dziewczyna marynarza”, dla której charakterystyczne są granaty z bielą lub czerwienie z bielą (najczęściej paski). Niewiele mniej popularna była stylizacja „cukierkowa”, w której dominują sukienki w groszki, paski, prążki albo kwiaty. Często pojawiającymi się ozdobami w pin-upie są kokardy i wisienki. Plakaty pin-upowych dziewczyn zaczęto drukować w specjalnych magazynach. Pin-up szybko przyjął się w armii. Już nie tylko szafki żołnierzy, ale nawet burty statków, kadłuby samolotów, samochody, a nawet pociski i bomby, zdobiono malunkami dziewczyn, wzorując się na plakatach z pin-up girl. Kiedy Robert Harrison przedstawił amerykańskiemu wojsku swój magazyn „Girls, Gags & Giggles” (Playboya jeszcze wtedy nie było) - nakład podskoczył do miliona egzemplarzy, torując pin-upowi drogę do panteonu popkultury. Cywile nie pozostawali dłużni. Pin-up szybko trafił do reklamy, a ewoluując, stał się sztuką samą w sobie, prezentowaną na ścianach w biurach, restauracjach, teatrach, klubach i zwykłych amerykańskich domach.

Renesans pin-upu

Od kilku lat widać w świecie mody powrót do kobiecości. Wyraża się on bardzo często w śmielszym pokazywaniu ciała i epatowaniu seksualnością. Kreatorzy odkrywają pin-up na nowo, lecz nie po raz pierwszy, wykorzystują go praktycznie w każdej formie. Kate Moss pozuje do pin-upowych malowideł na kadłubach samolotów pasażerskich. Kobiety na ulicach ubierają się na różowo. Doda występuje na scenie w kostiumach jakby żywcem wziętych z magazynów dla mężczyzn z lat 50. Stroje kąpielowe nabierają dawnych kształtów, choć oczywiście ulepszonych i osadzonych zdecydowanie bardziej w naszych realiach. Aby być trendy i na czasie - tak jak przystało szanującej się gazecie - postanowiliśmy uczcić nasze przyszłoroczne XX-lecie w stylu pin-up. Efektem już dziś jest kalendarz z dziewczynami z sąsiedztwa. Wszystkie modelki mieszkają w naszym powiecie, bo - jak zawsze - stawiamy na lokalność.
Bettie Page i Marilyn Monroe - aktorka i ikona XX wieku - to najbardziej znane modelki pin-upu. Królowe stylu. Dzięki nim styl ten szybko wyszedł z buduarów na salony. Fotografowała się tak Brigitte Bardot, fotografuje się obecnie gwiazda współczesnego pin-upu Dita von Teese ( była żona Marilyna Mansona), Christina Aguillera, Scarlett Johanson, a także Gwen Stefani. Teraz - w naszym powiecie - dołączą do nich Agnieszka, Kasia, Elwira i Angelika.

Kryspin Matusewicz

Dla pierwszych pięćdziesięciu osób, które odwiedzą oławską redakcję „Powiatowej” w najbliższą sobotę 12 grudnia, w godzinach 10.00-12.00, mamy kalendarze w prezencie. Wystarczy tylko przyjść - czekamy!


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: Bój w hucieTreść komentarza: Coraz więcej facetów zajmuje się dziećmi, karmi, przebiera. A z drugiej strony są kobiety, które w trosce o paznokcie i fryzurę nie robią nic. Inna sprawa to dobór facetów przez kobiety, ale każdy widać ma swoje priorytety. Co do śmierci kobiet z powodu niewykonania, aborcji, to gdzie i kiedy niby było te kilka przypadków?! Kiedyś zdarzyła się medialna śmierć kobiety z powodu błędów w opiece okołoporodowej, a reszta to narracja tvn i feministek z błyskawicami. One jak już mówiłem nie mają zamiaru posiadać dzieci. Kobiety umierają na raka piersi, na raka jajnika, bo się nie badają. Coraz częściej problemem jest cukrzyca, otyłość, czynniki, które są zaniedbywane. Ojej, biedne kobiety muszą nosić dziecko i rodzić. I ciesz się. Bo to czas, w którym wszyscy na kobietę dmuchają i chuchają. Mężczyźni takiego okresu w swoim życiu nie mają.Data dodania komentarza: 28.03.2026, 19:11Źródło komentarza: OŁAWA Dyrektor Szpitala: - Dzietność w całej Polsce to dramatAutor komentarza: .Treść komentarza: Szanowny wojujący jądrze, zachowaj milczenie na temat, który ciebie nie dotyczy. Dziecko to nie tylko spacer czy plac zabaw, a pieluchy, grymaszenie i nieprzespane noce. Ilu tatuśków robi wokół dziecka na równi z matką? Garstka. Co do aborcji to było już kilka śmierci matek z powodu jej odmowy oraz śmierci dzieci zaraz po porodzie, bo te dzieci nigdy nie były na tyle zdrowe, by przeżyć nawet pierwszy tydzień. Poczytaj, pogadaj, doucz się. Dopóki nie ty nosisz dziecko pod sercem, rodzisz i ryzykujesz życiem lub zostaniem samotną matką, to nie powinieneś wypowiadać się na ten temat, bo ciebie nie dotyczy.Data dodania komentarza: 28.03.2026, 17:45Źródło komentarza: OŁAWA Dyrektor Szpitala: - Dzietność w całej Polsce to dramatAutor komentarza: Znający sprawęTreść komentarza: Zapytała się i co w związku z tym? Może to, że za rok wybory do parlamentu i na siłę gazeta tworzy tematy o tym że Leszczyńska zapytała o syrenę. Jestem pod wrażeniem. Że miała taką wiedzę i odwagę zapytać się o tę syrenę. Jakie następne będzie pytanie radnej, o którym gazeta niezwłocznie powiadomi wyborców?Data dodania komentarza: 28.03.2026, 16:34Źródło komentarza: Radna: - Czy ta syrena alarmowa już jest podłączona, działa?Autor komentarza: Bój w hucieTreść komentarza: Kondom kosztuje 3 zł sztuka. Tak więc używaj, bo Państwo nie potrzebuje potomstwa takich jak ty.Data dodania komentarza: 28.03.2026, 15:06Źródło komentarza: OŁAWA Dyrektor Szpitala: - Dzietność w całej Polsce to dramatAutor komentarza: Bój w hucieTreść komentarza: Braki kadrowe do obsługi niespełna dwóch porodów dziennie? Ciekawe...Data dodania komentarza: 28.03.2026, 15:04Źródło komentarza: OŁAWA Dyrektor Szpitala: - Dzietność w całej Polsce to dramatAutor komentarza: Bój w hucieTreść komentarza: Szanowne Wojujące Macice. Żyjecie w medialnej bańce influenserek, które pstrykają sobie zdjęcia na dalekich plażach i myślicie, że dziecko kończy wszystko. A w rzeczywistości wszystko zaczyna na nowo. Następuje przewartościowanie, przestajesz się przejmować sprawami nieistotnymi itd.. Pada zarzut braku opiekuńczości mężczyzn. Ciekawe, bo jeszcze 20 lat temu nie było facetów na placach zabaw, z wózkiem na spacerze itd. Zastanówcie się, kogo wybieracie. Aborcja. Ustawa określa warunki jej przeprowadzenia i takimi przypadkami mogą być wady płodu czy zagrożenie życia matki. Dziecko nie jest fanaberią, to odpowiedzialność, ale i błogosławieństwo. Te wszystkie lemparty i inne wariatki bierzecie sobie za wzór. A one wiekowe, nieatrakcyjne, bez prawdziwego życia rodzinnego, chcą pozbawić pozostałe kobiety szczęścia posiadania dzieci. Teraz wydaje wam się wszystko ok, ale zobaczycie czym jest samotność pięćdziesięciolatki. Ale wtedy będzie już za późno.Data dodania komentarza: 28.03.2026, 14:55Źródło komentarza: OŁAWA Dyrektor Szpitala: - Dzietność w całej Polsce to dramat
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama