Jak napisał parę dni temu Marcin Rybak z "Wyborczej", skazany zadzwonił do redakcji i powiedział, że będzie wnioskował o uchylenie wyroku z powodu udziału w procesie "neosędziego". Chodzi o sędziego Pawła Pomianowskiego, jednego z dwóch wydających wyrok w sprawie miłoszyckiej. Jak pisze Rybak, do Sądu Okręgowego Pomianowski został powołany w procedurze, w której uczestniczyła nowa Krajowa Rada Sądownictwa, powołana po zmianach wprowadzonych przez PiS, a tak utworzona KRS nie daje gwarancji niezależności i niezawisłości sądownictwa od świata polityki. W innej sprawie, dotyczącej oszustw handlarza używanymi samochodami, oskarżony już złożył wniosek o wyłączenie sędziego Pomianowskiego zarzucając, że nie daje gwarancji bezstronności z powodu procedury jego powołania. Sprawa trafiła do Sądu Najwyższego, gdzie od czerwca czeka na rozpatrzenie.
Jak będzie w przypadku, gdy Ireneusz M. złoży podobny wniosek w sprawie miłoszyckiej?
- Niedobrze, że nasz ustawodawca daje pole do składania tego typu wniosków - skomentował "Wyborczej" obrońca Ireneusza M.







Napisz komentarz
Komentarze