Dwa dni temu mama relacjonowała tak: - Patryk jest już po operacji. Wszystko się udało. Operacja zakończyła się po godz 16 (trwała 4 godz), potem 3 godziny byłam z nim na sali pooperacyjnej. Patryś cały czas śpi, ani razu nie otworzył jeszcze oczek, ale bardzo się denerwuje jak się przebudzi. Prawdopodobnie go nie boli, bo dostaje cały czas lek w rdzeń na kręgosłupie. Ortopeda pokazywał mi zdjęcia jak wyglądały wcześniej bioderka i jak teraz. Pokazał mi zdjęcia jak była rozcięta rączka, jak to zrobili po kolei. Jedyna niedobra wiadomość jest taka, że przykurcz doszedł już do stawów (nie wiem czy do końca zrozumiałam) i nie dało się do końca wyprostować kolan i jeszcze rehabilitantki będą go gipsować (ale taki gips ściągany) i zobaczą, a jak nie to czeka go osteotomia kolan (teraz miał tez osteotomie, ale bioder). Zobaczymy jak to wszystko będzie. Na razie czekają nas ciężkie dni. Trzymajcie kciuki, żeby Patryk jakoś łatwo to zniósł...
A dziś, trzy dni po operacji mama relacjonuje tak: - Nie dość, że Patryka boli, to jeszcze jest do tego nerwowy, że musi ciągle leżeć ubrany w te różne ortezy, a na rączce ma gips ściągany. 3 noc nieprzespana. Dzisiaj jest ciut lepiej, wydaje mi się, że ból jest bardziej znośny. Patryś jak nie śpi, to jęczy. Do tego męczą go problemy brzuszkowe. Patryk musi leżeć w takim specjalnym materacu, upały mu w tym nie pomagają. Na drugi dzień po operacji przyszli rehabilitanci, aby pokazać jak mamy z nim ćwiczyć. W piątek przed wyjściem rehabilitanci pokazali nam, jak ułożyć Patryka w tym materacu, jak wsadzić na wózek (najpierw jeździć musi w pozycji leżącej). Dostaliśmy taką szynę, w której Patryk musi ćwiczyć 3 razy dziennie po 30 min na każdą nóżkę. Roboty trochę mamy. Od poniedziałku dochodzi nam rehabilitacja w Paleyu. Nudzić nam się nie będzie...







Napisz komentarz
Komentarze