Ponieważ dzisiaj stacja TVN24, zainteresowana naszym gazetowym reportażem o Ukrainkach, robiących w Oławie siatki masujące na wojnę w Ukrainie, przygotowywała swój materiał na ten temat, była okazja, aby raz jeszcze porozmawiać o pomaganiu.
Liderka oławskiej grupy Beregynia Inna Rozha zauważa, że pomoc Polaków z miesiąca na miesiąc słabnie. I dobrze rozumie tę sytuację. Co w takim razie powiedziałaby Polakom?
- Nic bym nie powiedziała - odpowiada. - I tak dużo nam pomagacie. Nie możemy o więcej prosić, nie powinniśmy. To już półtora roku. Dlatego na przykład zbiórkę na kupno materiałów do wykonania siatek maskujących robiliśmy tylko wśród Ukraińców. Udało się, zebraliśmy trochę, ale powiem szczerze, że wśród Ukraińców też teraz coraz mniej osób pomaga.
- A można mieć wakacje od wojny, od pomagania?
- Nie. Ja nie mam wakacji, Robię te siatki codziennie, ale rozumiem, że ludzie chodzą do pracy, że są zmęczeni, mają małe dzieci, choć myślę, że można codziennie wygospodarować godzinę albo dwie, aby tu przyjść i pomóc.
- Ile to jeszcze potrwa? - takie pytanie zadała dzisiaj Innie także reporterka z TVN24. Jak długo będą musiały robić te siatki?
- Nie wiemy, na razie robimy...
*
Do tej pory, jak mówił dyrektor Zespołu Szkół Specjalnych w Oławie Robert Stępień, pomoc Polaków była bardziej spontaniczna, natomiast teraz jest czas, aby pomagać systemowo.
- Byłem bardzo zaskoczony skalą tej początkowej pomocy - mówi. - Wszyscy się spodziewali, że to potrwa góra pół roku. W tej chwili Ukraińcy, a głównie Ukrainki, rozumieją, że będą musiały tutaj zostać na dłużej. W związku z ich dużą ilością zaczynamy odczuwać uciążliwości w wielu obszarach. To jest służba zdrowia, edukacja. Mieszkania są coraz trudniej dostępne...
- Gdy napisaliśmy niedawno, że pomagacie, udostępniając grupie Beregynia miejsce, gdzie mogą robić siatki maskujące dla żołnierzy na froncie, oczywiście w sieci posypał się hejt, że dość tej pomocy Ukraińcom, że przecież Polakom też trzeba pomagać, że niech Ukraińcy coś sami zrobią itp. Co by pan odpowiedział ludziom, którzy tak to oceniają?
- Odpowiedziałbym, że musi nastąpić asymilacja Ukraińców. Musimy poznać historię Ukrainy, a oni muszą poznać naszą, i bardziej powinniśmy teraz szukać wspólnych tematów niż takich, które są dla nas trudne, ale też nie można ich pomijać. Uważam, że na tym etapie pomocy powinny nastąpić zmiany systemowe, bardziej na poziomie państwa. Prowadzimy wiele różnych projektów u nas i widzę, że mamy tu bardzo ciekawe Ukrainki, bo to są jednak głównie kobiety. Mają bardzo dobre wykształcenie, zajmowały bardzo wysokie stanowiska na Ukrainie, nawet pracowały w różnych instytutach, mają doktoraty. To są często ambitne osoby, ale tutaj nie ma dla nich pracy. Mam np. wiele księgowych czy innych pań z branż, w których jest u nas deficyt, natomiast nie mogą szybko podejmować pracy w zawodzie, bo system tego nie przewiduje. Są kłopoty z nostryfikacją dyplomów. My jednak jesteśmy w nieco innej sytuacji, w europejskim systemie. Na co dzień tego nie odczuwamy, ale dzięki temu, że Polska weszła do Unii Europejskiej, jednym z ważnych elementów było dostosowanie naszego prawodawstwa i systemu edukacji do norm unijnych. Dzięki temu jesteśmy dużo bardziej elastyczni, kompatybilni z zachodem, nasze dyplomy są tam honorowane. Ukraińcy jednak mają inny system funkcjonowania państwa, inną strukturę, więc im nie jest tak łatwo. Wiele się mówi też o korupcji w ich kraju, ale przypominam sobie, że my się też z tym borykaliśmy. Jednak rygorystyczne prawo, procedury przetargów i temu podobne rozwiązania dały u nas rezultaty.
- To jak powinniśmy im jako państwo pomagać?
- Przede wszystkim powinniśmy dokonać jakiegoś spisu tych zawodów, które są dla na priorytetami i trzeba zrobić wszystko, aby mogli u nas pracować w swoich zawodach, przysparzając sobie dochodu, a nam krajowego PKB. Pokutuje wciąż taki pogląd, że oni powinni wykonywać tylko proste prace fizyczne, natomiast bardzo duża grupa chce czegoś więcej i ma odpowiednie kwalifikacje. Mogliby pracować w bankach, w administracji, w szkołach... Tu powinniśmy jak najszybciej nadrobić zaległości, aby dopuścić ich do rynku pracy tam, gdzie tego potrzebujemy, aby nie byli ciężarem, ale by także budowali nasz krajowy dobrobyt.
- Niestety, mamy rok wyborczy i wiele ugrupować gra lub jeszcze będzie grało tematem Ukraińców...
- Myślę, że trzeba będzie na jakiś ruch poczekać do czasu po wyborach, ale już teraz wszystkie znaczące partie, biorące udział w kampanii, powinny w swoich programach wyborczych jakoś się do tego odnieść, określić, w jaki sposób będą chcieli zagospodarować tę dużą grupę Ukraińców. To jest bardzo ważny element, a tego brakuje. Partie walczą przede wszystkim o to, aby pokonać konkurentów, a brakuje pomysłów na to, co dalej z Ukraińcami, z którymi będziemy jeszcze dosyć długo. Myślę, że to powinien być istotny temat kampanii, natomiast teraz niemal wszystkie partie jakby unikały tego tematu i nie ma jasności, co chciałby zrobić tu po wyborach. Samo stwierdzenie, że jest źle, że coś trzeba by zrobić z nimi, nie rozwiązuje problemu. Zapewne podobnie jak jest w innych krajach zachodnich, gdy będą w takiej liczbie, prędzej czy później będą walczyli o prawa wyborcze. Jeśli dostaną prawa wyborcze, a myślę, że tak się stanie, to też będzie ważna grupa, która może zmienić naszą scenę polityczną...







Napisz komentarz
Komentarze