Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 18 marca 2026 08:05
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

"Sztangista. Życie do udźwignięcia". Historia Grzegorza Kleszcza

Grzegorz Kleszcz (rocznik 1977) urodził się w Oławie, a wychował w Niemilu. Znacie go, ale niekoniecznie od tej strony...
"Sztangista. Życie do udźwignięcia". Historia Grzegorza Kleszcza
Grzegorz Kleszcz (rocznik 1977) urodził się w Oławie, a wychował w Niemilu. Znacie go, ale niekoniecznie od tej strony...

Autor: foto: Dominika Woźniak

Podziel się
Oceń

Poznajcie człowieka, którego Bóg obdarzył niezwykłym talentem do dźwigania ciężarów. Sportowca, który rozbłysnął niczym gwiazda, ale upadł jak meteoryt. Urodzony w Oławie były sztangista Budowlanych Opole w swojej książce mierzy się z bolesną przeszłością.

Grzegorz Kleszcz (rocznik 1977) urodził się w Oławie, a wychował w Niemilu. Przygodę z ciężarami rozpoczynał w klubie Herkules Wierzbno, lecz to w Opolu rozwinęła się jego sportowa kariera. Tam ukończył liceum ogólnokształcące oraz studia na Politechnice Opolskiej. Przez wiele lat reprezentował klub Budowlani Opole. Trzykrotny olimpijczyk (Sydney 2000, Ateny 2004, Pekin 2008), akademicki mistrz świata, medalista mistrzostw Europy, wielokrotny reprezentant Polski i rekordzista kraju. Po zakończeniu kariery sportowej popadł w głęboką depresję. Ból życia próbował tłumić używkami. W końcu jednak odnalazł Siłę, która pomogła mu się podnieść. Teraz postanowił podzielić się swoją historią.

- O opisaniu swoich przeżyć myślałem od kilku lat. W końcu zdecydowałem, że muszę to zrobić - mówi Grzegorz Kleszcz. - Zacząłem dźwigać ciężary jako młody chłopak. Miałem talent, bo pierwsze sukcesy przyszły szybko. Jako nastolatek trafiłem do klubu w Opolu, gdzie rozpoczęła się moja profesjonalna kariera, trwająca kilkanaście lat. Życie sportowca to pasmo wzlotów i upadków. Przeżyłem naprawdę wiele. Nieraz zastanawiam się, czy to wszystko wydarzyło się naprawdę - dodaje.

"Sztangista" to opowieść o jednym z czołowych polskich zawodników w podnoszeniu ciężarów przełomu XX i XXI wieku. To historia lat spędzonych w światowej czołówce, zdobytych medali i pucharów, sukcesów i porażek, podróży po świecie, spotkań z niezwykłymi ludźmi, świateł wielkich aren, relacji telewizyjnych, medialnego zainteresowania i uwielbienia kibiców. Ale jest też druga strona medalu - ta rzadziej pokazywana, mniej znana miłośnikom sportu. To długie dni spędzone w salach treningowych, tysiące ton przerzuconych ciężarów, litry wylanego potu, wyrzeczenia, ból i łzy. To również wyniszczanie ciała i psychiki w imię sukcesu, który bywa nieosiągalny. A gdy przychodzą złość, zniechęcenie, samotność, poczucie bezsilności czy załamanie – można stoczyć się na samo dno.

- Grzegorz miał wewnętrzną potrzebę opowiedzenia swojej historii i wreszcie zrealizował ten plan. Niewielu z nas miałoby odwagę dzielić się z szerokim gronem odbiorców tak trudnymi, często bardzo osobistymi momentami życia. A ich nie brakuje - mówi Grzegorz Łabaj, jeden z redaktorów książki i autor wstępu do "Sztangisty". - To poruszająca opowieść o sportowcu, ale nie tylko dla fanów sportu. Poznajcie człowieka, którego Bóg obdarzył talentem do dźwigania ciężarów. Człowieka, który rozbłysnął jak gwiazda, ale upadł jak meteoryt. Człowieka, który przez lata walczył o powrót na sportowy szczyt, ale to już mu się nie udało. Człowieka, który po zakończeniu kariery staczał się w otchłań, ale w końcu odnalazł Siłę, która wyniosła go na powierzchnię.

"Sztangista" bezlitośnie odsłania kulisy zawodowego sportu na najwyższym poziomie. Opowiada o brutalnej rzeczywistości Polski i tzw. "bloku wschodniego" lat 90. i początku XXI wieku – świecie przemytu, narkotyków, dopingu i przemocy fizycznej. Pokazuje mordercze treningi, które rujnowały zdrowie, nierówną walkę zawodników z "zabetonowanym" związkiem sportowym i próby obalenia tego systemu. To fascynujące tło historii Grzegorza Kleszcza. Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa RTCK z Nowego Sącza.

foto: Dominika Woźniak

*

Fragment książki "Sztangista"

 

- Wspominałem kolegów starszych i młodszych, którzy cierpieli tak jak. Nie mogli odnaleźć sensu życia, kiedy zgasły światła reflektorów i musieli zejść ze sceny. Sportowców, którym zły los pokrzyżował plany i świat nigdy nie zobaczył pełni ich możliwości i wielkiego talentu. Tak było z Konradem Ostapskim, którego ojciec Waldemar był moim i Jarka Ciupaka trenerem. Jarek i Konrad są dla mnie jak bracia, choć nigdy nie umiałem im tego okazać. A wręcz przeciwnie, gdyż spotkało ich wiele przykrości z mojej strony. Konrad był wielkim talentem. Podobnie, jak jego wujek Włodzimierz Ostapski, który niestety uszkodził bark w szczycie formy przed igrzyskami w Barcelonie i zakończył karierę. Konrad w wieku 18 lat poważnie zachorował i dalsze dźwiganie było niemożliwe. To było okropną wiadomością dla młodego sportowca i jego ojca, który marzył o medalu olimpijskim syna.

Trener Ostapski woził nas trzech na treningi z Oławy do Wierzbna, gdzie mieszkali Jarek i Konrad. Kiedy mieliśmy po 12 lat w Wierzbnie spotkaliśmy małego Szymona Kołeckiego, który trenowany przez ojca, uczył się podstaw akrobatyki i podnoszenia ciężarów. Tak jak wielu innych szkoleniowców Waldemar Ostapski prowadził zajęcia prawie za darmo, często dokładając własne pieniądze, aby jego podopieczni mogli wypłynąć na szersze wody. Przy tym wkładał mnóstwo serce w pracę trenerską i cieszyły go nasze sukcesy. To dzięki jego poświęceniu mogłem poszybować naprawdę wysoko i wystąpić na igrzyskach olimpijskich, co może choć trochę napełniło go satysfakcją.

Zastanawiałem się leżąc wbity głową w poduszkę, co ze mną będzie, jaki los mnie czeka, czy dam radę podnieść się i znaleźć motywację do działania do życia z pasją? Na razie czułem tylko niemoc i przygnębienie, bolesne uczucie beznadziejności mojej sytuacji. Co mi może dostarczyć tyle wrażeń i adrenaliny, którą czułem wychodząc przed publiczność, kiedy w szczycie formy podnosiłem ogromne ciężary z lekkością, wprawiającą widzów w zachwyt? Gdzie spotkam tylu wspaniałych ludzi i w jaki sposób będę zarabiał pieniądze? Pomyślałem, że już nic nie da mi tyle radości. Z wielkim trudem wstałem z łóżka i poszedłem do kuchni. Otworzyłem lodówkę i wyciągnąłem butelkę wódki. Nalałem pełną szklankę i wypiłem do dna, niczym nie zapijając. Następnie nabiłem zielonym szczytem konopi indyjskiej szklaną lufkę, podpaliłem i wciągnąłem gęsty dym do płuc. Kiedy go wypuściłem z ust odpłynąłem w długi rejs, który jak się później okazało, zaprowadził mnie na skraj przepaści...

Takiego go pamiętamy z występów

 


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: WandaTreść komentarza: Z podpisów pod wnioskiem wynika że to będzie rondo miłości . Układzik grupowy PO z PiS i kluczem francuskim .Data dodania komentarza: 18.03.2026, 07:40Źródło komentarza: A może Rondo Nadziei? Albo ks. Stanisława Bijaka? Piszcie w komentarzach swoje propozycje...Autor komentarza: KresTreść komentarza: Brawo .... Zwłaszcza dlatego, że tutejsi młodzi nie znają historii. może myslą , że są potomkami piastów śląskich. a tak nie jest. historia ludzi tych obecnych ziem zaczyna się od 1945 r. Najczęściej związana je z Kresowiakami ,którzy tu wówczas przybyli, a ich potomni żyją po dziś dzieńData dodania komentarza: 17.03.2026, 22:44Źródło komentarza: Mateusz Maszkowski. Informatyk z pasją do historiiAutor komentarza: bajlando1312Treść komentarza: Polskie średniowiecze...wódkę można pic od rana a za palenie 3 lata all inclusivData dodania komentarza: 17.03.2026, 22:27Źródło komentarza: Zachowywali się nerwowo i... wpadliAutor komentarza: KresTreść komentarza: rondo kresowe. taka nazwa powinna być .ku pamięci ludzi z Kresów 2 RP. którzy w dużej mierze po 1945 zasiedlili te ziemie wbrew woli własnej ,a wskutek zmiany granic . ludzi-Polaków ,którzy te ziemie zasiedlili pomimo, że nic wspólnego nie mieli z nimi , nawet pokrewieństwa z jakimiś tam piastami śląskimi, którzy setki lat temu tu żyli... Rondo Kresowe.... a dlaczego , ku pamięci ludzi którzy w większości po wojnie zasiedlili te ziemie wbrew własnej woli ,w wyniku zmiany granic. Co Prawda ludzi ,którzy nie żyli tu z dziada pradziada i pokrewieństwa z Piastami śląskimi nie mieli , może bardziej z Sobieskimi bo to Ród Kresowy za Buga..... Ale chyba w większości dzisiejsi Oławianie to potomkowie Kresowych...........Dlatego Rondo Kresowe..Dla przypomnienia i Ku Pamięci.Data dodania komentarza: 17.03.2026, 22:22Źródło komentarza: A może Rondo Nadziei? Albo ks. Stanisława Bijaka? Piszcie w komentarzach swoje propozycje...Autor komentarza: .Treść komentarza: Rondo psiego zapalenia mózgu. Oława jest tak zasrana psami, że można ich „uhonorować”Data dodania komentarza: 17.03.2026, 21:16Źródło komentarza: A może Rondo Nadziei? Albo ks. Stanisława Bijaka? Piszcie w komentarzach swoje propozycje...Autor komentarza: *Treść komentarza: Wstydzisz się przyznać, że jesteś przedstawicielem tzw. Oławskiej opozycji? Brak tzw. Oławskiej opozycji jakichkolwiek argumentów, i atakujecie na oślep kogo się da i sami nie wiecie w jakim celu? I dziwicie się, że nikt nie chce z wami współpracować ani na was głosować? Zachowujesz się jak zdarta płyta, i jeśli ktokolwiek napisze cokolwiek, co ci się nie podoba, to atakujesz, że to "Gośka". Żenada. Przestań się podszywać pod bezstronnego obywatela.Data dodania komentarza: 17.03.2026, 20:39Źródło komentarza: A może Rondo Nadziei? Albo ks. Stanisława Bijaka? Piszcie w komentarzach swoje propozycje...
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama