- Przed kongresem krajowym PSL pod koniec 2025 roku sytuacja u nas była kryzysowa, bo praktycznie zostaliśmy bez prezesa powiatowego i w październiku uległem niewielkiej presji kilku kolegów i zgodziłem się być prezesem Zarządu Powiatowego PSL w Oławie - mówi Andrzej Ilnicki. - Po Kongresie mam pewien ogląd tego, co się dzieje w Stronnictwie i nie powiem, abym był zadowolony. Problemy trudne, czyli rolnictwo, są w Polsce spychane na tor boczny, o to jest mało medialne.
Andrzej Ilnicki (72 lata) to wieloletni sołtys Owczar w gminie Oława, a wcześniej dyrektor szkoły rolniczej w Jakubowicach, własnej ziemi ma 1,2 ha.
Ponieważ w naszym powiecie jest za mało członków Stronnictwa, nie ma prezesów kół gminnych, które nie istnieją, więc całe struktury PSL w powiecie to praktycznie on. W powiecie oławskim PSL liczy około 20 członków, w Jelczu-Laskowicach 3, a w gminie Domaniów - niegdyś peeselowskiej potędze - jedynie 2.
- Od dłuższego czasu namawiam młodszych rolników, którzy mają więcej niż 20 hektarów ziemi, bo o takich głównie chodzi, ale muszę przyznać, że te rozmowy od 10 lat są bardzo podobne. Panie Andrzeja - mówią - mnie to nie interesuje. Jak będzie protest, to wyjadą, jednorazowo... Muszę z ubolewaniem stwierdzić, że nikt z młodszych nie garnie się do PSL, która ma już 130 lat. Tu, na Dolnym Śląsku, dopóki żyło pokolenie, które pamiętało, skąd przyjechaliśmy, przynależność do ruchu ludowego była dla nich istotna i naturalna. Obecnie młodzi nie czują związku i uważają, że w zasadzie ta partia, która aktualnie rządzi i obiecuje, powinna zaspokoić ich żądania.
Cal nowego prezesa na tej funkcji jest bardzo konkretny.
- Jest bardzo praktyczny - mówi Ilnicki. - Chciałbym znaleźć z pięciu nowych kandydatów i wybrać spośród nich nowego prezesa powiatowych struktur PSL, ale żeby to był ktoś, kto ma mniej niż 60 lat. W domyśle jestem więc takim prezesem... tymczasowym.







Napisz komentarz
Komentarze