Trudno ustalić rzeczywiste intencje twórców - oficjalnie podawano, że chodziło o "MCCL lat Oławy i XL-lecie PRL"...
Wielkość była wtedy najważniejsza. Obywatel, stojąc np. przy Pałacu Kultury, powinien rozumieć oraz odczuwać przygniatającą wielkość i potęgę majestatu władzy.
Biorąc pod uwagę znaczny koszt całego przedsięwzięcia i bardzo upolitycznioną formę giganta to dobrze, że nie kontynuowano tego ambitnego zadania.
Impuls do powstania wyszedł oczywiście z komitetu PZPR. W wytycznych na V Miejską Konferencje Sprawozdawczo-Wyborczą, w rozdziale III poświęconym pracy ideowo-wychowawczej i politycznej w punkcie 8 zapisano: - W celu podniesienia na wyższy poziom pracy polityczno-wychowawczej związanej z uroczystościami miejskimi i państwowymi należy poprzez zespół Radnych PZPR dążyć do wybudowania pomnika ku czci kombatantów II wojny, pionierów i budowniczych Oławy, oraz wmurowania tablicy pamiątkowej PPR na budynku Spółdzielni "Oławianka" przy 1 Maja.
Aktywiści żywo interesowali się postępem prac. W 1985 roku w sprawozdaniu z działalności miejskiej organizacji partyjnej na stronie 11 pisano tak: - Do wymiernych symbolicznych działań należy realizacja wniosku V Konferencji Sprawozdawczo-Wyborczej w sprawie budowy pomnika, prace w tej sprawie przebiegają zgodnie z obowiązującymi przepisami, a obecnie są na etapie zatwierdzenia projektu u kompetentnych władz centralnych.
Do realizacji nie doszło zapewne z przyczyn politycznych, a nie ekonomicznych. Z końcem lat osiemdziesiątych bliski koniec komunizmu w Europie Wschodniej był coraz bardziej widoczny, ale nawet w tych ostatnich latach realnego socjalizmu gorączkowo budowano bezstylowe pomniki "ku czci". Większość z nich już dawno rozebrano.
"Widoczność najazdowa"
Pierwsze działania związane z budową monumentu w Oławie podjęto w 1982 roku. Projekt pomnika miały wykonać zakłady państwowe "Art" w Radomiu,w ramach przedsiębiorstwa Sztuka Polska. Korespondencja w tej sprawie jest bardzo interesująca, np. radomscy artyści poprosili o zdjęcie terenu w Oławie, "jeżeli urząd posiada możliwości wykonania". Oczywiście urząd odpisał, że "nie ma możliwości wykonania dokumentacji fotograficznej terenu". Pomimo trudności korespondencja krążyła nadal. Pierwotnie złożono wniosek o zgodę ministra kultury na lokalizację w parku za Urzędem Miejskim, przed ruinami zamku. Pisano wówczas: - Pomnik usytuowano, by posiadał jak najlepsze otoczenie urbanistyczne i terenowe, oraz dużą widoczność najazdową z różnych stron.
Jakie były podstawowe założenia wielkiej budowli, ogromnego kamiennego symbolu państwowości? Projektowany orzeł-pomnik miał na jednym skrzydle okrągłą piastowską tarczę, zaś drugim skrzydłem osłaniał rodzinę według modelu 2+2, czyli mama i tata plus dwoje dzieci. Orzeł z tarczą, a nie na tarczy, oczywiście bez korony, z trudem mieści się w naszej tradycji i w naszych dziejach.
Pod szponami orła miał być umieszczony znany napis: "Byliśmy, jesteśmy, będziemy". W tamtych czasach do tych trzech słów najczęściej niewidzialna ręka dopisywała słowo "głodni" - to był tak mały psikus czasów reglamentacji.
"Pionowy przerywnik klinowy"
Plac wokół pomnika miał być wyłożony marmurem i ozdobiony bogatą małą architekturą, masztami, ławkami, gazonami itp. Artysta projektant, który przygotował założenie i makietę pomnika w skali 1:5 tak opisywał swoje działo: "Rzeźba figuralna, orzeł z orężem piastowskim i rodziną. Orzeł ma charakter chroniący i broniący, posadowiony na cokole granitowym z napisem. Cokół podniesiony jest elementem klinowym dla podniesienia ekspozycji usytuowania znicza i miejsca na wieńce","pomnik organizuje przestrzeń stanowiąc pionowy przerywnik na tle architektury".
Całość miało uzupełniać 6 płaskorzeźb z brązu, rozłożonych symetrycznie po obu stronach pomnika. Na tym etapie inwestycji zakładano również wykonanie pomnika w całości z brązu. Boczne rzeźby miały przedstawiać etos ludzi tworzących historię tej ziemi. Pierwotnie powierzchnia całego zespołu obejmowała ponad 10 tysięcy metrów kwadratowych. Pomnik planowano sfinansować ze środków Miejskiej Rady Narodowej i składek społecznych. Koszt budowy monumentu oceniono na kwotę ok. 12 milionów złotych, z czego 2 mln zł miano "wypracować w сzynie społecznym". Dla porównana warto przypomnieć, że w tym samym czasie rozważano sprawę budowy przystanku kolejowego przy osiedlu Sobieskiego i koszt tej inwestycji oszacowano na 5 mln złotych (które zresztą przygotowano w ówczesnym budżecie miasta).

Jedna z propozycji

Tak to miało wyglądać
Projektantem pomnika był "obywatel Karol Jabłoński - architekt wnętrz", a więc osoba... jak najbardziej kompetentna w dziedzinie obelisków. Władze Oławy we wniosku do ministra kultury podkreślały: - Społeczeństwo miasta Oławy wielokrotnie zwracało uwagę, że miasto nie posiada reprezentacyjnego placu z elementami symbolizującymi powrót do macierzy, umożliwiającego obchody świąt państwowych.
Z całą pewnością tak było, a nasi mieszkańcy wręcz zasypywali instytucje petycjami o niezwłoczną budowę takiego obiektu. I kolejna perełka językowa z tego samego pisma: - Podjęte już działania dla upamiętnienia jubileuszu są pretekstem do dokonań i inicjatyw społecznych, które pozwolą na szybką realizację zamierzenia.
"Skala rozczłonkowanej formy"
Na szczęście oceną pomnika i jego lokalizacją zajęła się Wrocławska Rada Ochrony Dóbr Kultury na posiedzeniu 14 czerwca 1985. Trzeba przyznać, że zdrowy rozsądek zwyciężył, a Wrocławianie zdecydowanie rozprawili się z koncepcjami, które wyszły z Oławy. Co napisano o pomniku? Po pierwsze - "negatywnie opiniuje się projekt pomnika, gdyż nie respektuje uwarunkowań historycznych miejsca, swą agresywną formą przestrzenną dysharmonizuje z bryłą barokowego pałacu Sobieskich". I najważniejsza ocena - "monument zaprojektowano w zbyt wielkiej skali w odniesieniu do otaczającej architektury".
Te nagłe i niespodziewane trudności nie zrażały nikogo. Pomnik dla oławskich władz był na tyle ważny, że Wrocławianie szybko zaproponowali przeniesienie lokalizacji monumentu na nowe osiedle, uzasadniając to następująco (chociaż niezrozumiale): - Kontrast między statycznymi bryłami regularnych prostopadłościanów budynków a wertykalną, silnie rozczłonkowaną i addytywną formą plastyczną,będzie elementem organizującym nową kompozycję urbanistyczną, przynosząc jednocześnie nowe, rozległe skojarzenia ideowe.
Trudno o lepszy przykład urzędniczo-politycznej grypsery, którą można było uzasadnić wszystko. Opinię wyraziło również Biuro Studiów i Dokumentacji Zabytków, także zaleciło zmianę lokalizacji. Kierownictwo Biura w piśmie z 12 sierpnia 1985 roku następująco poparło konserwatora zabytków: - Wzniesienie pomnika na terenie nowych osiedli oławskich będących świadectwem polskiej myśli planistycznej, jest znacznie korzystniejsze ze względów konserwatorskich i urbanistycznych, jak się wydaje także estetycznych i ideowych.
Polska myśl planistyczna rzeczywiście szybko wystawiła sobie świadectwo, z pewnością daleko odbiegające od estetyki, pozostawiając jedynie głęboką ideowość naszych bloków. Tak więc wszystkie opinie jednoznacznie wskazywały błędną pod względem konserwatorskim i urbanistycznym lokalizację pomnika.
Kontakt z pomnikiem
Przyjmując zastrzeżenia dotyczące lokalizacji na terenie starego miasta, postanowiono ten sam pomnik umieścić jeszcze wyżej, zyskując kolejne 5 metrów, na istniejącej już górce saneczkowej, za pocztą, przy ulicy 11 Listopada (wtedy Nowotki). Nowe miejsce miało same zalety i wydawało się wręcz idealne. Kolegium do spraw lokalizacji pomnika tak opisywało walory nowego miejsca: - Sąsiedztwo trasy do Opola umożliwi oglądania pomnika, podnosi atrakcyjność przejazdu przez Oławę, zapewnia stały kontakt mieszkańców z pomnikiem", i wreszcie najważniejszy argument: - Połączenie elementu plastycznego w wymowie patriotycznej z funkcją górki saneczkowej niczym nie szkodzi pomnikowi.

To miejsce miało wyglądać zupełnie inaczej
Jak widać przemyślano wszystko, analizując nawet wpływ saneczkarzy na dzieło artysty, a nowy plac stwarzał nowe możliwości. Postanowiono powiększyć górkę i znacznie rozbudować cały kompleks.
"Wchodzi w grę światło"
Oddajmy głos nowym projektantom nowego założenia, tym razem ze Stowarzyszenia Architektów Polskich: - Usytuowanie placu zebrań od strony wschodniej umożliwi oglądanie go w pełnym świetle słonecznym do godziny 13.00. Przy uroczystościach programowanych wieczorem wchodzi w grę światło sztuczne, iluminacja przy pomocy reflektorów. W takich wypadkach usytuowanie pomnika względem stron świata nie ma znaczenia (cenna uwaga - przyp. red.). Nasyp posiada dwa wejścia, równię pochyłą o długości 40 i szerokości 6 metrów, a od strony przeciwległej schody o długich o lekko pochyłych stopniach, o długości 15 metrów, które będą głównym wejściem dla delegacji biorących udział w ceremonii składania wieńców pod pomnikiem. Plac zebrań zaprojektowano w formie wachlarza, nawiązując do kierunku patrzenia uczestników uroczystości (na pomniki).

Górka saneczkowa na Miasteczku miała nabrać nowego charakteru

Artysta projektant wykonał makietę pomnika w skali 1:5
Całość miała być oczywiście bogato wyposażona w murki, siedziska, maszty flagowe, intensywną zieleń, i co ważne - planowano również fontannę. Z pewnością byłby to jeden z nielicznych w Polsce orłów z wodotryskiem. Cały teren do zagospodarowania miał mieć powierzchnię 3,5 hektara, a pojemność placu zebrań planowano na 5-6 tysięcy osób. Nie były to oczywiście szacunki zawyżone. W tamtych czasach "na telefon" bez problemu organizowano tłumy uczestników manifestacji.

To miał być plac zrealizowany z rozmachem - dla 5-6 tysięcy mieszkańców!
Odsłonięcie pomnika planowano na 1 września 1986 roku. Z nieznanych nam przyczyn nie wybudowano jednak monumentu. Na VI Miejskiej Konferencja PZPR w 1986 podano jedynie bez uzasadnienia, że "wstrzymano prace związane z budową pomnika, a środki skierowano na wyposażenie szkoły muzycznej".
Górka saneczkowa jest dziś jedynie miejscem zabaw i tak zapewne pozostanie.
Oława faktycznie potrzebowała wtedy miejsca pamięci narodowej. To, co było i co próbowano stworzyć, nie wytrzymało jednak próby czasu.
Dziś stara Oława ma już swoje nowe pomniki. Skromne, mniejsze, bardziej uniwersalne i otwarte, a uroczystości pod nimi przyciągają tylko tych, którzy chcą w nich wziąć udział.
Przemysław Pawłowicz

Kontrast między "statycznymi bryłami regularnych prostopadłościanów budynków a wertykalną, silnie rozczłonkowaną i addytywną formą plastyczną" miał być elementem "organizującym nową kompozycję urbanistyczną, przynosząc jednocześnie nowe, rozległe skojarzenia ideowe"

Rys. projektant arch. Bogusław Łaciok







Napisz komentarz
Komentarze