- Dzisiaj złożyłam do Rady Miasta (także do wiadomości burmistrza T. Frischmanna) wniosek wraz z uzasadnieniem o nazwanie ronda przy ul. Ks.Kutrowskiego i Lipowej imieniem Królowej Marysieńki Sobieskiej - poinformowała nas pani Anna Dyrcz-Słupska. - Dowiedziałam się, niestety trochę późno, o podpisaniu m. in. przez P.Burmistrza propozycji uchwały (obwieścił fakt przy okazji otwarcia muzeum w piwnicach ratusza), z nadaniem temu miejscu imienia Klementyny Sobieskiej. Czyżbym przegapiła możliwość wyrażenia na ten temat opinii jako mieszkanka? Czy urzędnicy uznali, że pomysł jest genialny i nie należy go konsultować z mieszkańcami? Mam nadzieję,że radni rozważą jednak moją propozycję.
Oto jej uzasadnienie:
Wniosek o nadanie imienia Królowej Marysieńki Sobieskiej rondu przy ul. Lipowej i ks.Kutrowskiego w Oławie.
Szanowni Państwo,
zwracam się z gorącą prośbą o rzetelną analizę historyczną i rozważenie mojej propozycji nazwy nowego oławskiego obiektu. Późno dotarła do mnie informacja o projekcie uchwały z 12.03.2026 nadania rondu imienia Marii Klementyny Sobieskiej. Jestem od urodzenia mieszkanką Oławy i nie zgadzam się z tą ideą popartą chyba jedynie tym, że Maria Klementyna była wnuczką Jakuba III Sobieskiego. Cóż z tego wynika dla naszego miasta? Samo miejsce jej narodzin?
Z materiałów historycznych nie wynika jej jakakolwiek wyjątkowość. Pozwólcie Państwo na przedstawienie moich argumentów, które mam nadzieję zachęcą do refleksji przed podjęciem uchwały, gdyż zdecydowanie lepszą patronką rzeczonego ronda jest moim zdaniem Marysieńka Sobieska.
Oławianie, jak zresztą wszyscy Polacy, doskonale znają zasługi króla Jana III Sobieskiego w zatrzymaniu tureckiego podboju Europy w sławnej odsieczy wiedeńskiej. Jestem przekonana, że wpływ na ten sukces miało szczęśliwe małżeńskie życie króla. Już w 1655 roku Jan Sobieski - jeszcze wówczas chorąży koronny - spotkał miłość swojego życia czternastoletnią Marię Kazimierę De La Grange D’arquien znaną wszystkim jako Marysieńka, jak ją pieszczotliwie nazywał. Musiał poczekać na wypełnienie przeznaczenia ze względu na politykę opiekunki Marii Kazimiery królowej Ludwiki Marii Gonzagi. Od ślubu udzielonego 5 lipca 1665 byli niemal nierozłączni. W jednym z pism politycznych anonimowy stronnik dworu określił królewską parę jako jedną duszę i ciało. I rzeczywiście, związek Sobieskich odbiegał od ówczesnych standardów - nie tylko darzyli się ogromnym uczuciem, ale stali się partnerami w życiu prywatnym i publicznym.
Marysieńka urodziła Janowi Sobieskiemu trzynaścioro dzieci, z czego przeżyło tylko czworo, w tym nasz oławski Jakub Ludwik Sobieski - pierworodny syn urodzony 2 listopada 1667 roku. Jan III Sobieski snuł plany dynastyczne, a królowa Marysieńka szukała w całej Europie żony dla Jakuba. Wobec małego zainteresowania europejskich dworów królewskich dopiero po 7 latach cesarz Leopold I wyraził zgodę na ślub Jakuba z młodszą siostrą jego żony Jadwigą Elżbietą von Pfalz-Neuburg. Jan III przeznaczył na wiano 400 tys. złotych tj. sumę odpowiadającą czteroletniemu dochodowi z należących do Sobieskich wielkich dóbr w Złoczowie. W zamian w ślubnym podarunku cesarz Leopold oddał Jakubowi Oławę, aczkolwiek jedynie w dożywotnie użytkowanie.
Schyłek rządów Sobieskiego to zrywane sejmy, afery polityczne i porażki militarne. Pod koniec XVII w. państwo było w złym stanie, a król był nękany licznymi chorobami, chociaż starał się wypełniać obowiązki. Nawet osoba tak uzdolniona i zdeterminowana nie była w stanie nic zrobić. Musiał stawiać czoła nie tylko silnym magnatom i rzeszom ich klientów, ale i obcym sprawnie zarządzanym monarchiom absolutnym. A skarb państwa świecił pustkami. Wówczas wkroczyła Marysieńka, która przezornie myślała o przyszłości swojej i dzieci zabiegając o łaski na francuskim dworze. Nie chciała dopuścić do utraty statusu królewskiego w razie śmierci męża-monarchy elekcyjnego. Tymczasem Sobieski zdawał się o tym nie myśleć i unikał spisania testamentu.
W krótkim rysie epoki historycznej chcę Państwu przedstawić i podkreślić szczególną rolę królowej Marysieńki. 17 czerwca 1696 roku Jan III Sobieski dokonał żywota nie zrealizowawszy planów naprawy państwa, ani stworzenia nowej dynastii Sobieskich. Wymowne są słowa królowej: “To na mnie spoczywały wszelkie sprawy państwowe, gdyż zmarły król i mój Pan żywił dla mnie miłość większą, aniżeli na nią zasługiwałam” mówiła po śmierci Jana III. O ile Sobieski jako hetman był energiczny , to odkładał w nieskończoność decyzje polityczne. Wzywał wtedy na pomoc “jedyne serce”. To właśnie królowa autoryzowała zawarte w Jaworowie w 1675 roku tajne przymierze Jana III z Francją Ludwika XIV. Traktat miał odwrócić polską politykę od kwestii tureckich, kierując ją ku odzyskaniu Prus i przeciw Austrii. W innych planach, takich jak “przywrócenie w tym kraju królestwa dziedzicznego” (list markiza Francois de Bethune z 1674), także widać rękę Marii Kazimiery. Często prowadziła ona politykę profrancuską, co nie oznacza, że była przeciwna interesom polsko-litewskim. Potrafiła być elastyczna, a gdy zachodziła potrzeba wiązała się nawet z Habsburgami, których nie znosiła. Za życia króla rozmowy z ambasadorami obcych państw odbywały się tylko w obecności jego żony. Wpływy Marii Kazimiery wydawały się tak duże, że pod koniec XIX wieku jeden z historyków Kazimierz Waliszewski określił Marysieńkę “regentką Polski”. W małżeństwie z Janem III Sobieskim królowa Marysieńka była nie tylko motorem napędowym w polityce krajowej i międzynarodowej, ale także kochającą i troskliwą matką. Dorosłe życie dosięgło królewiczów po śmierci ojca. Jakub nie potrafił się skorzystać ze środków finansowych zostawionych przez ojca, które mogły posłużyć do wygrania elekcji. Najpierw pozwolił by wysłannicy Leopolda I skłócili go z matką, a następnie - wbrew słanym przez nią radom - uparcie trzymał się sojuszu z cesarzem. Polityczne rozgrywki przerosły Jakuba - rozpaczliwie potrzebował wsparcia matki. Ta po trzech miesiącach przepraszania przez Jakuba uznała sprawę za niebyłą. Gdy pod koniec czerwca 1697 roku szlachta zebrała się na polu elekcyjnym pod Warszawą, Jakub wraz z żoną pojechał na Jasną Górę skupić się na modlitwie.
Rozczarowany Sobieskimi Karol XII latem 1704 roku wypromował na króla Polski Stanisława Leszczyńskiego. Po śmierci królowej 30 stycznia 1716 pozostawieni dwaj synowie i córka nie umieli sobie radzić bez jej wskazówek. Jakub wyraził zgodę, by jego najmłodsza córka Maria Klementyna przyjęła oświadczyny pretendenta do tronu Anglii i Szkocji Jakuba Stuarta. Wizja pozyskania korony dla rodu tak oszołomiła Jakuba, że zignorował ostrzeżenia płynące z Wiednia. Sprzymierzony z Anglią cesarz Karol IV nie zamierzał tolerować konszachtów ze Stuartami. Maria Klementyna została pochwycona w drodze do Italii na spotkanie z narzeczonym, a do Oławy wkroczyły wojska cesarskie. Wygnany z dóbr Jakub znalazł schronienie na Jasnej Górze. Maria Klementyna trafiła do zamku Ambras, skąd udało się jej zbiec i poślubić Stuarta. Jej matka Jadwiga przez kolejne miesiące błagała cesarza o okazanie łaski. Gdy leżała na łożu śmierci Karol IV w lipcu 1722 roku pozwolił Jakubowi wrócić do Oławy. W 1733 roku umiera August II, a wspominająca z wielkim sentymentem zwycięzcę spod Wiednia szlachta chciała uczynić Jakuba królem. Ten jak zwykle nie wiedząc co czynić-pojechał na Jasną Górę. Po kilku dniach modlitwy napisał list do prymasa Teodora Potockiego, iż nie będzie pretendować do korony. Królem znów został Stanisław Leszczyński. Taką kompromitującą decyzją pogrzebał Jakub nadzieje Jana III Sobieskiego i jego ukochanej żony Marysieńki na podtrzymanie dynastii. Maria Klementyna żyła w cieniu wspomnień dawnej świetności Sobieskich i złudzeń koligacyjnych płynących z praw do tronu jej męża. Pogrążona w depresji z powodu nieudanego małżeństwa opuściła męża oraz synów Karola i Henryka. Zmarła wkrótce w klasztorze Św. Cecylii w Rzymie prawdopodobnie śmiercią głodową w wieku 34 lat. Nie sprawdziła się ani w roli godnej reprezentantki rodu Sobieskich, ani w roli żony, ani tym bardziej matki, jak jej babcia królowa Marysieńka. Nie wniosła także żadnych zasług dla Polski, jak również nie zrobiła czegokolwiek dla Oławy. Biorąc pod uwagę powyższe fakty historyczne i wyjątkowo pozytywny wizerunek pięknej i ambitnej żony Jana III Sobieskiego, wnoszę o nadanie przedmiotowemu obiektowi nazwy Rondo im. Królowej Marysieńki Sobieskiej. Chronologiczny laur pierwszeństwa oraz zasługi oddane państwu polskiemu i rodzinie Sobieskich są bezspornym argumentem za przyjęciem mojego wniosku.
*
A co Wy na tę propozycję?







Napisz komentarz
Komentarze