I dalej: - Otóż, Moto - Jelcz Oława to jedna z marek, mówiąc językiem marketingowym, polskiej, powojennej Oławy. W tym przypadku nie ma znaczenia, że podupadłą i nie świecącą blaskiem minionych dekad.
MJO jest dziełem ludzi, którzy zasiedlili nasze miasto po wojnie. Przyjechali tutaj wagonami ze wschodu, tworząc podwaliny wspólnoty, symboli, wartości jednoczących ten patchwork społeczny, który powstał wyniku zmiany granic naszego kraju. Kim dziś jesteśmy, jak utożsamiamy się z naszym miastem wynika też z tego, co w minionych latach zostawiły poprzednie pokolenia.
Nie każdy musi kochać piłkę nożną, jego prawo. Protestuję jednak przeciwko nonszalancji wobec historii, tradycji i dorobku ludzi, dla których obiekt przy ul. Sportowej ma znaczenia. Stadion jest miejski, to prawda. Jest jednak domem klubu, od kilkudziesięciu lat zrośniętego z Oławą. A rozwój naszego miasta to też fabryka w Jelczu i jej klub sportowy.
Przez ponad dekadę, małe miasto na Dolnym Śląsku zaliczało się do 30-40 największych klubów piłkarskich w Polsce. Na trybunach regularnie zasiadło kilka tysięcy mieszkańców. Na tym stadionie w duchu sportu, rywalizacji wychowały się 2-3 pokolenia Oławian. Pewnie jest ich mniej niż 20-30 lat temu, gdy chłopaki z mojego pokolenia marzyli o podawaniu piłek na meczach ligowych, trenowaniu i graniu dla Oławy. To, że po transformacji, klub stopniowo osuwał się w hierarchi ogólnopolskiej to osobny temat.
Na trybunach płyty głównej, nad miejscem dla mediów jest wyraźne obrandowanie kolorem klubu i jego nazwa. Hala, potocznie zwana balonem, jest obrandowana czarno, biało, zielonymi barwami. Niedawno otwarty kompleks sportowym przy szkole podstawowej nr 4, będący w zarządzie OCKF ma trybunę, na tej trybunie siedziska i te siedziska są w kolorze, o zgrozo! Czarno, biało, zielonym! A tu nagle wprowadzamy "kolorowe jarmarki", bo przecież siedziska nie grają!
Nagle te kolory stają się problematyczne, nieważne, nic nie znaczące. Tych, którzy twierdzą inaczej, najlepiej określić mianem kibola i w ten sposób przeciągnąć opinię publiczną na swoją stronę.
Dobór koloru siedzisk ma znaczenie. Nie wspominając już, że to element marketingu sportowego, tak jak kolor koszulek, dresów, oklein klubowego autobusu, strony www, profili w SoMe.
Nie widzę logiki podjętej decyzji. Nie wierzę w ignorancję, nie chcę wierzyć w złośliwość. Nie znajduję jednak racjonalnego wytłumaczenia.
Każdy z nas ma w mieście, coś co jest dla niego cenne. Miejsca, ludzie, wydarzenia. Dla wielu Oławian tym „czymś” jest właśnie MJO. Tyle i aż tyle.
Zbigniew Szwarc
O sprawie pisaliśmy TU:







Napisz komentarz
Komentarze