Reakcje mieszkańców są różne.
- Z tyłu myślałem, że to pingwina postawili - mówi młody człowiek. - A potem okazało się, że jednak Matka Boska i jest spoko. Fajnie wygląda.
Jego koleżanka potwierdza, że figura jest ładna, bo nie taka zwyczajna: - Ktoś się napracował.
Starsza pani wychodząca z apteki trochę kręci nosem: - No ładna, ale jakaś taka. Nie powiedziałabym, że mi się podoba, ale niech sobie stoi.
Pan Tomasz, właściciel apteki, tłumaczy, że za postawieniem tej figury stoi ciekawa historia. Otóż półtora roku temu pracownicy apteki długo reanimowali na miejscu pewnego pana, który został potem odwiedziony do wrocławskiego szpitala. Przeżył. Ponieważ bardzo chciał w jakiś sposób podziękować za uratowanie go, u artysty na Podlasiu zamówił właśnie taką figurę, zrealizowaną z 465 kawałeczków metalu. I dostarczył do Oławy. - Trudno było odmówić w takiej sytuacji - mówi pan Tomasz. Figura stanęła więc przy wejściu, na aptecznym gruncie. W ciągu paru tygodni uratowany pan ma dostarczyć jeszcze tabliczkę z jakimś opisem, więc jeśli właściciel uzna, że warto, dołączy ją do figury.
- Gdy sprzątam wokół niej, widzę, że ludzie, zwłaszcza młodzi, potrafią ją uszanować, więc raczej im się podoba - ocenia pan Tomasz.
A Wam się podoba?
*
Oczywiście spytaliśmy właściciela apteki, czy postawienie tej prywatnej figury w tym miejscu było uzgadniane z konserwatorem zabytków. Odpowiada, że konsultował to z kancelarią prawniczą w Warszawie, która stoi na stanowisku, że nie ma takiej potrzeby, o ile figura nie jest trwale przymocowana do podłoża, a to jest właśnie taki przypadek. - Orzecznictwo sądów na ten temat jest, więc w razie czego prawnicy przygotują stosowne stanowisko - mówi pan Tomasz.








Napisz komentarz
Komentarze