Kochał muzykę i często wypełniał dom śpiewem. Przez pewien czas śpiewał w chórze kościoła św. Jerzego na wrocławskim Brochowie. Miał talent do słowa: recytował wiersze na każdą okazję, a jego poczucie humoru potrafiło rozjaśnić nawet trudny dzień.
Był człowiekiem głębokiej wiary, należał do Róży Różańcowej i do końca pozostał blisko Boga, przyjmując Ostatni Sakrament. Kochał życie i ludzi, a tę swoją pogodę ducha przekazywał dzieciom i wnukom. Pozostawił po sobie ciepło, dobro i wspomnienia, które będą w nas trwać.
Dziś, kiedy go żegnamy, zostaje w nas wdzięczność. Za jego śmiech, za jego śpiew, za jego opowieści, za jego dobroć. Za to, że był. Choć odchodzi, pozostawia po sobie coś trwałego - wspomnienia, które będą wracać, i melodie, które wciąż będą w nas brzmieć.
Bo Jerzy żył tak, że trudno będzie o nim zapomnieć. Jego głos, choć już nie zabrzmi tu, gdzie byliśmy przyzwyczajeni go słyszeć, pozostanie z nami - w pamięci i w sercach.
Niech odpoczywa w pokoju - RODZINA








Napisz komentarz
Komentarze