Artystka o sobie:
- Jestem tegoroczną Absolwentką Studiów II stopnia Akademii Sztuk Pięknych im. E. Gepperta we Wrocławiu w Pracowni Malarstwa dr Krzysztofa Wałaszka oraz Absolwentką Uniwersytetu Wrocławskiego na Wydziale Filologii Polskiej. Ukończyłam również Liceum Renowacji Zabytków Architektury oraz Studium Animatorów Kultury we Wrocławiu. Pracowałam 10 lat w zawodzie renowatora zabytków, a następnie jako animator kultury w Centrum Sztuki w Oławie (i pracuję tu do dnia dzisiejszego).
O malarstwie i wystawie:
- Moja twórczość malarska to studium ludzkiego bytu. Oparte jest ono na głębokim szacunku dla tradycji malarskiego realizmu. Nigdy nie umiałam i nie próbowałam deformować rzeczywistości ani szukać ekspresji czy abstrakcji...Staram się poprzez kolory, światło, tło przekazywać subiektywną „informację” psychologiczną o człowieku i jego otoczeniu. Każdy mój portret to intymny zapis zatrzymanej chwili, w którym drobny gest, uciekające spojrzenie czy układ dłoni opowiadają historię o indywidualnej kondycji ludzkiej. Opowieść o człowieku w moich obrazach zespala się z kondycją świata w jakim przyszło nam egzystować.
Maluję głównie farbami akrylowymi, rzadziej olejnymi. Lubię łączyć techniki malarskie z rysunkiem kredkami, pastelami i węglem.
Większa część prac prezentowanych na tej wystawie to obrazy przedstawiające zagadnienie korowodu życia i śmierci, który był tematem mojej pracy magisterskiej. Wśród nich znajdują się dwa obrazy z serii tryptyku, które ukazują zagadnienia nieśmiertelności duszy w antycznych konceptach filozoficznych - koncept rzeki zapomnienia, który był niezwykle ważny dla antycznych wyobrażeń zaświatów (Eneida Wergiliusza, obraz pt. Rzeka Lete) czy koncept wyobrażenia wyprowadzenia duszy poza ciało, przedstawiony na obrazie pt. Wydech i wdech. Jednak zdecydowana większość prac jest głównie osobistym zapisem moich doświadczeń, uczuć, bliskości bądź oddalenia, refleksji... Wśród prac dyplomowych jest również forma przestrzenna prezentująca rzeźbiarską wersję motywu danse macabre oraz prace końcowe z przedmiotów z rzeźby i multimediów.
Najnowsze moje prace, przedstawione na wystawie, są kontynuacją tematu korowodu. Związane są one z zawierzeniem w odniesieniu do wiary katolickiej, przemijaniem, melancholią czy metaforyką uczuć. Przedstawione na obrazach twarze, części ciała, gesty są nośnikami tytułowych uniwersalnych stanów, uczuć.
Tematyka korowodu idealnie obrazuje nieuchronną zmienność i różnorodność zdarzeń w naszym życiu (szczęśliwych czy nieszczęśliwych). Ostatecznie wszyscy zmierzamy w tym samym kierunku i nie wiemy co nas spotka za „zakrętem”. Wywołuje to w nas uczucie chaosu, a czasem nawet przerażenia. Staram się uczyć odczuwać, iż głębokie religijne zawierzenie ma moc zmiany, zdejmuje z człowieka ciężar oceniania zdarzeń na bieżąco, wyrokowania, iż to, co spotyka nas nieszczęśliwego, jest naszym dramatem. Często w kontekście całej naszej osobistej historii życia, może się to nieszczęście okazać dla nas zbawiennym. Dzięki zawierzeniu człowiek przestaje walczyć z nurtem życia, a wtedy zaczyna ufać „Przewodnikowi”...
Wszystkie moje prace mają foto-medialne źródła, które poddawane są przeze mnie malarskiej translacji. Przekład ten jest przygodą, którą niekoniecznie da się poddać pewnym rygorom. Często zamierzenia w trakcie pracy malarskiej ulegają zmianą. Dla mnie jest to najciekawszy element pracy twórczej. Malarstwo to niewiadoma, w pewnym momencie tworzenie staje się prawdziwsze niż rzeczywistość, w której się przebywa, ponieważ odbywa się zupełnie intuicyjnie. Nawet jeśli wszystko się dokładnie zaplanuje…
Główne założenia wystawy:
- Starałam się, aby przedstawione na tej wystawie prace zawierały w sobie różne emocje. Pierwszą z nich jest niepokój – lęk przed samotnością w tłumie, kruchością istnienia i milczeniem Boga, które w dzisiejszym świecie wydaje się być głośniejsze niż kiedykolwiek. Ten lęk wg mnie rodzi w człowieku głęboką melancholię. Stała się ona malarską opowieścią o przemijaniu, w którym każdy krok w korowodzie przybliża nas do nieuniknionego końca. Jednak mam nadzieję, że obrazy wyeksponowane na wystawie nie zatrzymują się dla widza tylko w cieniu. Moim zamysłem było ukazanie, że przebija się przez nie również cicha nadzieja. Jest to swoista obietnica, że ludzki „taniec” nie jest bezcelowy, a relacja z Bogiem – choć trudna, pełna pytań i wątpliwości – może pozostać naszą kotwicą, wytchnieniem i odpoczywaniem w ciszy zawierzenia. Tytuł wystawy dla każdego będzie innym uniwersum. W związku z tym obrazy stają się przestrzenią, w której lęk spotyka się z ufnością, a każdy z nas może odnaleźć swoje miejsce w tym uniwersalnym korowodzie dusz.


Napisz komentarz
Komentarze