25 października obchodzimy Dzień Kundelka. Obiegowa opinia nie tylko psiarzy mówi, że mieszance są zdrowsze i dłużej żyją niż psy rasowe. Zgodzi się Pan z tym?
- Niestety, ale psy chorują – tak rasowe, jak i kundelki. Mam trzeciego pieska z adopcji. Milunia i jej poprzednicy to mieszańce. Te dwa pieski, które były przed nią, zachorowały na ciężkie, nieuleczalne choroby. Żeby jednak nie było tak prosto, bo wiemy doskonale, że każdy kij ma dwa końce, rzeczywiście mamy rasy, które są obarczone zwiększonym ryzykiem zachorowania na określone choroby. Tyle tylko, że w przypadku mieszańców, czyli kundelków, mamy do czynienia ze swoistą loterią, a to oznacza, że mogą zachorować w każdym wieku na rozmaite schorzenia, co jednak nie znaczy, że są gorsze od psów rasowych. To przecież owoc miłości.
- Hm, a nie popędu?
- Impulsu, odruchu fizjologicznego albo sercowego… Jakkolwiek to nazwiemy, bez wahania powiem, że kundelki to psy wspaniałe, warte kochania.
- Niedawno „National Geographic” opublikowało apel, by nie kastrować kundli, bo to zubaża pulę genetyczną i tak coraz bardziej wąską z uwagi na „przerasowienie” psów towarzyszących człowiekowi.
- Polemizowałbym z tym apelem przede wszystkim dlatego, że polski przykład pokazuje, że rozsądne zarządzanie płodnością populacji psów oraz racjonalna kontrola rozrodu mogą przynieść zadowalające efekty. Nie mamy już takiej skali bezpańskich psów, jak kiedyś, i jak chociażby na południu Europy czy innych kontynentach. A to oznacza, że mniej zwierząt niepotrzebnie cierpi. Natomiast rzeczywiście toczy się nie tylko wśród lekarzy weterynarii i hodowców dyskusja dotycząca owej puli genetycznej, stąd też hybrydy, czyli nowe rasy powstałe z połączenia dwóch już istniejących jak na przykład maltipoo, czyli mieszaniec maltańczyka z pudlem, cockapoo, czyli spaniela z pudlem, labradoodle, czyli labradora z pudlem czy dachsador, czyli labradora z jamnikiem. W 2024 roku opublikowano wyniki badania obejmującego 9402 psy – porównano w nim cockapoo, labradoodle i cavapoo z rasami rodzicielskimi pod kątem 57 częstych zaburzeń. W 86,6 proc. porównań nie stwierdzono istotnej różnicy ryzyka. Badanie oparte było na informacjach od właścicieli; nie pozwala uogólniać wyniku na wszystkie mieszańce ani całe życie psa. Pokazuje jednak, że samo skrzyżowanie ras nie zapewnia lepszego zdrowia.
- Broni Pan psich ras?
- Powiem tak – ich istnienie to kwestia tradycji, kultury, ale też naukowa, bo przecież są badane tak pod kątem morfologicznym, fizjologicznym, jak i behawioralnym. Wiele rasy to rasy użytkowe. Mamy psy pasterskie, pociągowe, ratownicze, przewodników, owczarki belgijskie pracują w służbach specjalnych. Jest wiele przesłanek za tym, żeby trzymać się tych ras, jeśli mają żyć w swoistej symbiozie z człowiekiem. Z drugiej strony rzeczywiście mamy do czynienia obecnie z kilkoma niepokojącymi zjawiskami.
- Jakimi?
- Po pierwsze antropomorfizacja zwierząt, które przestały być braćmi mniejszymi, a coraz częściej stają się członkami rodziny. Stąd też popularność tych ras, których twarzoczaszki przypominają twarz człowieka. Krótka kufa daje wrażenie płaskiej buzi i jakaż „rozkoszna” jest dla wielu... To mopsy, boston terriery, buldogi francuskie, angielskie. Te rasy z racji budowy mają bardzo duże problemy z oddychaniem, krążeniem, ale też z rozrodem. Są narażone na wiele chorób, nie są czasami w stanie wejść po schodach czy przejść kilometra na spacerze. A wystarczyłoby rozmnażać tylko te osobniki tych ras, które nie wykazują ekstremalnych wzorców budowy ciała. I tu toczy się już dyskusja dotycząca tego, w jakim kierunku powinny zmierzać hodowle. Ograniczenie hodowli do garstki pozornie idealnych psów może pogłębić problem. Potrzebne są badania odpowiednie dla rasy, informacje o zdrowiu krewnych i potomstwa, rozsądny dobór par oraz ograniczanie nadmiernego wykorzystywania popularnych reproduktorów. FCI, czyli Międzynarodowa Federacja Kynologiczna zaleca unikanie silnego inbredu i ochronę różnorodności genetycznej.
- Czyli?
- Należy cofnąć się w dążeniu do ekstremalnego wzorca rasy. Osobiście jestem przeciw zakazowi rozmnażania ras brachycefalicznych. Należy stosować bardziej fizjologiczne, racjonalne kryteria doboru do rozrodu. A więc rozmnażać osobniki, które nie tyle wykazują wzorzec idealny morfologicznie, czyli wizualnie, ale takie, które są fizjologiczne zdolne do życia, z wydolnym układem krążenia, oddechowym, kostnym. Będą wtedy mniej narażone na schorzenia niejako wpisane w model rasy. Zacznijmy w końcu myśleć o dobrostanie i zdrowiu zwierzęcia, a nie wyłącznie o satysfakcji człowieka z posiadania „przesłodkiego” psiaka, skoro związane jest to niejednokrotnie z wieloma ograniczeniami, a czasem wręcz cierpieniem tych zwierząt. I rozumiem, że trudno z dnia na dzień porzucić dorobek pokoleń hodowców, ale nie tylko ja uważam, że konieczne jest wprowadzenie odgórnie narzuconych kryteriów selekcji psów do reprodukcji. To naprawdę jest bardzo ważne, bo wystarczy zobaczyć, jak owczarek niemiecki wyglądał 40 lat temu, a jak wygląda dzisiaj, kiedy dążenie do zaspokojenia wzorca opracowanego przez ludzi doprowadziło do tego, że te psy cierpią na poważne problemy ortopedyczne, w szczególności stawów biodrowych.
- Kontrolowane krzyżowanie może służyć zachowaniu rasy?
- Przy bardzo ubogiej puli genetycznej selekcja wyłącznie wewnątrz rasy może nie wystarczyć. Wówczas warto rozważyć zaplanowany program krzyżowania z określonym celem zdrowotnym, badaniami i oceną kolejnych pokoleń. FCI przewiduje takie działania dla ograniczania problemów zdrowotnych i nieprawidłowej budowy.
- Mówi Pan o odgórnie wprowadzonych wzorcach ras, eliminujących to cierpienie, a przecież państwo, bo jak rozumiem chodzi tu o rozwiązania prawne, nie jest w stanie poradzić sobie z pseudohodowlami.
- Grupa badaczy z Cambridge opracowała propozycje doboru zwierząt do reprodukcji ras brachycefalicznych w oparciu o tzw. BOAS, czyli brachycefalic airways obturation syndrom. Zaproponowali, by do rozrodu wykorzystywać tylko psy, które mają niezbyt wąskie nozdrza, niezbyt spłaszczoną czaszkę i które pozytywnie przechodzą próbę wydolnościową, a więc test jednego kilometra lub 6 minut spaceru. Ten test pozwala określić fizjologiczną kondycję i wydolność psa. I takie wzorce można zastosować do innych ras, co tylko psom wyjdzie na zdrowie, a o to przecież nam chodzi.
- A co do kontroli pseudohodowli – trwają obecnie prace w naszym parlamencie – powstała Nadzwyczajna Komisja pod przewodnictwem wicemarszałek Sejmu dr wet. Doroty Niedzieli, notabene absolwentki naszego Wydziału Medycyny Weterynaryjnej. Komisja zamówiła kilka opinii na ten temat ze strony Komitetu Nauk Weterynaryjnych i Biologii Rozrodu Polskiej Akademii Nauk, któremu przewodniczę w kolejnej kadencji oraz Komitetu Nauk Zootechnicznych PAN. I muszę przyznać, że jestem bardzo zbudowany. Parlamentarzyści w pracach nad projektami ustawy o ochronie zwierząt wzięli pod uwagę wiele naszych uwag – uwag środowiska naukowego wyrażonych w opiniach – i duża w tym zasługa pani marszałek. Zgodnie z nowymi, obecnie opracowywanymi przepisami, związki hodowlane zrzeszające hodowców, którzy rozmnażają zwierzęta, musiałyby być oficjalnie zarejestrowane, a co za tym idzie, również kontrolowane.
- Wróćmy do przywołanych już psich hybryd, jak nazywa się nowe rasy powstałe z dwóch innych – jak rozumiem, jest to pomysł na „odświeżenie” puli genetycznej.
- Tak, ale jak powiedziałem, badania pokazują, że hybrydy nie są zdrowsze czy wolne od ryzyka zapadnięcia na choroby typowe dla konkretnej rasy. Rzeczywiście ten pomysł pojawił się, by „odświeżyć” tę pulę, ale też powiedzmy sobie wprost – istotnym kryterium jest tu estetyka. Te pieski po prostu się podobają. Psy rasowe są bardzo różnorodną grupą. Oceniamy konkretną rasę, jej budowę, różnorodność genetyczną i rzeczywistą częstość chorób. Badania wskazują na znaczenie inbredu, wielkości ciała oraz niekorzystnych cech budowy. Sam rodowód nie opisuje zdrowia psa. A pies powinien swobodnie oddychać, poruszać się, widzieć i prowadzić aktywne życie. Wygląd musi być oceniany w powiązaniu z funkcją fizjologiczną. Zamiast nieprecyzyjnego określenia „przerasowienie”, warto wskazywać konkretny problem: nadmierne wyeksponowanie cech budowy, selekcję na wygląd kosztem sprawności lub zbyt wysokie spokrewnienie.

Napisz komentarz
Komentarze