Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 15 kwietnia 2026 20:06
ZOBACZ:
Reklama Hipol
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Psy gryzły pod szpitalem - jest wyrok

Podziel się
Oceń

26 czerwca zapadł wyrok w sprawie dotkliwego pogryzienia przez dwa owczarki niemieckie. Sąd skazał właścicieli na osiem miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata. Małżeństwo z Oławy będzie musiało zapłacić też nawiązkę kilku osobom, które były atakowane przez zwierzęta. Wyrok nie jest prawomocny

Oława

Do tragedii doszło 23 marca ubiegłego roku. Psy skoczyły na Józefę, gdy jechała rowerem. Szarpały, gryzły, warczały i nie miały zamiaru przestać. - One mnie dosłownie "żarły" - mówiła.

Odpędzili je ratownicy medyczni z pogotowia ratunkowego. Kobieta miała bardzo głębokie rany, pojawiła się martwica skóry. W szpitalu spędziła dwa tygodnie. Po tym przeszła długie leczenie. Skutki "spotkania" z psami odczuwa do dziś.

Owczarki uciekały właścicielom trzy razy. Za każdym dochodziło do incydentów. Dwa miesiące przed atakiem na Józefę przestraszyły rodzinę z dwuletnim dzieckiem. To było pod marketem "Intermarche". Ojciec trzymał córkę na rękach, chronił ciałem i robił wszystko, aby nic złego się nie stało. Krzyczał, ale to nie pomagało. Pies szarpał małą za buty, skoczył i uderzył pyskiem w okolice oka. W niebezpieczeństwie znalazła się też matka dziewczynki. Była wtedy w dziewiątym miesiącu ciąży - przeżyła ogromny stres. W 2012 roku na ulicy Staszica owczarki skoczyły na dwie dziewczyny. Na szczęście skończyło się na poszarpanej torebce i nerwach. W marcu 2013, gdy rzuciły się na 63-letnią Józefę, zaatakowały jeszcze dwie inne osoby, powodując niewielkie obrażenia.

Na ostatniej rozprawie prokurator wnosił o uznanie właścicieli psów winnymi i wymierzenie kary roku i dwóch miesięcy pozbawienia wolności, w zawieszeniu na trzy lata. Sędzia, uzasadniając wyrok wyjaśnił, że zastosował dolną granicę kary, bo wina jest nieumyślna. Zaznaczył jednak, że małżeństwo postąpiło lekkomyślnie. - Nie zachowali należytej ostrożności przy trzymaniu zwierząt - mówił. - Pierwszy przypadek, gdy psy uciekły, można potraktować na granicy niedbalstwa, ale kolejne to już lekkomyślność.

Właściciele psów byli ubezpieczeni. Najbardziej poszkodowana mieszkanka otrzymała z ich polisy 30 000 złotych odszkodowania. Zasądzono jej również po tysiąc złotych nawiązki od obu oskarżonych. Sąd uznał, że Marcin S. i jego żona ponoszą taką samą odpowiedzialność za niedopilnowanie zwierząt. Właściciele muszą zapłacić jeszcze innym osobom, które ich psy spotkały na swojej drodze. Ile? Więcej o tej sprawie już za tydzień - w papierowym wydaniu "Powiatowej". W wydaniu, które ukaże się 3 lipca, opublikujemy szczegółową relację z rozprawy.

(AH)


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama