Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 15 marca 2026 10:37
ZOBACZ:
Reklama Aftermarket Oława
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Na papieskim szlaku w Apeninach

O górze Jana Pawła II, namiotowym mieście w okolicach L’Aquili i życiu w ciągłej niepewności przed trzęsieniem ziemi - opowiada Małgorzata Jaremczuk-Gólska, w rozmowie z Xawerym Piśniakiem
Podziel się
Oceń

San Pietro/Oława
 
- Włochy to pani ulubiony cel wakacyjny?

- Zjeździłam mnóstwo krajów, ale we Włoszech - poza sporadycznymi wypadami do Wenecji czy Rzymu - nie byłam. Impulsem do spędzenia tam tegorocznych wakacji był telewizyjny program z Vito Casettim. Z jego książką o Toskanii w ręku zaplanowaliśmy naszą wakacyjną trasę. Zaczęła się cudownie, od jeziora Como na granicy włosko-szwajcarskiej. To bardzo atrakcyjne miejsce wypoczynkowe: plaże, żaglówki, windsurferzy - a w tle przepiękne Alpy z lodowcami...

- Jak dowiedziała się pani o górze Jana Pawła II?

- Potem przez Mediolan, Florencję, całą Toskanię trafiliśmy do naszych znajomych, mieszkających w okolicach Rzymu. Pokazywali nam okolice. Apeniny zrobiły na mnie wyjątkowe wrażenie - to góry niepodobne do tych, które oglądałam do tej pory. Bardzo „ugrzecznione”, całe zielone. Kiedy wjeżdżało się pomiędzy góry, otaczała nas bezkresna zieleń, niska trawa, a w głębi pojawiały się pojedyncze bardzo wysokie szczyty. Podczas jednej z takich wycieczek powiedzieli nam o miejscowości San Pietro della Jenca, gdzie znajduje się szlak papieża Wojtyły i góra Jana Pawła II. Przygotowuję się starannie do moich podróży. Czytam informacje w internecie, na forach dyskusyjnych, ale o takim szczycie nigdy nie słyszałam. Gdyby nie dokładny opis naszych znajomych, to przypuszczam, że byśmy tam nie trafili. Żadnych drogowskazów, zjeżdżało się z drogi głównej w drogę szutrową, która prowadziła do dolinki z kapliczką. Włosi opowiadają, że papież ukochał to miejsce i gdy był młodszy, wybierał się stamtąd wysoko w góry.

- A pani zdobyła ten szczyt?

- Temperatura dochodziła do 42 stopni Celsjusza, więc zrezygnowaliśmy z tego. Zwiedziliśmy tylko kaplicę, w której Jan Paweł II odprawiał nabożeństwa, widzieliśmy pamiątki z nim związane, zdjęcia, obrazy, grafiki...

- Często spotyka się tam polskich turystów?

- To bardzo mało znane miejsce. W pamiątkowej księdze trafiliśmy na wpisy w wielu językach i chyba tylko jeden polski. Teraz jest tam już wpis turystów z Oławy. Miejscowi też wspominali, że Polaków tam prawie nie widują. 18 maja 2005, w 85. rocznicę urodzin papieża, zaplanowano uroczystość nadania imienia górze i szlakowi. Niestety, odbyła się już bez niego...

- W kwietniu tego roku te okolice nawiedziło potężne trzęsienie ziemi...

- Tak, nasi znajomi mieszkają w okolicy 10 kilometrów od L’Aquili, miasta, gdzie znajdowało się epicentrum. Na przywitanie pokazali nam, że zawsze pod ręką mają dwie torby z najpotrzebniejszymi rzeczami i dokumentami. W momencie, gdyby znowu się zatrzęsło, zabierają te rzeczy i uciekają z domu. Przed spaniem poinstruowali nas, abyśmy koło łóżka trzymali kluczyki do samochodu i dokumenty. Powiedzieli nam, że drzwi na dole są otwarte i w razie czego mamy natychmiast opuścić dom. Tam każdy dzień zaczyna się od tego, że mieszkańcy sprawdzają w internecie poziom wstrząsów, bo ziemia drży tam cały czas, tylko że w granicach 2-2,5 stopnia w skali Richtera. Powyżej trzech stopni czuje się tak, jak gdyby przejeżdżał samochód ciężarowy, w okolicach czterech stopni czuje się trzęsienie ziemi wyraźnie. W kwietniu było to 6,7 stopnia w skali Richtera. 30 tysięcy ludzi żyło w tzw. tendopoli, miasteczkach namiotowych. Widzieliśmy takie obozowisko. Ofiary trzęsienia ziemi mieszkały tam z całym dobytkiem. Byli pod opieką - bardzo dużo wojska, policji, punkty Czerwonego Krzyża - ale musieli znosić trudy mieszkania pod namiotami od kwietnia. Mogli tam zostać tylko do września, bo w październiku temperatura jest już zbyt niska. Tymczasem przygotowanie mieszkań zastępczych dla wszystkich nie było możliwe. W kwietniowym trzęsieniu ziemi zginęło od 1000 do 1500 osób. Po tym nieszczęściu było wiele przypadków samobójstw, mieszkańcy nie wytrzymywali stresu, związanego z utratą domów i najbliższych. To wszystko kazało nam zastanowić się nad tym, jakim szczęściem jest to, że mieszkamy w kraju nienarażonym na trzęsienia ziemi, tsunami czy inne kataklizmy. Tylko jakoś nie potrafimy się z tego cieszyć...

Xawery Piśniak
[email protected]

Fot.: archiwum Małgorzaty Jaremczuk-Gólskiej


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: KryśkaTreść komentarza: Dobre Z humoremData dodania komentarza: 15.03.2026, 09:05Źródło komentarza: Najsłynniejsza ławeczka w Oławie już stoi w parkuAutor komentarza: GośćTreść komentarza: Taki lokalny Dyzma gdzie wiatr zawieje tam leci może dopcha się korytka i sobie chlipnie.Data dodania komentarza: 15.03.2026, 07:57Źródło komentarza: Jadczak: - Iskra, pomysł, zapał wychodziły od nas, z MiłoszycAutor komentarza: Mieszkaniec MiłoszycTreść komentarza: Trochę szkoda, że zrezygnował z bycia sołtysem, ale super, że chce być radnym i działać na rzecz gminy, czy powiatu. Trzeba docenić to, że mimo różnic poglądowych, dla dobra mieszkańców jest gotowy współpracować z każdym, nawet z platformą. Na tym poziomie polityki jest to niezwykle ważne. W Polsce mamy już za dużo wojny polsko - polskiej, czas na wspólne działania dla dobra wszystkich. Tak trzymać panie Jadczak! Będzie głos w najbliższych wyborach!Data dodania komentarza: 15.03.2026, 07:52Źródło komentarza: Jadczak: - Iskra, pomysł, zapał wychodziły od nas, z MiłoszycAutor komentarza: SarkazmTreść komentarza: Fajnych ludzi bierzecie do tej konfederacji, nie ma co, a jeszcze się tym chwalili.Data dodania komentarza: 15.03.2026, 07:17Źródło komentarza: Jadczak: - Iskra, pomysł, zapał wychodziły od nas, z MiłoszycAutor komentarza: WspólnotaTreść komentarza: Ludziom strzeliła woda sodowa do głowy , dokładnie zero przyzwoitości,kultury ,szacunku i ogłady , tylko krytykują w internecie bo są nie widoczni , twarzą w twarz już milczą , jeżdżą ulicami jak by żona ze smyczy spuściła , brawo Panie Robercie był Pan konkretnym działaczem społecznym i tego dalej Panu życzę . Mieszkaniec wsi Miłoszyce .Data dodania komentarza: 15.03.2026, 07:13Źródło komentarza: Jadczak: - Iskra, pomysł, zapał wychodziły od nas, z MiłoszycAutor komentarza: PopierającyTreść komentarza: Człowiek zrobił mnóstwo dobrych rzeczy, jest aktywny, zaangażowany i zdeterminowany, a teraz obrywa. Niesamowite. Ma poglądy prawicowe, PiS się kończy, więc to oczywiste, że mając jakiekolwiek polityczne ambicje wchodzi się do rosnącej struktury. Co w tym złego? A otwarcie się na szeroką współpracę jest na poziomie samorządu potrzebne, bo droga, szpital, czy kanalizacja nie mają barw partyjnych. Natomiast w sprawach obyczajowych, czy światopoglądowych będzie się trzymał bezwzględnie zasad. Dobry człowiek! Gratuluję Robercie!Data dodania komentarza: 15.03.2026, 07:07Źródło komentarza: Jadczak: - Iskra, pomysł, zapał wychodziły od nas, z Miłoszyc
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama