Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 6 lutego 2026 17:25
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Jaśnikowski
Reklama

Nam są potrzebni zwyrole. Po sprawie doga jestem dużo bardziej pewna siebie

- Najgorsze jest to, że gdy widziałam zbiórkę pieniędzy na wychodzonego czy uwalanego krwią psa, w pierwszym odruchu budziła się empatia, chciałam pomóc. Teraz zapala się czerwona lampka - mówi jedna z byłych wolontariuszek organizacji prowadzonych przez Karolinę P.
Nam są potrzebni zwyrole. Po sprawie doga jestem dużo bardziej pewna siebie
Gdy do sieci wyciekło mnóstwo plików dźwiękowych od wolontariuszy, współpracujących z Karoliną P., podejrzenia co do jej metod dostały skrzydeł.
Podziel się
Oceń

- Ja panu powiem, jak to było - zaczyna Jolanta Kwietniewska, prezeska stowarzyszenia. To był pierwszy kontakt jej stowarzyszenia z Karoliną P. Zgodziły się przyjąć awaryjnie Peruna, ale stowarzyszenie zamieściło wtedy na FB zdjęcia psa z przyjęcia i filmik na potwierdzenie, że... ich zdaniem nie wymagał interwencji. A na pewno nie ze względu na wygląd czy zagrożenie życia. Pies miał do nich przyjechać z odpowiednimi papierami albo ze zrzeczeniem się właściciela. - Były informacje, że albo miała być policja przy tej interwencji, albo będzie zrzeczenie się właściciela - mówi Jolanta Kwietniewska. - Byłyśmy przekonane, że to będzie załatwione prawnie, a nie jakaś partyzantka i kradzież. My w takich rzeczach nie uczestniczymy. Karolina P. obiecywała, że takie papiery będą następnego dnia. Zwodziła nas. Pies był na chwilę u Kasi (stwierdziła potem, że był w "dobrej kondycji fizycznej i psychicznej" - red.). Potem pojechał do kolejnej opiekunki, Olgi. Cały czas wierzyłyśmy, że wkrótce dostaniemy dokumenty psa.

Tymczasem Olga - jak twierdzi, z polecenia Karoliny P. - wydała go jakiejś dziewczynie, której nie zna, nie wylegitymowała. 

- Nasz dom tymczasowy (czyli właśnie Olga - red.) - jak mówiła przed sądem wiceprezes Stowarzyszenia Dogi Adopcje - niestety zadziałał na własną rękę, straciliśmy kontrolę nad psem.

Dopiero po paru dniach od zajścia, podczas których Olga nie odbierała telefonów, przyznała prezesce, że zgodnie z tym, czego dowiedziała się od Karoliny P., nie chciała, by dog trafił do właściciela. I być może faktycznie tak by się stało, bo - jak mówi mi Jolanta Kwietniewska - pies nie był umierający ani nie działo się nic, co by uzasadniało jego kradzież: - A ponieważ od lat działamy uczciwie, nie chciałyśmy w tym uczestniczyć.

Komu Olga oddała Peruna?

- To była kobieta, nie przedstawiła się, na polecenie telefoniczne Karoliny P. odebrała ode mnie psa i pojechała, nie wiem gdzie - mówiła przed sądem Olga. Gdy dowiedziała się, że było umorzenie w sprawie znęcania się nad Perunem, przyznała, że w takiej sytuacji pies powinien wrócić do właściciela: - Teraz jednak nie wiem, gdzie on jest ani kto to wie.

Twierdzi, że od tej kobiety nie otrzymała żadnej informacji, co dalej stanie się z psem: - Uważałam, że jest pod opieką. To już nie moja sprawa.

Kobietą, której Olga oddała psa, była Natalia K., działająca faktycznie na polecenie/prośbę Karoliny P. Stwierdziła przed sądem, że psa oddała w kolejne ręce komuś, kogo nie zna... Łańcuszek osób, którym przekazywano psa tak się wydłużył, że w końcu pękł.

Co więc się stało z Perunem? Do dziś nie wie tego jego właściciel, nie wie też Prokuratura Rejonowa w Oławie, która w tej samej sprawie najpierw otrzymała od właściciela zawiadomienie o kradzieży Peruna, a dopiero parę dni później zawiadomienie od Karoliny P. o podejrzeniu znęcania się nad psem. 

Najdziwniejsze jest to, że - jak mówi prezeska Stowarzyszenia Dogi Adopcje - Karolina P. od początku usiłowała wymusić nieprawdziwą opinię od podstawionego weterynarza.

- Dla nas to był szok - mówi Jolanta Kwietniewska. - Rozmawiałyśmy o tym z dziewczynami, byłyśmy wstrząśnięte tym, że ktoś wymaga od nas zafałszowanej opinii dotyczącej stanu psa.

Prezeska zapewnia, że gdy prokuratura o to zapyta, bardzo chętnie udostępni całą korespondencję z Karoliną. Dzień po rozmowie ze mną Stowarzyszenie Dogi Adopcje wydało oświadczenie, w którym potwierdza to, co powiedziała mi prezeska. Odcięło się od wszelkich zbiórek "na Peruna".

*

Nazwa organizacji tak często jest zmieniana, że trudno się w tym połapać. Do dziś naliczyłem ich już niemal 10 - wszystkie łączy osoba Karoliny P. - i zawsze zawierają w sobie "stowarzyszenie dla zwierząt", "straż ds. ochrony zwierząt" czy "centrum ochrony zwierząt". Raz formalną siedzibą jest Jelcz-Laskowice, raz Wrocław, innym razem Opole czy Warszawa. Nigdy za to nie ma podanego miejsca, gdzie można by przyjść i porozmawiać. Kontakt jedynie przez internet i telefonicznie.

Skalę zagmatwania pokazuje to, że w roku zaboru Peruna Karolina P. raz występowała w mediach społecznościowych jako inspektorka Dolnośląskiej Straży dla Zwierząt (to na FB), a raz jako prezes Zarządu Dolnośląskiej Straży ds. Ratownictwa Zwierząt (to na Twitterze, ale jest też taki kanał na YouTube), przy czym nazwa w logotypie przy jej zdjęciu to... Dolnośląska Straż do spraw Ochrony Zwierząt, czyli DSOZ, choć na stronie dsoz.pl nazwa organizacji to znów Dolnośląska Straż dla Zwierząt. Naprawdę łatwo się w tym wszystkim pogubić. Tuż po zamieszaniu z Perunem w "informacjach" na profilu Dolnośląskiej Straży dla Zwierząt zmieniono nazwę na jeszcze inną. Wtedy był to "Oficjalny profil Dolnośląskiej Straży Ratownictwa Zwierząt", choć w nagłówku pozostała poprzednia informacja, że to jednak Dolnośląska Straż dla Zwierząt. Krótko mówiąc - wszystko pogmatwane. Aktualnie Karolina P. funkcjonuje w mediach społecznościowych jako prezeska centrum ochrony zwierząt, z naciskiem na pomoc kotom.

*

Pierwotne stowarzyszenie pomagających zwierzętom w lutym 2021 zakładało w Jelczu-Laskowicach 5 osób - Karolina P., Patrycja Marciniak i Anna Smulska jako zarząd oraz dwie inne osoby o tym samym nazwisku, co Karolina. Już po paru miesiącach Patrycja i Anna na piśmie złożyły rezygnację z działalności w stowarzyszeniu i przekazały je Karolinie P. Ponieważ zapis o składzie zarządu w rejestrze prowadzonym przez Starostwo Powiatowe w Oławie nie zmienił się, w lipcu pismem poleconym poprosiły prezeskę, aby wykreśliła ich nazwiska z rejestru stowarzyszeń. Do 28 lutego 2022, czyli do sprawy Peruna, wciąż tam widniały jako członkinie zarządu. Nie chcą się oficjalnie wypowiadać o przyczynach rozstania ze stowarzyszeniem.

Wiceprezeską Dolnośląskiej Straży do spraw Ochrony Zwierząt miała być Małgorzata Bejm z Jelcza-Laskowic, która potem zerwała współpracę z Karoliną P . - Zgodziłam się w papierach widnieć jako wiceprezeska organizacji - mówi. - Tylko w papierach, bo pomagać mogłam głównie na wakacjach. Dziewczyna jest bezwzględna. Powinna w ogóle zaprzestać działalności i ponieść konsekwencje, bo wygląda też na to, że to wcześniejsze stowarzyszenie nawet nie miało własnego konta.

Małgorzata Bejm przypomina sobie, jak kiedyś za operację jakiejś suczki Karolina płaciła ze swojego prywatnego konta. Czy to oznacza, że pieniądze z publicznych zbiórek trafiały też na prywatne konto Karoliny P.? W każdym razie jako organizator na wielu portalach typu Zrzutka.pl widniała Karolina P. zamiast nazwy organizacji. Jak w takim razie przepływ pieniędzy w stowarzyszeniu był kontrolowany i przez kogo? Między innymi to pytanie, poza tymi o interwencję w Ratowicach, chciałem jej zadać. W rozmowie telefonicznej Karolina P. zgodziła się na rozmowę. Wieczorem otrzymałem esemes, że z powodu pilnej interwencji nie będzie mogła się ze mną spotkać. - Czy możemy się umówić na przyszły tydzień? - spytała. Od tej pory kontakt się urwał. Mimo paru telefonów i esemesów, w których proponowałem dowolny termin spotkania, odpowiedzi już nie dostałem. Telefonu nie odbierała. A lista pytań wydłużała się. Chciałem spytać, czy to ona wypowiada słowa, które w wersji dźwiękowej od paru dni już wtedy krążyły w internecie, a co najmniej 5 osób znających Karolinę P. rozpoznało w materiale jej głos. W nagraniu zamieszczonym na profilu FB "Czarna Lista Organizacji Prozwierzęcych" osoba, podpisana jako "Karolina P. - szefowa samozwańczej Straży, doktorantka Uniwersytetu Wrocławskiego na Wydziale Prawa", mówi tak: - My mamy taką politykę, że nawet jak sąd albo prokurator, albo gmina, albo kolegium odwoławcze powie nam, że mamy oddać psa, to my psa nie oddajemy. Ja wtedy mówię, że nie wiem, gdzie te zwierzęta przebywają, albo mówię, że uciekły...

W opublikowanym na portalu TuOlawa.pl fragmencie pierwszego artykułu na ten temat wciąż wyrażałem nadzieję, że Karolina P. zechce się odezwać i przedstawić swoją wersję. Zamiast tego mailem otrzymałem od niej "wezwanie do zaniechania naruszeń ochrony danych osobowych oraz przepisów ustawy - Prawo prasowe", w którym pani Karolina postraszyła wystąpieniem przeciwko mnie na drodze prawnej. Nie odniosła się merytorycznie do faktów czy wypowiedzi zawartych w materiale, nie chciała niczego sprostować. A już zupełnie kuriozalne było wezwanie do "usunięcia wskazanych treści" opublikowanych "w formie papierowej", choć wtedy jeszcze żaden tekst w gazecie się nie ukazał.

 *

Wkrótce miną 3 lata, od kiedy Karolina P. zabrała Peruna z Ratowic. Nadal nikt nie wie, gdzie on przebywa i czy jeszcze żyje. 



Napisz komentarz

Komentarze

Lex 31.12.2024 13:01
Przecież to jest sprawa dla prokuratury do ścigania z urzędu (doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem czyli oszustwo). Nie wierzę, że nikt z prokuratury tego nie czyta.

Miłośnik psów 31.12.2024 15:18
Czytam, że mecenas Litwin to OMZRIK w sądzie w Warszawie rozwalił. Gość jej nie odpuści, pewnie te nagrania już są w prokuraturze.

Lex 31.12.2024 16:11
Miłośnik psów 31.12.2024 15:18
Czytam, że mecenas Litwin to OMZRIK w sądzie w Warszawie rozwalił. Gość jej nie odpuści, pewnie te nagrania już są w prokuraturze.
Bardzo dobrze! Trzymam kciuki.

Bój w hucie 31.12.2024 15:53
Lex 31.12.2024 13:01
Przecież to jest sprawa dla prokuratury do ścigania z urzędu (doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem czyli oszustwo). Nie wierzę, że nikt z prokuratury tego nie czyta.
Zdecydowanie tak. Sprawa doga to pryszcz. Wyciąganie w publicznych zbiórkach setek tysięcy złotych na zaropiałe kocie oczy, to gruby temat. Ciekawe, jakie są dalsze losy tych kotów, co dzieje się z kasą, czy faktury zamieszczane w ogłoszeniach, to nie jest ściema. Jakaś lecznica rzekomo bada koty i wystawia faktury na 10 tys. zł, które stanowią później podkładkę do zbiórek. Aż prosi się o kontrolę krzyżową w fundacji i lecznicy.

Marcin 31.12.2024 18:28
jak nie ma NIPu odbiorcy na fakturze to zgodnie z przepisami nie jest to w ogóle faktura VAT, a Karolina P. takie "faktury" wystawia na zbiórkach

Anna 30.12.2024 20:10
widać Karolinka się denerwuje, że zgłasza komentarze

30.12.2024 21:34
Anna 30.12.2024 20:10
widać Karolinka się denerwuje, że zgłasza komentarze
Wybiło szambo, a pani Piech próbuje papierem toaletowym to powstrzymać

Werka 30.12.2024 17:23
Ludzie znaleźli sobie łatwy sposób na życie...

grabiony 31.12.2024 11:22
Ale głowę do wyciągnięcia kasy ma. Oddaj forsę!!!

mieszkańcy 30.12.2024 14:55
Swietny artykuł.Czekamy na dalszy ciąg zdarzeń. Nie pozwolimy terroryzować się oszustom, pseudodziałaczom i chorym psychicznie. Karać i leczyć.

Ooszukana pomagająca 30.12.2024 10:22
Polecam posłuchać oryginałów rozmów Pani Piech. Wstrząsające:( https://youtu.be/aDJGGW6wR7o?si=Pk-vFKZHdKVhfa3f

Bój w hucie 30.12.2024 09:07
Prosty przepis na zarobek w nowym roku inspirowany K.P.: 1. Znajdź na śmietniku kota z zaropiałymi oczami. 2. Utwórz zbiórkę na niego. 3. Wymyśl mu choroby: kardiomiopatia przerostowa, zespół Ehlersa-Danlosa, Pemfigoid pęcherzowy, oczywiście występujące łącznie. 4. Termin: pilne, on umiera! 5. Kwota: 9600 zł. 6. Frajerów u nas dostatek, kwota zebrana w tydzień, kot wraca na śmietnik. 7. Znajdź na śmietniku kota z zaropiałymi oczami...

PaństwoZDykty 29.12.2024 22:48
Ja nie wiem, o co toczy się ta sprawa. Włamała się, ukradła - nad czym tu debatować? Tu trzeba przestępcę ukarać. (Plus kwestie naprawy szkody).

Zrównoważony 29.12.2024 19:07
Dog był zamówiony i poszedł w te ręce, pisanie o domu dla doga to była tylko ściema moim zdaniem. Dziewczyna ma chorobę dwubiegunową z atakami agresji, do tego jest wyrachowana, mówienie o terapeucie ma złagodzić jej wizerunek przed sądem. A przy okazji uczyniła wiele złego innym organizacjom prozwierzęcym, które działają uczciwie, pamiętajmy o nich, mimo nieuczciwych praktyk, o których czytamy.

29.12.2024 11:16
Komentarz zablokowany

Psychiatra 29.12.2024 11:27
Komentarz zablokowany

29.12.2024 12:57
Psychiatra 29.12.2024 11:27
W Oławie też jest taki jeden pomawiający ludzi, który powinien być przebadany. Sławek ma na imię.
To se go przebadaj panie „Psychiatra”.

Wet 29.12.2024 13:58
Psychiatra 29.12.2024 11:27
W Oławie też jest taki jeden pomawiający ludzi, który powinien być przebadany. Sławek ma na imię.
Pomawiających jest więcej. A jeszcze więcej sfrustrowanych i niespełnionych życiowo. A psychoterapia droga...

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: obserwatorTreść komentarza: Przyjedźcie do Osieka ,wioska ćpunów i rozprowadzania narkotyków!Data dodania komentarza: 6.02.2026, 15:08Źródło komentarza: Zainteresowanie policjantów wzbudziło jego nerwowe zachowanieAutor komentarza: MieszkaniecTreść komentarza: Gmina powinna karać tych ,którzy tego nie zgłaszają i nie mają zamiaru zrobić porządek z tym trującym świństwem.To truje nie tylko mieszkańcow takiego domu ale nas wszystkich ,przecież to paruje w upałach ,unosi się a sąsiedzi wdychają ten syf!!!!Data dodania komentarza: 6.02.2026, 15:06Źródło komentarza: Masz dom z dachem pokrytym azbestem? Złóż ten wnioisekAutor komentarza: KierowcaTreść komentarza: Najgorsza droga to z Oławy do Zabardowic. Oczywiście ten odcinek nie remontowany za przejazdem kolejowym.Data dodania komentarza: 6.02.2026, 14:11Źródło komentarza: To najgorsze drogi w powiecie?Autor komentarza: ManiekTreść komentarza: Pani Anno. Pellet , ekogroszek , wungiel to nie jest towar typowo marketowy. To nie jajka w Lidlu , że jak ich braknie to można się od biedy od nich obejść. Na sezon grzewczy trzeba się zaopatrzyć w opał z wyprzedzeniem . Co zrobimy , jak surowca brak. Tartaki popadaly , a drzew zabronili ścinać . ....polityka klimatyczna . Życzę zdrowia i szybkiego nadejścia wiosnyData dodania komentarza: 6.02.2026, 13:53Źródło komentarza: Co z pelletem? - pytają mieszkańcyAutor komentarza: Andrzej BłaszkiewiczTreść komentarza: Niestety, wielu żyje z oszustwa (i innych przestępstw), bo nie chce im się uczciwie i solidnie pracować. Dziękujemy za ostrzeganie o bardzo często czyhającym ZŁU.Data dodania komentarza: 6.02.2026, 13:49Źródło komentarza: Przestrzegamy przed oszustami, którzy wysyłają fałszywe maileAutor komentarza: O ŁawaTreść komentarza: Powiadasz, a z rad swych nie korzystasz? Czy po napisaniu listu nic się nie zmieniło? Do prezydeta też możesz napisać, bo jako głowa państwa też poniękąd odpowiada, ale jak do niego napiszesz, to też nic się nie zmieni.Data dodania komentarza: 6.02.2026, 12:41Źródło komentarza: To najgorsze drogi w powiecie?
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama
Reklama