Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 29 stycznia 2026 10:42
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Jaśnikowski

Mama do syna: - Trzymaj się Sławoszku!

Z Mają Marquardt-Uznańską, mamą Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego, pierwszego polskiego astronauty, który dotarł na stację kosmiczną, a drugiego w ogóle w historii - rozmawia Jerzy Kamiński
Mama do syna: - Trzymaj się Sławoszku!
Z Mają Marquardt-Uznańską, mamą Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego, pierwszego polskiego astronauty, który dotarł na stację kosmiczną - rozmawia Jerzy Kamiński
Podziel się
Oceń

- Sławosz. Kto wpadł na pomysł, aby tak nazwać syna?

- No, niestety ja. 

- Dlaczego niestety? 

- Z takim imieniem Sławosz miewa pewne trudności za granicą. Teraz myślę, że powinno się dzieciom nadawać międzynarodowe imiona - to jest taka moja aktualna uwaga. Natomiast Sławosz to jest staropolskie imię...

- Nosi je w Polsce zaledwie 138 osób.

- Naprawdę? Nie wiedziałam. Teraz pewnie będzie takich imion więcej. 

- Czy pani jako mama Sławosza często musiała się z tego imienia syna tłumaczyć?

- Tak, ciągle mnie ludzie pytają. 

- I co pani odpowiada?

- To jest staropolskie imię z XII wieku. Jestem historykiem sztuki, mocno osadzonym w historii. W związku z tym to imię gdzieś tam mi się przewijało. Teraz już nie pamiętam dokładnie gdzie, ale bardzo mnie zafascynowało.

- Bardziej znaczeniem czy brzmieniem?

- Brzmieniem. Pierwsze notowanie tego imienia było w 1138 roku, a ja uwielbiam sztukę średniowieczną. Co prawda jestem historykiem "od sztuki nowoczesnej", ale jeżeli ktoś się chce zajmować sztuką nowoczesną, powinien najpierw poznać tę średniowieczną. 

- A jak pani się podoba angielska wersja imienia Sławosz, czyli Slav, jak koledzy astronauci mówią do syna?

- Tak mówią i to mi się bardzo podoba. To polskie "sz" jest dla ludzi trudne, nawet ma nieprzyjemne brzmienie, jak mówią Anglicy.  

- Kiedy dowiedziała się pani, że syn leci w kosmos? Pamięta pani ten moment? "Mamo, lecę w kosmos!"...

- To był cały proces, eliminacje kandydatów trwały prawie dwa lata, a ja w nich współuczestniczyłam, bo syn o wszystkim mi opowiadał. W jego pracy doktorskiej pojawiają się technologie kosmiczne. W 2011 roku rozpoczął pracę w Europejskiej Organizacji Badań Jądrowych (CERN) w Genewie w Szwajcarii - teraz jest na bezpłatnym urlopie - i tam też zajmował się sprawami kosmicznymi, chodzi o cząsteczki Higgsa, czyli też coś kosmicznego, bo to jakby tworzenie życia planety. Potem wystartował w konkursie na astronautę obok 20 tysięcy innych młodych ludzi. Kolejne eliminacje przybliżały go do startu, ale nie przypuszczałam, że on będzie tak wysoko, chociaż wiem, że Sławosz jest kimś, kto mocno dąży do osiągnięcia celu. Wydawało mi się to wtedy jednak abstrakcyjne - był jednym z 20 tysięcy. Gdy znalazł się w grupie 500 osób, zapaliła mi się czerwona lampka. O, mówię, chyba coś jest na rzeczy z tym lotem. Gdy dostał się do setki, to już huczało mi w głowie, ta lampka czerwona paliła się intensywnie. Gdy był w pierwszej pięćdziesiątce, stwierdziłam, że chyba już poleci. Kiedy zakwalifikował się do tej ostatniej grupy 25 potencjalnych astronautów, przeprowadzali bardzo szczegółowe badania zdrowotne kandydatów. Wiedziałam, jaki jest jego stan zdrowia, a ponieważ miał kiedyś operacje szczęki i nogi, myślałam, że to go może zdyskwalifikować. A jednak! Widać, im to nie przeszkadzało. 

- Sławosz urodził się 12 kwietnia. Wszystkie media powtarzają informację, która powoli staje się legendą, jak to już wtedy powtarzała pani, że to nie przypadek, że urodził się w Dniu Kosmonauty. 

- To prawdziwa historia. Kupowałam mu także klocki lego z serii kosmicznej. Dlaczego? Może mnie samą to fascynowało albo uważałam, że jego powinno fascynować, skoro urodził się w Dniu Kosmonauty, czyli w rocznicę pierwszego lotu w kosmos? O dziwo, a dowiedziałam się o tym już teraz na Florydzie, że misja Artemis wystartowała również 12 kwietnia, czyli jak Gagarin. Czy to była zbieżność dat? Wątpię. Myślę, że to było też na cześć tego pierwszego lotu.  

- Kilka razy latała pani na Florydę, aby wziąć udział w starcie rakiety z synem, co parę razy było odwoływane. Podejrzewam, że był taki moment, w którym trzeba było się pożegnać. "Synu, lecisz". Żegnaliście się za każdym razem?

- Ciekawe pytanie, bo... myśmy się nigdy pożegnali. 

 - I to jest naturalne, że gdy Sławosz wyjeżdża gdzieś na parę tygodni, to nie ma pożegnań?

- Rozmawiamy, oczywiście życzę mu szczęśliwej podróży, ale muszę panu powiedzieć, że zadał pan bardzo ciekawe pytanie. Bo myśmy się nigdy z nim nie pożegnali. Owszem, były rozmowy o locie, mówiłam mu, że mamy nadzieję, że wreszcie poleci, ale żegnania się nie było. 

- Czy za kolejnym razem, gdy odwoływano lot, czuła pani u syna jakieś poddenerwowanie?

- Nie. On był gotów do lotu i wiedział, że takie opóźnienia są normalne i wiedział, że to dla ich bezpieczeństwa. Oprócz rzadkich rozmów "osobistych" z odległości 8 metrów, bo on wciąż był na kwarantannie, mieliśmy też rozmowy przez komputer. Były też spotkania, w których uczestniczyli wszyscy, którzy pojechali na Florydę do Sławosza. A to była wielka ekipa z różnych krajów. Ponad 80 osób przyjechało, żeby go wesprzeć, aby z nim współuczestniczyć w tym ważnym wydarzeniu dla niego, ale przecież i dla całej nauki. Widziałem zmęczenie syna, widać było, że chciałby już polecieć, a to przekładanie z dnia na dzień musiało być bardzo frustrujące. Jednak spotkanie z osiemdziesiątką ludzi było cudowne. To była jakby impreza pożegnalna wszystkich astronautów - oni stali na dużej scenie w sporej odległości od nas, około 20 merów, bo kwarantanna obowiązuje, i każdy kraj, a to są Indie, Węgry, USA i Polska - coś dla nich zrobił, aby ich wesprzeć. Jednak to, co zrobili Polacy, to było mistrzostwo świata. Odśpiewali piosenkę z Męskiego Grania, w której nieco zmienili tekst, aby pasował do sytuacji. To trudno opowiedzieć, bo trzeba było przeżyć. Wtedy Sławosz się wzruszył, on jest bardzo wrażliwy. Może nie rozpłacze się, ale łezka w oku się zakręci.

 

- Czy podczas misji na stacji będzie pani miała okazję, aby z nim porozmawiać?

- Prawdopodobnie tak. Będzie mógł się połączyć z pięcioma bliskimi mu osobami i chodzi prawdopodobnie o jedną rozmowę w tygodniu. Te pięć osób to żona Sławosza, jego brat i bratowa, a także mój mąż i ja. Syn będzie mógł się z nami skontaktować, bo my oczywiście do niego nie będziemy mogli zadzwonić. 

- Wiemy, że z synem w kosmos leci serduszko WOŚP, flaga od Mirosława Hermaszewskiego, a także słynne pierogi polskie. Syn miał wpływ na to, co z nim poleci? 

- Miał wpływ. Nie o wszystkim media mówią, ale Sławosz zabiera też np. nasze zdjęcia, a także mojej mamy, która zmarła. Ma też przy sobie kartkę, którą moja mama mu wysłała, gdy miał 5 miesięcy. Chodziliśmy wtedy sporo po górach, po Tatrach i moja mama Regina napisała do niego. Oni z bratem mówili na nią Papa - to od papierosów, bo mama paliła. Była dla niego wyjątkowa. Gdy zmarła, Sławosz miał 7 lat, ale obaj synowie wspominają ją do tej pory, wspólne wakacje, podczas których lubiła się nimi zajmować. Uczyła ich rozumienia świata. Niedaleko Łodzi jest taki gotycki zameczek Oporów, w którym moja ciocia była dyrektorem, więc czasami do niej jeździliśmy. Moja mama oprowadzała ich wtedy po parku, uczyła nazw drzew i ptaków. Na tej kartce, którą Sławosz otrzymał, gdy skończył 5 miesięcy, są szlaki turystyczne w Tatrach i mniej więcej takie słowa: "Sławoszku, chciałabym ci życzyć wszystkiego najlepszego i zdobywania gór takich jak Tatry". 

- Można powiedzieć, że te życzenia się spełniają i to po wielokroć, bo teraz Sławosz zdobywa jeszcze wyższe szczyty.

- Tak, ma pan rację, kosmos to jego kolejny szczyt do zdobycia, ale on po tych Tatrach też bardzo ostro chodził, wspinał się nawet w Himalajach. 

- A serduszko Wielkiej Orkiestry?


Więcej o autorze / autorach:

Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: cześTreść komentarza: Tak to się kończy jak się bierze dotacje od partii politycznych! Nie jesteście dziennikarzami tylko funkcjonariuszami partyjnymi jak za komuny!!!Data dodania komentarza: 29.01.2026, 09:17Źródło komentarza: OŁAWA Kolejna deportacja. Tym razem 25-latki. Za co?Autor komentarza: Waldi z OławyTreść komentarza: Samorząd Oławski nie ma pomysłu na rozwój naszego Miasta ,kto pozwolił na postawienie następnej Galerii przy ul 3 Maja czy budowę Lidla na osiedlu Nowy GórnikData dodania komentarza: 29.01.2026, 08:56Źródło komentarza: Nowe hale rosną jak na drożdżach. Kiedy koniec?Autor komentarza: OławianinTreść komentarza: Oława bez Obwodnicy i drugiego mostu na Odrze ,to Miasto bez przyszłości zamknięte, zapyziałe i śmierdzące spalinami i wymierające z powodu ołowicy która będzie niszczyć organizmy LUDZKIE !!!!!!Data dodania komentarza: 29.01.2026, 08:48Źródło komentarza: Nowe hale rosną jak na drożdżach. Kiedy koniec?Autor komentarza: OrwellTreść komentarza: Jak był z Gruzji to pisali, że Gruzin a jak jest spod znaku czarno-czerwonych wideł to cicho sza, nawet imię utajniono aby nie połączyć kropek. Zrobiliśmy kolejny wielki krok w kierunku Wielkiej Brytanii...Data dodania komentarza: 29.01.2026, 08:36Źródło komentarza: OŁAWA Kolejna deportacja. Tym razem 25-latki. Za co?Autor komentarza: MirekTreść komentarza: Czy można wiedzieć czym Szanowny Pan się zasłużył, poza tym, że był wieloletnim radnym ? Zdaje się, że biorąc jako kryterium sam staż to połowa naszego parlamentu, to wybitnie zasłużeni. Nie żebym był złośliwy, ale może jednak warto byłoby wspomnieć o jakichś osiągnięciach, tym co zrobił dla lokalnej społeczności, jakie podejmował inicjatywy itd. Oczywiście Panu Pawłowi serdecznie gratuluję i życzę spełnienia wszelkich planów na zasłużonej emeryturze.Data dodania komentarza: 28.01.2026, 23:46Źródło komentarza: Paweł Bubała zasłużony dla województwa dolnośląskiegoAutor komentarza: JaTreść komentarza: Szanowna Redakcjo. Z poprawności politycznej nie informujecie jaka narodowość i do jakiego kraju zostanie deportowana? Macie odgórny zakaz czy sami założyliście sobie kaganiec?Data dodania komentarza: 28.01.2026, 22:05Źródło komentarza: OŁAWA Kolejna deportacja. Tym razem 25-latki. Za co?
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama
Reklama