Paweł Frączyk mieszkający w Tajlandii - uczestnik ubiegłorocznego Rajdu Koguta - kupił Fiata 125p, którym wybiera się do Oławy na tegoroczny Rajd Koguta - auto od 40 lat lat jeździło w Tajlandii, gdzie swego czasu FSO eksportowała polskie samochody. Potem ekipa Muzeum Motoryzacyjnego Wena z Oławy kupiła polskiego Fiata 125p w samym sercu Tajlandii i też planuje nim dojechać na kołach do Polski! A dokładniej w trasę o długości ok.18 tys. km - szykuje się niezła wyprawa - ostatecznie wyruszą trzy samochody, jeden Polonez i dwa polskie Fiaty 125p.
Po drodze Laos, Chiny, Kazachstan, Rosja, Gruzja, Turcja, Bułgaria, Rumunia, Węgry...
Sam odcinek przez Chiny - a to 8 tys. km! - to już będzie poważna przeprawa, bo grupa (w sumie 10 samochodów, bo dojdą inne niezwiązane z wyprawą) będzie miała swojego przewodnika - przedstawiciela władz - który "zadba o to", aby za dużo nie zobaczyli po drodze. Taki klimat!
- Trzeba będzie po drodze naprawiać samochody - mówi Paweł Frączyk, ale ekipa jest na to gotowa. Wezmą trochę części, narzędzia i... jakoś to pójdzie.
- Dziennie chcielibyśmy robić 500-600 km - mówi Tomasz Jurczak. Czy się uda? Zobaczymy. Na razie zaplanowali, że wyprawa potrwa 60-70 dni. Jego Fiat pojedzie z numerem 75, bo... to rok urodzenia Tomka.
- To będzie wyprawa życia - przyznaje Tomasz Jurczak i już się na nią cieszy.
Jak wrócą, od razu na Rajd Koguta, a ostatecznie wszystkie trzy wyprawowe auta trafią do Muzeum Motoryzacji Wena jako "polskie auta z Tajlandii". Na ekspozycji jest już mały Fiat 126 z Jamajki, więc pierwszy krok został zrobiony...

A tu ciekawie mówią o wyprawie. Zobaczcie filmik poniżej:







Napisz komentarz
Komentarze