Zaproponowany podział działki na osiedlu Nowy Otok, należącej do spółki miejskiej, wzbudził największe zainteresowanie oraz sprzeciw mieszkańców i zdominował konsultacje społeczne. W poniedziałek 3 lutego w oławskim ratuszu odbyło się spotkanie otwarte w sprawie projektu planu ogólnego, który ma zastąpić dotychczasowe studium uwarunkowań i zagospodarowania przestrzennego. Zainteresowanie spotkaniem było bardzo duże, głównie mieszkańców osiedla Nowy Otok, tzw. starej jego części, którzy przyszli, by głośno wyrazić sprzeciw wobec zaproponowanego planu. Powód? 7,5-hektarowa działka na osiedlu Nowy Otok, należąca obecnie do spółki miejskiej ZWiK, ma być podzielona na działki, które zyskają nowe przeznaczenie. Projekt planu zakłada, że na jednej z działek o wielkości ok. 3,5 ha, obecnie w pełni zalesionej, dopuszcza się strefę wielofunkcyjną z zabudową mieszkaniową wielorodzinną, co może oznaczać - bloki mieszkalne. To oznaczałoby wycinkę rosnących tam drzew.
***
Do 11 września 2024 roku zainteresowani mogli składać wnioski do tworzonego projektu planu ogólnego. Jak powiedziała na poniedziałkowym spotkaniu Anna Świerzko, naczelnik wydziału Architektury, Urbanistyki i Planowania Przestrzennego UM w Oławie, wpłynęło 89 wniosków od osób fizycznych i prawnych, a w nich 417 postulatów dotyczących różnych miejsc na terenie miasta. 186 postulatów zostało uwzględnionych w projekcie planu ogólnego, 165 natomiast odrzucono. Które i jak rozpatrzono? - informacje na ten temat można znaleźć w BIP UM - w zakładce planowanie przestrzenne. Jednym z tych, które rozpatrzono pozytywnie, jest wniosek złożony przez ZWiK, a dotyczący podziału zalesionej działki w Nowym Otoku.
- Dotarła do nas informacja, że grozi nam likwidacja „lasku” na Nowym Otoku - mówiła podczas spotkania w imieniu mieszkańców Nowego Otoku pani Elżbieta.
- A wiemy, że jak otworzymy wam furtkę, to możemy się spodziewać wszystkiego i to budzi nasze największe obawy. Informacja o możliwości likwidacji naszego lasku poruszyła środowisko i pokazała, jak bardzo ważne jest dla nas to miejsce, dlatego jest nas tu dzisiaj tak dużo, a może być jeszcze więcej. Przyszliśmy, by wyrazić sprzeciw jako ta część miasta, która obecnie najprężniej się rozwija, a nie ma nic. Najstarsza część Otoku została pozbawiona wszystkich wspólnotowych miejsc. Wszystko, co było publiczne, wspólne dla ludzi, zostało sprzedane: budynek szkoły, który trafił w prywatne ręce, cmentarz niemiecki, który początkowo był dzierżawiony, a z czasem przekształcony w działki budowlane, świetlica, której pozbawiono nas bez żadnych konsultacji. Dzisiaj młodzież z naszego osiedla spotyka się albo w galerii, albo na pseudo-trybunie pseudo-boiska, bo inaczej tego nazwać nie można. Mieszkańcy wywalczyli wręcz plac zabaw, który zrobiła nam Nivea. Wielu z naszego osiedla musiało się składać, by przed domem wylano im kawałek asfaltu. Nawet nasze przystanki autobusowe wyglądają gorzej niż w innych częściach miasta, bo to tylko daszek albo tylko tablica i kosz na śmieci. Nie ma nawet ławeczki, by ktoś mógł usiąść. Na nas może padać, może wiać. Władze miasta tylko wyzyskiwały ten teren, a teraz jest to zaniedbana okolica. My jesteśmy tą gorszą kategorią. Czujemy się źle traktowani, a nie chcemy się tak czuć. Teraz dochodzi sprawa naszego lasku. My, „otoczanie”, którzy z tym laskiem rośliśmy, traktujemy to miejsce jako bardzo ważne. To nasze dziedzictwo i chcemy mieć głos decydowania o tym, co tam będzie zrobione. Na Zaodrzu jest las, w centrum miasta park, a my nie mamy nawet skrawka wspólnego terenu zielonego. Proszę nas wpuścić do tego lasku, który dziś wygląda tak, jakby nie miał gospodarza. Kiedyś tam był porządek. A teraz? Jako mieszkańcy chcemy móc wejść do tego lasku i nie zgadzamy się, by powstawała tam wielorodzinna zabudowa. Chcemy, by było to miejsce wspólne dla mieszkańców, chcemy mieć tam coś dla siebie, by powstała tam ścieżka zdrowia, dróżki do spacerów i ławeczki, a nie bloki.
Emocjonalne wystąpienie mieszkanki zostało nagrodzone gromkimi brawami. A z publiczności popłynęły głosy „granda”, „rozszabrowali nam wszystko”, „nie pozwolimy”, „dlaczego nikt nas nie pytał, z nami nie rozmawiał i nie informował przed przystąpieniem do tego projektu”.
Grzegorz Mierzwiak, mieszkaniec osiedla Nowy Otok i radny miejski z tego terenu, przypomniał, że pierwsze próby podziału tej 7,5-hektarowej działki były w 2024 roku, gdy powstawało obecne studium zagospodarowania przestrzennego. Wtedy ZWiK też złożył wniosek, ale go odrzucono. Teraz podejmują kolejną próbę i tym razem ich wniosek uwzględniono w projekcie. Co to oznacza? Radny tłumaczył, że obecnie jest to jedna działka wielkości 7,5 ha, która ma funkcję techniczno-wodociągową. Zgodnie z wnioskiem ZWiK teren ten ma być podzielony na trzy części, 2,9 ha ma być zarezerwowane na dotychczasową działalność spółki, reszta nabiera innych funkcji.
- Zalesione 3,5 ha w środku tej działki chcecie przeznaczyć na strefę wielofunkcyjną z zabudową mieszkaniową wielorodzinną, „co oznacza, że można tam będzie zrobić wszystko, łącznie ze sprzedażą deweloperowi” - mówił Mierzwiak. - Najmniejszą część tego terenu, pod liniami wysokiego napięcia, chcecie natomiast zostawić na zieleń i będziecie karmić ludzi nadziejami, że pod tymi drutami wysokiego napięcia zrobicie im park albo las, a nie zrobicie, bo możliwości w takim miejscu są ograniczone. Dlaczego strefy zieleni i rekreacji nie zaproponowaliście na tych 3,5 ha zamiast strefy wielorodzinnej? To pozwoliłoby na utworzenie tam w przyszłości terenów zieleni urządzonej, sportowych, rekreacyjnych. Tymczasem od razu idziecie w monetyzację tych 3,5 ha i za kilka lat, gdy już o tym zapomnimy i temat się wyciszy, sprzedacie ją, bo nie wierzę, że ZWiK postawi tam np. muzeum wody. Oni od lat nawet nie porządkują tego terenu. Wokół jest tylko powalony płot i fragmenty drutu kolczastego, który zagraża bezpieczeństwu.
Chociaż jak przypomniano na spotkaniu, brak porządku na tym terenie, zdaniem innego radnego z Nowego Otoku - Józefa Urbańczyka - ma swoje plusy. Nie było go na poniedziałkowym spotkaniu, ale wypowiadał się na temat tego terenu na jednej z sesji RM i stwierdził wówczas, że im gorzej ten las wygląda, tym lepiej, bo... nikt tam się nie kręci (jest to teren, na którym znajdują się miejskie studnie). Dziś radny Urbańczyk nie chce się wypowiadać w sprawie i komentować zmian proponowanych w projekcie planu ogólnego.
Tymczasem zdaniem mieszkańców teren ten, ze względu na studnie, zawsze miał ważne znaczenie, ale nie zawsze wyglądał jak zaniedbany. Kiedyś był uporządkowany,
a żywopłot równo przycięty. Teraz według mieszkańców chce się doprowadzić do tego, by „poszedł w ruinę”, bo łatwiej będzie go sprzedać i to uzasadnić.
Radny Mierzwiak zwrócił też uwagę na jeszcze jedną sprawę. Kilka dni przed poniedziałkowymi konsultacjami społecznymi radni miejscy głosowali na sesji nad Miejskim Planem Adaptacji do Zmian Klimatu i go zaakceptowali. W tamtym dokumencie zalesiona działka ZWiK w całości, czyli 7,5 ha, jest zinwentaryzowana jako teren zalesiony.
- Czyli w jednym dokumencie przyjmujemy, że jest to zieleń, a kilka dni później rozmawiamy o tym, że część tej działki ma być zabudowana? - pytał. - W jednym dokumencie mówicie państwo o potrzebie zwiększania terenów zielonych w mieście o ok. 3,5 ha rocznie, a w drugim taki sam kawałek terenu zielonego, który już istnieje i jest zalesiony, kasujecie? O co tu chodzi, pytam?
Odpowiadając na głosy mieszkańców, projektant planu oraz naczelnik wydziału architektury tłumaczyli, że przedstawiony dokument to projekt. Jeszcze nic nie jest przesądzone, a spotkanie z mieszkańcami jest właśnie po to, by mogli się wypowiedzieć i zgłosić swoje uwagi. Następnie uwagi te będą rozpatrywane przez burmistrza, wydział architektury oraz projektanta planu. Jeżeli uznają oni, że wniesione uwagi są zasadne, i nie są sprzeczne z przepisami i wytycznymi będą mogły być wprowadzone w projekcie dokumentu. Z przeprowadzonych konsultacji społecznych zostanie sporządzony report z wszystkimi zebranymi uwagami oraz ze sposobem ich rozpatrzenia. Tak przygotowany dokument zostanie przedstawiony radnym Rady Miejskiej na sesji i to oni poprzez głosowanie ostatecznie zdecydują, czy plan ogólny zostanie uchwalony jednocześnie rozstrzygając o sposobie rozpatrzenia wniesionych uwag.
***
Informacja o tym, kto będzie rozpatrywał uwagi, wywołała dyskusję o spółce miejskiej i braku zaufania do kolejnych władz miasta. Mieszkańcy przypomnieli, że przez wiele lat zapewniano ich, że Nowy Otok będzie największym osiedlem domków jednorodzinnych w mieście, ale odchodzący na emeryturę burmistrz w 2014 roku zaproponował plan, który umożliwił wprowadzenie na tym terenie bloków wielorodzinnych. - Czy to przypadek? - pytał głos z tłumu.
Radny Albert Zieliński przypomniał, że ZWiK to przecież spółka, której stuprocentowym właścicielem jest miasto. – Burmistrz jest właścicielem tej spółki, on powołuje jej radę nadzorczą, która powołuje prezesa, więc jeżeli taka zmiana w planie ogólnym jest wprowadzana, to nie dajmy się ogłupić, że to jakiś ZWiK ją wprowadził. To wprowadził burmistrz poprzez ZWiK. Jeżeli prezes ZWiK nie będzie robił tak, jak mu się mówi, może być odwołany.
- To jest robienie za naszymi plecami - mówił zbulwersowany sprawą pan Mieczysław, który przez lata pracował w wodociągach. - Ten las to ochrona tego osiedla, ja ten teren gospodarowałem, posadziliśmy tam tysiące drzew, zalesiliśmy. Tam jest piękna roślinność, ptaki. Przez lata to pielęgnowaliśmy, teraz nic się tam nie robi i jest to celowe, a burmistrz się tym nie interesuje, bo prezes to jego kolega. Tego lasku nikt nie ugryzł przez lata, a wy co robicie? Chcecie to dać deweloperowi? Co my mieszkańcy z tego będziemy mieli? To poroniony pomysł i sąd powinien być dla tych, którzy w ogóle wyszli z takim pomysłem.
Ta emocjonalna wypowiedź mieszkańca też została nagrodzona gromkimi brawami.
Emocje kolejny raz próbowała studzić naczelnik wydziału architektury, powtarzając, że przedstawiony projekt planu jest wypadkową wniosków, obowiązujących przepisów oraz wytycznych organów uzgadniających i opiniujących projekt. Na tej podstawie sporządzono dokument, ale teraz jest etap, gdy zainteresowani mogą wpłynąć na ostateczny kształt planu. Złożyć uwagi i napisać, czego oczekują. Trzeba to jednak zrobić do 25 lutego.
***
Burmistrza nie było na spotkaniu. Dyskusji przysłuchiwały się jego zastępczyni Małgorzata Pasierbowicz oraz sekretarz miasta Lilla Rzadkowska. Mieszkańcy zapowiedzieli, że nie pozwolą zniszczyć tego lasku i na pewno złożą uwagi do projektu planu na oczekiwanym formularzu. Już teraz jednak chcą, by burmistrz znał ich stanowisko, że nie będą się biernie przyglądać podejmowanym działaniom, które ich zdaniem stanowią poważne zagrożenie dla środowiska oraz mieszkańców całej okolicy, nie tylko Nowego Otoku. Dlatego też w ich imieniu pani Elżbieta publicznie przekazała wiceburmistrz pismo/sprzeciw podpisane przez 255 osób. Naczelnik wydziału architektury zapewniła, że każdy taki podpis będzie traktowany jak oddzielna uwaga. To oznacza, że jeżeli pod uwagą zgłoszoną na wymaganym formularzu podpisze się 255 osób, będzie to traktowane jak 255 uwag. Aby podpis był ważny, potrzebny jest adres zamieszkania. Tego brakowało pod sprzeciwem, który przekazano wiceburmistrz, dlatego też nie można go potraktować jako formalnej uwagi. Podpisy trzeba więc zebrać jeszcze raz.
Pod pismem, które przekazano wiceburmistrz, mieszkańcy napisali: „Nadeszła chwila próby i prawdy, która pokaże, jak traktuje się mieszkańców, czy są ważni i do ich uzasadnionych potrzeb podchodzi się z powagą, uwagą i szacunkiem. Czy liczą się oni, czy interesy i układy. Będziemy patrzeć radnym na ręce i przyglądać się temu, jak głosują”.
***
To nie byli jedyni mieszkańcy zainteresowani projektem planu ogólnego. Przyszła też m.in. reprezentacja ul. Słonecznej, która od lat walczy o swój teren zielony, oddzielający ich osiedle od strefy przemysłowej przy bazie PKS. Wbrew ich woli, projekt planu zakłada, że na części ich zielonego skweru będzie mogła powstać zabudowa rodzinna, ale nie zamierzają się poddawać i też będą składać uwagi do planu.
Byli też przedstawiciele innych terenów miasta, którzy mają wątpliwości co do proponowanych w planie rozwiązań.
***
Zgodnie z założeniami ustawodawcy plan ogólny miasta ma być uchwalony do końca czerwca tego roku.







Napisz komentarz
Komentarze