- Duże zainteresowanie mieszkańców spotkaniem otwartym w sprawie projektu planu ogólnego, to pana zasługa. Roznosił pan ulotki z informacjami, rozstawiał znaki z plakatami, kilka razy publikował informacje na swoim profilu społecznościowym. Dlaczego tak bardzo zależało panu, by informacja o konsultacjach społecznych dotarła do mieszkańców?
- Jako radny czuję się zobowiązany do tego, by informować mieszkańców o tematach, które są dla nich ważne. Wybierając radnych czy burmistrza mieszkańcy dali nam mandat zaufania do rządzenia w tym mieście i podejmowania dobrych decyzji. Byśmy takie decyzje mogli podejmować, mieszkańcy muszą wiedzieć, jakie tematy będą rozstrzygane. Tymczasem wielu nie wie, bo kto regularnie czyta Biuletyn Informacji Publicznej miasta Oławy, gdzie i owszem - zamieszczane są różne informacje - ale to dość skomplikowana strona internetowa i trzeba wiedzieć, gdzie czego szukać. Jako radny czuję się zobowiązany do tego, by BIP regularnie śledzić, a ważne dla mieszkańców tematy analizować i o nich informować.
- Zagospodarowanie przestrzenne miasta to jeden z najważniejszych tematów.
- To temat kluczowy, który wprost związany jest z bezpieczeństwem, komfortem i szeroko pojętym dobrostanem każdego oławianina. To temat, który nie ma żadnych barw politycznych. Każdy powinien wiedzieć, co w jego okolicy jest planowane, by mieć możliwość wyrażenia opinii i zgłoszenia sprzeciwu w momencie, gdy można jeszcze coś zmienić. Jeżeli tego nie zrobimy skończy się tak, jak np. przy ul. Jodłowej. Kiedyś teren przewidziany na zabudowę jednorodzinną stał się terenem zabudowy wielokondygnacyjnej. Dziś w otoczeniu domków powstają wysokie bloki a mieszkańcom pozostało tylko niezadowolenie społeczne. Dlatego przy takich tematach jak zagospodarowane przestrzenne miasta powinna obowiązywać duża transparentność. Mieszkańcy muszą być informowani na wszelkie możliwe sposoby, by informacja do nich dotarła, by mogli się wypowiedzieć, a władze miasta podjąć decyzje zgodne z wolą mieszkańców.
- Tematem „lasku ZWiK” jak nazywają go mieszkańcy osiedla Nowy Otok interesuje się pan od ponad roku. Już w lipcu 2024 gdy powstawało, obowiązujące studium zagospodarowania przestrzennego, informował pan o tym, że lasek jest zagrożony.
- Ten lasek to sprawa mieszkańców całego miasta, a głównie Nowego Otoku, którzy przez lata zostali ograbieni ze wszystkich terenów wspólnych. Obecnie Nowy Otok to wielka zabudowa jedno- lub wielorodzinna bez infrastruktury wspólnej. Lasek porasta działkę należącą do spółki miejskiej ZWiK. To 7,5 hektara w dużej części zadrzewionego terenu z infrastrukturą wodociągową. Są tam też budynki infrastruktury technicznej. Cały teren jest zamknięty dla mieszkańców ze względu na jego strategiczne, jak nieraz słyszeliśmy - przeznaczenie. Moim zdaniem część tego lasu już dawno mogła być otwarta dla mieszkańców, ale aprobaty ze strony miasta czy ZWIK dla takich pomysłów nigdy nie było. Wielokrotnie na sesjach Rady Miejskiej podnosiłem temat tego lasku. Wspominałem o bardzo złym stanie ogrodzenia, drzewostanu. Nigdy jednak nie usłyszałem, że zostanie to uporządkowane, albo że część tego terenu można by przekazać do użytku mieszkańcom. Nigdy też nie padła informacja, że powstanie tam zabudowa wielorodzinna. Informacje spółki, czy władz miasta na temat tego terenu zawsze były bardzo ograniczone. Dlatego wielu z nas było przekonanych, że nic temu laskowi nie grozi, bo jest jak jest i tak być musi. Tymczasem przy pracach nad ostatnim „studium”, zauważyłem, że 3 lipca 2024 roku spółka ZWiK złożyła, a dwa dni późni ponowiła wniosek o podział tego terenu na kilka części i wprowadzenie tam zabudowy wielorodzinnej, ewentualnie usługowej. To mnie mocno zdziwiło, dlatego też poinformowałem o tym mieszkańców na swoim profilu społecznościowym. Na szczęście wtedy wniosek ZWiK od razu został przez władze miasta odrzucony i nie uwzględniono go nawet w projekcie studium.
- Z jakiego powodu?
- W uzasadnieniu napisano, że wnioskowanej przez spółkę zmiany nie uwzględniono, ponieważ zlokalizowany tam teren urządzeń zaopatrzenia w wodę jest kontynuacją ustaleń dotychczasowego studium i nie uwzględniają możliwości lokalizacji mieszkaniowej lub usługowej w tym zmiany parametrów projektowanej zabudowy. Dla mnie oznaczało to, że na tej działce nie wydarzy się nic złego.
- Minęło 1,5 roku i powstał projekt nowego dokumentu planistycznego, a w nim zmiany, o które ponownie wnioskował ZWIK?
- Nie wiem, co się zmieniło, ale wiedziałem, że jak będzie ustalany Plan Ogólny, który ma zastąpić dotychczasowe studium to moją rolą jako radnego jest monitorować temat, by ktoś jednak kolejny raz nie podjął próby likwidacji tego jedynego zakątka zieleni w tej okolicy. Ku mojemu zaskoczeniu, spółka ZWiK ponownie złożyła wniosek o podział tego terenu i co gorsza tym razem wniosek ten został uwzględniony.
- W projekcie planu ogólnego działkę tą podzielono na trzy różne profile przeznaczenia.
- Spora jej część pozostaje pod infrastrukturę wodną, ale największa bo aż 3,5 hektara jest przewidziana pod „strefę wielofunkcyjną z zabudową mieszkaniową wielorodzinną”. Jest też zielony fragment pod liniami wysokiego napięcia 110 kV ale jego przyszła funkcjonalność jest znikoma ze względu na infrastrukturę energetyczną.
- Analiza planów projektowych spowodowała, że zaalarmował pan mieszkańców
- To był dla mnie sygnał, że jako miasto idziemy w złym kierunku i uznałem, że jak najwięcej osób powinno się dowiedzieć co jest planowane. Władze miasta powinny organizować przestrzeń tak by nie bulwersowało to mieszkańców, a jak widać bulwersuje. Zupełnie zasadnie mieszkańcy Nowego Otoku zjednoczyli się w tej sprawie i podjęli zdecydowane działania, by zaproponowane zmiany nie weszły w życie.
- Co zamierzacie i możecie zrobić w tej sprawie?
- Nie chciałbym na razie mówić o tym, co zamierzamy, ale powiadomiliśmy już pewne instytucje państwowe, organizacje proekologiczne, które nas wesprą, jeżeli będzie taka potrzeba. Na razie wykorzystujemy możliwości jakie dał nam ustawodawca, wzięliśmy udział w konsultacjach społecznych i złożymy formalną uwagę do zaproponowanego projektu. Wniosek poparty będzie ogromną liczbą podpisów. Wierzymy, że to wystarczy, że burmistrz rozpatrując uwagi mieszkańców zrewiduje założenia Planu. To jest moment, w którym może wykorzystać mandat do sprawowania władzy i zmienić założenia projektowe by spełnić oczekiwania mieszkańców. To jest moment, w którym możemy tak wymodelować ten plan, że wszyscy będą zadowoleni.
- Ostateczna decyzja będzie zależała od radnych. To radni Rady Miejskiej poprzez głosowanie na sesji zdecydują czy zaproponowany plan ogólny zostanie uchwalony
i w jakim kształcie.
- Zgadza się. Idealnym rozwiązaniem byłoby więc, że teraz w fazie projektowej wspólnie uzgodnimy takie rozwiązania, które będą spełniały oczekiwania mieszkańców. Dziś domykamy temat na długie lata i jeżeli dzisiaj wypracujemy dobry Plan Ogólny to wierzę, że wszyscy radni z pełną odpowiedzialnością go poprą, bo to na nich spoczywa odpowiedzialność za kształt tego planu.
- A co jeżeli to się nie uda? Nieraz już na sesjach RM byliśmy świadkami, że głosowania w sprawie planów miejscowych czy studium dzieliły radnych i zapadały decyzje wbrew woli mieszkańców czego przykładem jest zielony skwer przy ul. Słonecznej
- To prawda, że plany miejscowe mimo wielu dyskusji są często przyjmowane w gorszej wersji, ale mam też dobry przykład - planu miejscowego przy ul. Kilińskiego i Gajowej, gdzie konsultacje społeczne i opór mieszkańców spowodowały, że projekt zmieniono zgodnie z wolą mieszkańców.
- To też był temat wcześniej nagłośniony przez pana, przez co grupa mieszkańców dowiedziała się o sprawie wcześniej i mogła zareagować. Zgłosić uwagi i zbierać podpisy.
- To prawda. Nie podobało mi się, że w powstającym tam planie miejscowym nie zarezerwowano skrawka zieleni dla mieszkańców bloków, które powstaną tam w przyszłości. Dlatego nagłośniłem sprawę, a po konsultacjach społecznych złożyliśmy uwagę do projektu podpisaną przez ponad 100 osób i udało się. W planie wprowadzono zmianę i zarezerwowano teren na zielony skwer. Dlatego też wierzę, że tak zdecydowany głos mieszkańców jaki mamy dziś w sprawie „lasku ZWiK” też zostanie wysłuchany, a zarówno burmistrz jak i radni podejmą decyzje zgodne z wolą mieszkańców. Uważam, że temat budownictwa w Oławie jest już mocno zaopiekowany. Miasto już dużo terenów przekazało na ten cel. Ostatnio nowa działka na TBS, nowe możliwości budowy bloków mieszkalnych przy ul. Wiejskiej, czy przy Kilińskiego. Teraz powinniśmy się martwić o tereny zielone, bo powierzchnie na takie cele sukcesywnie się kurczą. W projekcie planu ogólnego w Nowym Otoku praktycznie nie ma nowych terenów wspólnych.
- Rozumiem, że wniosek ZWiK proponujący podział „lasku” i akceptacja tego wniosku w projekcie planu był dla mieszkańców sygnałem, że nie ma już żadnych przeszkód i dotychczas niedostępny z dla nich lasek, mógłby stać się terenem otwartym?
-Ten lasek to historia, która sięga stu lat, a może więcej. Wielu mieszkańców, którzy dzisiaj są zaangażowani w akcję jego obrony, pamiętają to miejsce jako teren otwarty. Miejsce gdzie robili ogniska, spotykali się, spacerowali, dlatego kuriozalnym dla mnie jest, że moglibyśmy podnieść rękę za wycinką tego lasu czy jego części. Są mieszkańcy Otoku, którzy mają fajne pomysły na zagospodarowanie tego terenu tak by służył społeczności ale też spółce. Wniosek ZWiK daje do zrozumienia ze w strefie, która zawsze była strzeżoną, o znaczeniu strategicznym jak nie raz słyszeliśmy, jest możliwość zrobienia czegoś dla ludzi. Mieszkańcom Otoku nie zależy by był tam tylko ścieżki do spacerów czy ławki. Chcą by powstała tam teren sportowo, rekreacyjny. Nie zgadzamy się natomiast na zmiany, które umożliwiłyby w przyszłości sprzedaż tego terenu np. deweloperowi i budowę bloków wielorodzinnych.
- Obecnie nikt nie mówi o zamiarach sprzedaży tego terenu deweloperowi. Jakiś czas temu mówiło się natomiast, że ZWiK zamierza budować w Nowym Otoku nową siedzibę. Skąd więc przekonanie, że w przyszłości sprzeda ten teren jeżeli dojdzie do jego podziału?
- Przypomnę, że 27 listopada minionego roku, czyli dwa miesiące temu głosami większości radnych miasto przekazało ZWiK teren wielkości ponad 2 hektarów przy ul. 3 Maja, czyli tam, gdzie dzisiaj mieści się siedziba spółki, a wokół znajdują się zaniedbane magazyny, komórki itp. infrastruktura. Spółka spokojnie może więc tam inwestować jeżeli ma takie plany i potrzeby. Nie widzimy żadnych podstaw do tego by dyskutować o możliwości wprowadzenia zabudowy wielorodzinnej w Nowym Otoku na terenie „lasku ZWiK”.
- Na spotkaniu w sprawie Planu Ogólnego mieszkańcy w tym pan zapowiedzieli, że będziecie zbierać podpisy pod uwagą do projektu. Dokument z podpisami trzeba złożyć w UM najpóźniej do 25 lutego. Gdzie mogą się zgłosić, ci którzy chcieliby złożyć podpis?
- Ta sprawa jeszcze bardziej skonsolidowała mieszkańców naszej dzielnicy. Już zbieramy podpisy i jest w to zaangażowanych wiele wspaniałych osób, dlatego wierzę że spełni się piękny sen chyba wszystkich mieszkańców Nowego Otoku. Dużym wsparciem w tym temacie jest dla nas lokalny kościół i środowisko mieszkańców skupionych wokół niego. Tu chciałbym podziękować proboszczowi Robertowi z naszej parafii, bo w wielu sprawach stanowi ogromne wsparcie dla lokalnej społeczności. Nie ma wątpliwości, że zbierzemy setki podpisów, bo głos mieszkańców w tej sprawie jest silny. Moim wielkim marzeniem jest aby ten lasek został jak najszybciej otwarty dla mieszkańców naszego miasta.
- Był pan miło zaskoczony gdy na spotkanie w ratuszu przyszła tak liczna grupa mieszańców, w tym wielu starszych, nie tylko z Nowego Otoku ale też z innych części miasta?
- Miasto to nie budynki, mosty czy asfaltowe ulice - miasto to my, mieszkańcy! Dlatego bardzo się cieszę, że biorą udział w dyskusji publicznej - lokalna społeczność najlepiej czuje czego naprawdę jej potrzeba. Cieszę się, że moja oddolna kampania informacyjna, czyli ulotki i banery przyniosła skutek - widać to było po frekwencji na wspomnianym spotkaniu. Sprawa ta pokazuje jak dużo pracy trzeba włożyć by skutecznie poinformować mieszkańców, a to, jeszcze raz powtórzę obowiązek rządzących. Dlatego też zamierzam poprosić władze miasta o ustawienie na terenie Nowego Otoku czterech słupów informacyjnych, na których można będzie powiesić ogłoszenie, bo to bardzo pomaga w komunikacji z mieszkańcami. Dla mnie jest jasne, że musimy patrzeć na potrzeby i decyzje dla całego obszaru naszego miasta. Sprawy centrum miasta, Nowego Górnika czy osiedli „za wiaduktem” są tak samo ważne, dlatego też ze swojej strony mogę obiecać, że każda oławska sprawa spotka się z moim wsparciem. Dziś akurat sprawa „Otoczan” ujawniła się jako priorytet. Otwarty las, ścieżka, ławka, latarnia parkowa to minimum, o które prosi Nowy Otok i wierzę, że to kiedyś nastąpi.







Napisz komentarz
Komentarze