Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 18 lutego 2026 01:21
ZOBACZ:
Reklama Hipol
Reklama Jaśnikowski
Reklama
Reklama BMM

Nawet Hitler komentował wydarzenia z Ohlau

Brutalne zajścia w Ohlau z 10 lipca 1932 roku odbiły się głośnym echem w całej Republice Weimarskiej. Komentowano je w poczytnych gazetach, były punktem zapalnym kolejnych aktów agresji, wykorzystywano propagandowo niemal do zakończenia II wojny światowej. W jednej ze swoich odzew nawiązał do nich Adolf Hitler
Oława
Nazwiska ofiar Oławskiej Krwawej Niedzieli wraz z innymi, którzy "oddali życie dla ojczyzny", aż do niemal końca II wojny światowej pojawiały się w rocznikach propagandowych NSDAP oraz co jakiś czas w różnych nazistowskich gazetach.
Podziel się
Oceń

W regionie wciąż było gorąco, zdarzały się brutalne pobicia i prowokacje. Przykładowo w Breslau, na dzisiejszym Dworcu Świebodzkim, w nocy z 12 na 13 lipca 1932 roku, duża grupa nazistów napadła na dwójkę członków Reichsbanneru. Ofiary brutalnie pobito, agresorzy mieli krzyczeć, że to "zemsta za Ohlau".

Oława

Przy tym moście miał utonąć jeden z nazistów

 

14 lipca odbyły się pogrzeby członków SA. Była to doskonała okazja do manifestacji politycznej i woda na młyn hitlerowskiej propagandy. Konjetzke pochowano w dzisiejszych Godzikowicach. Pogrzeb rozpoczęto o godzinie 15. Wedle doniesień nazistowskiej prasy okoliczne domy były ozdobione flagami ze swastyką z kirem żałobnym, na uroczystości miało pojawić się ponad 3500 osób, w tym wielu hitlerowców z Breslau przywiezionych na pięciu ciężarówkach. Orkiestra grała pieśń "Horst-Wessel-Lied". Nad grobem, po którego obydwu stronach ustawiono poczty sztandarowe, przemawiał duchowny. Zaznaczył, że młodzieniec nie poległ w uczciwej walce, lecz podstępnie go zamordowano i tak bestialsko zmasakrowano, że nawet własna matka nie mogła rozpoznać syna. Następnie przy trumnie głos zabrał Edmund Heines - poseł do Reichstagu, śląski dowódca SA, uczestnik puczu monachijskiego z 1923 roku, jedna z pierwszych postaci wczesnego ruchu narodowosocjalistycznego (78. numer legitymacji NSDAP), brutalny siepacz Hitlera, który oznajmił, że ten rozkazał oddział SA nr 32 nazwać imieniem Georga Konjetzke. Przemowę zakończył słowami: "Pozdrawiamy cię, martwy towarzyszu, twój wódz Adolf Hitler i śląska SA. Naprzód, przez groby ku niemieckiej wolności!". Następnie złożono wieniec, przekazano rodzicom słowa pocieszenia i opuszczono flagi nad mogiłą.

Stanetzkiego pochowano na cmentarzu św. Bernardyna w Breslau (dziś okolice estakady łączącej ul. Krakowską z al. Armii Krajowej). Łącznie w uroczystości miało wziąć udział około 8000 narodowych socjalistów. I tym razem przemawiał Edmund Heines, a także przekazał decyzję Hitlera, że lokalny oddział SA 4/11 otrzymał nazwę "Sturm 4 Herbert Stanetzki". Następnie pod pochylonymi sztandarami i przy dźwiękach pieśni "Horst-Wessel-Lied" trumnę złożono w ziemi. Na koniec odśpiewano jeszcze "Ich hatt` einen Kameraden".

Ciekawostką jest to, że Edmunda Heinesa, jego "wódz" kazał zlikwidować z innymi dowódcami SA w czasie tzw. nocy długich noży z 30 czerwca na 1 lipca 1934 roku.

 

Proces i wyroki

 

Błyskawicznie ruszyła rozprawa, która trwała tydzień, od 15 do 22 sierpnia. Przewodził nią sąd specjalny w Brzegu. Bezpośrednich sprawców śmierci członków SA nie ustalono, ale odpowiedzialność za zamieszki przypisano lokalnemu przywództwu Reichsbanneru.

Kolejarz Otto Durnick, robotnik Karl Blech i marynarz Karl Vanin - pełnili kierownicze w tej organizacji i bezpośrednio uczestniczyli w bójkach, dlatego otrzymali wieloletnie kary więzienia. Ci dwaj ostatni wygłaszali także podżegające do przemocy przemówienia.

Spośród pozostałych 40 oskarżonych, 16 uniewinniono. Reszta otrzymała wyroki więzienia od 3 do 18 miesięcy za zakłócanie porządku publicznego. Łączna suma zasądzonych kar wyniosła 29 lat i 5 miesięcy. Co znamienne jest - cztery postępowania przygotowawcze przeciwko członkom SA umorzono, bez wniesienia aktu oskarżenia. Żaden nazista nawet nie stanął przed sądem. Socjaldemokraci alarmowali, że to niesprawiedliwe i ludzie z ich obozu również ucierpieli na skutek walk, a właściwie to oni byli ofiarami.

Warto wspomnieć, że po wydarzeniach w Ohlau pojawiały się też głosy, że za śmierć Stanetzkiego mogła odpowiadać policja lub wojsko, ponieważ oni również tego wieczora używali broni i być może jedna z zabłąkanych kul dosięgła młodego hitlerowca.

 

Następstwa

 

Z wyroków nie byli zadowoleni ani socjaldemokraci, ani naziści.

Sam Adolf Hitler w odezwie wydrukowanej w dzienniku Völkischer Beobachter z dnia 24 sierpnia 1932 krytycznie skomentował postanowienie sądu.

"W tym samym dniu, kiedy mordercy i dręczyciele naszych towarzyszy w Ohlau wyszli z małymi karami, chociaż przy tym jednym napadzie musieliśmy opłakiwać dwóch zabitych i 27 ciężko rannych, sądy rządu pana von Papena skazały pięciu narodowych socjalistów na śmierć". Hitler odnosił się do tu wyroku za zabójstwo Konrada Piecucha w dzisiejszej Potępie w województwie śląskim.

We wrześniu 1932 roku, na podstawie zarządzenia Franza Brachta (Zentrum) - zastępcy Reichskommissara i pełniącego obowiązki ministra spraw wewnętrznych - rozwiązano oławską grupę Reichsbanneru. Powodem była odmowa wykluczenia ze swoich szeregów skazanych członków. Lokalnej SA, której reprezentanci również dopuścili się poważnych aktów przemocy, nie objęto żadnymi represjami.

Po procesie i ogłoszeniu wyroków sprawa Oławskiej Krwawej Niedzieli nie ucichła. Działania sądów, policji i wojska głośno krytykowały media sprzyjające Reichsbannerowi. Na łamach gazet publikowano ostrą polemikę, zeznania wielu świadków, pojawiały się emocjonalne komentarze. Szczególnie aktywny był Heinz Braun (SPD), główny obrońca skazanych, który wielokrotnie zabierał głos i ostro krytykował orzeczenie sądu. W końcu po jednym z jego artykułów w Reichsbanner-Zeitung zainterweniował rząd Republiki Weimarskiej. Na dwa tygodnie zabroniono drukowania tej gazety. Ponadto musiano w niej opublikować informację, w której rząd przedstawił swoją wersję wydarzeń. Oprócz tego zmuszono 25 innych socjaldemokratycznych i republikańskich gazet do umieszczenia przygotowanej notatki prasowej. Różnice dotyczyły jednak mniej samego przebiegu zajść, a bardziej prawnej kwalifikacji czynów oraz wyjaśnienia stosunkowo wysokich kar więzienia dla członków Reichsbanneru.

Warto wspomnieć, że żadnej prawicowej gazety nie upomniano za polemiki i relacje, choć prasa NSDAP zaprzeczała, że członkowie SA jako pierwsi użyli broni palnej, co ustalono podczas procesu.

Sympatycy Reichsbanneru mieli ogromy żal i poczucie niesprawiedliwości w stosunku do rządu, ale zdaje się, że po tak radykalnych działaniach sprawa wydarzeń lipcowych nieco ucichła.

W Niemczech sytuacja polityczna wciąż była bardzo napięta. Warto wspomnieć, że lipcowe wybory, które po raz pierwszy wygrała partia Hitlera powtórzono już 6 listopada z powodu głębokiego kryzysu politycznego i braku stabilnej większości w Reichstagu. W państwie panował chaos, czego odzwierciedleniem może być los skazanych. Wszyscy pozostali w więzieniu tylko przez kilka miesięcy - do amnestii bożonarodzeniowej 1932 roku. Po zwolnieniu uroczyście powitał ich Reichsbanner we Wrocławiu.

Propaganda hitlerowska bardzo chętnie wykorzystywała podobne wydarzenia do swoich celów. Potrzebowano męczenników wznoszonych na ołtarze narodowosocjalistycznej ideologii. Osoby, które przelały krew i oddały życie, wspominano i gloryfikowano. Politycznie było to bardzo korzystne.

Ulice w Ohlau (obecnie część ul. ks. Franciszka Kutrowskiego) oraz Breslau (obecnie ul. gen. Jana Henryka Dąbrowskiego) nazwano Herbert-Stanetzki-Straße.

Most pocztowy w Ohlau nazwano - Georg-Konjetzke-Brücke.

Oprócz tego, w 1933 roku, po dojściu Hitlera do władzy, obok mostu postawiono obelisk ze swastyką ku pamięci ofiar. Prawdopodobnie o Stanetzkim wspominano też na tablicy przytwierdzonej do monumentu odsłoniętego cztery lata później w Breslau, który niemal w niezmienionej bryle przetrwał do dziś i można go zobaczyć w Parku Wschodnim.

Oława

Pomnik ustawiono nad rzeką Oława, obok mostu przy obecnej ul. Strzelnej. Na nim wyryto nazwiska czterech osób, które w ten sposób uhonorowano. Oprócz dwóch zmarłych w Ohlau podczas opisywanej lipcowej niedzieli, wymieniono jeszcze dwóch mężczyzn, którzy nie zginęli tu, ani nie pochodzili z miasta lub najbliższej okolicy. Kim oni byli i dlaczego zdecydowano się umieścić ich dane na pomniku? Chodziło o wydźwięk propagandowy. Obydwoje byli członkami SA, którzy zmarli w tragicznych okolicznościach stosunkowo niedaleko stąd. Adolf Gerstenberger (11.05.1909 - 16.03.1931) był synem szewca i jego czeladnikiem. Należał do oddziału SA Sturm 1/157. 15 lub 16 marca 1931 roku, podczas bójki między SA a Reichsbannerem, która wybuchła w trakcie zebrania SPD w gospodzie "Winkler" w Karlsmarkt (obecnie Karłowice w województwie opolskim), Gerstenbergera uderzono drewnianą pałką. Doznał pęknięcia czaszki i zmarł niedługo później wskutek odniesionych obrażeń. Na jego cześć oddział SA Sturm 1/157 otrzymał nazwę "Sturm 1 Adolf Gerstenberger". Max Gohla (26.07.1900 - 29.10.1931) był dzierżawcą sadu i członkiem oddziału SA Sturm 2/157. 25 października 1931 roku Gohla podróżował konnym wozem między Paulsdorfem (obecnie Pawłowice Namysłowskie) a Kaulwitz (Kowalowice). Są dwie wersje dotyczące jego śmierci. Pierwsza, częściej wymieniana, mówi o tym, że pijany mężczyzna spadł z wozu i zaplątał się w uprząż. Następnie był wleczony, aż pojazd zatrzymał się w przydrożnym rowie. Mężczyzna doznał poważnych urazów kręgosłupa i pęknięcia czaszki. Zmarł cztery dni później. Narodowi socjaliści rozpowszechniali twierdzenie, że Gohla padł ofiarą zamachu ze strony miejscowych socjaldemokratów. Jego ostatnie słowa miały brzmieć "Heil Hitler!". Wracając do pomnika, w tym przypadku tak zwany "niemiecki porządek" nie miał zastosowania, bo w kamieniu wyryto błędne dane dotyczące tego człowieka. Przedstawiono go jako Paula, pomylono miesiąc urodzenia oraz numer jednostki SA, w której służył. To dobitnie świadczy o tym, że dana osoba nie była w ogóle związana z Ohlau. Historia samego pomnika jest również bardzo ciekawa. Niejednokrotnie opisywano ją na łamach naszej gazety. W skrócie przypominamy tylko, że niedługo po wojnie z głównej bryły zeszlifowano napisy, odwrócono o 180 stopni, poświęcono Karolowi Świerczewskiemu i postawiono na skwerze przy ul. Spacerowej, mniej więcej w miejscu dzisiejszego Pomnika Niepodległości. Tam przetrwał do początku lat dziewięćdziesiątych. Po demontażu głaz przetrzymywano w różnych miejscach, obecnie zdeponowany jest u jednego z kamieniarzy.

 

Nazwiska ofiar Oławskiej Krwawej Niedzieli wraz z innymi, którzy "oddali życie dla ojczyzny", aż do niemal końca II wojny światowej pojawiały się w rocznikach propagandowych NSDAP oraz co jakiś czas w różnych nazistowskich gazetach.

 
Piotr Turek

 

Podczas pracy nad artykułem korzystałem z wielu różnych źródeł, ale jedno należy wymienić szczególnie. To książka: "Das Reichsbanner Schwarz-Rot-Gold Republikschutz und politische Gewalt in der Weimarer Republik" Sebastiana Elsbacha, wydana w 2019 roku, w której jest rozdział "Ohlauer Blutsonntag und Potempa". Po kontakcie z autorem otrzymałem darmową kopię egzemplarza, dzięki czemu mogłem poznać kilka nieznanych faktów dotyczących opisywanych wydarzeń.

*

Odnotować należy, że zdjęcia zwłok Konjetzke i Stanetzkiego można odnaleźć w internecie, jednak ze względu na to, iż są one zbyt drastyczne zdecydowaliśmy się ich nie zamieszczać na łamach naszej gazety. W 1932 roku prasa każdej ze stron konfliktu nie miała skrupułów i publikowała fotografie ofiar różnych politycznych starć, nie ograniczano się do zdjęć ubranych zmarłych czy pogrzebowych. Ukazywano obrażenia na nagich ciałach wydobyte wprost z akt policji lub zakładów medycyny sądowej. Drukowano nawet całostronicowe kolaże wykonane z fotografii ofiar. Zdjęcie nieżywego Konjetzke pojawiło się np. na 1 stronie Völkischer Beobachter z 16 lipca 1932 roku. Gazeta miła wtedy nakład około 120 tysięcy.

 

 



Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: RafaTreść komentarza: BrawoData dodania komentarza: 17.02.2026, 20:05Źródło komentarza: Przebił oddzielajace bariery i wpadł na pas zieleni. Na pokładzie było 44 pasażerówAutor komentarza: PiotrTreść komentarza: Wstyd!!! Przez całą kadencję nie widzimy żadnych inwestycji i działań wójta. Czym się chwalicie? 60 czujek za kilkadziesiąt złotych? Gmina się cofaData dodania komentarza: 17.02.2026, 20:03Źródło komentarza: Kolejne czujki dla mieszkańców gminy OławaAutor komentarza: KierowcaTreść komentarza: Najbardziej idiotyczny przepis mówiący o niedostosowaniu prędkości do warunków drogowych, pod który można wszystko podciągnąć. Tzw. przepis studnia. Jaką prędkością można jechać na oblodzonej jezdni, takiej jaka wystąpiła kilka dni temu? Było tak ślisko, że samochody stojąc na pochyłej jezdni, same staczały się do rowów i na drzewa. A ten przypadek? Jeżeli było tak ślisko, że nie można było jechać bezpiecznie, to powinien zatrzymac się na autostradzie powodując jeszcze większe zagrożenie. I wtedy przyjechała by policja i wlepiła mu mandat, za postój na autostradzie. Może najpierw należało by się zająć służbami, które pomimo obowiazku ciążącego na nich, nie utrzymują dróg w stanie należytym do BEZPIECZNEJ jazdy.Data dodania komentarza: 17.02.2026, 17:44Źródło komentarza: Przebił oddzielajace bariery i wpadł na pas zieleni. Na pokładzie było 44 pasażerówAutor komentarza: *Treść komentarza: Nie robię personalnych "wycieczek"Data dodania komentarza: 17.02.2026, 16:55Źródło komentarza: Szklarnia Bistro Chocolat odpowiada: - Nie ma żadnych zależności politycznychAutor komentarza: TYLETreść komentarza: Niektóre to nie najedzone dawno na emeryturze a dalej do koryta się pchają do grobu nie zabierzecie.Data dodania komentarza: 17.02.2026, 16:18Źródło komentarza: Kolejny nowy radiowóz dla oławskiej PolicjiAutor komentarza: O ŁawaTreść komentarza: To jest sedno sprawy, Radny Zieliński jest Radnym ponieważ ma poparcie części społeczności, niestety niedostatecznie duże, dlatego pozostaje w opozycji. Da się budować kapitał polityczny na krytyce, co widać w tej krajowej-makro i lokalnej-mikro skali. Niemniej mi się wydaje, że należy zachować jakiąś odrobinę elementarnej przyzwoitości. Aż się ciśnie zacytować tu, jak śp. Kornel Morawiecki dekadę temu krzyczał z mównicy sejmowej "Panowie, jakaś miara rzeczy!"Data dodania komentarza: 17.02.2026, 15:17Źródło komentarza: Szklarnia Bistro Chocolat odpowiada: - Nie ma żadnych zależności politycznych
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama
Reklama