Dla tych co mają problem z czytaniem przygotowałam krótki wierszyk mojego autorstwa.
Na trawniku, na chodniku,
pod apteką i policją,
wszędzie leży psie gównisko,
śmierdząc kpiącą z nas ambicją.
Zamiast wiosny czuć odrazę,
szpeci miasto ten obrazek.
Kiedy w „minę” butem wjedziemy,
to przeklinać wszyscy chcemy!
Dlaczego to jest uciążliwe?
Wielu, bardzo wielu, właścicieli psów wciąż żyje w błędnym przekonaniu, że pozostawienie prezentu po ich przyjacielu to naturalny sposób na „użyźnienie” gleby. Nic bardziej mylnego. Psie odchody to nie nawóz, nigdy nim nie był, to realne zagrożenie i problem estetyczny, którego nie wolno ignorować.
Oto najważniejsze powody, dla których powinno się sprzątać po swoim pupilu.
Psie odchody są siedliskiem wielu niefajnych przyjemniaczków (np. glisty psiej, tasiemca) oraz innych koleżków (np. salmonella, e. coli). Jaja pasożytów mogą przetrwać w glebie LATAMI, stanowiąc ogromne ryzyko dla wszystkich (innych psów, innych zwierząt oraz ludzi, zwłaszcza dzieci).
W przeciwieństwie do nawozu od zwierząt roślinożernych, odchody psów (wszystkożerców) mają bardzo kwaśny odczyn. Zamiast pomagać roślinom, „wypalają” trawę i niszczą miejską roślinność.
Podczas deszczu nieczystości spływają do studzienek kanalizacyjnych, a stamtąd bezpośrednio do rzek i wód gruntowych, pogarszając stan naszego środowiska.
Spacer po mieście nie powinien przypominać biegu z przeszkodami czy slalomu między „minami”. To kwestia podstawowej kultury.
Posiadanie psa to nie tylko przyjemność, ale przede wszystkim odpowiedzialność, obowiązek. Sprzątanie po swoim pupilu zajmuje mniej niż minutę i kosztuje tyle, co papierowa lub biodegradowalna torebka. Nie szukajmy wymówek w braku koszy - jeśli potrafimy przygarnąć żywą istotę pod nasz dach, potrafimy też wziąć za nią odpowiedzialność i donieść nieczystości do najbliższego pojemnika. Pojemników mamy w mieście bardzo dużo, a od ewentualnego noszenia woreczka z przysłowiową „miną” przez 5 minut też nikomu korona z głowy nie spadnie.
Wielbiciele psów, małych i dużych - dbajmy o naszą wspólną przestrzeń. Niech nasze trawniki znów służą do odpoczynku, niech nasze chodniki służą do beztroskiego spacerowania, a nie do patrzenia pod nogi z lękiem i obrzydzeniem. Bądźcie dumni ze swoich pupili, pokażcie klasę i dbajcie o to, by ich obecność w mieście nie była dla nikogo uciążliwa.
Apeluję zwłaszcza do Strażników Miejskich - przestańcie ignorować to, że każdego dnia jesteśmy zalewani brązowymi upominkami i udawać, że nie ma mandatu za niesprzątanie po psie. Wielokrotnie widziałam psie kupy na rynku. Na prawdę nie przeszkadzają wam odchody pod waszymi drzwiami?
Z poważaniem, Mieszkanka Oławy
PP







Napisz komentarz
Komentarze