Aby odpowiedzieć na to pytanie, należy się cofnąć o rok, do dyskusji dotyczącej sprawozdania za rok 2024. Radni mieli wiele pytań, a na sali nie brakowało emocji. Była krytyka, nie brakowało ostrych wypowiedzi, choć wydaje się, że wszystko odbyło się w ramach dopuszczalnych w samorządowej dyskusji. W pewnym momencie szef przychodni wyszedł z sali, mimo że temat - według radnych - nie został jeszcze wyczerpany. Nie spodobało się to m.in. burmistrzowi Piotrowi Stajszczykowi, który komentował to wtedy tak:
- Szkoda, że pan prezes opuścił salę, zwłaszcza że temat zmierzał do końca. Mam nadzieję, że w domu odsłucha sesję do końca, bo powiedział dziś zbyt wiele nie tylko niepotrzebnych, ale także niewłaściwych słów, które dotykają również radnych. Nie wyobrażam sobie, żeby tak to wyglądało.
***
Janusz Bolanowski wywiązał się ze swojego obowiązku i przygotował sprawozdanie za 2025 rok. Nie pojawił się jednak ani na komisji, ani na sesji. Sprawozdanie poprzedził pismem, tłumaczącym swoją decyzję: - Informuję, że nie wezmę udziału w obradach, nie upoważnię również żadnego pracownika spółki do jej reprezentowania na nich. Ustawodawstwo regulujące relacje pomiędzy zarządem spółki komunalnej a radnymi nie nakłada na mnie takiego obowiązku. W ubiegłych latach przyjmowałem zaproszenia na sesje RM, jednakże w roku 2025 miało miejsce obraźliwe w stosunku do mnie zachowanie niektórych radnych przy akceptacji przewodniczącego RM. Postępowanie tych osób powoduje, że jako zarządzający spółką prawa handlowego, a przede wszystkim lekarz, czyli osoba wykonująca zawód zaufania publicznego, nie będę brał udziału w takim spotkaniu. Naruszyłoby to moją powagę i wiarygodność w relacjach z pacjentami i podwładnymi. Powyższe zachowanie wzbudziło nie tylko moje oburzenie i sprzeciw. Również pracownicy kierowanej przeze mnie spółki krytycznie odnieśli się do zachowania radnych. W odpowiedzi na pismo, które sygnowała większość Rady Miejskiej, uzyskali potwierdzenie, że akceptuje ona postępowanie członków rady na omawianej sesji. Jednakże przedstawione powyżej fakty nie mogą wpłynąć na pogorszenie możliwości uzyskania merytorycznej wiedzy przez radnych sprawujących swój mandat w imieniu wyborców. W związku z tym przekazuję państwu informację na temat funkcjonowania spółki w 2025 roku. W razie pytań dotyczących treści dokumentu jak i innych z zakresu ochrony zdrowia, proszę kierować je na adres: [email protected]. Odpowiem na nie tak szybko, jak tylko będzie to możliwe, aby do najbliższej sesji mogli państwo otrzymać pełną informację, dotyczącą omawianych podczas niej zagadnień.
Rygielski: - Żadnego hejtu nie zaobserwowałem
Do nieobecności prezesa jako pierwszy odniósł się Tomasz Rygielski - radny Nowej Generacji, który rok wcześniej był jednym z najaktywniejszych podczas dyskusji. Jego zdaniem przedłożone pismo dokładnie pokazało sposób komunikacji między prezesem a Radą Miejską, a cała ta sytuacja wykracza poza zwykłą dyskusję:
- Przypominam, że przychodnia jest spółką, której 100% udziałowcem jest gmina. Jako RM mamy pełne prawo, a więc obowiązek analizować sytuację, zadawać pytania i oczekiwać odpowiedzi. To element naszej odpowiedzialności za sprawy publiczne. Tymczasem prezes nie przychodzi na komisję i sesję, a swoją decyzję uzasadnia hejtem i agresją. Ponadto w narrację wplątuje pracowników, co jest niezrozumiałe. Oni nie są stroną sporu - choć szczerze mówiąc jako radni żadnego sporu tu nie widzimy. To imaginacja prezesa, utrudnianie rzeczowej rozmowy.
Radny stwierdził, że dokładnie przeanalizował protokoły z komisji i sesji z zeszłego roku, nie zauważając tam żadnych objawów agresji skierowanej w stronę prezesa Janusza Bolanowskiego lub pracowników przychodni.
- To była normalna dyskusja samorządowa - podkreślał. - Czasami dynamiczna, momentami ostrzejsza, ale mieszcząca się w standardach życia publicznego. Pytania wynikały z naszej odpowiedzialności, którą mamy przed mieszkańcami. Niektóre dotyczyły np. funkcjonowania ośrodka zdrowia w Minkowicach Oławskich, co wynikało z niepokoju mieszkańców wschodniej części naszej gminy, którzy potrzebują nieskrępowanego dostępu do podstawowej opieki zdrowotnej, a obawiają się zamknięcia tego punktu. (...) Po sesji pan prezes skierował do kilku radnych pisma, zapowiadające podjęcie działań prawnych za ich wypowiedzi. Kuriozalna sprawa, którą rozumiem jako chęć wywołania efektu mrożącego, aby osoby pełniące funkcje publiczne, następnym razem powstrzymały się przed zabraniem głosu.
Dalej Tomasz Rygielski mówił, że od tamtej pory nie było żadnych działań ze strony radnych, które mogłyby uzasadniać decyzję prezesa o nieuczestniczeniu w komisji i sesji. Jego zdaniem zarzuty o hejt i agresję nie mają więc żadnego potwierdzenia w faktach.
- Szczególnie niepokoi mnie również formułowanie tezy o rzekomej złej sławie gminy i atmosferze wokół przychodni, co ma się przekładać na brak lekarzy i problemy kadrowe - kontynuował. - Takie twierdzenia w żaden sposób nie są udokumentowane, a ponadto przenoszą na nas odpowiedzialność za problemy systemowe. (...) Podważają wiarygodność organów gminy. Niestety ze strony prezesa kolejny raz nie widzimy współpracy, a zamiast tego eskalację narracji o konflikcie, którego nie ma.
Mimo nieobecności autora sprawozdania i wspomnianego pisma, radny Rygielski postanowił publicznie zadać kilka pytań:
- proszę o konkretne wskazanie przypadków hejtu i agresji wobec prezesa lub pracowników. Kto był autorem hejterskich słów, czy zostały one udokumentowane i powiadomiono odpowiednie organy oraz właściciela? Czy zarząd ma jakiekolwiek dowody?
- na jakiej podstawie zarząd twierdzi, że problemy z pozyskaniem lekarzy wynikają ze złej sławy wokół przychodni, ilu lekarzy odeszło lub nie podjęło pracy z takiego powodu? Czy przeprowadzono jakąś analizę?
- czy są jakiekolwiek plany, np. remontowe, dotyczące ośrodka zdrowia w Minkowicach Oławskich? Czy funkcjonowanie tego ośrodka jest zagrożone?
Kolejne pytania skierował do burmistrza, a dotyczyły tego, jak jako właściciel spółki ocenia działania prezesa, czy zamierza podjąć jakieś działania, by współpraca prezesa z RM się poprawiła i czy posiada informacje o ośrodku zdrowia w Minkowicach Oławskich?
Na koniec zwrócił się jeszcze do przewodniczącej komisji kultury, oświaty, sportu i zdrowia Weroniki Kuszyk, prosząc, by opowiedziała o przebiegu komisji w siedzibie spółki.
Kuszyk: - To nas obraża
Głos zabrał również Krzysztof Nowakowicz ze Wspólnoty Samorządowej - Lokalnych Patriotów. Chwalił merytoryczną część sprawozdania, zauważając, że zarówno kwestie finansowe, jak i działalność medyczna wyglądają bardzo dobrze i trudno się do czegoś przyczepić. Zabrakło mu jednak wątku o ośrodku zdrowia w Minkowicach Oławskich i jasnej deklaracji, czy prezes wciąż chciałby jego likwidacji.
Kończąc wypowiedź odniósł się do kwestii pisma do radnych: - Chyba każdy z nas jest w szoku. Zadawanie pytań czy przekazywanie uwag pan prezes nazywa atakiem na siebie, agresją? Nasze zachowanie wzbudza jego oburzenie? Ciężko mi w to uwierzyć... My tylko zadawaliśmy pytania...
Dalej mówił Krzysztof Skrzydłowski z "Nowej Generacji": - Źle się stało, że pan prezes postanowił się tak zachować wobec Rady Miejskiej i właściciela. W jego piśmie widzimy prośbę o kierowanie pytań na maila. Przypomnę to, o czym już kiedyś mówiłem. Kilka lat temu wysłałem pytania na ten adres e-mail i do dziś nie otrzymałem odpowiedzi.
Skrzydłowski podziękował burmistrzowi Piotrowi Stajszczykowi za pismo, w którym ten miał przypomnieć prezesowi, że brak realizacji obowiązków może skutkować podjęciem niezwłocznych działań formalno-prawnych. Przy okazji zapytał, czy burmistrz jako reprezentant organu właścicielskiego planuje wyciągnięcie konsekwencji, a jeśli tak, to jakich?
Na koniec zapytał o przywrócenie weekendowej i świątecznej pomocy medycznej: - Był to punkt pana programu wyborczego. Ostatnio informował pan, że Rada Nadzorcza postawiła to prezesowi Januszowi Bolanowskiemu jako cel na 2025 rok. Na ostatnim wspólnym posiedzeniu komisji radna Weronika Kuszyk przekazała, że pracownicy przychodni powiedzieli jej, że taki punkt w przychodni nie powstanie. Jaki jest więc pomysł, żeby w końcu załatwić ten temat?
Weronika Kuszyk ze Wspólnoty Samorządowej - Lokalnych Patriotów potwierdziła, że prezes nie uczestniczył w komisji wyjazdowej. Członkowie komisji spotkali się z czternastoma pracownicami, które informowały o funkcjonowaniu poszczególnych poradni. Atmosfera miała być bardzo dobra, a sposób przedstawienia informacji - merytoryczny. Sporo ciepłych słów ze strony załogi padło w stronę prezesa i pani prokurent. W kuluarach radna Kuszyk miała się jednak dowiedzieć, że dotychczasowa pani prokurent nie zastąpi prezesa w dyskusji z radnymi, bo nie pełni już tej funkcji.
- Po naszej komisji zdecydowanie nie zgodzę się z określeniem, że pracownicy spółki krytycznie odnoszą się do zachowania i kompetencji radnych - mówiła. - Wręcz przeciwnie - wspólna rozmowa i otwartość pań sprawiają, że te słowa są niezasadne. Jeśli więc czytam w sprawozdaniu o hejcie, który miał się nasilić w samorządzie, uważam, że wszystkich nas to obraża.
Radny Marek Starczewski ze Wspólnoty Samorządowej - Lokalnych Patriotów przede wszystkim chwalił sprawozdanie, które potwierdza, że spółka jest w bardzo dobrej kondycji finansowej, a usługi medyczne świadczone są na wysokim poziomie. W jego opinii wszystko byłoby OK, gdyby nie trzy ostatnie akapity, w których prezes pisze o nasilonym zjawisku hejtu i agresji w stosunku do pracowników ochrony zdrowia i o tym, że zjawisko to ma coraz większe przyzwolenie społeczne wśród niektórych osób w samorządzie, co ma się przekładać na trudności w pozyskaniu nowych lekarzy do pracy.
Szczęśniak: - Ręce opadają, jak słucham wynurzeń niektórych radnych
Radny Krzysztof Woźniak z Koalicji dla Jelcza-Laskowic apelował, by skupić się na kwestiach merytorycznych, a nie na tematach obyczajowych. Podziękował prezesowi i innym lekarzom za świetną pracę, którą wykonują dla mieszkańców gminy J-L.
Podobnego zdania był również radny Bogdan Szczęśniak z tego samego klubu: - O czym my dyskutujemy? O działalności, skuteczności, czy o osobie prezesa? Znam pana Janusza Bolanowskiego od 20 lat, sam jako burmistrz akceptowałem jego powołanie. Obserwowałem go ze strony samorządu, ale obserwuję go także jako pacjent (...) Niech każdy robi to, na czym się najlepiej zna, zamiast udawać, że zna się na wszystkim. Ręce opadają, jak słucham wynurzeń niektórych radnych. Prezes Bolanowski jak każdy człowiek ma swoją wrażliwość i należy to uszanować.
W reakcji na tę wypowiedź radny Rygielski stwierdził, że wrażliwość nie powinna być przelewana na oficjalne dokumenty, a radny Skrzydłowski dodał, że sprawozdanie może być napisane pięknie, ale Rada Miejska ma prawo zadawać pytania. Wspomniał Krzysztofa Konopkę, który jako prezes CSiR rokrocznie mierzył się z trudnymi pytaniami i zawsze miał odwagę, by stanąć przed radnymi i odnieść się do wszelkich nurtujących kwestii.
Zdaniem Bogdana Szczęśniaka na trudne pytania merytoryczne można odpowiadać, co prezes Janusz Bolanowski w przeszłości robił, ale tym razem struna została przeciągnięta.
Przewodniczący RM Jacek Załubski (Wspólnota Samorządowa - Lokalnych Patriotów) przekonywał, że Rada Miejska docenia wkład personelu medycznego, prezesa i wszystkich pracowników. Nie zgodził się jednak ze stwierdzeniem, że wypowiedzi radnych mają charakter obyczajowy.
- Pismo prezesa miało charakter oficjalny, było oskarżycielskie - stwierdził Załubski. - Oczekujemy wzajemnego szacunku od wszystkich, którzy uczestniczą w dyskusji.
Stajszczyk: - Jestem niezadowolony
O jakim dokumencie mówił Krzysztof Skrzydłowski, dziękując burmistrzowi? Chodzi o pismo, które Piotr Stajszczyk 24 marca skierował do prezesa Janusza Bolanowskiego. Napisał w nim, że:
- Rada Miejska wykonuje funkcje kontrolne wobec jednostek organizacyjnych, a radni mają prawo do uzyskiwania informacji i wyjaśnień niezbędnych do wykonywania mandatu. Obowiązek współdziałania z organami gminy oraz udzielania wyczerpujących wyjaśnień wynika również z zasad należytej staranności członka zarządu, określonych w kodeksie spółek handlowych. W związku z powyższym zobowiązuje pana do stawiennictwa na najbliższej sesji Rady Miejskiej lub oddelegowania prokurenta spółki. Informuję, że brak realizacji powyższych obowiązków będzie skutkować podjęciem niezwłocznych działań formalno-prawnych, w tym wystąpieniem do właściwych organów o wyciągnięcie konsekwencji służbowych i organizacyjnych. Oczekuję natychmiastowej reakcji oraz bezwzględnego dostosowania się do powyższych wymagań.
Wiemy już, że prezes oczekiwań wyrażonych w piśmie burmistrza nie spełnił. Do sprawy Piotr Stajszczyk wrócił więc podczas sesji. Pochwalił radnych, że potrafili oddzielić fakt dobrego funkcjonowania spółki i pracy personelu od samej osoby prezesa i jego decyzji o niestawieniu się na sesji RM oraz komisji. Powiedział też, że zaniepokoiły go słowa radnej Weroniki Kuszyk, dotyczące pani prokurent. Jeśli faktycznie nastąpiły jakieś zmiany, to on jako właściciel nie został o nich poinformowany. Gdy we wtorek 31 marca zapytaliśmy go, czy otrzymał jakieś potwierdzenie lub dementi w tej sprawie, odpowiedział, że wciąż ani on, ani przewodnicząca Rady Nadzorczej nie zostali powiadomieni o żadnych zmianach na stanowisku prokurenta.
- Jestem niezadowolony, że nie ma tu pana prezesa lub kogoś reprezentującego spółkę - mówił do radnych. - Rada nadzorcza otrzyma ode mnie oficjalną informację, a jeśli chodzi o skutki prawne, to zobaczymy, co można zrobić. Z protokołu wyciągniemy wszystkie pytania, które dzisiaj padły i przedstawimy je prezesowi, oczekując odpowiedzi. W sprawie przychodni w Minkowicach Oławskich moje stanowisko się nie zmieniło - chcę, żeby funkcjonowała i zapisaliśmy to także w strategii. Co do weekendowych dyżurów, pan prezes wie, że cel stworzenia takiego punktu przedstawiła mu Rada Nadzorcza. Zobaczymy, czy będzie go realizował... Chcę też odnieść się do słów pana radnego o kampanii wyborczej. Ja mówiłem o uruchomieniu dyżurów świątecznych i weekendowych, a pan w swojej kampanii obiecywał nocną i świąteczną pomoc, czego gmina finansować nie może, bo jest to zadanie NFZ.
Na koniec burmistrz stwierdził enigmatycznie: - Kadencja Janusza Bolanowskiego upływa w przyszłym roku w czerwcu.







Napisz komentarz
Komentarze